Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wzmacniacz UNITRA WS442 - jeden kanał charczy.

tdon 05 Lut 2009 13:12 2380 5
  • #1 05 Lut 2009 13:12
    tdon
    Poziom 9  

    Witam!
    Wielokrotnie miałem okazję naprawiać ten model, ale tym razem się "naciąłem" i nie mogę sobie poradzić, zatem proszę o porady :-(
    Wzmacniacz został uszkodzony przez pewnego "fachowca", który podłączając kolumnę 4-omową postanowił zewrzeć razem wyjścia obu kanałów a następnie podał sygnał stereo. Obie końcówki natychmiast się ugotowały, pomimo istniejącego w tym modelu zabezpieczenia. W obydwu kanałach stwierdziłem zniszczenie końcówek BD 911/912 (oryginalnie są tam 2N6488/6491 - wzmacniacz był już poprzednio naprawiany), natomiast sterujące DB139/140 zostały nietknięte, ale wymieniłem wszystkie. Ponadto w prawym kanale uszkodziły się również tranzystory zabezpieczenia przeciwzwarciowego i opornik 100omów w stopniu sterującym.
    Oczywiście sprawdziłem pozostałe tranzystory aż do pary różnicowej i wszystkie były sprawne.
    Po naprawie i podłączeniu sygnału i obciążenia jeden z kanałów odzyskał sprawność, natomiast drugi odtwarzał harcząc. Przystąpiłem do regulacji prądu jałowego końcówki (zawsze robię to przez pomiar spadku napięcia na oporniku emiterowym), ale nim zdążyłem to zrobić w harczącym kanale, stopień mocy poszedł z dymem...zdążyłem tylko zmierzyć, że prąd był równy 0. Po ponownej wymianie stopnia mocy (BD911/912) podłączyłem zasilanie (+ - 37V) przez oporniki 8om/50W i przystąpiłem do regulacji.
    Przy położeniu suwaka podobnego, jak w pracującym poprawnie kanale prądu jeszcze nie było, moment później zaczął delikatnie rosnąć, aby przy ok. 3mA skoczyć gwałtownie na maxa. Pomimo zasilenia przez opory pożegnałem kolejną końcówkę mocy... Tranzystor BD139 służący do regulacji prądu jałowego był cały czas sprawny, pomimo to wymieniłem go i założyłem jeszcze jedną parę mocy,którą chwilę później spaliłem dokładnie tak samo, jak poprzednią, po czym tranzystory mi się skończyły...
    A-ha, przed ostatnią próbą zdjąłem jeszcze płytkę zabezpieczenia przeciwzwarciowego, myśląc, że może jednak ona bruździ...
    Jestem potwornie zły, ale zacząłem też traktować temat ambicjonalnie.
    Może ktoś się spotkał z podobnymi objawami i mógłby mi podsunąć jakąś wskazówkę?
    Byłbym wdzięczny :-)
    Może załączyć schemat ?

    0 5
  • #2 05 Lut 2009 15:18
    Dorian Olech
    Poziom 28  

    Zamiast bawić się w oporniki na zasilaniu i próby ustawienia prądu spoczynkowego sprawdzaj środek ( czy jest dokładnie 0V) . Źle ustawiony prąd spoczynkowy nie uszkodzi końcówek. Są 2 ewentualności:
    1 zwarcie na wyjściu, uszkodzony filtr wyjściowy ( R10ohm i C100nF na wyjściu)
    2. Coś jest jeszcze nie tak w aplikacji. Te wzmacniacze chodzą zawsze jeśli się nie popełni błędu przy naprawie.
    Proponuje sprawdzi jeszcze raz wszystkie półprzewodniki i przemierz opory.
    Sprawdź również stan izolacji tranzystorów mocy.
    Życzę powodzenia
    ps. jeśli ktoś już grzebał sprawdź czy ktoś nie powkładał odwrotnie tranzystorów- to się zdarza.

    0
  • #3 05 Lut 2009 15:43
    vgw
    Poziom 15  

    z mojego doswiadczenia wynika, ze jesli wzmacniacz harczy to jedna z polowek sygnalu nie pracuje lub pracuje niepoprawnie !!!! najprosciej podac przebieg z generatora i poogladac oscyloskopem :D

    0
  • #5 05 Lut 2009 18:47
    Damian R.
    Poziom 17  

    Jeżeli uszkodzenie faktycznie leży w stopniu końcowym to zbyt wiele elementów tam nie ma bo aż :

    21 rezystorów
    2 rezystory drutowe
    4 elektrolity
    6 kondensatorów ceramicznych
    1 peerek
    3 tranzystorki i 5 na radiatorze + płytka zabezpieczająca na radiatorze z elementami . (Sprawdziłem u siebie przed chwilą :P)

    Swoją drogą miałem kiedyś podobny przypadek i nie chciało mi się z tym bawic , więc kupiłem wszystkie nowe elementy , wyregulowałem prąd spoczynkowy i po sprawie , wzmacniacz zaczął grac, nie był to duży koszt elementów.

    Usunąłem także te śmieszne płyteczki od zabezpieczeń tranzystorów , przy głośniejszym słuchaniu wprowadzały zakłócenia , więc uznałem że są zbędne.

    Przepraszam że trochę odbiegłem od tematu , może moja wypowiedź jest zbędna , ale zrobisz jak uważasz.

    0
  • #6 11 Lut 2009 13:59
    tdon
    Poziom 9  

    Dziękuję wszystkim za podpowiedzi.
    Problem "rozwiązałem" w taki sposób, że nabyłem na Allegro za grosze drugi egzemplarz z uszkodzonym potencjometrem i transformatorem, natomiast z obudową w stanie znacznie lepszym, niż mój.
    Końcówki były sprawne, więc zrobiłem "składaka" i jest po problemie.
    Oczywiście czuję pewien niedosyt związany z nierozwiązaniem pierwotnago problemu, ale tym razem postawiłem na rozwiązanie praktyczne :-)

    0