Witam wszystkich. Walcze z tym już od kilku dni. W moim poldku, 1.5 GLE, 94r. GAZ, dzieje się od pewnego czasu tak, że po przekroczeniu 3000 tysięcy obrotów na biegu, nagle auto silnik przestaje ciągnąć (tak jakby stracił iskrę), obroty spadają na zero, centralka od gazu się wyłącza, ale wszystko inne świeci i jest ok (światła, radio, prąd w samochodzie), trwa to różnie od 2 do 5 sekund i po chwili można jechać dalej, ale po przekroczeniu tej magicznej granicy 3000 rpm jest to samo. Dodam, że wymieniłem świece z iskry gaz na ngk, przewody, kopułke, palec. Przed wymianą tego, na zimnym silniku nic się nie działo. Gdy się rozgrzał, strzelał mi z gaźnika w filter, albo w tłumik. Po wymianie nadal strzelał, przy dość mocnym rozgrzaniu. Dodam, że wariowała jeszcze wskazówka od obrotów. Wymieniłem dzisiaj cewke i strzelanie znikło, jednak nadal powyżej 3000 obrotów wszystko pada i wraca po chwili. Jeszcze jedno spostrzeżenie(już po tych wymianach które zrobiłem), na postoju, po przegazowaniu, obroty gwałtownie spadają w dół, prawie do zera i wracają na 1000 rpm.
Proszę kolegów o pomoc, nie interesują mnie wypowiedzi typu, że polonez jest do niczego, bo to nieprawda.
P.S. Stawiam na zielony kabelek życia...
Proszę kolegów o pomoc, nie interesują mnie wypowiedzi typu, że polonez jest do niczego, bo to nieprawda.
P.S. Stawiam na zielony kabelek życia...