Witam wszystkich,
Proszę o poradę czym najlepiej nasmarować tytułowy mechanizm w Polo 92 1.0. Z pozoru banał, ale skoro gaźnikowiec sobie z tym nawet nie poradził... I nie jest to wina bimetalu od razu sprostuję. Problem smarowania, ponieważ po oczyszczeniu i nasmarowaniu wszystko działa super. Problem pojawia się:
- jak smarowałem WD 40 albo silikonowymi smarowidłami to po jakimś czasie ścieka i zaczyna ciężko chodzić, czyli jak zimno, to muszę zdejmować pokrywę filtra i palcem zamykać przepustnicę, bo nie odpali
- smar w sprayu był za gęsty i za ciężko chodziła, jak był mróz to w ogóle lipa.
A wszystko zaczęło się od tego, że na dopuszczeniu do ruchu powiedzieli mi że coś paliwem śmierdzi w spalinach i powinienem dać gaźnik do regulacji. Dałem do mechanika zwykłego (bez specjalizacji w gaźnikach) bo twierdziła, że się zna na tym, i od tego czasu zaczęły się problemy. Tak mi wyregulował, że nawet przy 7 stopniach na plusie załączało się ssanie na wysokich obrotach i w dodatku nie można było gazem zdjąć wysokich obrotów (być może już ciężko chodził mechanizm przepustnicy). Potem jeszcze grzebało kilku innych i też nic nie zdziałali, poza lepszą regulacją. Potem gaźnikowiec zrobił, super wyregulował, ale po jakimś czasie i tak zaczęła cięzko chodzić. No i teraz od czasu do czasu muszę czyścić i smarować, ale tak nie powinno być. Help! czym to było nasmarowane, i co zmył mi ten pierwszy mechanik artysta?
Z góry dzięki, pozdro
Proszę o poradę czym najlepiej nasmarować tytułowy mechanizm w Polo 92 1.0. Z pozoru banał, ale skoro gaźnikowiec sobie z tym nawet nie poradził... I nie jest to wina bimetalu od razu sprostuję. Problem smarowania, ponieważ po oczyszczeniu i nasmarowaniu wszystko działa super. Problem pojawia się:
- jak smarowałem WD 40 albo silikonowymi smarowidłami to po jakimś czasie ścieka i zaczyna ciężko chodzić, czyli jak zimno, to muszę zdejmować pokrywę filtra i palcem zamykać przepustnicę, bo nie odpali
- smar w sprayu był za gęsty i za ciężko chodziła, jak był mróz to w ogóle lipa.
A wszystko zaczęło się od tego, że na dopuszczeniu do ruchu powiedzieli mi że coś paliwem śmierdzi w spalinach i powinienem dać gaźnik do regulacji. Dałem do mechanika zwykłego (bez specjalizacji w gaźnikach) bo twierdziła, że się zna na tym, i od tego czasu zaczęły się problemy. Tak mi wyregulował, że nawet przy 7 stopniach na plusie załączało się ssanie na wysokich obrotach i w dodatku nie można było gazem zdjąć wysokich obrotów (być może już ciężko chodził mechanizm przepustnicy). Potem jeszcze grzebało kilku innych i też nic nie zdziałali, poza lepszą regulacją. Potem gaźnikowiec zrobił, super wyregulował, ale po jakimś czasie i tak zaczęła cięzko chodzić. No i teraz od czasu do czasu muszę czyścić i smarować, ale tak nie powinno być. Help! czym to było nasmarowane, i co zmył mi ten pierwszy mechanik artysta?
Z góry dzięki, pozdro