Panowie pomóżcie! Kupiłem Chryslera Stratusa 2.0 SOHC. Mało miał przejechane - 154 tys i pierwszego właściciela. Zacząłem jeździć - założyłem LPG. Kolega mechanik zdiagnozował, że katalizator jest pęknięty, bo dzwonił przy dodawaniu gazu. Faktycznie latalo w nim wszystko a i mułowaty był na piątce. Założył mi strumienice, która wygląda jak środkowy tłumik. Dodam, że auto ma dwie sądy lambda - przed i za katalizatorem. Auto chodziło jak złoto bez katalizatora i na LPG. Zrobiłem nim jakies 2-3 tys km.
Wreszcie po raz pierwszy od LPG i zabaw z katalizatorem wybrałem się w długą trasę, mianowicie do Szwecji z Krakowa. Auto po przejechaniu 600km staneło w środku nocy pod Szczecinem. Zanim mój Stratus stanął, zaświecił kontrolkę CHECK ENGINE i stracił ciąg. Ciągnałem go na biegu dodając gazu i nic. Auto zwalniało jakby zapłonu nie było. Wreszcie konkretna eksplozja z tyłu auta zrobiła mi kwiatka z ostatniego tłumika. Po tym błysku i huku auto dalej zaczeło działać. Przełączyłem LPG na benzynę. Ujechałem jakieś 2km i to samo. Dotoczyłem się do motelu i auto zdechło calkiem. Nie chcial odpalic za żadne skarby.
Rano wstaje - odpalam i chodzi. Kolega powiedział, żebym mu odpiął akumulator na jakieś 30 minut to komputer się zresetuje i zgasi kontrolkę. Tak zrobiłem. Naprawiłem tłumik w najbliższym zakładzie - znaczy pospawali mi jego resztki do kupy... - wygląda strasznie i trochę dzwoni, ale przynajmniej się nie drze
Ale po 300 - 400 km to samo i tak cały czas. Auto postoi - wystygnie i dalej jedzie. Zaczyna mnie już to wpieniać. Dodam, że chwilowo pracuje w Szwecji. Dojeżdżam do pracy jakieś 15km. Czasem w tym czasie zgaśnie czasem nie. Wystarczy mu 3-4 minutki i zapali.
Czy jest ktoś z Was kolegów, kto wie o co tu chodzi? Prosze o jakąś pomoc, bo tutaj ceny napraw są kosmiczne. Nie wiem czy tym autem dam rade dojechać do PL czy muszę kombinować coś tutaj. Może to jakaś błachostka - może jak pojeżdże tak dalej to silnik mi całkiem szlag trafi.. :/
pomóżcie!
serdecznie dziekuję