Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

Defenestrator 13 Lis 2015 13:41 276084 543
  • #301 13 Lis 2015 13:41
    Chrusta
    Poziom 22  

    Hmm, ten z akumulatorów o którym pisałem wcześniej chyba wyraźnie zaczyna ożywać. Zrobiłem drugi desulfator i stan jest coraz lepszy. Na tą chwilę:
    - podczas ładowania: 12,86V,
    - po krótkiej chwili po odłączeniu ładowania: około 11,8V,
    - po obciążeniu na chwilę żarówką 55W: 11,2V i spada poniżej 11V, po kilkunastu sekundach utrzymuje się stabilnie 10,4V, po odłączeniu żarówki wraca ponad 11V. Tak trochę jak by jedna komora była coś nie halo... Chociaż może ogólny stan akumulatora taki jest?

    PS. Drugi test po krótkiej chwili wypadł już trochę inaczej... Może jeszcze potrzymam go trochę pod desulfatorem, rozładuję 1/10C albo 1/20C, itd itp, będę powtarzał czynności. Wypowiem się w takim razie dopiero za jakiś czas ;).

    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz pendrive 32GB.
  • #302 13 Lis 2015 16:02
    NIXIE_123
    Poziom 28  

    A który konkretnie desulfator zrobiłeś? Jak odsiarczasz? Ja podłączam pod ładowanie i równolegle dołączam desulfa. Mój akumulator po dolaniu wody i naładowaniu do pełna i rozładowaniu żarówką, ma już 1400mAh. Żarówka, która ciągnie 3.8A powoduje spadek napięcia na nim do 10.8V i utrzymuje się stabilnie. To wszystko bez użycia desfa, teraz go podłączyłem jak wyżej i ciekawe czy pojemność wzrośnie. Rezystancja wewnętrzna jest jeszcze trochę duża, trzeba ładować małym prądem rzędu 200-400mA a pod koniec (13-14V) to już wogóle, bo skacze napięcie do 15V szybko jak nie skręci się prądu.

  • #303 13 Lis 2015 18:58
    piotrek222
    Poziom 16  

    NIXIE_123 napisał:
    ...Rezystancja wewnętrzna jest jeszcze trochę duża, trzeba ładować małym prądem rzędu 200-400mA a pod koniec (13-14V) to już wogóle, bo skacze napięcie do 15V szybko jak nie skręci się prądu.

    A jaką ładowarką ładujesz?
    Porządna ładowarka ma ograniczenie do 14.4V i więcej nie puści.
    Możesz dać też zwykły stabilizator LM317 i ustawić napięcie takie jak potrzebujesz. Do tego równolegle desulfator.
    Podczas odsiarczania prąd nie musi być duży dla żelowego wystarczy 0.5-1A.

  • #304 14 Lis 2015 17:37
    NIXIE_123
    Poziom 28  

    Ja ładuje zasilaczem a konkretniej dwoma. Jeden 16V/1A i w szereg z żarówką 5W a drugi to zasilacz antenowy telewizyjny o wydajności prądowej 150mA. Ten pierwszy faktycznie ładuje, a tym drugim tylko podtrzymuje napięcie, gdy podłączony jest desf.

  • #305 16 Lis 2015 00:38
    1st
    Poziom 17  

    A mi zaimponowali technicy w krakowskim serwisie fiata.
    Na padniętym alternatorze z Sofii dojechałem do Krakowa, ładowanie około 16-17Voltów, 3x po drodze zmieniałem żarówki, nie było jak naprawić/wymienić alternatora/regulatora (długi weekend majowy). Co 50km postój i chłodzenie akumulatora, i zapalanie na popych. Wiem ryzyko było i przed samym Krakowem alternator się "zdymił" i rozpadł, na szczęście nie doszło do pożaru. Panowie w serwisie wymienili alternator i na mój pomysł żeby ten przegotowany akumulator też wymienić odrzekli.... Pan się wyśpi spokojnie w hotelu, przyjdzie jutro ok 12 i będzie git! Akumulator działał OK jeszcze przez 2 sezony zimowe :-)

    @piotrek222
    Nie wiem, ale proces trwał około 8-9 godzin.

  • #307 16 Lis 2015 23:08
    Chrusta
    Poziom 22  

    Mam takie pytanie, bo nie wiem czy tak ma być, czy z moim desulfatorem coś nie tak. Bez obciążenia, albo przy podłączonym aku z bardzo dużym oporem wewnętrznym, napięcie pików dochodzi do 70V. Natomiast po podłączeniu do akumulatora, który jest w stanie świecić żarówką 60W, napięcie w pikach dochodzi do max. 20V. Tak ma być? Bo mi się wydaje że nie...

  • #308 17 Lis 2015 00:38
    piotrek222
    Poziom 16  

    Chrusta napisał:
    Mam takie pytanie, bo nie wiem czy tak ma być, czy z moim desulfatorem coś nie tak. Bez obciążenia, albo przy podłączonym aku z bardzo dużym oporem wewnętrznym, napięcie pików dochodzi do 70V. Natomiast po podłączeniu do akumulatora, który jest w stanie świecić żarówką 60W, napięcie w pikach dochodzi do max. 20V. Tak ma być? Bo mi się wydaje że nie...

    Wydaje mi się to normalne. Mała rezystancja wewnętrzna to większy prąd a co za tym idzie napięcie 'piku' spada.

  • #309 17 Lis 2015 07:32
    NIXIE_123
    Poziom 28  

    A gdzie mierzysz to napięcie? Na diodzie?

  • #311 17 Lis 2015 20:47
    NIXIE_123
    Poziom 28  

    Chrusta napisał:
    Na zaciskach akumulatora.

    Ja mierzę na diodzie. Napisz który w końcu zrobiłeś desulfator :)

  • #313 19 Lis 2015 11:17
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Trochę poplątany jest opis działania (How it works na stronie 1 na dole) - przede wszystkim, NE555 wytwarza impulsy o czasie trwania około 54us, o częstotliwości powtarzania około 1.13kHz (okres, co umożliwia wzrost prądu dławika o jakieś 3.3÷3.6A - potem ten prąd jest "ładowany" w akumulator poprzez diodę. Pojawiająca się częstotliwość szybkich oscylacji to około 2.8Mhz (a nie 3.6MHz); przy takiej częstotliwości dławik ma impedancję około 4kΩ. Energia impulsu to około 2mJ (przy założeniu, że prąd dławika jest znacznie mniejszy, niż potrzebny do nasycenia) - być może do akumulatora trafia znacznie mniej - zwłaszcza, że oporność wewnętrzna sprawnego akumulatora jest prawie milion razy mniejsza (niestety nie podano tam, gdzie zmierzono zamieszczone oscylogramy, co one właściwie pokazują). Gdyby cała energia impulsu była zużywana na jonizowanie molekuł siarczanu, to przez parę tygodni mogłoby to odsiarczyć akumulator - pytanie, ile jej naprawdę na to idzie, czy choć 1%? No i nie wiem, czy molekuły siarczanu ołowiu mają jakiś rezonans około 3.6MHz - wygląda mi to na zbyt niską częstotliwość poza wzbudzeniem rotacyjnym, które z kolei daje się uzyskać tylko w gazach. Zdaje się, że autor sam nie rozumie tego, co napisał.

  • #314 22 Lis 2015 11:47
    Chrusta
    Poziom 22  

    Dzięki wielkie za wyczerpującą odpowiedź ;). Hmm, dziwne, bo u mnie w którymś momencie wyglądało to tak:
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

    Nie pamiętam dokładnie dlaczego to tak wyglądało, generalnie obserwowałem też oscylacje prawie identyczne jak z załączonego PDF. Teraz nie mam dostępu do oscyloskopu, w przyszłym tygodniu jeszcze to pomierzę.

  • #315 22 Lis 2015 20:19
    _jta_
    Specjalista elektronik

    A gdzie (w którym punkcie układu) zaobserwowałeś te oscylacje? Napięcie kilkadziesiąt V przy prądzie ze 3A oznacza opór akumulatora około 20Ω, a sprawny powinien mieć kilka tysięcy razy mniejszy.

  • #317 26 Gru 2015 23:08
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To jest układ ładowania z prostownikiem jednopołówkowym i automatyką ograniczającą napięcie, oraz obciążenie opornikiem 28Ω w roli desulfatora.

  • #319 28 Gru 2015 10:50
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Wygląda na to, że tak - też prostownik jednopołówkowy, taki sam opornik 28Ω (R10); dodatkowo układ regulacji prądu poprzez ustawianie kąta włączenia VS2 (C1, D6, R2,4,6,8,9, i dwa R bez numeru, VD6, VD7, VT1, VT2); bardziej rozbudowane sterowanie ładowaniem, z użyciem jakiegoś scalaka, którego nie znam, ze sposobu podłączenia wygląda na komparator, działanie powinno być podobne.

  • #320 22 Lut 2016 13:26
    partyzancik
    Poziom 17  

    a jak ze skutecznością tego typu zaawansowanych urządzeń do naprawiania , czy akumulatory żelowe oo spiralnej budowie cel tez można próbować tym naprawiać ?
    czy, co i w jakiej ilości dolać do akumulatora przed próbą regeneracji?

  • #321 22 Lut 2016 15:56
    Edek45
    Poziom 28  

    Jedyny skuteczny sposób to sprzedać stary akumulator po jak najwyższej cenie i trochę dołożyć do nowego, a nie inwestować w "wynalazki". Przerobiłem to wszystko i muszę powiedzieć że zabawa jest "przednia" oczywiście jak ma ktoś czas. Pozdrawiam.

  • #322 22 Lut 2016 20:02
    partyzancik
    Poziom 17  

    wiadomo że skuteczność jest wątpliwa w zależności od stanu akumulatora dlatego pytam bo o ile tradycyjne akumulatory kwasowe z płynnym elektrolitem to nieduży koszt to jednak taki żelowy w technologii spiralnej to niestety spory wydatek , 2-3 krotnie większyo d ceny zwykłego ale jednocześnie duży potencjał i dlatego zależy mi na skutecznym zregenerowaniu takiego akumulatora, a z drugiej strony szkoda że nie produkują zwykłych akumulatorów z ciekłym ektrolitem w technologii spiralnej

  • #323 22 Lut 2016 22:08
    Kwazor
    Poziom 30  

    Powiem ci tak :
    Zużytego nie zregenerujesz i nic nie zrobisz.
    Jestem po testach w ramach doświadczenia i cóż pomiar miernikiem pojemności pokazał to co pokazał że nawet cuda na kiju nie pomogą.

    Te desfuatory na "twarde" zasiarczenie nie pomogą a tym bardziej na zużycie eksploatacyjne.

    Tyle w temacie.

  • #324 02 Mar 2016 00:29
    robertododo
    Poziom 13  

    Witam wszystkich.
    A ja mam inny sposób, przynajmniej teoretycznie to rozważam. Gdyby tak samemu wykonać od podstaw akumulator ołowiowy lub nawet zasadowy. Ołów przetopić ze starych akumulatorów na płyty ołowiane. Następnie w wyniku elektrolizy wytworzyć na jednych z nich tlenek ołowiu, a drugie pozostawić jako zwykłe płyty ołowiane. Poprzekładać je na przemian oddzielając jakąś siatką izolacyjną. Następnie od góry połączyć i wsadzić z powrotem do obudowy po zużytym akumulatorze. Uszczelnić i po robocie. Oczywiście uprzednio uzupełnić kwasem siarkowym. I w ten sposób mamy nie koniecznie do samochodu, ale na pewno do innych celów praktycznie niezniszczalny akumulator. Nie jakiś tam pastowany, tylko trwały, który wytrzyma wiele lat. Jak się wyeksploatuje, znowu przetopić. Ołów nie traci właściwości po przetopieniu. Co Wy na to ?

    Pozdrawiam

  • #325 02 Mar 2016 06:41
    Edek45
    Poziom 28  

    robertododo napisał:
    A ja mam inny sposób, przynajmniej teoretycznie to rozważam. Gdyby tak samemu wykonać od podstaw akumulator ołowiowy lub nawet zasadowy. Ołów przetopić ze starych akumulatorów na płyty ołowiane. Następnie w wyniku hydrolizy wytworzyć na jednych z nich tlenek ołowiu, a drugie pozostawić jako zwykłe płyty ołowiane. Poprzekładać je na przemian oddzielając jakąś siatką izolacyjną. Następnie od góry połączyć i wsadzić z powrotem do obudowy po zużytym akumulatorze. Uszczelnić i po robocie. Oczywiście uprzednio uzupełnić kwasem siarkowym. I w ten sposób mamy nie koniecznie do samochodu, ale na pewno do innych celów praktycznie niezniszczalny akumulator. Nie jakiś tam pastowany, tylko trwały, który wytrzyma wiele lat. Jak się wyeksploatuje, znowu przetopić. Ołów nie traci właściwości po przetopieniu. Co Wy na to ?

    Wszystko z czego dzisiaj korzystamy na tym świecie powstało dzięki pomysłom człowieka.
    Jeżeli masz takie możliwości aby wykonać akumulator w domowych warunkach to czemu nie. Wszystko można zrobić tak żeby służyło wiele lat, nie tak jak teraz że ma się popsuć po krótkim użytkowaniu i trzeba kupić następny. A następny jest też celowo wykonany na krótki żywot. I tak jest ze wszystkim.

  • #327 02 Mar 2016 10:21
    _jta_
    Specjalista elektronik

    A ja mam inny sposób, przynajmniej teoretycznie to rozważam. Gdyby tak samemu wykonać od podstaw akumulator ołowiowy lub nawet zasadowy.
    Płyta akumulatora to nie jest po prostu kawałek ołowiu - kiedyś wykonywano je ze stopu ołowiu z antymonem (kilka, chyba 7 % antymonu), ostatnio ołowiu z wapniem (chyba 1÷2% wapnia), na wierzchu czysty ołów (albo dwutlenek ołowiu, zależnie od elektrody). Wapń utlenia się, jeśli zetknie się z powietrzem, albo z wodą, więc stopu ołowiu z wapniem nie przetopisz, za to możesz z niego usunąć wapń - zrobi się z niego wapno, wypłynie na wierzch, trzeba zgarnąć. Ale czysty ołów jest bardzo miękki, prawie jak plastelina, drut z ołowiu można przeciąć paznokciem, jak się ma nieco dłuższy - to jest duże utrudnienie przy konstruowaniu akumulatora, dodatek antymonu, albo wapnia powoduje, że ołów staje się dużo sztywniejszy. Jeśli jednak antymon (nie wiem, jak z wapniem) przedostanie się do elektrolitu, akumulator przestaje trzymać ładunek, szybko sam się wyładowuje, z wydzielaniem wodoru. Poza tym przy przerabianiu ołowiu z akumulatora mogą się do niego dostać inne zanieczyszczenia, które też będą negatywnie wpływać na działanie akumulatora - jak się chce zrobić akumulator ze złomu, to trzeba umieć oczyszczać surowce, i w tym jest główna trudność.

    Zasadowy - pytanie, jaki zasadowy. Było kiedyś żelazowo-niklowy (chyba wynalazł go Edison), ale mocno gazował przy ładowaniu, szybko się wyładowywał - to żelazo było katalizatorem ubocznej reakcji. Niklowo-kadmowe działały dużo lepiej, ale kadm jest trujący (ołów też, ale mniej, jakkolwiek z powodu trujących właściwości ołowiu nie weszły do użytku akumulatory octowo-ołowiowe - siarczan ołowiu jest nierozpuszczalny w wodzie, więc trudno się nim zatruć, a octan ołowiu jest łatwo rozpuszczalny), z tego powodu od kilkunastu lat dąży się do ograniczenia stosowania akumulatorów niklowo-kadmowych, zamiast nich wprowadza się niklowo-wodorkowe; te ostatnie przez dłuższy czas były droższe od niklowo-kadmowych, szybciej się rozładowywały, wytrzymywały mniejsze prądy, były mniej odporne na niewłaściwe ładowanie, za to prawie od początku miały większą pojemność. A elektrody wodorkowej raczej nie przetopisz...

  • #328 02 Mar 2016 11:14
    DVDM14
    Poziom 35  

    robertododo napisał:
    Nie jakiś tam pastowany, tylko trwały, który wytrzyma wiele lat. Jak się wyeksploatuje, znowu przetopić.


    Nawet jakby Ci się udało, to miałby on bardzo, bardzo małą pojemności... Tak naniesiona warstwa czynna ma ekstremalne małą powierzchnię aktywną. :P Wiesz dlaczego akumulatory są, jak to nazwałeś, "pastowane"? Ponieważ ta porowata pasta ma powierzchnię aktywną tysiące razy wyższą niż warstewka na powierzchni płyty a to od niej zależy pojemność akumulatora...

    Poza tym, jak wskazuje kolega _jta_ budowa akumulatora jest bardziej skomplikowana niż myślisz. Warstwy aktywne akumulatora to też nie jest po prostu ołów i jego tlenek, jest tam kilka dodatków, a i proces produkcyjny nie jest taki prosty...

  • #329 02 Mar 2016 17:13
    rafbid
    Poziom 32  

    robertododo napisał:
    A ja mam inny sposób, przynajmniej teoretycznie to rozważam. Gdyby tak samemu wykonać od podstaw akumulator ołowiowy lub nawet zasadowy.
    DVDM14 napisał:
    Poza tym, jak wskazuje kolega _jta_ budowa akumulatora jest bardziej skomplikowana niż myślisz. Warstwy aktywne akumulatora to też nie jest po prostu ołów i jego tlenek, jest tam kilka dodatków, a i proces produkcyjny nie jest taki prosty...
    Dodam tylko ołów może występować z dodatkiem anymonu (technologia antymonow), wapnia wraz z antymonem (technologia hybrydowa), wapnia (technologia wapniowa) wapnia łącznie ze srebrem (technologia wapniowo-srebrowa)
    Wapniowe mają mniejsze samo rozładowanie i mniejszy ubytek wody, ale łatwiej się zasiarczają od anymonowych.

    Przy ładowaniu i ładowaniu odsiarczającym bardzo warze jest aby w akumulatorze nie brakowało wody jeżeli podczas ładowania jedna cela zacznie nadmiernie gazować ma ubytek wody to przy następnych ładowaniach ta cela będzie gazowała jako pierwsza pogłębiająć degradacje celi i rozjedzanie się cel. Akumulator do reanimacji można traktować jako całość tylko jak jest nowy lub zblizony do nowego im jest starszy i bardziej zużyty trzeba spojrzeć na niego jak na sześć połączonych ogniw w przypadku 12V akumulatra. Zwykle z biegiem lat słabą/są mniej naładowanie/ mają mniejszą gęstość elektrolitu boczne cele. Np
    testowałem funkcję konserwacji taniej ładowarki microprocesorowej z jednej sieci sklepów spożywczych ładowarka ładuje do napięcia 14,4V i przy prądzie 1-0,8A nie udało mi się dokładnie zmierzyć przechodzi w tryb konserwacji pulsacyjne doładowywanie przy napięciu 13V. Pierwszy akumulator to dwu letni 100Ah używany tylko do wspomagania rozruchu kombajnu itp. Napięcie startowe 12.55V ładowarka poładowała kilka minut i przełączyła się na konserwacje trzymałem tak tydzień trzy dni przerwy pomiar napięcia 12,7V Drugi test akumulator używany 6 lat 50Ah leko słabsze boczne cele pomiar aerometrem napięcie startowe 12,3-12,4V ładowarka poładowała kilka minut i też przełączyła się w tryb konserwacji trzymałem tak tydzień później trzy dni przewy pomiar napięcia 12,6V. Trzeci akumulator używany 10lat 55Ah słabo kręcił boczne cele zdecydowanie słabsze pomiar aerometrem napięcie starowe 12,3V Ładowarka po kilku sekunach przechodziła w tryb konserwacji zmuszenie automatu do pracy manuanej po 8 sekundach przy prądzie 1A napięcie przekroczyło 15V tydzień konesrwacji pomiar napięcia po dobie w samochodzie 12,4V pobór prądu przez instalacje to 10mA po trzech dobach napięcie spadało znacznie. Mogłem dłużej ładować ale wniosek jest taki na słabych celach napięcie jest zbyt niskie aby proces odiarczanie przebiegał prawiłówo. Podobne zachowanie jest ładowaniu buforowym
    Zrobiłem specjany prostownik do odsiarczania starych akumulatorów transformator 220V/12V AC 350mA i jedna dioda prostownicza bez ograniczenia napięcia. Pierwszy ładowałem akumulator 10 letni akumulator 55Ah po trzech dobach napięcie wynosiło 14,4V przerwałem ładowanie akumulator dostał około 7,5Ah ale zdecydowanie mocniej kręcił dalsze próby trwają. Drugi na próbę akumulator to 45Ah nie znam jego historii napięcie startowe 12,48V Dwie doby ładowania napięcie doszło do 14,2V przewałem ładowanie bo nie zaglądałem jeszcze do środka trzy doby przerwy trzyma napięcie 12,68V. Trzeci akumulator ten sam co zpierwszego testu 100Ah napięcie startowe 12,55V po kilku godzinach napięcie wynosiło 14,45V przerwałem ładowanie widocznie nie ma czego odsiarczacz po trzech dobach napięcie wynosi 12,55V

    Nie mierzyłem pojemność ani prądu rozruchowego dla mnie wyznacznikiem sprawności akumulatora jest rozrusznik

  • #330 03 Mar 2016 11:48
    robertododo
    Poziom 13  

    Witam
    Nie twierdzę, że wszyscy nie macie racji, ale przeczytajcie poniższy cytat z Młodego Technika cyt. "
    Zlewkę napełniamy ok. 30% roztworem kwasu siarkowego(VI) H2SO4 i wkładamy do niego dwie blaszki ołowiane (oczyszczone z ciemnych nalotów), przymocowane do stelaża. Blaszki łączymy ze źródłem napięcia o wartości 4,5?6 V i prowadzimy elektrolizę. Po kilku minutach blaszka połączona z dodatnim biegunem baterii traci srebrzysty połysk i pokrywa się ciemnym nalotem dwutlenku ołowiu:

    (+) Pb + 2H2O ? Pbo2 + 4H+ + 4e-

    Na powierzchni drugiej blaszki intensywnie wydziela się gaz:

    (-)2H+ + 2e- ? H2 ?

    Po całkowitym pokryciu blaszki ?dodatniej? ciemnym nalotem również na jej powierzchni obserwujemy obfite wydzielanie gazu (jest to oznaka naładowania akumulatora):

    (+) 2H2O ? O2? + 4H+ + 4e-

    Przez elektrolizę utworzyliśmy zatem ogniwo o budowie przedstawionej schematem (znaki elektrod pozostają takie, jak podczas ładowania):

    (-)Pb|30%H2SO4|PbO2|Pb(+)

    Mierzymy teraz napięcie pomiędzy elektrodami układu ? wynosi ono ok. 2?2,2 V. Następnie łączymy bieguny za pomocą żaróweczki. Podczas pracy ogniwa zachodzą następujące reakcje:

    (+)PbO2 + H2SO4 + 2H+ + 2e- ? PbSO4 + 2H2O

    (-)Pb + H2SO4 ? PbSO4 + 2H+ + 2e-

    Obie elektrody pokrywają się osadem praktycznie nierozpuszczalnego siarczanu(VI) ołowiu(II), który izoluje je od roztworu i blokuje przepływ prądu. Sumaryczne równanie reakcji zachodzącej podczas rozładowania jest następujące:

    rozładowanie: Pb + PbO2 + 2H2SO4 ? 2PbSO4 + 2H2O

    Teraz należy ponownie naładować akumulator. Znowu podłączamy do niego baterię (zachowując poprzednią biegunowość) i prowadzimy elektrolizę aż do wystąpienia oznak intensywnego ?gazowania? na obu elektrodach. Reakcje przebiegające podczas ładowania są odwrotne do tych, które zachodziły przy czerpaniu energii z układu (w równaniu wystarczy zamienić miejscami produkty i substraty):

    ładowanie: 2PbSO4 + 2H2O ? Pb + PbO2 + 2H2SO4

    Układ jest akumulatorem kwasowo-ołowiowym, skonstruowanym w roku 1859 przez francuskiego fizyka Gastona Plantégo (1834?1889). Mimo wielu swych wad (znaczny ciężar, wrażliwość na rozładowanie, konieczność przechowywania w stanie naładowanym, niebezpieczeństwo wycieku żrącego elektrolitu) nadal jest powszechnie używany: nie tylko jako akumulator samochodowy, ale również jako element awaryjnego zasilania. Do prawidłowego działania akumulatora Plantégo niezbędne jest zapewnienie mu troskliwej obsługi. Konieczność przechowywania w stanie naładowanym spowodowana jest krystalizacją osadu PbSO4 na elektrodach. Kontrola stanu naładowania odbywa się przez pomiar napięcia (spadek SEM pojedynczego ogniwa poniżej 1,8 V grozi nieodwracalnym uszkodzeniem masy czynnej elektrod) lub gęstości elektrolitu ? kwas siarkowy(VI) zużywany jest w reakcjach elektrodowych, gęstość roztworu maleje więc podczas pracy urządzenia. Mimo używania toksycznego ołowiu zalety akumulatora z nawiązką rekompensują jego wady. Konstrukcja charakteryzuje się przede wszystkim prostotą wykonania i niskim kosztem produkcji, a ponadto wysoką wydajnością energetyczną ? stosunek energii uzyskanej podczas pracy do energii zużytej do naładowania sięga 75%. Zaletą akumulatora ołowiowego jest również możliwość czerpania prądu o dużym natężeniu, co umożliwia stosowanie go jako urządzenia rozruchowego do silników spalinowych. Mimo 150-letniej historii akumulator ołowiowy nadal ma się dobrze i nie został wyparty przez inne typy tych urządzeń. Dopóki rozwijać się będzie motoryzacja oparta o silniki spalinowe, prawdopodobnie nic nie zagrozi jego pozycji.
    Cały artykuł jest pod tym linkiem, również o innych akumulatorach się tam mówi. Polecam . http://www.mt.com.pl/akumulatory
    Dodam tylko od siebie, że nic w tym artykule nie mówi się o antymonie, wapnie i innych dodatkach. To może celowe działanie dzisiejszych producentów akumulatorów z tymi dodatkami, aby zniechęcić konstruktorów amatorów do własnych konstrukcji. Tak samo jak łatwo jest zbudować akumulator zasadowy, którego długowieczność, praktycznie 20 letnia nie opłaca się nikomu. A prawdopodobnie nie kto inny jak Tesla skonstruował samochód elektryczny właśnie zasilany takim akumulatorem. I działało. To w końcu jak to jest. Gdzie leży prawda?
    Pozdrawiam

  Szukaj w 5mln produktów