Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

Defenestrator 31 Gru 2016 19:04 276228 543
  • Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz pendrive 32GB.
  • #452 31 Gru 2016 19:14
    freebsd
    Poziom 34  

    Strumien swiadomosc... napisał:
    Szpili są jak akumulator ma dużą rezystancję rzędu 100mOm.
    To po co w takim razie desulfator? :-)

  • #454 31 Gru 2016 19:21
    greenpeace
    Poziom 23  

    Cytat:
    Ale kto o zdrowych zmysłach używa takiego czegoś w dzisiejszym aucie.

    Ja na przykład. Sugerujesz, że mam coś nie tak z głową? Może tak być. :)
    Nadal nie wiem jakiego impulsu oczekujecie by uszkodzić elektronikę w aucie.

  • #456 31 Gru 2016 19:51
    greenpeace
    Poziom 23  

    W Sceniku III '10. Z tego samego powodu co USArmy w swoich pojazdach urządzenia PulseTechu.

  • #457 31 Gru 2016 21:31
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: #450 Ja oprócz uszkodzenia podzespołów samochodu, widzę ewentualne zagrożenie w zakłócaniu ich działania.

    Podobne zakłócenia, pod względem wielkości prądu, ale nie jego kierunku, mogą generować kierunkowskazy, zapłon, może i wycieraczki... Zagrożeniem może być to, że jeśli nawet przy mocnym zasiarczeniu akumulatora, gdy będzie on mieć duży opór wewnętrzny, desulfator nadal będzie dawać równie silne impulsy - a wtedy mogą one powodować powstawanie sporych napięć (ale włączenie urządzeń elektroniki może taki akumulator przeciążyć na tyle, że desulfator nie będzie działał). NE555 w desulfatorze powinien wytrzymać impulsy ponad 500V, bo do niego dotrą ponad 300 razy słabsze; pewnie ograniczeniem będzie tranzystor (IRF9530, nominalnie 100V, ale pewnie przebije się przy znacznie wyższym, i chyba to "przeżyje" - ma wytrzymywać powtarzalne przebicia energią do 8.8mJ, desulfator daje dużo mniej).

    :arrow: #453 Wiesz najprostszy działający desulfator to prostownik jedno połówkowy i żarówka na akumulatorze.

    Można i tak, pewnie istotną różnicą jest ilość energii, jaką trzeba zużyć (na zasilanie prostownika), żeby uzyskać podobny wynik - zapewne wersja z żarówką zużyje dużo więcej.

  • #458 02 Sty 2017 14:38
    Awerss
    Poziom 9  

    A może ktoś skonstruował desulfator, sprawdził jego parametry na oscyloskopie i udało mu się osiągnąć dobre wartości i z powodzeniem przetestował skuteczność jego działania w praktyce i chciał by go odsprzedać, albo zrobił by jeszcze jeden taki i mi go sprzedał ? Chętnie bym kupił. Mam wszystkie urządzenia i mierniki potrzebne do odsiarczania AQ, ale nie mam desulfatora, a nie jestem w stanie go zrobić.

    Jest co prawda w sprzedaży desulfator nazwany „dużej mocy”
    http://mala-elektrownia.mat-hurtownia.com.pl/gotowe-moduly/14-desulfator-duzej-mocy.html
    ale sprzedający raczej nie chce zdradzić w liczbach jak duża to moc jest, podobnie jak w przypadku desulfatora samochodowego małej mocy.

    Albo może ktoś mógł by polecić do kupienia pewne i sprawdzone takie urządzenie.

  • #459 02 Sty 2017 15:27
    vodiczka
    Poziom 43  

    Awerss napisał:
    Chętnie bym kupił. Mam wszystkie urządzenia i mierniki potrzebne do odsiarczania AQ, ale nie mam desulfatora, a nie jestem w stanie go zrobić.
    To kup ten małej mocy z linku który udostępniłeś, używaj go tylko z prostownikiem, przetestuj różne kombinacje (np. prostownik ładuje prądem 0,5 A lub alternatywnie 1A) i podaj nam wyniki.

    Teraz w oczekiwaniu aż ktoś z forumowiczów zaproponuje swój desulfator, sprecyzuj jaki wynik jego działania uznasz za zadawalający.

  • #460 04 Sty 2017 14:29
    Awerss
    Poziom 9  

    Ostatecznie wolę jednak ten dużej mocy i używać go poza samochodem, tak jak wszyscy (a raczej większość) to robili, którzy wypowiadali się w tym temacie.
    Czyli:
    - naładować AQ,
    - podłączyć desulfator rozładowując AQ do pewnego stopnia,
    - odłączyć desulfator i z powrotem naładować AQ,
    - zmierzyć pojemność AQ
    i powtarzanie tego cyklu, aż pojemność AQ przestanie się zwiększać.

    I teraz mam pytanie:
    (1) czy w każdym takim cyklu rozładowywać AQ desulfatorem do jakiegoś napięcia ? i jakie powinno być to napięcia 11V, 10,7V ? Przy takim sposobie czas działania desulfatora w każdym cyklu by się wydłużał (do pewnego momentu),
    czy
    (2) używać desulfator przez jakiś stały określony czas w każdym cyklu?
    Np. w pierwszym cyklu działania desulfatora zmierzyć czas jego działania do momentu rozładowania AQ do napięcia 10,7–11V i przez ten sam czas używać go w kolejnych cyklach ?
    Jak by było lepiej ? jakie jest wasze zdanie ? jak powinno się to robić, może inaczej niż wyżej napisałem ?

    Czytając różne artykuły, poradniki, fora na temat odsiarczania nasuwa mi się takie tytanie.
    Przy odsiarczaniu ładowaniem małym prądem (wszystko jedno czy jedno-połówkowym czy ciągłym) zalecane jest wylanie elektrolitu i robienie tego w wodzie.
    Natomiast nigdzie nie spotkałem się, żeby ktoś polecał wylanie elektrolitu i odsiarczanie w wodzie przy pomocy desulfatora.
    Jak lepiej odsiarczać przy użyciu desulfatora, w elektrolicie (oczywiście po uzupełnieniu go wodą do odpowiedniego poziomu) czy w samej wodzie ? Jakie to ma znaczenie ?

    W ofercie sprzedaży desulfatora (dużej mocy) z tego linku:
    http://mala-elektrownia.mat-hurtownia.com.pl/gotowe-moduly/14-desulfator-duzej-mocy.html
    na jednym ze zdjęć jest wykres (chyba obraz ekranu z badania tego urządzenia oscyloskopem). Wygląda to tak:
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Co z tego wykresu wynika ? jakie parametry ? jakie wartości ?

    Jak już zdobędę desulfator (tylko chciał bym kupić urządzenie pewne i sprawdzone) i sam go przetestuję, to oczywiście zrobię notatki i podzielę się rezultatami i doświadczeniami, tu w tym temacie.

  • #461 04 Sty 2017 15:02
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Natomiast nigdzie nie spotkałem się, żeby ktoś polecał wylanie elektrolitu i odsiarczanie w wodzie przy pomocy desulfatora.

    To zapewne jest lepsze, ale: (1) jest trudniejsze do wykonania (wymaga wylewania elektrolitu i wlewania wody), i (2) desulfator może wtedy nie działać (za słabe zasilanie).

    Np. w pierwszym cyklu działania desulfatora zmierzyć czas jego działania do momentu rozładowania AQ do napięcia 10,7–11V i przez ten sam czas używać go w kolejnych cyklach ?

    Po pierwsze, proponuję wyższe napięcie - np. ładuj akumulator, jeśli zauważysz, że napięcie spadło poniżej 11.5V; po drugie, jeśli desulfator rzeczywiście znacząco poprawia działanie akumulatora, to czas potrzebny na jego rozładowanie będzie się wydłużał, i to szybko.

  • #462 09 Sty 2017 20:16
    Awerss
    Poziom 9  

    Jest taka ogólna zasada, że zabarwienie brązowe elektrolitu świadczy o tym, że nastąpił opad mas czynnych z płyt dodatnich, natomiast zabarwienie szare informuje o opadzie z płyt ujemnych.
    Zastanawia mnie czy ten opad mas czynnych rozpuszcza się w elektrolicie i go zabarwia na trwałe ?
    W internecie są zdjęcia, na których widać, że elektrolit wciągnięty do areometru jest brązowy.
    Ja natomiast mam taką sytuację, że elektrolit wciągnięty w areometr jest bezbarwny, nawet jak uprzednio dmuchnę tym areometrem w celę, żeby go trochę zamieszać.
    Następnie ulewam trochę elektrolit do otwartego naczynia, powracam AQ do normalnej pozycji, delikatnie potrząsam nim wykonując ruchy od siebie i do siebie trzymając go za krótsze boki / krawędzie i wylewam pozostały elektrolit do naczynia. Elektrolit w naczyniu zaraz po wylaniu go z AQ jest mętny. Ma zabarwienie brązowe i srebrne drobiny. Ale już po kilku minutach jak się ustoi, elektrolit robi się bezbarwny, a na dnie jest trochę szlamu wraz z srebrnymi drobinami.

    Z tego może wynikać, że opad masy czynnej nie rozpuszcza się w elektrolicie (ani wodzie), ale czy tak jest na pewno ? bo inni jak widzę po zdjęciach z internetu mają elektrolit zabarwiony na brązowo, który został wyciągnięty areometrem z górnej części celi. Być może, że przed zassaniem elektrolitu potrząsali AQ, ale tego nie wiem, nic o tym nie piszą. Więc jak jest z tym opadem masy czynnej, trwale zabarwia elektrolit na brązowo czy tylko po silnym gazowaniu lub potrząsaniu AQ, kiedy się zmiesza ? a po ustaniu się opada na dno i elektrolit robi się klarowny.

  • #463 09 Sty 2017 20:20
    A.Gieronimo
    Poziom 35  

    Nie rozpuszcza się.
    Zabarwiony w areometrze będzie po :
    -ładowaniu (gazowaniu)
    -jeździe samochodem
    Czyli po mocnym "wymieszaniu" zawartości celi.

  • #464 12 Sty 2017 13:38
    Awerss
    Poziom 9  

    Awerss napisał:
    Przy odsiarczaniu ładowaniem małym prądem (wszystko jedno czy jedno-połówkowym czy ciągłym) zalecane jest wylanie elektrolitu i robienie tego w wodzie.

    _jta_ napisał:
    To zapewne jest lepsze, ale: (1) jest trudniejsze do wykonania (wymaga wylewania elektrolitu i wlewania wody)

    Spotkałem się również z poradami, żeby nie tylko elektrolit zastąpić wodą, ale żeby tę wodę wymieniać co jakiś czas kilka razy w trakcie odsiarczania.
    Czy mógł by ktoś wytłumaczyć, dlaczego odsiarczanie w wodzie jest lepsze ?
    Domyślam się, ze pewnie w trakcie tego procesu uwalnia się coś z płyt i pewnie łatwiej przyjmuje to woda, ale czytałem dużo różnych tematów i poradników na ten temat i spotkałem się także z takim określeniem, że w czasie odsiarczania rozpuszcza się osad PbSO4 i WRACA ON NA SWOJE MIEJSCE w (jak dobrze pamiętam) elektrolicie.

  • #465 12 Sty 2017 15:12
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jak w roli elektrolitu jest woda, to reakcja może zachodzić tylko w jedną stronę - rozkładu siarczanu ołowiu; jak jest kwas, to równolegle do rozkładu może zachodzić powstawanie, z łącznym wynikiem takim, że małe kryształy siarczanu ołowiu znikną, a duże urosną - a to będzie jeszcze gorsze zasiarczenie.

    Siarczan ołowiu (PbSO4) jest nierozpuszczalny (albo raczej, ma bardzo mały iloczyn rozpuszczalności); w wyniku reakcji redukcji powstaje z niego ołów i jon kwasu siarkowego: PbSO4 + H+ 2e- => Pb + HSO4-, albo PbSO4 + 2e- => Pb + SO4--; pierwsza reakcja przeważa w kwasie, druga w wodzie; w wyniku reakcji utleniania powstaje dwutlenek ołowiu i jon kwasu siarkowego: PbSO4 + SO4-- + H2O => PbO2 + 2HSO4-, albo PbSO4 + 2OH- => PbO2 + SO4-- +2H+ +2e- (SO4-- są w rozcieńczonym kwasie, w stężonym są prawie wyłącznie HSO4-; OH- są w niewielkiej ilości w wodzie). Nie wiem, jak się zachowa PbO2 w kontakcie z elektrolitem zasadowym (gdyby użyć np. rozcieńczonego NaOH, albo KOH), czy czasem nie utworzy jonów, np. HPbO3-, które przejdą do roztworu - to by oznaczało utratę ołowiu z elektrody i ryzyko zanieczyszczenia ołowiem separatora.

    Znalazłem - w roztworze KOH może przy utlenianiu PbSO4 powstawać K2Pb(OH)6, i podejrzewam, że jest rozpuszczalny (jakkolwiek w podręczniku chemii tego nie napisano)...

    Skonstruowano (ale nie dopuszczono do używania) akumulator ołowiowy z elektrolitem z kwasu octowego; octan ołowiu dobrze rozpuszcza się w wodzie, więc nie tworzą się żadne kryształy, jak siarczanu ołowiu w zwykłym akumulatorze kwasowym i taki akumulator działa dużo lepiej. Ale to, że octan ołowiu jest rozpuszczalny, było powodem, że nie dopuszczono takich akumulatorów do użytku - bo jest on silną trucizną i za duże byłoby ryzyko zatruć w razie wydostania się elektrolitu.

  • #466 18 Sty 2017 21:15
    KaW
    Poziom 34  

    Zająłem sie odsiarczaniem akumulatora -tylko po to aby stwierdzić czy jest to możliwe. W zwiazku z tym, że to było dość dawno- to akumulatory były proste .
    Miały korki w celach. Posługiwałem się gęstościomierzem.
    Po wylaniu elektrolitu i nalaniu czystej wody destylowanej był pomiar gęstości
    pierwszy i po ok 8 godz. ponowny. Pomiar wykazał zaistnienie kwasu po zastosowaniu ładowania odsiarcząjacego .Wymieniłem wodę ponownie na czystą
    destylowaną i ponowiłem ładowanie odsiarczające -efekt tak jak poprzednio .
    Ale technicznie rzecz biorąc, nie ma szans obecnie zajmować się pomiarami gęstości
    kwasu ,itp czynnościami , bo wydajność tego procesu jest słaba .Nie ma czasu obecnie na ciągłe sprawdzanie jakości pracy akumulatora .Zaniedbany ulega ruinie technicznej i podlega wymianie na sprawny 100%.

  • #467 22 Sty 2017 21:25
    Wlodek22
    Poziom 27  





    Dorzucę I swoje parę groszy, które znalazłem na rosyjskim forum w kwestii desulfacji. Tam ludzie jak wiadomo są prości i twardzi, więc i ich desulfator za skomplikowany być nie może. Napięcia 160-200V, bateria kondensatorów przeważnie ok 10uF na min 250V, triaki 50-200A I prądy w impulsie pod 800A. Skuteczność ponoć 0,01 gr/cm3 gęstości elektrolitu na dobę. Warunek jak zwykle, żywy mechanicznie akumulator. Źródło rosyjskie http://shyza.ru/forum/viewtopic.php?f=15&t=50
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

    Dodam jeszcze słówko szczerości od autora "долбилки" w oryginale

    "Я сам придумал эту долбилку чисто из спортивного интереса а не потому что денег на новый АКБ не было. По странному стечению обстоятельств получился положительный эффект... Штука конечно варварская, и может быть именно такими токами долбить и не требуется, нужно может быть просто импульсы 50-100 ампер с крутым фронтом да частоту поболее 50Гц. То что в сети болтается (и что было прототипом) там говорится о частоте аж в килогерц. Но токи слабенькие, 10 ампер или около того. Мне собирать было лень и я сразу собрал агрегат на десять калибров крупнее :) Может быть, если идею доточить и сделать правильно, эффект будет лучше. Но мне заниматься этим лень и некогда, а кроме меня врят ли кто из присутствующих в этой ветке подобное сможет сделать. Да и даже если сделаю я, девайс уже не будет простым как пачка соли и собрать смогут немногие..."

  • #468 24 Sty 2017 11:41
    slimax
    Poziom 17  

    Wlodek22 napisał:
    Dorzucę I swoje parę groszy, które znalazłem na rosyjskim forum w kwestii desulfacji. Tam ludzie jak wiadomo są prości i twardzi, więc i ich desulfator za skomplikowany być nie może. Napięcia 160-200V, bateria kondensatoró przeważnie ok 10uF na min 250V, triaki 50-200A I prądy w impulsie pod 800A. Skuteczność ponoć 0,01 gr/cm3 gęstości elektrolitu na dobę. Warunek jak zwykle, żywy mechanicznie akumulator. Źrudło rosyjskie http://shyza.ru/forum/viewtopic.php?f=15&t=50
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów


    Haha na czymś podobnym odsiarczam od postu #213 tj. początku 2013 roku. Ta prostota jest po prostu piękna!
    Ja odpalanie tyrystora ustawiłem ostatecznie na około 50-60V żeby nie przesadzić przy pojemność baterii kondensatorów aktualnie jakieś 2mF.
    Zamiast żarówki używam 10-20uF kondensatorów MKSE 400-630V by za bardzo nie przepłacać za prąd na ogrzewanie elektryczne domu ;)
    Proste jak drut i dzięki temu okazało się bardzo niezawodne.
    W mojej wersji strzały są z częstotliwością około 2Hz, ale za to dużo większym ładunkiem no i tutaj powstaje pytanie...

    Czy skuteczniej odsiarcza się "strzelając" ładunkiem 1-2mF 50V czy jak to robią koledzy np. 1uF 200V?
    No i czy odsiarcza czy wyrywa masę czynną akumulatora wraz z kryształkami ;)


    Co prawda tego jeszcze nie jestem całkiem pewien do jakich wartości prądu szpilki są względnie bezpieczne dla masy czynnej ale u siebie tego efektu jeszcze nie zaobserwowałem -> brak błota brunatnego czy szarego po zbełtaniu elektrolitu.

    Genealnie po tym czasie mogę powiedzieć że efekty są pozytywne tj. odzyskanie 20-50% pojemności, choć krótkotrwałe.
    To takie przygotowanie słabego już akumulatora na kolejny sezon zimowy a nie regeneracja do stanu funkiel nówka nieśmigana, więc raczej nadal jest to zabawa niż oszczędności.

  • #469 24 Sty 2017 12:22
    vodiczka
    Poziom 43  

    slimax napisał:
    Genealnie po tym czasie mogę powiedzieć że efekty są pozytywne tj. odzyskanie 20-50% pojemności, choć krótkotrwałe.
    Czyli takie same jakie uzyskiwałem stosując metodę z wylaniem elektrolitu i zalaniem cel czystą wodą a twoja metoda jest o wiele mniej uciążliwa. :|
    Słowo krótkotrwałe ma decydujące znaczenie a krótkotrwała poprawa nie zachęca do stosowania którejkolwiek z w/w metod. Desulfacja jest "dobra" dla napalonych amatorów stosowania tej metody lub dusigroszów pragnących przedłużyć żywot akumulatora o jeden-dwa sezony.

  • #470 24 Sty 2017 13:42
    Wlodek22
    Poziom 27  

    slimax napisał:

    Czy skuteczniej odsiarcza się "strzelając" ładunkiem 1-2mF 50V czy jak to robią koledzy np. 1uF 200V?
    No i czy odsiarcza czy wyrywa masę czynną akumulatora wraz z kryształkami ;)


    Oni twierdzą, że kryształy są półprzewodnikami i zaczynają przewodzie prąd dopiero przy napięciu ok 5V na celę, co daje ok 30V na całą baterię. Gdy już zaczną przerodzić, to się rozpuszczą. Twierdza też, że by osiągnąć takie napięcie na baterii potrzebny jest mocny impuls, stąd ładowanie kondensatorów do 180-260V. Im niższe napięcie i słabszy impuls tym dłużej trwa proces, ale ten impuls też i ładuje akumulator, więc z drugiej strony musi być dostosowany do wielkości akumulatora. W tej wersji dla akumulatorów typowo samochodowych.
    Co do skuteczności, to z opisów i wyglądu metoda wydaje się być pewna i skuteczna, ale tylko co do odsiarczania. Natomiast kazdy(prawie) szuka metody na "ożywianie trupów", a takiej nie ma. Nic nie da jak cele maja zwarcie, lub od przeładowywania osypała się masa czynna. Nie da się też naprawić akumulatora w którym od wieku utleniły płyty dodatnie, które rosypują się po dotknięciu(baterie z upsów). Co ciekawe gdy masa czynna na nich pozostaje, to "Szajtan maszyna" je też odsiarczy i podniesie gęstość elektrolitu, ale prądu rozruchowego nadal będzie brakować. Po prostu upali te resztki połączeń, które jeszcze pozostały.
    Tak, że urządzenie jest raczej dla sprawnych akumulatorów, które z różnych powodów muszą pracować w niekorzystnych warunkach. Gdy ktoś mało jeździ, lub jeździ na krótkich odcinkach, gdy trafi się kilka głębokich rozladowań, lub gdy ma się tak zrypane ładowanie w samochodzie jak w nissanie quashqai. Raz na rok, lub co pół roku zostawić na kilka dni i akumulator dalej będzie się normalnie ładował.

  • #471 24 Sty 2017 14:01
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Przypuszczam, że dużo impulsów o niższym napięciu da podobny rezultat pod względem ilości usuniętego siarczanu, ale mniejsze uszkodzenia, niż niewiele impulsów o wyższym.

  • #472 24 Sty 2017 15:27
    Wlodek22
    Poziom 27  

    Nikt nie zaobserwował u siebie uszkodzenia uszkodzenia akumulatora od rosyjskiego desulfatora. Elektrolit "wrze" znacznie mniej niż przy normalnym prostowniku i ładowaniu do 16V małym prądem. Te impulsy są bardzo krótkie i nie powodują nawet nagrzewania akumulatora. Wiadomo, że jak każde ładowanie szkodzi płytam dodatnim, ale skoro proces szybszy/ krótszy to i szkoda powinna być mniejsza.

    Dodane
    Patrzyłem jeszcze raz i tak: Autor wynalazku "zregenerował" swój akumulator w grudniu 2011. Miał słabą celę, która pod koniec stycznia 2012 dostała zwarcia po odpaleniu diesla w - 20C i zamarzła. Od tego czasu do teraz ma drugi akumulator, który kilka razy bel rozładowany do całkowitego zera przez radio i niedomkniete dzwi. Zawsze po takim rozładowania pięścią swój akumulator tym wynalazkiem, podobnie przed zimą. Teraz ten akumulator ma już ponad 5 lat i autor będąc nadal aktywnym na forum nie zadeklarował jego zgonu. Trzeba tez brać pod uwagę zimy u nas i u nich. Tak, że przyjmniej ten jeden przykład dowodzi, że wynalazek bardziej pomaga niż szkodzi.

  • #473 24 Sty 2017 16:50
    vodiczka
    Poziom 43  

    Wlodek22 napisał:
    Raz na rok, lub co pół roku zostawić na kilka dni i akumulator dalej będzie się normalnie ładował.
    Czy ktoś przeprowadził badania, które jednoznacznie wskazują, że odsiarczanie impulsami daje lepsze wyniki niż kilkudniowe odsiarczanie małym prądem np. 0,005 pojemności akumulatora.

  • #474 24 Sty 2017 18:08
    Wlodek22
    Poziom 27  

    Nie wiem, nie znam takich badań, a lepsze to pojęcie mocno względne. Oni twierdzą, że małe zasiarczenie (drobne kryształy) rzeczywiście da się rozpuścić małym prądem i długim ładowaniem. Duże niestety już tylko poprzez napięcie ok 5V na celę, a tego inaczej niż impulsowo zrobić się nie da.
    Oni także twierdzą, że jeżeli do akumulatora nie było dolewa ne nic oprócz wody, to gęstość elektrolitu 1,29 - 1,3 oznacza, że cały siarczan ołowiu został rozpuszczony i kwas wrócił do elektrolitu. Szybkość procesu wielu deklaruje ok 0,01 gr/cm3 na dobę, więc łatwo tym samym będzie można porównać "lepszość" tej metody do metody z małym prądem.
    Ja swoją szajtan maszynę dopiero będę budował, narazie zbieram elementy. Powstanie w wersji słabszej na bazie BTW 69.

  • #475 25 Sty 2017 03:29
    rafbid
    Poziom 32  

    Wlodek22 napisał:
    Oni twierdzą, że małe zasiarczenie (drobne kryształy) rzeczywiście da się rozpuścić małym prądem i długim ładowaniem.
    Małe czy duże brakuje punktu odniesienia.

    Znam przykład że złomowaną baterię z obiektu PKP przy ładowaniu małym bez ograniczenia napięcia o pojemności początkowej 5% udało się rozbujać do 80-90% pojemności znamionowej.

  • #476 28 Sty 2017 02:07
    Wlodek22
    Poziom 27  

    Szajtan maszyna ożyła :D
    Na pierwszy ogień poszedł martwy akumulator 7ah z UPS napięcie 0V. Przy zasilaniu 200-220V coś tam postrzeliwało, próbował się wskrzesić, nawet obniżał do 160V, ale generalnie jest martwy, a szajtan maszyna czarowała go nawet napięciem 320V. Żarowka przy tym się nie żarzy, przy 160V zaczyna, ale słabo. Dzięk kondensatorów też pojawia się dopiero przy obciążeniu. Na normalnym akumulatorze pracuje wyśmienicie. Radiator z BTW 69 się nie grzeje, jest letni od halogena obok. Z napięcia początkowego 12,65V w 30min doszedł do 14,65V, pojawiło się lekkie gazowanie, bąbelki bardzo drobne. Akumulator 2 letni 50Ah o gęstości od plusa 1,25, 23, 25, 25, 24, 23, bardziej nie dawał się naładować.

    1 doba: 1,25, 24, 26, 26, 26, 24 napięcie 14,89V
    2 doba bez większych zmian, napięcie wzrosło do 15,12V
    Przerwa do dziś tzn 3,5 dnia
    3 8h 1,25, 25, 27, 27, 27, 25 napięcie 15,25V Widać, że pierwsza cela nie zmienia gęstość, i a to znaczy, że część mamy czynnej leży już na dnie.
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

  • #477 28 Sty 2017 09:28
    Łukasz.K
    Poziom 21  

    Moim zdaniem lepiej dołożyć starań aby go nie zasiarczyć, bo sądzę że z odsiarczania to będą nici, no ale może się mylę.

  • #478 02 Lut 2017 23:26
    Wlodek22
    Poziom 27  

    Zakończyłem eksperyment z gestością 1,25, 25, 28, 28, 28, 27, napięcie spoczynkowe 12,93V. Znalazłem przyczynę niskiej gęstości w pierwszej celi, nią okazała się nieszczelność górnej pokrywy. Gdy przechyła się akumulator, to pojawia się z pod niej elektrolit, więc w tej celi jest ubytek kwasu i za dużo wody. A tak to wygląda wewnątrz
    Mostek ujemny i plyty
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Mostek ujemny
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Mostek dodatni
    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów
    Przed całą zabawą wszystko było jednolite szaro/białe.

  • #479 03 Lut 2017 07:30
    A.Gieronimo
    Poziom 35  

    Nie wygląda źle.
    p.s. To prawda, bardzo dobrze widać na oko stan zasiarczenia (stan ogólny), jednak na pierwszy rzut oka w cale to nie jest takie oczywiste.

  Szukaj w 5mln produktów