Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

Defenestrator 08 Lut 2009 18:58 288753 543
  • Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

    Gdy nie używa się samochodu przez dłuższy okres czasu, może dojść do "tajemniczej" awarii akumulatora spowodowanej osadzaniem się kryształów siarczanów na elektrodach. W takim wypadku ludzie zwykle kupują nowy akumulator, choć da się pokonać ten problem w inny sposób. Autor opisuje proces budowy desulfatora - urządzenia, które impulsami wysokiego napięcia pobudza rozpuszczanie się kryształów w elektrolicie i w ten sposób ratuje nas przed tym sporym wydatkiem. Posiadanie takiego urządzenia ma jeszcze jeden plus - można spróbować reanimacji akumulatorów wyrzuconych przez innych, zapewniając sobie samemu zapas tych bardzo przydatnych podzespołów. W załączniku schemat i lista elementów.

    Źródło
    Artykuł

    Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    Defenestrator
    Poziom 14  
    Offline 
    Defenestrator napisał 151 postów o ocenie 78, pomógł 0 razy. Jest z nami od 2007 roku.
  • Relpol przekaźniki
  • #2
    mleczarz
    Poziom 15  
    Czy ktoś kiedyś próbował reanimować akumulator w ten sposób?? Jaka jest skuteczność bo projekt wygląda zachęcająco...
  • #3
    przemek.tomala
    Poziom 22  
    Podejrzewam, że będzie to skuteczne.
    Nie znałem zasady działania, ale od dawna wiedziałem, że np. bateria od telefonu komórkowego, której jedno z ogniw wskazuje 0V (totalny trup) po podłączeniu na dosłownie chwilkę pod np zasilacz od CB (ogniwo 1,5V, zasilacz od CB - 14V) nieraz ratowało ogniwo. Podobno mogła to być niebezpieczna zabawa :D Ale podłączenie najczęściej nie trwało więcej niż sekundę :D
  • #4
    ma3-4ysz
    Poziom 24  
    Jakiś czas temu znalazłem coś podobnego http://www.theworkshop.ca/energy/desulf/desulf.htm ale nie brałem jeszcze tego na warsztat. Najpierw muszę się bardziej z elektrochemii dokształcić :) .
    Skoro temat został wywołany, gdyby ktoś wiedział o wiedzy na temat desulfacji to proszę o podlinkowanie.
  • #5
    ssmano
    Poziom 2  
    A znasz jakiś kosztorys tego?
    A gdy akumulator rozerwie pod wpływem za dużego napięcia?
    Pomysł jest Ok!
    Ale jednak niebezpieczna jest to zabawa :P
    :|
  • #6
    zulugula
    Poziom 15  
    Było by może coś takiego na akumulatorki Ni-Mh ?
  • Relpol przekaźniki
  • #7
    wojto15-05
    Poziom 18  
    Dzisiaj na alledrogo właśnie widziałem taki "reanimator" baterii, ale własnie na ogniwa N-i-Mh , wracając do tematu projekt nie wygląda na trudny do wykonania ciekawe jak koszty.
    Coś o tym wiadomo?
  • #8
    megid
    Poziom 15  
    Kiedyś bawiłem się w reanimację akumulatorków od Ericssona. Wszystkie, które miałem dały się podnieść, chociaż wcześniej wykazywały zwarcie i nie dawały się normalnie ładować. Te najbardziej oporne trzeba było "kopać" kilka razy. W obawie przed wybuchem, nie robiłem tego jednak zasilaczem lecz elektolitem kilka mili, naładowanym do kilkunastu woltów.
  • #9
    markovip
    Poziom 34  
    Jakie koszta? -Niewielkie! tyle co 555, parę tranzystorów, kilka diodek, 2 rdzenie ferrytowe i parę dupereli. Paręnaście PLN max.
    Projekt wygląda kusząco, może się skuszę, na warsztacie leży kilkadziesiąt akumulatorów do alarmu.
  • #10
    Wichur
    Poziom 10  
    Kurcze to by mi sie przydalo bardzo :) mam aukumulator, ktory stal dosyc dlugo... ma te 12V ale nie ma sily zakrecic rozrusznikiem. Ten reanimator to super sprawa.... bede musial zrobic sobie ten ukladzik i zobaczyc czy naprawde dziala...

    orientuje sie ktos ile potrzeba czasu na "odsiarczanie" elektrod, bo jak wywali kwasem caly aku to nie bedzie ciekawie :)
  • #11
    Pawcio89
    Poziom 19  
    Bardzo fajny układzik, bo w domu zawsze znajdzie się jakiś stary nie sprawny akumulator. Zastanawiam się nad zrobieniem takiego układu w niedalekiej przyszłości.
    Nie wie może ktoś jaki impuls podawany jest na akumulator? O jakim napięciu? Bo z tego co się domyślam sygnał jest podawany w formie impulsów o wysokim napięciu. Chyba że się mylę to proszę o sprostowanie.
  • #12
    powerm
    Poziom 23  
    Jakieś 3 miesiące temu czytałem o tym hacku. Ale polegał on na wykorzystaniu aparatu jednorazowego a dokładniej lampy błyskowej z niego do naprawy akumlatorków NiMH (tylko nie LiON bo będzie bum). Wystarczyło się podłączyć z kabelkami zamiast lampy wyładowczej. Podejrzewam że pomysł można zaadaptować na jakąś stara ruską lampę (lub jakąkolwiek inną zepsutą). Przypominam w tym pomyśle wysokonapięciowy impuls ma strząsnąć kryształki do roztworu - nie potrzeba dużych prądów.
  • #13
    kamil509
    Poziom 11  
    a co powiecie na to żeby taki stary niedziałający (stuknąć) parę razy takim prądem jak na świecy w silniku spalinowym?

    Jutro spróbuję i zobaczę co z tego wyjdzie
  • #14
    adam_es
    Poziom 27  
    Jakiś czas temu metodą pobudzania wysokim napięciem udało mi się uruchomić akumulator żelowy 12V/7Ah. Po zabiegu można było go ładować, jednak po pół roku padł na dobre. Na pewno metoda dobra do doraźnego odzysku.
  • #15
    maciek_1992
    Poziom 13  
    kiedyś widziałem na jakiejś stronie jak gość reanimował zwykle paluszki AA brał taka baterie i podłączał ja do aq w samochodzie na chwileczkę:) z tego co pokazywał to działało ale wydaje mi sie to niebezpieczne :) a co do układu to fajny pomysł i oszczędny:)
  • #16
    PO.
    Poziom 20  
    CO do swiecy samochodowej to chyba trochę za dużo :) .

    Temat "zappingu" jest znany od kilku lat przynajmniej - jeśli chodzi o nicd/nimnh to wtedy na to wdepnąłem. W skrócie kilkadziesiąt-sto_kilkadziesiąt woltów z jakiegoś kondensatora do akumulatorka. Przy większych pojemnościach pewnie więcej.

    Oczywiście bezpieczeństwo przede wszystkim - jakaś obudowa na aku i stosowny włącznik układu a nie z rączkami na krótko :) .


    W tym układzie do pb wydaje się że jest trochę więcej?
  • #17
    Domin94
    Poziom 13  
    Witam!!
    To urządzenie ma wysokim napięciem odsiarczać akumulator ?! Moim zdaniem łatwiejsze jest tzw. ładowanie odsiarczające. Polegające na ładowaniu 45 sekund a potem obciążeniu przez 15 sekund (jakaś żarówka) i tak parę godzin :D
    P.S.To jest trochę bezpieczniejsze moim zdaniem
    Pozdrawiam Dominik
  • #18
    OldSkull
    Poziom 27  
    Odnośnie NiMH: o to samo nie chodzi czasem w metodzie ladowania "burp"? ładujemy 1sekundę sporym prądem, 0.05s przerwy, 0.1s rozładowujemy bardzo dużym prądem, 0.1s przerwy i tak w kółko? Niby wg badań takie ładowanie może w umiarowanym stopniu zregenerować akumulatorki.

    Odnośnie Li-Ion: miałem ogniwo z 1.5V na wyjscu, którego nie dało się ładować, podłączyłem kilkanaśnie razy pod 25V. Napięcie wsoczyło na 3.4V i mogłem już je naładować. O dziwo nie działa zauważalnie gorzej niż zanim je skatowałem do tych 1,5V.
  • #19
    hindoos
    Poziom 25  
    OldSkull napisał:
    Odnośnie NiMH: o to samo nie chodzi czasem w metodzie ladowania "burp"? ładujemy 1sekundę sporym prądem, 0.05s przerwy, 0.1s rozładowujemy bardzo dużym prądem, 0.1s przerwy i tak w kółko? Niby wg badań takie ładowanie może w umiarowanym stopniu zregenerować akumulatorki

    Tu raczej chodzi o brutalne potraktowanie ogniwa wysokim napięciem, blurp raczej ma za zadanie utrzymanie pojemności i dobrej kondycji ogniwa przez cały czas użytkowania...
  • #20
    english2
    Poziom 2  
    Słyszałem o gościu który zajmował się różnego rodzaju serwisem akumulatorów (NI-MH, Li-Ion i ich odmiany) do sprzętu medycznego. Jego pomysł był taki aby taką uszkodzoną baterię podpiąć na krótko do takiej samej sprawnej i naładowanej baterii. W 90% przypadkach uszkodzona bateria dała się w ten sposób reanimować. Więc jak ktoś chce to proszę bardzo. Zaznaczam tylko że tego typu praktyki są niebezpieczne.
    Tego typu regeneracja działała na 90% ponieważ w izolatorze ogniwa baterii z reguły tworzyły się miejsca przepuszczające ładunki elektryczne (nie pamiętam jak się one nazywają) które były przyczyną mikrozwarcia. Taki szok napięciowy podziałał na uszkodzone miejsce na izolatorze niwelując upływ prądu.
    Powodzenia
  • #21
    bodzio012
    Poziom 32  
    czy zbudował ktoś już Desulfator - urządzenie do naprawiania akumulatorów i sprawdził jak jest naprawdę jak się sprawdza to urządzenie?
  • #22
    1
    Poziom 10  
    Od ponad 30 lat pracuje jako elektryk samochodowy.
    - Przez wysokie napiecie zniszczysz cele, pozatym grozi wybuchem
    ( zwarcie w celi, gazy).

    Stojace akumulatory ladowac malym pradem 2-3 dni w miesiacu
    to nie bedzie takich problemow.

    Proponuje przeczytac jakis Podrecznik elektryka samochodowgo - odsiarczanie

    1. Prostownik 24 V - 2 akumulatory 12V w szereg- ladowac 36 godzin.
    2. Ladowanie 1 akumumulatora : prostownik +, zarowka 12V H4 szeregowo do + akumulatora. 1/20 poj. znam. - 36 godz.

    Jak to nie pomoze

    Sposob 3 - wylac kwas, nalac wody destylowanej i ladowac 48 godzin.
    1/20 poj. znam. ( 50 Ah = 2,5 A ), szeregowo mozna podpiac
    zarowke 12VH4 ( styki 56a i 31) . Jako opor dla wzbudzenia.
    nastepnie wylac wode, wyplukac 2-3 razy i i wlac nowy kwas. Ladowac 12 godzin.
    O ile wylana woda bedzie brazowa - wyrzucic akumulator.

    Taki akumulator, o ile odzyje pojezdzi ewentualnie w benzyniaku.
    W dieslu krotko. To mozna praktykowac na akumulatorach do 2 lat od daty kupienia. Potem umieraja smiercia naturalna, najszybciej w dieslach.

    Proponuje lepiej kupic tani aparat do ladowania i podtrzymywania napiecia stojacych akumulatorow. Przed 2-a laty kupilem taki w Lidlu
    bo mialem nowy akumulator na zapasie, a dobry w aucie. I tak go ladowalem co miesiac przez 2 -dni, niskim napieciem podtrzymujacym.
    Bateria w aucie padla a ta zajela jej miejsce i jest OK.
  • #23
    Bogusław Sobczak
    Poziom 11  
    Regenerowałem akumulator 6V 74Ah, który przez pół roku stał obciążony nie wyłączonym radiem. Wykorzystałem prąd ładowania 0,7A przez tydzień, następnie rozładowanie żarówką reflektorową i ładowanie nominalne. Dalej normalnie eksploatowałem akumulator w Trabancie przez rok czasu.
  • #24
    cefaloid
    Poziom 31  
    elektroniczek napisał:
    Nie znałem zasady działania, ale od dawna wiedziałem, że np. bateria od telefonu komórkowego, której jedno z ogniw wskazuje 0V (totalny trup) po podłączeniu na dosłownie chwilkę pod np zasilacz od CB (ogniwo 1,5V, zasilacz od CB - 14V) nieraz ratowało ogniwo.


    Może kiedyś przy niklowych akumulatorkach... Dziś przy litowych w telefonach to test niebezpieczna zabawa która może się skończyć wybuchem baterii.
  • #25
    Chris_W
    Poziom 37  
    W skrócie:
    Elektrody są wykonane w postaci gąbczastej masy - aby powierzchnia wymiany miedzy elektrodą i elektrolitem była jak największa. Podczas użytkowania akumulatora ta masa gąbczasta (ołów, tlenek ołowiu (2), siarczan ołowiu) coraz bardziej staje się 'zbita' - nazywa się to zwykle krystalizacją. Ostatecznie zamiast gąbczastej masy robią nam się płaskie płyty które reagują z elektrolitem tylko na swojej powierzchni - a powinny jak największą objętością.
  • #26
    ma3-4ysz
    Poziom 24  
    Puki co z własnego doświadczenia mogę potwierdzić metodę podaną przez 1
    Cytat:
    2. Ladowanie 1 akumumulatora : prostownik +, zarowka 12V H4 szeregowo do + akumulatora. 1/20 poj. znam. - 36 godz.

    Z tym, że robiłem przerwy co około 12h, plus czasem tzw ćwiczenie (rozładowywanie małym prądem i ponowne delikatne ładowanie).

    Nie znaczy to, że nie jestem otwarty na inne skuteczne rozwiązania.
    Tak na wyczucie to odnośnie tego wybuchnięcia aku pod wpływem zbyt dużego napięcia to owszem ale warunkiem uszkodzenia aku jest dostarczenie mu odpowiednio dużo energii. Przy proponowanym w temacie sposobie desulfacji ilość energii dostarczana przy wysokim napięciu nie musi być duża, jeżeli ma jedynie pobudzać rozpuszczanie krystalicznej siarki. Natomiast jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, a o tych narazie tu mało.
  • #27
    bodzio012
    Poziom 32  
    czyli ogólnie opłaca się i warto składać ów Desulfator czy nie warto?
  • #28
    AdamK.
    Poziom 14  
    Ludzie nie wierzcie w cuda.
    Oczywiście takimi zabiegami można coś poprawić ale nie zregenerować zużytego akumulatora.
    Akumulator sprawny można zasiarczyć trzymając go rok bez ładowania .
    Ale mało kto nowy akumulator tak długo nie używa. Najczęściej stary zniszczony akumulator idzie na odstawkę i wtedy się zasiarcza.
    Próbowanie regeneracji akumulatora który jest złomem przypomina rady aby rozpadające się buty dłużej pastować.
    Niestety akumulator to fabryka chemiczna. Trwałość to 4-5 lat a bywa ze krócej.
    Tam są substancje żrące co daje efekt podobny do korozji. Elementy plastikowe takie jak separatory z gąbczastej substancji pękają ze starości.
    Sproszkowane substancje płyt obsypują się i osiadają na dnie akumulatora.
    Wstrząsy auta tylko to przyśpieszają a nawet powodują oberwanie płyt.
    Zasiarczenie to tylko jeden z procesów chemicznych zmieniających skład płyt.
    Jak ktoś tu pisał są znane sposoby odsiarczania w rozcieńczonym elektrolicie czy tez ładowania prądem zmiennym.
    Niestety większość ludzi próbuje w ten sposób reanimować wraki .
    Trwałość akumulatora ołowiowego to tylko 200 cykli ładowania.
    Zregenerowany akumulator może pochodzi jeszcze jeden sezon ale stanie w zimie gdy jest najbardziej potrzebny. Koszt akumulatora to 72-200 zł co daje rocznie 15-50 zł. Za te pieniądze to strach wsadzać do auta coś co spowoduje ze nie da się wrócić.
    Nikt nie jest w stanie pokazać efektów regeneracji.
    Były kiedyś cudowne płyny co się wlewało do akumulatora . Drogie to było ale miliony ludzi wierzył w cuda bo nikt nie potrafił zrobić badań porównawczych.
    Taka regeneracja ma sens taki jak walenie młotkiem w zardzewiałe auto.
    Przecież jak rdza będzie odpadać to auto będzie bardziej "zregenerowane".
    Co innego jak opisywaliście regeneracje Ni-Mh . Ale to nie regeneracja tylko przepalanie dużym prądem zwarć wewnątrz akumulatora .
    Ten akumulator nie staje się odnowiony tylko odpada mostek z soli który uniemożliwia ładowanie.
    Akumulatorów Ni-MH o zwiększonej oporności wewnętrznej nie da się zregenerować a funcję regeneracji w ładowarkach służą tylko złapaniu klienta wierzącego w cuda.
    Zatem nie wierzcie w cuda tylko nauczcie się prawidłowo akumulatory używać (ołowiowe i inne ) aby nie doprowadzać do uszkodzeń bo będzie to z pożytkiem
    Inaczej to wiara w cudowny klej "kropelka" co wszystko sklei znaczy ze wszystko można złamać lub stłuc bez szkody dla przyszłej fukcjonalności i wytrzymałości rzeczy.

    Batervit-witamina uzdrawiająca akumulatory-ile kasy zrobili na milionach frajerów.
  • #29
    Pinecha
    Poziom 13  
    Osobiście regenerowałem akumulatory "kadmowe" 12 V złożone z pastylek i wykonane jako pakiet. Procedurę wyczytałem w Horyzontach Techniki w latach 80' . Należało ładować - regenerować taki pakiet dużo większym napięciem w moim przypadku ok 30 V impulsując
    / krótkie impulsy poniżej 0,5 s/ do czasu wyczuwalnego wzrostu temperatury - wtedy należało przerwać zmierzyć napięcie i jeżeli pomiar wykazywał ok 12 V podłączyć do ładowania/ prąd nominalny dla danej pojemności. Po paru godzinach ładowania / w trakcie należało sprawdzać temperaturę ogniw / rozładować dużym prądem - zwierając zaciski drutem miedzianym o długości ok 1m fi 1mm. Po tym przeprowadzić normalną procedurę ładowania /prad i czas / i rozładować np przy pomocy żarówki . Po kilku takich cyklach większość ogniw wykazywała pozytywne efekty. Przed regeneracją napięcie na nich wynosiło od 0 - 3 V . Przytoczyłem procedurę z pamięci może coś zapomniałem . Temat ten był opisany w HT między 1982 a 1985 r.
  • #30
    Wojtek(KeFir)
    Poziom 41  
    A skąd wziąć taki kwas? Czy to są jakieś specjalnego gotowe mieszanki, czy trzeba rozcieńczyć siarkowy i już?

    Mój akumulator był suchy, ale mimo tego dawał jakieś 7V, po nalaniu destylowanej i ładowaniu przez 12h prądem 6A daje 10V, ale aerometr stoi na czerwonym.