Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Brak ladowania Seicento. Czy aby na pewno alternator?

Xyrovaqs 22 Lut 2009 22:02 15640 6
  • #1 22 Lut 2009 22:02
    Xyrovaqs
    Poziom 23  

    Z gory przepraszam za przydlugi post, ale do rzeczy.

    Otoz podczas jazdy moim Seicento 900 (rocznik 2000) zauwazylem ze podswietlenie wskaznikow stopniowo robi sie coraz slabsze, podobnie jak jasnosc swiatel. Do tego zazyla sie delikatnie kontrolka ladowania akumulatora. Gdy dojechalem na miejsce, zgasilem i odpalilem ponownie samochod wydawalo sie ze wszystko wrocilo do normy - widac bylo wyraznie ze podczas dodawania gazu ladowanie akumulatora jest prawidlowe. Podladowalem go troche i poszedlem do domu. Gdy po niecalej godzinie odpalilem samochod i pojechalem w trase do pewnego momentu tez wszystko wydawalo sie byc dobrze, ale znow przyszedl moment w ktorym wszystko zaczelo przygasac. W ktoryms momencie autko zaczelo sie dlawic i musialem zjechac na pobocze. Tym razem jednak nie zauwazylem zeby kontrolka ladowania zaswiecila sie chocby na moment. Stojac na poboczu odczekalem chwile, zgodnie z porada kolegi postukalem w alternator i jakims cudem udalo sie odpalic, ladowanie dzialalo co widac bylo wyraznie po swiatlach ktorych jasnosc wrocila do normalnego poziomu. Po 5 km zatrzymalem sie na stacji benzynowej, zgasilem autko. Po odpaleniu znow ewidentnie bylo widac ze nie ma ladowania. Znow postukalem w alternator choc wlasciwie niewiem czy cokolwiek to dalo, ale nic mysle sobie, moze jakos dojade. I dojechalem - jechalem jakies 25 km i zauwazylem ze przy predkosci powyzej 60 km nie widac zeby cos wysiadalo, za to przy zatrzymaniu sie i ruszaniu na skrzyzowaniu ewidentnie napiecie znow przysiadalo. Udalo sie dotrzec na miejsce, gdzie zgasilem silnik. O ponownym odpaleniu nie bylo mowy.

    Inne obserwacje:

    Podczas jazdy z predkoscia powyzej 60 km/h slychac wyraznie jakies pstrykanie, cos jakby "iskry lataly" zaraz za kierownica. Wczesniej tego raczej nie bylo. Pstrykanie jest niezalezne od obrotow, chodzi tu o predkosc autka.

    Po odpaleniu kablami rozruchowymi - ladowania brak. Z alternatora "wychodzi" 6,4V (wg miernika), choc wartosc ta nie jest stala.

    Wszystkie bezpieczniki sprawdzone, sprawne. Wg schematu kabel z alternatora powinien laczyc sie bezposrednio z + z akumulatora. Nie sprawdzalem jego ciaglosci (bo nie mialem jeszcze schematu), ale pomiar napiecia wykazuje ze takiej ciaglosci nie ma - inne napiecie na akumulatorze, inne wychodzace z alternatora.


    Akumulator sprawny. Pasek klinowy praktycznie nowy. Moze ma to jakies znaczenie - autko bylo rano na myjni automatycznej.

    Czego sie tu czepiac? Od razu wymieniac alternator, a moze to jakas trywialna usterka? Zastanawiam sie skad moze berac sie to "cykanie", "pstrykanie" czy jak to nazwac slyszalne wyraznie po stronie kierowcy jakby za kierownica.

    0 6
  • #2 22 Lut 2009 23:24
    pioart
    Poziom 37  

    Witam
    O alternatorach to na elektrodzie już wszystko było. No ale. Jak po stukaniu na chwilę było OK. to albo szczotki albo juty na płycie diodowej. Łatwo sprawdzisz co jest nie tak tylko musisz wymontować to na początek i posprawdzać .
    Nie będę się rozpisywać poczytaj posty, wiem że każdy przypadek jest inny ale jest zazwyczaj jakaś analogia
    Pozdrawiam

    0
  • #3 23 Lut 2009 07:58
    tomaszekR3
    Poziom 11  

    Twój opis wskazuje raczej na przerwę w instalacji proponuje od tego zacząć czyli "przestrzel"połączenie alt-uku następnie srawdż kostkę stacyjki miernik do ręki i powodzenia .Daj znać o rezultatach nie można wykluczyć awarii alt. ale o tym pomyślimy póżniej .POZDRWIAM

    0
  • #4 23 Lut 2009 14:01
    chestek
    Poziom 2  

    wwwsokol napisał:
    chestek napisał:
    Znajomy szybko wyczaił ze komutator sie spalił

    Jeszcze wyjaśnij co masz na myśli pisząc komutator, bo taki element w alternatorze nie występuje ( chyba że masz tam prądnicę, w co szczerze wątpię ).


    Elektryk ze mnie żaden, powtórzyłem tylko słowa ów kolegi który tak własnie nazwała przepalony element :), faktycznie mogło chodzic o regulator napięcia taki jak na dołączonym obrazku.

    Brak ladowania Seicento. Czy aby na pewno alternator?

    6
  • #5 24 Lut 2009 10:42
    Xyrovaqs
    Poziom 23  

    Dziekuje za odpowiedzi. Mechanik ze mnie zaden i jak zaczalem sie do tego zabierac to stwierdzilem ze juz lepiej dac to do warsztatu zajmujacego sie glownie elektromechanika samochodowa.
    Autko juz sprawne. Przyczyna usterki - niesprawny regulator napiecia - wymieniono. Zregenerowano tez alternator - nowe szczotki i lozyska. Za calosc 150 zl. Wydaje mi sie ze cena w miare uczciwa srednio sie na tym znam - jak myslicie?

    2
  • #6 24 Lut 2009 13:28
    carrot
    Moderator Samochody

    U mnie byś zapłacił tyle samo za taką naprawę

    0
  • #7 25 Lut 2009 14:19
    chestek
    Poziom 2  

    Xyrovaqs napisał:
    Dziekuje za odpowiedzi. Mechanik ze mnie zaden i jak zaczalem sie do tego zabierac to stwierdzilem ze juz lepiej dac to do warsztatu zajmujacego sie glownie elektromechanika samochodowa.
    Autko juz sprawne. Przyczyna usterki - niesprawny regulator napiecia - wymieniono. Zregenerowano tez alternator - nowe szczotki i lozyska. Za calosc 150 zl. Wydaje mi sie ze cena w miare uczciwa srednio sie na tym znam - jak myslicie?


    Tak jak juz wczesniej wspomniałem sam regulator to koszt do 30 złoty (za orginał), ale samo wyjęcie alternatora to naprawde spora zabawa, wiec 120 złoty za robocizne wydaje sie przystępna ceną :).

    0
TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo