Dostałem maila z pytaniem jak skończył się problem z lampką w moim przypadku. Odpisuję tu - może się komuś przyda.
Nie skończył się. Jeżdżę już tak 2 lata!
Tym, którzy twierdzą, że to dioda alternatora - nie tak hop.
Było tak - po odwiedzeniu paru serwisów zostawiłem auto w jednym z nich.
Elektryk po zdemontowaniu alternatora stwierdził że to na 1000% regulator napięcia i że mostek prostowniczy oraz diody wzbudzenia są ok.
Więc zamówili i założyli nowy regulator. Kiedy zgłosiłem się po odbiór auta lampka ładowania nie świeciła... tylko po pierwszym uruchomieniu silnika.
Po drugim zaczęła. Więc problem. Ponieważ serwis chciał kasę za demontaż i montaż altka - zaproponowałem, że zapłacę za regulator (i zostawiamy go w aucie) ale pod warunkiem że odpuszczamy płacenie za demontaż alternatora.
Ok. Więc miałem nowy regulator ale dalej świecącą lampkę. Jeździłem tak przez miesiąc, dwa aż któregoś razu po 5 dniach parkowania nie odpaliłem auta.
Akumulator był całkowicie rozładowany. Okazało się, że coś mi "żre" prąd na postoju. Napięcie ładowania było poprawne, prąd ładowania też (sprawdzałem cęgówką) ale auto nie wytrzymywało kilku dni postoju. Coś brało prawie 300mA przy wszystkich wyłączonych odbiornikach. Widok faceta wyciągającego akumulator z auta w gorący letni dzień jest zajefajny. A jak tak miałem kilka razy tego lata. Dołożyłem nawet dodatkowy gruby przewód bezpośrednio z altka do akumulatora (ładowanie podskoczyło o 0,1-0,15V). Ale z rozładowywaniem dalej zagadka. Wkurzyłem się i zamówiłem na allegro tani używany alternator (60 pln+wysyłka). Przed zleceniem montażu sprawdziłem go w serwisie elektronarzędzi. Diagnoza - parametry modelowe. Więc umówiłem się montaż (w tym samym serwisie). Założyli, dzwonią do mnie i mówią - dalej kicha, lampka się świeci. Mówiliśmy weź od nas, sprawdzoną używkę (za 220 pln).
Pomyślałem sobie - chcą mnie skroić - ale trudno, montujcie. Dzwonię, mówią wszystko gra, lampka nie świeci. Przychodzę po auto, odpalam - świeci.
Masakra.
Co się okazało? Serwis dał ciała i założył mi regulator przeznaczony do innego typu alternatorów (drobna różnica między "samowzbudny" a "obcowzbudny").
A zamówili taki bo pasował wymiarami. To on rozładowywał mi akumulator. Kazałem wyjąć, założyć stary. Druga kwestia - ponieważ w aucie zamontowano na próbę 2 sprawne alternatory (używane) i dalej nic, wyszło na to, że to nie alternator. Więc odpuściłem i przestałem się tym przejmować (ale dalej mnie to denerwuje). Straciłem około 300pln i lampka dalej świeci (czasem w dni deszczowe gaśnie, ale po kolejnym odpaleniu silnika zapala się). Zrobiłem od tamtej pory kilkanaście tys. km i auto na starym regulatorze i starym alternatorze odpalało mi tej zimy nawet przy -24 po 3-4 dniach parkowania.
I jeszcze jeden wątek. Uprzejmy znajomy, któremu o tym opowiedziałem zadzwonił do swojego kolegi, który pracuje w ASO Citroena chyba gdzies w W-wie i on powiedział następującą rzecz - jeżeli wykluczony jest alternator i regulator to w Citroenie jest to usterka komputera. Dopóki objawia się tylko świeceniem lampki, nie ma problemu. Może jednak objawić się złym sterowaniem układem zasilania (wtryski) i wtedy któregoś dnia trzeba będzie dzwonić po lawetę.
Obym wcześniej zdążył sprzedać auto
