Zaznaczam: jestem świeżakiem.
Było tak: Od kilku dni coraz dłużej kręcił i dopiero zapalał. Od tankowania do pełna przejechałem 370km. Wydawał się słabszy, gorzej się zbierał zarówno na 1,2 jak i na wyższych biegach/prędkościach.
Pewnego pięknego wieczoru zapalił i zgasł. Potem znów zapalił z oporem i się zdusił. I już nie zapala.
Pompa paliwa przestała dygać.
Wymieniłem pompę - działa, pompuje, zalewa, po prostu słychać, że pracuje.
Ale nadal nie znika żółte światełko na desce - to od silnika - po prawej stronie od ręcznego.
Kręci ładnie, coś nawet jakby "wybuchało" w nim i prawie zapalał, ale zaraz opadał z sił.
Świece wymieniono rok temu wraz z kablami wysokiego napięcia.
Proszę, pomóżcie. Mam go od miesiąca i już jestem załamany - niedługo więcej włożę niż mnie kosztował. Potrzebny mi jest do codziennego przemieszczania się. Zrobiłem ok. 1000km. Przebig ma 227tys. Ale do tej pory palił na dotyk i nie było problemów.
Było tak: Od kilku dni coraz dłużej kręcił i dopiero zapalał. Od tankowania do pełna przejechałem 370km. Wydawał się słabszy, gorzej się zbierał zarówno na 1,2 jak i na wyższych biegach/prędkościach.
Pewnego pięknego wieczoru zapalił i zgasł. Potem znów zapalił z oporem i się zdusił. I już nie zapala.
Pompa paliwa przestała dygać.
Wymieniłem pompę - działa, pompuje, zalewa, po prostu słychać, że pracuje.
Ale nadal nie znika żółte światełko na desce - to od silnika - po prawej stronie od ręcznego.
Kręci ładnie, coś nawet jakby "wybuchało" w nim i prawie zapalał, ale zaraz opadał z sił.
Świece wymieniono rok temu wraz z kablami wysokiego napięcia.
Proszę, pomóżcie. Mam go od miesiąca i już jestem załamany - niedługo więcej włożę niż mnie kosztował. Potrzebny mi jest do codziennego przemieszczania się. Zrobiłem ok. 1000km. Przebig ma 227tys. Ale do tej pory palił na dotyk i nie było problemów.