Witajcie,
pewnie to znany temat, choć dla mnie nowy.
Byłem na tygodniowym urlopie i Corsarz stał sobie.
Po tygodniu wróciłem i nie mogłem go odpalić. Oczywiście odpalanie na benzynie i tak samo zawsze kończę jazdę. Rozrusznik ładnie kręcił, aż akumulator zaczął siadać, na szczęście pod ręką był sąsiad. Po 10 minutach prób, zapalił. Po odpaleniu początkowo wydawał się pracować tylko na części tłoków, pracował nie równo i przyśpieszał powoli i szarpiąc.
Jakiś czas temu miałem wyciek chłodziwa przez uszczelkę pod silnikiem, wsypałem proszek uszczelniający i przeciek został załatany, choć podejrzewam, że może coś do silnika przecieka. Czy to może być przyczyną?
Co mogę sprawdzić, żeby zdiagnozować przyczynę?
Pozdrawiam
Michał
pewnie to znany temat, choć dla mnie nowy.
Byłem na tygodniowym urlopie i Corsarz stał sobie.
Po tygodniu wróciłem i nie mogłem go odpalić. Oczywiście odpalanie na benzynie i tak samo zawsze kończę jazdę. Rozrusznik ładnie kręcił, aż akumulator zaczął siadać, na szczęście pod ręką był sąsiad. Po 10 minutach prób, zapalił. Po odpaleniu początkowo wydawał się pracować tylko na części tłoków, pracował nie równo i przyśpieszał powoli i szarpiąc.
Jakiś czas temu miałem wyciek chłodziwa przez uszczelkę pod silnikiem, wsypałem proszek uszczelniający i przeciek został załatany, choć podejrzewam, że może coś do silnika przecieka. Czy to może być przyczyną?
Co mogę sprawdzić, żeby zdiagnozować przyczynę?
Pozdrawiam
Michał