Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

prostownik

Opornik 21 Apr 2004 14:13 5536 9
  • #1
    Opornik
    Level 21  
    mam zasilacz 5V , no i oczywiscie chce zrobić prostownik do akumulatora 6V , macie jakiś fajny schemat ? dośc prosty i tani :]
  • #2
    bezpieka
    Level 12  
    Obawiam sie ze jest to pomysł raczej cięzki i drogi do realzacji - przetwornice podbijajace napięcie sąraczej drogie w konstrukcji!! :( Chyba będzie taniej zakupic takie urządenie -jak prostownik samochdowy z opcja ładowania akomulatorów 6V. mo chyba że ten zasilacz o którym wspominasz ma rzeczywiste napiecie około 8V i moc wyjściowa tak 50-80VA
  • #3
    Opornik
    Level 21  
    chodiz mi o schemat prostownika , dokładnie o to czy dawać kondensator jaki , transformator ma 5,5 V ~ po wyprostowaniu bedzie miał około 7-8 V , tylko może jakiś ciekawy filter albo coś do tego ?
  • #4
    ZenekW
    Level 2  
    Najpierw musisz wiedzieć jaki akumulator hcesz ładować.
    do tego dobrać trafo następnie schemat.
  • #5
    Opornik
    Level 21  
    powiedzmy że mam trafo 28 V i chce zmniejszyć napięcie do 14 V czyli o połowe , co można zastosować ? albo na 12 , można zastosować LM7812 ? tylko z jakimi opornikami ?
  • #6
    _jta_
    Electronics specialist
    Akumulator ładuje się do napięcia 2.25-2.30 przy ładowaniu ciągłym, lub 2.40-2.50
    jeśli po naładowaniu masz go odłączyć; stabilizator 12V sam z siebie daje za niskie
    napięcie do akumulatora 12V (bo ten potrzebuje minimum 13.5V) - możesz załatwić
    sprawę włączając 2-3 diody między minus akumulatora a minus stabilizatora - rysunek.

    A jeśli chodzi o transformator z napięciem wtórnym 5.5V: szczytowe jest 7.8V, akumulator
    6V potrzebuje 6.75-6.90V, więc dodając mostek Graetza uzyskujesz prostownik, którym
    możesz ładować ten akumulator na stałe (bo około 1.2V spadnie na 2 diodach); może
    dobrze byłoby zmierzyć to napięcie dokładnie i dobrać odpowiednie diody? Zwykłe mają
    spadek napięcia 0.6V lub więcej, diody Shottky 0.3-0.4V - któreś będą w sam raz.
  • #7
    Opornik
    Level 21  
    No dobra , taki rysuneczek , a czy akumulator np. 12 V nie powinien mieć ładowania przynajmniej prądem 4 A ? a z tego co wiem ? może źle wiem LM7812 jest na 1.5 A ? a te diody dane 1N4001 to na 1 A ? czy się myle ?
  • #8
    _jta_
    Electronics specialist
    Opornik wrote:
    No dobra , taki rysuneczek , a czy akumulator np. 12 V nie powinien mieć ładowania przynajmniej prądem 4 A ? a z tego co wiem ? może źle wiem LM7812 jest na 1.5 A ? a te diody dane 1N4001 to na 1 A ? czy się myle ?


    Jaki prąd to zależy od akumulatora - zwykle ładuje się prądem C/10. Można mniejszym,
    akumulatorowi to nie zaszkodzi (minimalny prąd to około C/500 - też powinien się
    naładować, tylko będzie to trochę trwało...). "C/10" oznacza pojemność akumulatora
    podzieloną przez 10h (jak to jest akumulator samochodowy 45Ah, to C/10=4.5A).

    LM7812 rzeczywiście jest na 1.5A - przy dobrym chłodzeniu. Są też wersje na inne prądy.

    Diody: napisałem 1N4001, bo najtańsze i najłatwiej kupić. Zamiast diód można dać
    dzielnik na opornikach - tylko opornik, który wstawisz zamiast diód nie powinien być
    większy, niż 100 omów (lepiej mniejszy), więc zamiast 1k trzeba dać mniejszy -
    proponuję dać 51 omów zamiast diód i 330 omów zamiast 1k. Trochę większe będą
    zmiany napięcia wyjściowego, niż z diodami, ale w granicach dziesiątek mV.
  • #9
    Dykus
    Level 27  
    Witam,

    Nie męcz się nad ładowarkami do aku ołowiowych. Te aku dosyć trudno przeładować, ważne tylko, byś nie przekroczył odpowiedniego prądu ładowania (1/10h, 1/20h czy nawet 1/50h). Dla aku 12V (14.4V) zastosuj wspomniane trafo 28V i mostek Graetza, zaś w uzwojenie pierwotne transformatora (po stronie 220V) wepnij szeregowo żarówkę (dobierz eksperymentalnie, np. dla trafo 12V 1.5A-100W, 1A-60W, 0.5A-40W) na 220V (np. 40W), by nie przekroczyć prądu ładowania. Aku sam sobie zadba o resztę i nie pozwoli się przeładować (no chyba, że się o to specjalnie postarasz:)... Tylko prądy uzyskasz przy tym sposobie stosunkowo małe.

    Stabilizacja napięcia to dobry pomysł, tylko musisz jeszcze kontrolować prąd ładowania (w zasadzie początkowy, bo w trakcie ładowania będzie on malał...).
  • #10
    _jta_
    Electronics specialist
    Możliwość przeładowania akumulatora zależy nie tylko od chemii, ale i od konstrukcji.

    Każdy akumulator z wodnym elektrolitem, jeśli będzie przeładowywany
    odpowiednio dużym prądem, będzie tracił wodę z elektrolitu - rozłoży się ona na
    wodór i tlen, a te uciekną z akumulatora; i teraz tak:
    - wodór powoduje ryzyko wybuchu - potrzebna jest wentylacja;
    - stratę wody trzeba uzupełnić - inaczej akumulator nieodwracalnie zmieni swoje
    parametry - i jeśli nawet nie od razu, to po iluś ładowaniach pogorszą się - wzrośnie
    opór wewnętrzny, i zmiany napięcia (SEM) w trakcie ładowania/rozładowania;
    nawet dla zwykłego akumulatora samochodowego potrzeba dolewania wody po
    każdym ładowaniu nie jest zaletą ładowarki, a do hermetycznie zamkniętego
    akumulatora żelowego nie ma jak dolać wody - jej utrata jest nieodwracalna;
    - w hermetycznie zamkniętym akumulatorze może zawieść wentyl bezpieczeństwa,
    co skończy się pęknięciem obudowy i wylaniem się elektrolitu.

    Kiedyś akumulatory samochodowe wykonywano tak, że trzeba było do nich dolewać
    wodę przy każdym ładowaniu przy użyciu prostownika, i dość często w trakcie
    normalnego użytkowania; ostatnio stają się modne akumulatory wapniowe (w których
    elektrody zamiast kilku procent antymonu zawierają ułamek procenta wapnia, co daje
    im wymaganą sztywność), do których wodę dolewa się rzadko - ze 2 razy na rok.
    Jeśli będą ładowane bez ograniczenia napięcia, to trzeba będzie dolewać wodę
    często, i nie mam pewności, czy będzie to dla nich zdrowe.

    Hermetycznie zamknięte akumulatory mają rodzaj zabezpieczenia przed utratą wody
    - mają tak dobrane parametry elektrod, że wydziela się tylko tlen, albo tylko wodór
    (w akumulatorze ołowiowym, o ile pamiętam, tlen, w Ni-Cd też, w wodorkowym ponoć
    wodór), przedostaje się do drugiej elektrody, i tam reaguje z nią - tworzy się obieg
    zamknięty, do jakiegoś natężenia prądu (niestety znacznie mniejszego niż normalny
    prąd ładowania) jest to skuteczne, jeśli prąd jest większy - wydziela się wodór i tlen,
    i są wypuszczane przez wentyl bezpieczeństwa. Kolejnym problemem przy tym obiegu
    zamkniętym jest nagrzewanie się akumulatora, które powoduje niszczenie elektrod.

    Niezależnie od kontrukcji akumulatora wydzielanie się tlenu powoduje korozję
    elektrod - przecież nawet elektroda dodatnia to nie tylko dwutlenek ołowiu; poza tym
    gazowanie uszkadza elektrody mechanicznie, powoduje wypadanie masy czynnej.

    Zasadniczo, konstruktorzy akumulatorów - również ołowiowych - założyli, że prąd
    ładowania w stanie pełnego naładowania będzie wielokrotnie mniejszy, niż prąd
    "standardowy" równy C/10; mogą nie być one dostosowane do większego prądu.