Pozwólcie koledzy że trochę się rozpiszę ale moim zdaniem temat jest tak zawiły że trzeba opisać go bardzo dokładnie aby po jakimś szczególe ktoś z Was mógł wykluczyć swoją usterkę. Miesiąc temu kupiłem Astre II 1.7 DTI z silnikiem Y17DT. Na miejscu nie było możliwości sprawdzenia stanu oleju bo właściciel przyjechał akurat z myjni a wiecie jak długo schodzi olej do miski w tym silniku. Silniczek chodził równo nie kopcił i miał moc jak zresztą do dzisiaj. Po przyjechaniu do domu rano wyjąłem miarkę od oleju i szok! 1 cm powyżej max., oczywiście nadmiar od razu spuściłem. Olej wyglądał normalnie bez żadnych przebarwień i po zapachu nie było czuć ropy. Wiem o częstej przypadłości tych silników (oleista maź w zbiorniczku płynu chł.). Niby coś tam po brzegach było nagaru ale płyn był przejrzysty. Zaraz po uruchomieniu zimnego silnika żadnego kopcenia, po kilku sek. lekki biały dymek i po kilkunastu sek. znów żadnego kopcenia. Od tamtej pory przejechałem 1 kkm codziennie kontrolując stan płynu i oleju. Stan oleju się nie zmieniał ale zauważyłem że płynu trochę ubywa na zimnym silniku(przez noc). Zauważyłem że jak odkręcałem zbiorniczek to czasami było tam ciśnienie a czasami nie. Nadeszły mrozy i przy okazji pewnego ranka dowiedziałem się przy jakiej temp. zamarza mi płyn(mierzone u mech. -5 st.) jak zobaczyłem grudki lodu w zbiorniczku. Spuściłem ok. 4l tamtego czegoś i dolałem 4l koncentratu. Po tej operacji płynu ubywało jeszcze szybciej, ale nadal schodził tylko w nocy. Dwa dni po wymianie rano wziąłem latarkę i zacząłem szukać jakiś wycieków, na zewnątrz nie znalazłem nic ale po odkręceniu korka wlewu oleju zobaczyłem na głowicy plamkę koloru identycznego jak płyn chł., zaglądając dalej było widać zagłębienie gdzie znajduje się wtryskiwacz i ono było wypełnione tym płynem a ta plama jakby się stamtąd przelała. Aż po 4 dniach opróżniło mi cały zbiornik(dziennie robiłem ok. 80 km). Dzień przed wigilią zaprowadziłem samochód do kolegi mechanika. On sprawdził chłodniczkę oleju na szczelność ale chłodniczka jest OK, sprawdziliśmy też stan oleju i był o prawie 1 cm pow. max. Znalazł miejsce gdzie płyn uciekał z układu na jakimś wężu ale nie w takich ilościach aby wskazywało to tylko na to miejsce. Potem odkręcił wąż od sprężarki i interkulera i tam też były oznaki pojawienia się płynu w oleju. Podniesiony poziom oleju mówił sam za siebie. Postawił diagnozę: albo uszczelka pod głowicą albo pęknięta głowica.
Siedzę już chyba z tydzień wertując posty na ten temat i nie wiem czy to jest dobry trop ale wiem co widziałem wtedy pod pokrywą zaworów na głowicy na 100%. Na forach czytałem nie raz, że na obsadach wtryskiwaczy są gumowe oringi które pod wpływem temp.(i czasu) twardnieją. Nie wiem jak to tam jest zrobione ale podobno jest ich tam po 2 szt. na jednej obsadzie i mają za zadanie uszczelniać ukł. chłodzenia.
Sprytnie sobie to tak poukładałem że jeśli mam uszkodzone(czyt. stwardniałe, sparciałe, nieszczelne itp.)te oringi, to by wszystko tłumaczyło. Bo biały dymek utrzymywał się na kilka sekund po odpaleniu zimnego silnika, płyn znikał tylko na zimnym siniku i w dodatku mieszał się z olejem pod pokrywą zaworów.
Teraz czekam, po swietach ma byc zdjeta glowica to sie odezwe.