Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kable głośnikowe - fakty i mity?

Arrakirn 23 Sty 2012 17:29 157560 201
  • #181 23 Sty 2012 17:29
    Herethic
    Poziom 28  

    A ja tak sobie czytam i czytam ten temat i... mam ochotę rzeknąć coś na marginesie...

    przemo-lukas napisał:
    Proszę mi uwierzysz na słowo, w niektórych systemach różnice są sporo większe, niż by się mogło nam zdawać.
    Ja wierzę. Naprawdę.

    Panowie "symetryczni"... nawet, jeśli wasze żony świetnie gotują, to czyż nie lepiej smakuje
    ta sama potrawa, elegancko podana w dobrej restauracji?
    Francuskie "Bordeaux", zawsze będzie smakowało trochę lepiej, niż to z "Biedronki".
    Nawet, jeśli w środku znajdziemy to samo wino...

    Nie, nie kpię sobie w ten sposób z Audiofilizmu". Po prostu tak działają nasze zmysły.
    Tak jesteśmy "skonstruowani". Elegancka oprawa, odrobina "magii marketingowej"...
    To działa lepiej niż "placebo"! Wyrafinowanie wyczula po prostu nasze zmysły ...

    I choć bardziej wierzę w filtry sieciowe, wyłączenie na czas odsłuchu lodówki i wyczyszczenie
    uszu konchami, nie śmieję się z tego. Drogie kable naprawde zagrają... Jeśli w to uwierzymy.

    To fakt. Nie mit.

    Pozdro

  • #182 24 Sty 2012 09:47
    przemo-lukas
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Herethic
    ja również wierzę w "biżuterię", czego nie ukrywam. Fajnie jak coś ładnie wygląda. ;)
    Może troszkę namieszałem w temacie, jednak w zacytowanym fragmencie odnosiłem się do przewodów RCA. Przewody odpowiednio skonstruowane (na przykład ekrany) mogą wpłynąć na dźwięk. I to nie voodoo.

  • #183 24 Sty 2012 13:05
    Uzytkowinik19
    Poziom 38  

    Różnica między nieekranowanym interkonektem a ekranowanym na pewno będzie, ale dobry interkonekt z ekranowaniem każdej żyły kosztuje ok 50zł tymczasem audiofile kupują interkonekty za grube tysiące ;p

    rafa_s napisał:
    Podlaczanie roznych kabli do Altusow i Diory nic nie zmieni.

    Podobno różnice najlepiej wyłapać na sprzęcie niskiej klasy.
    rafa_s napisał:
    proponuje sie odwazyc i wybrac sie na targi AudioShow gdzie mozna posluchac sprzetu troche lepszego niz marketowy oraz bardzo drogiego i organoleptycznie zbadac obiekt

    To nie jest najlepszy pomysł o czym uświadomili mnie panowie z jednego z audiofilskich for, nie da się tak po prostu zabrać ze sobą kilka płyt i po kilku minutach słuchania stwierdzić że słyszymy różnice w kablach lub nie.
    Kosiarz44 napisał:
    Gwarantuje, ze po powrocie do domu nie bedziecie chcieli sluchac Diory i Altusow.

    Niestety większość z nas będzie musiała, pomijając fakt czy przeciętnego polaka stać na sprzęt za 20tyś to pozostaje jeszcze kwestia czy dysponując taką kwotą zechcemy ją wydać na sprzęt, nawet będą miłośnikiem sprzętu audio i dobrej muzyki nie wydał bym nawet połowy tego.

  • #184 25 Sty 2012 08:30
    przemo-lukas
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Uzytkowinik19 napisał:
    ... ale dobry interkonekt z ekranowaniem każdej żyły kosztuje ok 50zł tymczasem audiofile kupują interkonekty za grube tysiące ;p

    Co poniektórzy troszczący się o każdy szczegół wykonują też samodzielnie IC. Jest cała masa przewodów mikrofonowych czy instrumentalnych, tak więc jest z czego wybierać. ;)

  • #185 04 Lut 2012 21:22
    dreamwalker82
    Poziom 2  

    Postanowilem podpiac sie pod ten temat, bo jest najbardziej zblizony do problemu, ktory chcialbym omowic.

    A zatem do rzeczy.
    Otoz na dniach stalem sie posiadaczem mikro wiezy Denon M38 wraz z denonowskimi kolumnami M37. Zgodnie z tym co wyczytalem na roznego rodzaju forach wiele osob polecalo od razu wymienic kable glosnikowe, tym samym rezygnujac z dolaczanych do zestawu "linek do wieszania prania". Pomijajac fakt, czy lepsze kable rzeczywiscie zagraja lepiej, doszedlem do wniosku, ze z pewnoscia nie zagraja gorzej niz kabelki zestawowe. Tym samym zakupilem za 10 funtow za metr kable QED XT EVOLUTION i kryte zlotem, zakrecane wtyki typu banan. Stanalem teraz przed problemem zarobienia tych kabli. Czy powinienem polaczyc wszystkie zyly (bo kabel jest wielozylowy) i zakrecic je w bananie, czy tez zakrecic je bez uprzedniego laczenia. Zdaje sobie sprawe, ze moje zarabianie kabla bedzie dalekie od profesjonalnego, ale chce wybrac "mniejsze zlo".

    Przy okazji chetnie poddam pod dyskusje fakt, dlaczego tak czesto pomija sie fakt kabli wewnatrzglosnikowych, ktore czasem rowniez nie sa najlepszej jakosci?

    Z gory dziekuje za odniesienie sie do mojego problemu i pozdrawiam forumowiczow tak zaciekle walczacych o prawde o kablach glosnikowych.

    Dreamwalker82

    Regulamin p.3.1.13. Proszę poprawić pisownię! [P.]

  • #186 05 Lut 2012 09:05
    Artur k.
    Admin grupy audio

    dreamwalker82 napisał:
    zakupilem za 10 funtow za metr kable QED XT EVOLUTION

    Przepłaciłeś, ten kabel kosztuje niecałe 40zł/mb.

    W kablu masz dwie żyły, każda żyła składa się z kilku izolowanych linek. Musisz je odizolować i połączyć razem - to chyba oczywiste?
    O sensowności zakupu takiego przewodu do takiego sprzętu, nie będę się wypowiadał.

  • #187 05 Lut 2012 11:48
    SzokalML
    Poziom 36  

    Operacja wymiany kabli była besensowna. Denon M38 to sprzęt klasy popularnej i żadnej różnicy w dźwięku nie będzie.

  • #188 05 Lut 2012 12:28
    Herethic
    Poziom 28  

    dreamwalker82 napisał:
    Czy powinienem polaczyc wszystkie zyly (bo kabel jest wielozylowy) i zakrecic je w bananie, czy tez zakrecic je bez uprzedniego
    laczenia. Zdaje sobie sprawe, ze moje zarabianie kabla bedzie dalekie od profesjonalnego, ale chce wybrac "mniejsze zlo".
    Ja też nie rozumiem... Chodzi Ci rozdzielenie żył? Układanie drucików? Lutowanie? Pytanie bez sensu...

    dreamwalker82 napisał:
    (...)dlaczego tak czesto pomija sie fakt kabli wewnatrzglosnikowych, ktore czasem rownież nie sa najlepszej jakosci?
    Po pierwsze - nie pomija się. Przeczytaj więcej postów.
    Po drugie - zwróć uwagę na ich długość, a co za tym idzie również stwarzaną oporność.

    O ile wrzucenie do marketowych kolumn za kilkaset złotych "kabelków telefonicznych,
    abo czego inszego co pod ręką, " jest głupotą, o tyle nie zauważysz jakiejkolwiek
    różnicy pomiędzy 2x2,5mm by Polink, a Nordost Valhall nawet w Focal-ach.

    Chodzi po prostu o marketing. Uzupełnienie cech produktów ekskluzywnych
    o czynnik socjotechniczny w celu podwyższenia ich ceny. Temu samemu
    co sponsorowane recenzje takich kabli służą walizeczki, książeczki i cała ta oprawa.
    Nie ma w tym nic złego, po prostu tak to działa...

    Wszyscy jesteśmy "dużymi dziećmi" pragnącymi mieć coś, co będzie lepsze, ładniejsze,
    droższe, efektownie opakowane (pamietacie rozpakowywanie prezentów świątecznych?)
    i z odrobiną magii pamiętanej trochę z baśni czytanych przez rodziców wiele lat temu...*



    ------------------------------------------------------------------------------------------
    *I niech tak lepiej pozostanie... dajcie żyć ludziom od marketingu... :cunning:

  • #189 05 Lut 2012 14:09
    Artur k.
    Admin grupy audio

    SzokalML napisał:
    Denon M38 to sprzęt klasy popularnej

    Trochę, ale niewiele wyżej niż popularna, ale i tak:
    SzokalML napisał:
    żadnej różnicy w dźwięku nie będzie.


    Nie wiem jakie kable dają w komplecie, ale spokojnie wystarczy miedź 1.5mm. Wszystko co grubsze i droższe niż 2.5zł/mb nie ma sensu. Złocone styki to już kompletny przerost formy nad treścią - dadzą tylko tyle, że nie skorodują.
    Nie chciałem tego pisać wcześniej, ale napiszę - z gówna bata nie ukręcisz!
    To nie kable grają, a sprzęt - ten jest jaki jest i choćbyś kupił do niego kable za miliony, to i tak grał będzie jak sprzęt za tysiąc złotych.

  • #190 05 Lut 2012 18:05
    dreamwalker82
    Poziom 2  

    Admin pogroził mi palcem w geście ostrzeżenia, więc posłusznie poprawiam pisownię na tę z użyciem znaków diakrytycznych.

    Tak jak się spodziewałem panowie nie wykazali ani krzty wyrozumiałości dla mojego notabene laickiego problemu, ale taka jest cena bycia początkującym forumowiczem, więc przyjmuję tę lekcję z pokorą.

    Wracając jednak do meritum. Zdecydowałem się na zakup zestawu Denon M38 zasugerowawszy się zaskakująco przychylnymi wypowiedziami na różnego rodzaju forach, gdyż tymczasowo przebywam za granicą i wynajmuję pokój dosłownie wiekości dwa na dwa metry, a brakuję mi muzyki odsluchiwanej w zadowalającej (dla mojego być może niezbyt wysmakowanego ucha) jakości. Dodam, ze nie jestem zwolennikiem odsłuchu w słuchawkach, które z pewnością ułatwiłyby sprawę. W Polsce pozostawiłem swoje ukochane kolumny, ale ich gabaryty i waga (ok.80kg każda) nie pozwalają mi na ich użytkowanie tu gdzie jestem obecnie, dlatego też byłem zmuszony skłonić sie ku kolumnom wielkości zwrotnic w/w. Do tamtych kolumn używam kabli, które zakupiłem już zarobione, więc teraz po raz pierwszy stanąłem przed problematyką poprawnego zarobienia końcowek. Pozostawmy już kwestię tego, czy kable, które zakupiłem, to przerost formy nad treścią, czy też nie, bo zdaje się, że ten problem pozostaje niewyjaśniony przez 7 stron tego wątku. Kable już zakupiłem (za niewielką kwotę), banany również, wiec pozostaje mi je jedynie jakoś rozsądnie połączyć. Banany są zakręcane, a nie wlutowywane, więc rozumiem, że wystarczy jeśli odizoluje wszystkie żyły i połacze je razem zakręcając w bananie? Czy też zalutowanie końcówki kabla jest koniecznie przed wkręceniem go w banana? Może w konsternację wprawia nieznajomośc budowy tego kabla, a zatem trochę ją przybliże. Obydwa przewodniki składają się z pięciu indywidulanie izolowanych, posrebrzanych przewodów miedzi beztlenowej z pustą przestrzenią centralna utrzymywaną przez otuline z mylaru.

    Po raz kolejny nadmienię, że nie oczekuję zadnych cudów po tych kablach, a chcę jedynie zniwelować efekt "najsłabszego ogniwa" w zestawie, którym wedlug wielu użytkowników tego zestawu były właśnie kable. Po raz kolejny pojawia się tutaj subiektywność odsluchu przez owych zwolenników zmiany kabli głośnikowych, ale z tym już nie zamierzam polemizować, a jedynie mam nadzieję, że jeśli te kable nie zagrają lepiej, to chociaż zagrają niegorzej niż zaestawowe.

    Dodano po 5 [minuty]:

    P.S. Uważam Szanowny Panie Moderatorze, kimkolwiek Pan jest, że uwaga "z gówna bata nie ukręcisz" była co najmniej nie na miejscu i uwłacza merytorycznemu charakterowi powyższej dysputy jak i godności jej uczestników.

  • #191 05 Lut 2012 18:21
    Herethic
    Poziom 28  

    Czcigodny dreamwalker82.
    Wspomniane przez Ciebie "Elementy Audiofilskie" zwane nikczemnie kablami,
    należy zakręcić w złoconych i wykonanych z wnikliwą starannością "wtykach bananowych".
    Lutowanie bowiem zwiększa (minimalnie) oporność, co niewskazane jest przy tak wysokiej klasy produktach. :wink:

    Wyluzuj trochę... Z pewnością nikt nie chciał Cie obrazić. Po prostu ta wieżyczka jest przeciętnym sprzętem.
    I nie ma w tym naprawdę nic złego.

    Miłego słuchania.

    Serdecznie pozdrawiam. W imieniu wszystkich.

  • #192 05 Lut 2012 18:33
    dreamwalker82
    Poziom 2  

    Herethic napisał:
    Po prostu ta wieżyczka jest przeciętnym sprzętem.


    Zgadzam sie w 100% bez jakiegokolwiek nadęcia. Po prostu zdecydowałem się na taki przeciętny kompromis, bo męczy mnie słuchanie muzyki z laptopa podczas, gdy high-endowy sprzęt marnieje w domu. A ta wieżyczka zyskała moją przychylność w gąszczu innych "pianocraftów". Dziękuję za rozwikłąnie dylematu "lutowanie-wkręcanie" i humorystyczno-sarkastyczny charakter postu.

    Pozdrawiam zwrotnie

  • #194 03 Cze 2017 10:23
    stacu
    Poziom 8  

    Witam
    Przebrnąłem przez wypowiedzi i w pierwszej kolejności musze pogratulować wiedzy, WOW.
    Nie jest pewnie tajemnicą, że można się zakręcić z tymi parametrami dlatego też pozwolę sobie na poradzenie się gdyż nie chcę popełnić błędu.
    Mój zestaw to:
    Wzmacniacz: Yamaha RX-V681
    Głośniki: 4x Jamo C95, 1x Centralny Jamo C9, 1x Subwoofer Jamo J112
    Z tego co zrozumiałem to:
    Kable do mnie:
    Przód: 4x4mm. Długość kabla od wzmacniacza do głośnika = 4m. (tutaj wzmacniacz daje możliwość połączenia głośników osobno wysokie i osobno niskie tony)
    Który kabel
    https://www.speckable.pl/produkt/15037/Przewod-glosnikowy-4x4mm-OFC-BITSOUND.html?ref=g8
    http://allegro.pl/cordial-cls-440-kabel-glosnikowy-2x4mm-ofc-przewod-i6801009557.html

    Centralny: 2x4mm. Długość kabla od wzmacniacza do centralnego = 2m
    Tył: 2x4mm. Długość kabla od wzmacniacza do głośnika = 8.5m
    https://www.speckable.pl/produkt/12320/Przewod-glosnikowy-2x4mm-OFC-BITSOUND.html?ref=g8
    http://allegro.pl/cordial-cls-240-kabel-glosnikowy-2x4mm2-ofc-i6801009061.html

    SUB = nie mam pojęcia jaki kabel. Odległość od wzmacniacza do SUB = 4m

    Czy takie zastosowanie kabli jest optymalne? Chodzi o to, że nie chce oszczędzać, ale też nie chce wydawać kasy bez sensu.
    Czy te kable powinienem zastosować czy może cos innego?
    Jaki mam dać kabel do subwoofera?
    Dzięki
    Pozdrawiam

  • #195 03 Cze 2017 18:22
    DjMapet
    Poziom 43  

    Bez przesady. Takie (4mm2) kable używane są na estradzie, w przypadku sporych mocy.
    W zupełności wystarczą Ci kable o przekroju 1,5mm2. Do subwofera też.
    Kable 2,5mm2, to już w zasadzie niepotrzebny wydatek a różnicy na pewno nie usłyszysz.

    Pozdrawiam.

  • #196 03 Cze 2017 19:10
    Wojtek(KeFir)
    Poziom 41  

    Ale Ale! Ta yamaha ma wyjście na subwoofer aktywny! Tam nie ma mowy o jakichkolwiek kablach głośnikowych!

  • #197 06 Cze 2017 15:42
    stacu
    Poziom 8  

    Wojtek(KeFir) napisał:
    Ale Ale! Ta yamaha ma wyjście na subwoofer aktywny! Tam nie ma mowy o jakichkolwiek kablach głośnikowych!


    Nic nie Qmam z tym aktywnym
    Rozumiem, ze kable wybralem zbyt grube i z powodzeniem mogą być ciensze, ale nie wiem o co chodzi z tym aktywnym i jakie kable mam zastosować
    "Pomożecie..." ?

  • #198 06 Cze 2017 16:02
    Wojtek(KeFir)
    Poziom 41  

    Subwoofer ma być "aktywny". Czyli ma mieć własny wzmacniacz w sobie. Podłącza się go kablem sygnałowym "chinch", a nie głośnikowym. Zresztą, zobacz sobie jak wygląda gniazdko "subwoofer out" Nie wygląda ci ono czasem inaczej niż inne?

  • #199 06 Cze 2017 16:27
    stacu
    Poziom 8  

    OK tylko ze chinch to koncowka a nie kabel
    z tego co czytam to ma zakupic 1-2 RCA
    a czy jest jeszcze jakas tajna wiedza/mądrość dotyczaca grubosci?
    Pozdr.

  • #200 10 Cze 2017 11:16
    samuray76
    Poziom 3  

    Ja bym wtrącił swoje trzy grosze.
    Jak robiłem swoje kino domowe z malutkimi głośnikami , to kable do głośników tylnych były bardzo długie, jakieś 10m. Ze zdziwieniem zauważyłem, że grubsze wcale nie są koniecznie lepsze. Na 2.5mm2 dźwięk był wyraźnie słabszy (mało szczegółów) i zostawiłem wszędzie cieńsze, chyba 1mm2. Później sprawdziłem przód, gdzie kable były bardzo krótkie i też zostawiłem cienkie, dodam, że kable różniły się jedynie grubością. Nie wiem za bardzo jak to wytłumaczyć, ale 2.5mm2 do KD nie są konieczne wg mnie.

    PS. Suby aktywne są podłączane jak wspomniano zazwyczaj kablem chinch albo jack (u mnie są obie końcówki na jednym kablu), więc przewodów głośnikowych jako takich tutaj nie mamy.

  • #201 22 Mar 2018 10:53
    velsanti
    Poziom 1  

    Technicznie i naukowo wygląda to tak:
    Jedną z podstawowych technik sprzedażowych jest tzw. dyferencjacja. Polega ona na tym, iż sprzedawca przedstawia nam powody, dla których powinniśmy się zdecydować na zakup tego czy innego, ściśle określonego produktu – w tym przypadku mam na myśli przewód głośnikowy. W tym celu musi zidentyfikować, a bardzo często gęsto po prostu wymyślić, różnice, które czynią oferowany przez niego przewód lepszym od konkurencyjnych. Owe poszukiwania walorów koncentrują się nierzadko na „efekcie naskórkowym”. Jest to zjawisko rzeczywiste, sprawiające, że przy bardzo wysokich częstotliwościach elektrony wędrują sobie po zewnętrznej otulinie, czy też „naskórku”, przewodu sygnałowego. Zjawiskiem powiązanym jest także to, iż sygnały wysokoczęstotliwościowe są przewodzone tym samym przewodem z większą prędkością niż niskoczęstotliwościowe. Zjawiskom tym przeciwdziała się kilkoma sposobami. Przewody „Litz” produkuje się jako plecionkę większej liczby nitek przewodnika, tudzież żył, skręconych razem i formujących przewód, w efekcie czego powstaje duża powierzchnia „naskórkowa”, znacznie większa niż wynikałoby to z łącznego przekroju całego przewodu. Inne rozwiązanie, stosowane w przypadku transferu sygnałów wysokiej mocy i wysokiej częstotliwości, polega na zastosowaniu przewodnika wydrążonego, przypominającego miedzianą rurkę. Skoro bowiem elektrony „olewają” rdzeń kabla, to po co zań płacić?
    Przewód nie jest produktem, który łatwo poddaje się zabiegom marketingowym, ale mimo to może mieć znaczący i, co ważniejsze, słyszalny wpływ na brzmienie. Najważniejszym czynnikiem jest tutaj zwykła rezystancja. Na ironię zakrawa fakt, że sprzedawcy zazwyczaj nadmiernie wyolbrzymiają pewne parametry – rzeczywiste, aczkolwiek pozbawione większego znaczenia – zupełnie pomijając to, co najistotniejsze. Zresztą mniejsza o to. Powinniśmy pamiętać, iż w przypadku przewodu głośnikowego istotne jest, aby cechował się on niską impedancją. Jeżeli bowiem przewód charakteryzuje się znaczącą reaktancją (składnikiem impedancji), która zmienia się w obrębie spektrum częstotliwości audio, to może ona powodować nieprawidłowości w odpowiedzi częstotliwościowej. Ponadto, z uwagi na fakt, iż impedancja głośnika również zmienia się wraz z częstotliwością, błędy takie pojawiają się nawet w przypadku przewodu idealnie rezystywnego. Owe przekłamania sumują się i nasilają proporcjonalnie do wzrostu rezystancji kabla. Dostawcy często nie zawracają sobie głowy takimi parametrami, jak rezystancja przewodu, bo przecież wynika ona z jego rozmiaru, czyli przekroju. Jednakże przekłamania odpowiedzi częstotliwościowej, powodowane rezystancją przewodów, są zjawiskiem rzeczywistym, dającym się usłyszeć. Odbyłem kiedyś rozmowę z pewnym gościem, który zaklinał się, że słyszy znaczącą poprawę brzmienia po zmianie przewodów głośnikowych na „X”. Na podstawie tego, co mówił, wywnioskowałem, że przekrój przewodów, których używał, miał wręcz marginalne znaczenie wobec ich długości. Szerokopasmowe straty poziomu spowodowane rezystancją przewodów byłyby trudne do wychwycenia bez wnikliwego testu porównawczego. Jednakże różnice w stratach poziomu przy różnych częstotliwościach, wynikające ze zmian impedancji głośnika, mogą bez trudu prowadzić do zafałszowań odpowiedzi częstotliwościowej, a te z dużym prawdopodobieństwem da się łatwo wychwycić. Nietrudno sobie więc wyobrazić, że wzrost impedancji w zakresie wysokich częstotliwości może prowadzić do przyjemnie brzmiącego podbicia sopranów. Tylko posłuchajcie, jak czysto brzmią te przewody „X”!




    Istnieje kilka technik radzenia sobie z tymi stratami, wynikającymi z rezystancji przewodów. Najbardziej oczywistym jest – więcej miedzi! Grubsze przewody, o niższej rezystancji, spowodują mniejsze straty przy danej długości linii głośnikowej. Innym, również oczywistym rozwiązaniem, jest umiejscowienie wzmacniaczy tak blisko głośników, jak to tylko możliwe, a tym samym maksymalne skrócenie przewodów. Trzecia, nieco mniej oczywista metoda polega natomiast na podwyższaniu napięć pośrednich.
    Bywają sytuacje, między innymi w przypadku rozproszonych systemów nagłośnieniowych, gdy ze względów finansowych zastosowanie pierwszych dwóch rozwiązań nie wchodzi w grę. Nie da się zainstalować osobnego wzmacniacza obok każdego głośnika, natomiast przesyłanie sygnału na duże odległości, przy zachowaniu akceptowalnego poziomu strat, wymagałoby zastosowania naprawdę grubych przewodów. Rozwiązaniem jest strategia zapożyczona z systemów dystrybucji wysokiego napięcia, za pośrednictwem których prąd z elektrowni dociera do naszych domów.
    Moc uzyskiwana przy danym obciążeniu wzrasta proporcjonalnie do kwadratu napięcia na końcówkach przewodu (U2/R). Jednakże straty w przewodzie wzrastają liniowo wraz ze wzrostem prądu, ponieważ napięcie jest jedynie funkcją rezystancji przewodu pomnożonej przez natężenie płynącego prądu. Inżynierowie stwierdzili więc, że zwiększając napięcie na linii przesyłowej można zwiększyć przesyłaną moc, jednocześnie zmniejszając jej straty. Ten magiczny zabieg realizuje się za pomocą transformatorów podwyższających i obniżających napięcie. Podwyższenie standardowego napięcia 240 woltów do dziesiątek tysięcy woltów na linii przesyłowej pozwala zmniejszyć natężenie prądu z typowych 100 amperów do znacznie wygodniejszej wartości 1 ampera lub coś koło tego. Jednocześnie straty maleją do wartości jednego procenta w stosunku do poziomu strat sprzed „transformacji”. Podobny zabieg stosuje się w rozproszonych systemach nagłośnieniowych, jakkolwiek napięcie na liniach głośnikowych nie sięga tysięcy woltów, a jedynie 70 (w przypadku standardu amerykańskiego) bądź 100 (w instalacjach funkcjonujących w Europie). Oczywiście sygnał audio nie jest stały – stałe jest jedynie napięcie pomiędzy zaciskami wyjściowymi wzmacniacza. Bez względu na podawaną moc, czy będzie to 5, czy 500 watów, napięcie nominalne w systemie stałonapięciowym pozostaje zawsze jednakowe. Zadaniem efektywnie działającego systemu rozproszonego jest dostarczenie możliwie największej mocy, która zostanie spożytkowana zgodnie z przeznaczeniem, czyli do zasilenia głośników, przy jednoczesnym zminimalizowaniu strat cieplnych w przewodach. Gdybyśmy w prostym, niskonapięciowym systemie rozproszonym przesłali zwykły kilkuwatowy sygnał głosowy do zestawów głośnikowych oddalonych o kilkadziesiąt metrów, straty w przewodach zrównałyby się z mocą, jaka dotarła do przetworników. Gdybyśmy jednak transformatorowo zwiększyli napięcie na linii głośnikowej do 70 V, doprowadzając sygnał do głośników za pośrednictwem transformatorów obniżających owo napięcie, wtedy straty mocy uległyby znaczącemu ograniczeniu.
    Przyjrzyjmy się paru liczbom. Przyjmijmy, że do każdego z dwóch głośników, które oddalone są od wzmacniacza o 30 metrów, musimy dostarczyć sygnał o mocy 1 wata na każdy z nich, zaś linia głośnikowa zbudowana jest z przewodu o rozmiarze 24 AWG (średnica 0,511 mm). Ponieważ jego długość musimy mierzyć „tam i z powrotem”, czyli podwajając odległość do najdalszego głośnika, toteż wychodzi nam, iż ów kabel ma nie 30, a 60 metrów, co z kolei oznacza, że jego rezystancja wynosi około 5 omów. Aby doprowadzić po jednym wacie mocy do obu głośników, wzmacniacz w systemie niskonapięciowym musiałby wygenerować ponad cztery waty (przeszło dwa waty ulotniłyby się w postaci bezużytecznego ciepła). Jeżeli jednak napięcie sygnału zostałoby najpierw podwyższone, np. do nominalnego poziomu 70 V, wówczas straty mocy w tym samym przewodzie wyniosłyby zaledwie około 0,15 W, przy czym moc dostarczana każdemu z głośników nie zmieniłaby się. O ile jednak systemy stało- (wysoko-) napięciowe świetnie radzą sobie ze stratami mocy w przewodach, to ich stosowanie w nagłośnieniach koncertowych nie ma większego sensu. Główną przeszkodą byłyby tu rozmiary transformatorów. Chodzi o to, że gabaryty transformatora powinny być dwukrotnie większe na każde rozszerzenie pasma o oktawę w dół. A zatem aby bez przeszkód „przepuścić” pasmo schodzące do 20 Hz, oba transformatory, podwyższający i obniżający napięcie, musiałyby być trzykrotnie większe niż transformator zasilacza w konwencjonalnym wzmacniaczu.
    Inną konsekwencją istnienia rezystancji przewodu jest degradacja współczynnika tłumienia, czyli damping factor. Jakkolwiek czynnik ten zazwyczaj rozważany jest jako charakterystyka wzmacniacza, to jednak właściwy dobór przewodów głośnikowych może mieć na jego wartość dość istotny wpływ.
    Przewód głośnikowy o rezystancji 0,1 oma w niewielkim stopniu wpłynie na damping factor, zmniejszając go o 5, może 6 jednostek (niezależnie od nominalnej wartości tego parametru we wzmacniaczu). Jednak zastosowanie przewodu o impedancji 1 oma spowodowałoby obniżenie współczynnika tłumienia o zauważalną już wartość, 50 do 60, z dodatkową degradacją związaną z impedancją wyjściową wzmacniacza.
    CO WYBRAĆ?
    Trudno jest precyzyjnie wyznaczyć próg słyszalności dewiacji odpowiedzi częstotliwościowej. Jednakże testy przeprowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach wskazują, że słyszalne mogą być nawet różnice mierzone w dziesiątych częściach decybela. Aby więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli zminimalizować owe odchylenia oraz uniknąć degradacji współczynnika tłumienia dla naszych przykładowych głośników, należy przyjąć, że przewód głośnikowy powinien mieć rezystancję około 0,1 oma. Rezystancja przewodu zmienia się liniowo wraz z jego długością. Aby więc utrzymać się w założonych granicach rezystancji, musimy najpierw wyznaczyć potrzebną długość kabla, a następnie dobrać odpowiedni przekrój. Należy przy tym pamiętać, iż rzeczywistą długość przewodu należy liczyć jako podwójną odległość pomiędzy wzmacniaczem i głośnikiem. Trzeba także uwzględnić rezystancję wszystkich złącz. Współczynnik tłumienia to temat zasługujący na odrębne omówienie, jednak w bieżącej analizie przyjmiemy założenie, że impedancja wyjściowa wzmacniacza jest znikoma w porównaniu do rezystancji przewodu.
    Rozpatrzmy teraz przykład praktyczny z przewodem o długości 10 metrów. Po pierwsze, musimy tę wartość podwoić, uwzględniając w ten sposób długość całej ścieżki, jaką pokonuje sygnał głośnikowy. Następnie doliczamy rezystancję styków w złączach. Złącza Neutrik Speakon (a także ich kopie), kiedy są nowe, cechują się rezystancją na poziomie 1 milioma, czyli 0,001 oma, na każdy ze styków. W ciągu kolejnych lat eksploatacji nie powinna ona przekroczyć 2 miliomów. Ponieważ na drodze sygnału występują co najmniej cztery styki, toteż w naszych obliczeniach musimy uwzględnić dodatkową rezystancję 0,008 oma, odejmując ją od założonej rezystancji granicznej przewodu. Tym sposobem „do dyspozycji” jako rezystancja przewodu pozostaje nam 0,092 oma. Dzieląc owe 0,092 oma przez długość przewodu, czyli 20 metrów, wyliczamy rezystancję 0,0046 oma na metr. Korzystając z dostępnych w internecie tabeli sprawdzamy, jaki przekrój powinien mieć przewód o rezystancji 4,6 oma na 1.000 metrów (0,0046 * 1.000). Wychodzi nam, że nie powinien on być mniejszy niż 4,17 mm2. Odpowiada to amerykańskiemu wzorcowi 11 AWG, czyli 56/0,3 w systemie metrycznym.
    Przy okazji kilka słów o wspomnianym systemie AWG. Rezystancja przewodu zmienia się liniowo wraz z jego długością, a nieliniowo w odniesieniu do jego przekroju. Wygodną właściwością owego systemu jest to, że każdy przyrost wartości AWG o trzy punkty oznacza podwojenie oporności przewodu. Tym samym maleje ona o połowę z każdym zmniejszeniem AWG o trzy punkty. Oznacza to, że jeden odcinek przewodu 14 AWG o długości 10 metrów zapewnia tę samą efektywność przewodzenia, co 20-metrowy 11 AWG albo 5-metrowy 17 AWG.
    Konwersja ta staje się nieco niezwykła dla rozmiarów poniżej „0” AWG. Jeden stopień poniżej (czyli rozmiarowo większy) „0” to „00”, zaś „000” to dwa stopnie mniej niż „0”. Jednak trudno sobie wyobrazić przewody głośnikowe o takim przekroju – ich podłączenie byłoby niezmiernie trudne. Oczywiście omówione tu przykłady przemówią co najwyżej do technologicznych purystów, i to tych najbardziej radykalnych. Zazwyczaj nie podchodzi się do kwestii rezystancji przewodów głośnikowych w tak precyzyjny sposób. Niemniej jednak sądzę, że warto pamiętać, iż parametry tychże przewodów mogą odcisnąć swoje piętno na efektywności działania systemu nagłośnieniowego. I taki też był cel napisania tego artykułu.
    Pamiętajcie też, by obliczeń minimalnych/ maksymalnych odchyleń impedancji dokonywać jedynie dla pasm, które są rzeczywiście przetwarzane przez dane głośniki. Jakież wszak znaczenie może dla nas mieć impedancja woofera przy częstotliwości 20 kHz, skoro i tak nigdy on jej nie przetworzy?
    Amen. Tyle w temacie.

  • #202 24 Mar 2018 20:45
    luke666
    Poziom 33  

    velsanti napisał:
    Technicznie i naukowo wygląda to tak:

    Powinieneś podać źródło https://livesound.pl/tutoriale/4605-przewody....wdziwych-informacji-o-przewodach-glosnikowych
    Bez tej informacji, Twój post to plagiat.
    Zreszta jest w nim kilka błędów:
    velsanti napisał:
    Zjawiskiem powiązanym jest także to, iż sygnały wysokoczęstotliwościowe są przewodzone tym samym przewodem z większą prędkością niż niskoczęstotliwościowe

    velsanti napisał:
    Nietrudno sobie więc wyobrazić, że wzrost impedancji w zakresie wysokich częstotliwości może prowadzić do przyjemnie brzmiącego podbicia sopranów.