Zawsze jak jest mowa o subwooferach każdy mówi, że od mocy wzmacniacza zależy kontrola nad głośnikiem. Gdzieś wyczytałem jakiś czas temu, że to nie jest prawda, i to zależy od współczynnika tłumienia, a nie mocy. Poza tym w tym momencie mam Ravemastera VXT 124 pod tadkiem, bo nie stać mnie jak na razie żeby zainwestować 400zł z Matronixa WXP3K i sub zwykle dostaje najwyżej kilkanaście wat przy normalnym słuchaniu, bo rzadko głośno słucham, a bas jest bardzo dobrze kontrolowany, żadnego mulenia, przeciągania, będąc wcześniej przekonanym, że to spowalnia ten głośnik obserwowałem membranę z bliska, i się zdziwiłem. Gdzie bas już nie jest nagrany w kawałku, membrana natychmiast wraca na swoje miejsce, i nie ma mowy o żadnym zamulaniu. Ravemaster to bardzo szybkie głośniki, i na pewno ujawnią każde "zamulenie" z winy wzmacniacza, jednak u mnie pod TADKIEM to nie występowało. Żeby nie było, miałem kiedyś wzmacniacz 320w RMS do suba (Matronix) podłaczony do głośnika o mocy 200w, więc nie mówcie, że nie słyszałem nigdy głośnika pod mocniejszym wzmacniaczem, i żebym posłuchał zanim napiszę coś na temat kontroli... Więc "od mocy wzmacniacza zależy kontrola nad głośnikiem" mogę wsadzić pomiędzy mity?
