Zauważyłem takie ciekawe zjawisko - silnik normalnie uruchamia się bez problemu i można od razu jechać, ale parę razy zdarzyło mi się że po przyjechaniu do akademika nie było miejsca na parkingu i zostawiłem samochód przy drodze, a następnego dnia go przestawiłem (przejechałem kilkanaście metrów na zimnym silniku) i jak kolejnego dnia czy za dwa dni próbowałem uruchomić silnik to musiałem dłużej kręcić, silnik pracował nierówno, nie można było ruszyć, bo silnik gasł przy minimalnym obciążeniu, nie chciał się wkręcać na obroty (jakby go zalewało, szarpało nim przy dodawaniu gazu, spaliny czuć było benzyną) i mocno dymił z wydechu, po kilkudziesięciu sekundach lub kilkakrotnym "przegazowaniu" objawy ustępowały.
Generalnie taki dziwny objaw występuje tylko jeśli uruchomię zimny silnik i zgaszę go zanim się zagrzeje, po czym zostawię go na kilka(naście) godzin i ponownie uruchomię.
Samochód to Punto 75 (1.2 8V MPI) bez LPG/CNG.
Nie jest to uciążliwe, ale czy czasem nie jest to zwiastun jakiejś zbliżającej się awarii?
Generalnie taki dziwny objaw występuje tylko jeśli uruchomię zimny silnik i zgaszę go zanim się zagrzeje, po czym zostawię go na kilka(naście) godzin i ponownie uruchomię.
Samochód to Punto 75 (1.2 8V MPI) bez LPG/CNG.
Nie jest to uciążliwe, ale czy czasem nie jest to zwiastun jakiejś zbliżającej się awarii?