Witam,
mam ciekawy (?) problem z alarmem w mojej Skodzie Felicji. Autko 10-letnie otrzymałem "w spadku". Od co najmniej 3 lat alarm nie byl uzywany (uzbrajany).
Samochód postał sobie ostatnio 3-4 tygodnie i rozładował się akumulator. Próba odpalenia na pych nie powiodła się. Próba odpalenia na kabel spowodowała uruchomienie alarmu.
W sumie syrena zaczynała wyć natychmiast po podłączeniu dobrego akumulatora bezpośrednio do instalacji w Skodzie, natomiast gdy klemy podłączano wraz z rozładowanym akumulatorem, błyskały jedynie kierunkowskazy. Odłączenie klem w obu przypadkach powodowało uspokojenie sytuacji, ale oczywiście tez niemożliwe bylo odpalenie silnika
Natomiast próba odpalenia silnika, gdy podłączone były klemy, na początku skutkowało kilkukrotnym obróceniem rozrusznika. Po paru próbach jednak w ogóle cokolwiek przestało się "kręcić". Przekręcenie kluczyka na kostce pod maską spowodowało jedynie wyciszenie syreny.
W związku z tym pytanie:
Czy jest jakiś w miarę przystępny sposób dezaktywacji alarmu? Ewentualnie jaka jest procedura postępowania z tym alarmem w sytuacji rozładowania akumulatora?
Domyślam się, że alarm po prostu odcina zapłon uniemożliwiając odpalenie auta nawet ze świeżego akumulatora. Pilota co prawda mam, ale byl nieużywany ze 3 lata, więc nawet nie ma pewności czy wymiana baterii cokolwiek da
Alarm to jak w temacie: FOX 900T/3RND SF
mam ciekawy (?) problem z alarmem w mojej Skodzie Felicji. Autko 10-letnie otrzymałem "w spadku". Od co najmniej 3 lat alarm nie byl uzywany (uzbrajany).
Samochód postał sobie ostatnio 3-4 tygodnie i rozładował się akumulator. Próba odpalenia na pych nie powiodła się. Próba odpalenia na kabel spowodowała uruchomienie alarmu.
W sumie syrena zaczynała wyć natychmiast po podłączeniu dobrego akumulatora bezpośrednio do instalacji w Skodzie, natomiast gdy klemy podłączano wraz z rozładowanym akumulatorem, błyskały jedynie kierunkowskazy. Odłączenie klem w obu przypadkach powodowało uspokojenie sytuacji, ale oczywiście tez niemożliwe bylo odpalenie silnika
Natomiast próba odpalenia silnika, gdy podłączone były klemy, na początku skutkowało kilkukrotnym obróceniem rozrusznika. Po paru próbach jednak w ogóle cokolwiek przestało się "kręcić". Przekręcenie kluczyka na kostce pod maską spowodowało jedynie wyciszenie syreny.
W związku z tym pytanie:
Czy jest jakiś w miarę przystępny sposób dezaktywacji alarmu? Ewentualnie jaka jest procedura postępowania z tym alarmem w sytuacji rozładowania akumulatora?
Domyślam się, że alarm po prostu odcina zapłon uniemożliwiając odpalenie auta nawet ze świeżego akumulatora. Pilota co prawda mam, ale byl nieużywany ze 3 lata, więc nawet nie ma pewności czy wymiana baterii cokolwiek da
Alarm to jak w temacie: FOX 900T/3RND SF