Witam wszystkich. Właśnie dzisiaj dostałem z allegro paczkę z alarmem. Odrazu zabrałem się do montażu. Wszystko ładnie pięknie chodziło, drzwi sie zamykały otwierały, kierunki mrygały, syrena działała, regulowałem cz.wstrząsu. Pozniej wsiadłem do samochodu i alarm przestał wogóle działać i reagować na pilota, dioda przestała mrugać i wogóle zero reakcji. Zdesperowany zacząłem dochodzić co się mogło stać, napięcie 12V i masa dochodzi, wszystko ok a alarm ani mru. Rozebrałem centralkę i ujrzałem kawałek obudowy rezystora czy jak to się nazywa (sorry ale nie znam się na elektronice zbytnio) i takie coś jak na zdjęciach:
Czy to może być przyczyna? Aha i śmierdzi teraz od tego alarmu, czuć że coś się musiało przepalić. Czy jak wymienię ten element u elektronika to bedzie działał? Bo naprawdę zbyt długo alarmem się nie pocieszyłem ;/
Odpiszcie prosze.
Dodano po 2 [godziny] 12 [minuty]:
Tak dla niejasności, po głębszej analizie doszedłem do wniosku jest uszkodzeniu uległa dioda chyba prostownicza IN4007... No dobrze... Widocznie na szybkiego podpiąłem coś odwrotnie... Czy wymiana tej diody coś da?
Czy to może być przyczyna? Aha i śmierdzi teraz od tego alarmu, czuć że coś się musiało przepalić. Czy jak wymienię ten element u elektronika to bedzie działał? Bo naprawdę zbyt długo alarmem się nie pocieszyłem ;/
Odpiszcie prosze.
Dodano po 2 [godziny] 12 [minuty]:
Tak dla niejasności, po głębszej analizie doszedłem do wniosku jest uszkodzeniu uległa dioda chyba prostownicza IN4007... No dobrze... Widocznie na szybkiego podpiąłem coś odwrotnie... Czy wymiana tej diody coś da?