Witam!
Członek mojej rodziny upuścił swojego laptopa (HP nx7400) - upadł mu z wysokości ok. 30 cm na ziemię (zamknięty, wyłączony, w laptopowej torbie, która zamortyzowała nieco impet uderzenia).
Uruchomił później komputer i okazało się, że obraz jest wyświetlany, ale nie działa całkowicie podświetlenie matrycy.
Rozebrałem komputer podejrzewając uszkodzony inwerter lub rozbitą świetlówkę (ta ostatnia opcja wydała mi się najbardziej prawdopodobna) - niestety nie udało mi się sprawy zdiagnozować (brak aparatury, brak wymaganych do sprawdzenia części). Jak to bywa w takich sytuacjach - poddałem się po niedługim czasie i zawiozłem sprzęt do nieautoryzowanego serwisu (serwis HP za naprawę wziąłby pewnie majątek).
Tu zaczęły się problemy - panowie w serwisie przyjęli komputer, potwierdzili, że kłopotem może być inwerter lub świetlówka i kazali czekać.
Po kilku dniach zadzwoniłem, aby dowiedzieć się czegoś więcej i usłyszałem, że panowie podłączyli swój inwerter aby sprawdzić świetlówkę (logiczne) i świetlówka działała - niestety po chwili spalił się im inwerter i podejrzewają uszkodzenie mostka południowego.
Powiedzieli mi, że zamówili wymaganą część i będą przelutowywać mostek południowy, odezwać się miałem po kilku dniach.
Gdy zadzwoniłem kolejny raz, wieści były mało optymistyczne - specjaliści nie odnotowali poprawy po zmianie mostka południowego i zabierają się za zmianę północnego, ale proponują już rozglądanie się za nową płytą główną. Dzisiaj uzyskałem ostateczne potwierdzenie - nie potrafią nic naprawić.
Co najgorsze - a wyszło w czasie ostatniej rozmowy - komputer w momencie oddawania do serwisu działał jak należy, jedynym problemem było podświetlenie matrycy, teraz jednak płyta główna jest trupem, komputer nawet się nie uruchamia.
Zadzwoniłem do innego serwisu (w Warszawie) - ofertę sprzedaży nowych płyt do nx7400 znalazłem na ich stronie internetowej po krótkich poszukiwaniach. Pracownik, z którym rozmawiałem rozbawił się nieco słysząc, że panowie z 'mojego' serwisu (w Częstochowie) zabrali się w tym przypadku do przelutowywania mostka południowego - stwierdził, że ich serwis naprawiłby coś takieg bez problemów i sugerował chyba, że trafiłem na 'fachowców' (w cudzysłowie).
Byłbym wdzięczny za Wasze opinie - czy rzeczywiście wariant opisywany przez pierwszych 'specjalistów' jest mocno prawdopodobny?
Drugie pytanie - czy włożenie przez nich niewłaściwego inwertera mogło doprowadzić do powstania na płycie niewłaściwych napięć i w konsekwencji do spalenia jej?
Matryca zamontowana w tej wersji nx7400 to mało popularna WSXGA+ (1680x1050), standardowo montowane matryce dla 15,4 to WXGA (1280x800) - a więc inwerter może być inny.
Z góry dziękuję za szybką odpowiedź.
Jutro odbieram komputer z serwisu i przydałyby mi się jakieś rady - mam nadzieję, że za swoją 'naprawczą' działalność serwis nie policzy mi jakiejś ciekawej sumki.
Pozdrawiam!
Członek mojej rodziny upuścił swojego laptopa (HP nx7400) - upadł mu z wysokości ok. 30 cm na ziemię (zamknięty, wyłączony, w laptopowej torbie, która zamortyzowała nieco impet uderzenia).
Uruchomił później komputer i okazało się, że obraz jest wyświetlany, ale nie działa całkowicie podświetlenie matrycy.
Rozebrałem komputer podejrzewając uszkodzony inwerter lub rozbitą świetlówkę (ta ostatnia opcja wydała mi się najbardziej prawdopodobna) - niestety nie udało mi się sprawy zdiagnozować (brak aparatury, brak wymaganych do sprawdzenia części). Jak to bywa w takich sytuacjach - poddałem się po niedługim czasie i zawiozłem sprzęt do nieautoryzowanego serwisu (serwis HP za naprawę wziąłby pewnie majątek).
Tu zaczęły się problemy - panowie w serwisie przyjęli komputer, potwierdzili, że kłopotem może być inwerter lub świetlówka i kazali czekać.
Po kilku dniach zadzwoniłem, aby dowiedzieć się czegoś więcej i usłyszałem, że panowie podłączyli swój inwerter aby sprawdzić świetlówkę (logiczne) i świetlówka działała - niestety po chwili spalił się im inwerter i podejrzewają uszkodzenie mostka południowego.
Powiedzieli mi, że zamówili wymaganą część i będą przelutowywać mostek południowy, odezwać się miałem po kilku dniach.
Gdy zadzwoniłem kolejny raz, wieści były mało optymistyczne - specjaliści nie odnotowali poprawy po zmianie mostka południowego i zabierają się za zmianę północnego, ale proponują już rozglądanie się za nową płytą główną. Dzisiaj uzyskałem ostateczne potwierdzenie - nie potrafią nic naprawić.
Co najgorsze - a wyszło w czasie ostatniej rozmowy - komputer w momencie oddawania do serwisu działał jak należy, jedynym problemem było podświetlenie matrycy, teraz jednak płyta główna jest trupem, komputer nawet się nie uruchamia.
Zadzwoniłem do innego serwisu (w Warszawie) - ofertę sprzedaży nowych płyt do nx7400 znalazłem na ich stronie internetowej po krótkich poszukiwaniach. Pracownik, z którym rozmawiałem rozbawił się nieco słysząc, że panowie z 'mojego' serwisu (w Częstochowie) zabrali się w tym przypadku do przelutowywania mostka południowego - stwierdził, że ich serwis naprawiłby coś takieg bez problemów i sugerował chyba, że trafiłem na 'fachowców' (w cudzysłowie).
Byłbym wdzięczny za Wasze opinie - czy rzeczywiście wariant opisywany przez pierwszych 'specjalistów' jest mocno prawdopodobny?
Drugie pytanie - czy włożenie przez nich niewłaściwego inwertera mogło doprowadzić do powstania na płycie niewłaściwych napięć i w konsekwencji do spalenia jej?
Matryca zamontowana w tej wersji nx7400 to mało popularna WSXGA+ (1680x1050), standardowo montowane matryce dla 15,4 to WXGA (1280x800) - a więc inwerter może być inny.
Z góry dziękuję za szybką odpowiedź.
Jutro odbieram komputer z serwisu i przydałyby mi się jakieś rady - mam nadzieję, że za swoją 'naprawczą' działalność serwis nie policzy mi jakiejś ciekawej sumki.
Pozdrawiam!
