logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Brak podświetlenia LCD i spalenie płyty głównej w serwisie

Wojtek_J 04 Maj 2009 20:34 5247 17
REKLAMA
MediaMarkt Black Week
  • #1 6489604
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    Witam!

    Członek mojej rodziny upuścił swojego laptopa (HP nx7400) - upadł mu z wysokości ok. 30 cm na ziemię (zamknięty, wyłączony, w laptopowej torbie, która zamortyzowała nieco impet uderzenia).
    Uruchomił później komputer i okazało się, że obraz jest wyświetlany, ale nie działa całkowicie podświetlenie matrycy.

    Rozebrałem komputer podejrzewając uszkodzony inwerter lub rozbitą świetlówkę (ta ostatnia opcja wydała mi się najbardziej prawdopodobna) - niestety nie udało mi się sprawy zdiagnozować (brak aparatury, brak wymaganych do sprawdzenia części). Jak to bywa w takich sytuacjach - poddałem się po niedługim czasie i zawiozłem sprzęt do nieautoryzowanego serwisu (serwis HP za naprawę wziąłby pewnie majątek).

    Tu zaczęły się problemy - panowie w serwisie przyjęli komputer, potwierdzili, że kłopotem może być inwerter lub świetlówka i kazali czekać.
    Po kilku dniach zadzwoniłem, aby dowiedzieć się czegoś więcej i usłyszałem, że panowie podłączyli swój inwerter aby sprawdzić świetlówkę (logiczne) i świetlówka działała - niestety po chwili spalił się im inwerter i podejrzewają uszkodzenie mostka południowego.
    Powiedzieli mi, że zamówili wymaganą część i będą przelutowywać mostek południowy, odezwać się miałem po kilku dniach.
    Gdy zadzwoniłem kolejny raz, wieści były mało optymistyczne - specjaliści nie odnotowali poprawy po zmianie mostka południowego i zabierają się za zmianę północnego, ale proponują już rozglądanie się za nową płytą główną. Dzisiaj uzyskałem ostateczne potwierdzenie - nie potrafią nic naprawić.
    Co najgorsze - a wyszło w czasie ostatniej rozmowy - komputer w momencie oddawania do serwisu działał jak należy, jedynym problemem było podświetlenie matrycy, teraz jednak płyta główna jest trupem, komputer nawet się nie uruchamia.

    Zadzwoniłem do innego serwisu (w Warszawie) - ofertę sprzedaży nowych płyt do nx7400 znalazłem na ich stronie internetowej po krótkich poszukiwaniach. Pracownik, z którym rozmawiałem rozbawił się nieco słysząc, że panowie z 'mojego' serwisu (w Częstochowie) zabrali się w tym przypadku do przelutowywania mostka południowego - stwierdził, że ich serwis naprawiłby coś takieg bez problemów i sugerował chyba, że trafiłem na 'fachowców' (w cudzysłowie).

    Byłbym wdzięczny za Wasze opinie - czy rzeczywiście wariant opisywany przez pierwszych 'specjalistów' jest mocno prawdopodobny?

    Drugie pytanie - czy włożenie przez nich niewłaściwego inwertera mogło doprowadzić do powstania na płycie niewłaściwych napięć i w konsekwencji do spalenia jej?

    Matryca zamontowana w tej wersji nx7400 to mało popularna WSXGA+ (1680x1050), standardowo montowane matryce dla 15,4 to WXGA (1280x800) - a więc inwerter może być inny.

    Z góry dziękuję za szybką odpowiedź.
    Jutro odbieram komputer z serwisu i przydałyby mi się jakieś rady - mam nadzieję, że za swoją 'naprawczą' działalność serwis nie policzy mi jakiejś ciekawej sumki.

    Pozdrawiam!
  • REKLAMA
    MediaMarkt Black Week
  • Pomocny post
    #2 6490228
    DEMPHIS
    Poziom 13  
    Powinieneś ządać pieniedzy za płytę główną w wysokości ceny za dobrą używaną płyte.Powinieneś odebrać sprzęt albo naprawiony,albo w takim stanie jakim przekazałes ,wszystko reszta to spartolona robota ludzi którzy wogóle się na tym nie znają .Postrasz ich sądem konsumenckim ,pogadaj z jakimś gosciem z polubownego sądu konsumenta ,powinno zadziałać.
  • REKLAMA
    MediaMarkt Black Week
  • #3 6490269
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    DEMPHIS napisał:
    Powinieneś ządać pieniedzy za płytę główną w wysokości ceny za dobrą używaną płyte.Powinieneś odebrać sprzęt albo naprawiony,albo w takim stanie jakim przekazałes ,wszystko reszta to spartolona robota ludzi którzy wogóle się na tym nie znają .Postrasz ich sądem konsumenckim ,pogadaj z jakimś gosciem z polubownego sądu konsumenta ,powinno zadziałać.

    Problem jest taki, że nie znam się zbyt mocno na elektronice - dlatego prosiłem Was o radę - chciałem zorientować się w sytuacji od strony technicznej.
    Oni twierdzą, że płyta główna była uszkodzona w momencie oddania do serwisu i funkcjonowała jak należy przez to, że inwerter był spalony i nic nie przewodził.
    Wg nich w momencie włożenia sprawnego inwertera, poszedł do niego 'impuls', pojawiło się napięcie, w ten sposób doszło do spalenia wszystkiego.
    Czy to jest możliwe, czy spartaczyli robotę i teraz próbują wyłgać się tanio z sytuacji?
    Dziękuję za Twoją odpowiedź, wezmę to pod uwagę - może to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie?
    Pozdrawiam,

    Wojtek

    Edycja:
    Sprzęt do serwisu oddany został 'na słowo', więc sąd konsumenta raczej odpada.
    Rzecz w tym, że nie podejrzewałem w ogóle płyty głównej, a przede wszystkim świetlówkę - oddawałem laptopa do serwisu nie umawiając się wcale na naprawę. Dlaczego? Znalazłem fabrycznie nową matrycę o identycznym oznaczeniu na amerykańskim ebayu, miałbym ją w ciągu tygodnia w Polsce w cenie 400 zł z przesyłką. Doszedłem do wniosku, że jeśli problemem jest rzeczywiście świetlówka (a nie miałem jak tego zdiagnozować, podłączenie tamtego ekranu do mojego laptopa nie wchodzi w grę ze względu na różne typy inwerterów) - to być może najlepszym rozwiązaniem będzie kupno całego nowego ekranu ze świetlówką. Oddałem więc sprzęt do serwisu głównie po to - aby zdiagnozowali czy to świetlówka, czy inwerter (diagnoza miała być darmowa - wyjaśniłem sytuację i serwis zaproponował takie rozwiązanie).
    Później miałem zastanowić się czy naprawiać rzecz u nich, czy może kupić nowy ekran. Na starym ekranie powstawały już drobne przetarcia od klawiatury, była też na nim jedna dość głęboka rysa (na szczęście przy listwie bocznej). Gdy dodam do tego potencjalny 'średni' efekt podświetlenia po wymianie świetlówki na nieoryginalną (bo na to się zapowiadało) - doszedłem do wniosku, że kupno fabrycznie nowego ekranu może być najlepszym rozwiązaniem.

    O 'problemach z mostkiem południowym' dowiedziałem się przez telefon i również przez telefon wyraziłem zgodę na naprawdę - nie podpisywałem więc żadnych papierów. To błąd z mojej strony.
  • Pomocny post
    #4 6490787
    h jaworski
    Specjalista AGD
    Zaczął bym od tego że sam piszesz że nie znasz się za mocno na elektronice a sam się zabrałeś za naprawę i skąd ma być wiadomo że sam nie uszkodziłeś laptopa bardziej niż był po upadku?. W jaki sposób ? ano taki że inwertor wytwarza kilkaset v napięcia zmiennego i w czasie twoich eksperymentów pewnie próbowałeś włączyć laptopa mogło nastąpić wyładowanie i padła płyta, ale mogła to też być też wina serwisu. Wydaje mi się że mogłeś popełnić podstawowy błąd laptop pewnie ma wyjście na podłączenie zewnętrznego monitora ? trzeba było po swoich eksperymentach podłączyć inny monitor i sprawdzić całego laptopa czy działa i wtedy zanieść do serwisu i powiedzieć że laptop sprawny tylko problem z ekranem bo teraz to albo twoja wina albo serwisu i czyja to wina nie dojdziecie nigdy.
  • #5 6490862
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    h jaworski napisał:
    Zaczął bym od tego że sam piszesz że nie znasz się za mocno na elektronice a sam się zabrałeś za naprawę i skąd ma być wiadomo że sam nie uszkodziłeś laptopa bardziej niż był po upadku?. W jaki sposób ? ano taki że inwertor wytwarza kilkaset v napięcia zmiennego i w czasie twoich eksperymentów pewnie próbowałeś włączyć laptopa mogło nastąpić wyładowanie i padła płyta, ale mogła to też być też wina serwisu. Wydaje mi się że mogłeś popełnić podstawowy błąd laptop pewnie ma wyjście na podłączenie zewnętrznego monitora ? trzeba było po swoich eksperymentach podłączyć inny monitor i sprawdzić całego laptopa czy działa i wtedy zanieść do serwisu i powiedzieć że laptop sprawny tylko problem z ekranem bo teraz to albo twoja wina albo serwisu i czyja to wina nie dojdziecie nigdy.


    "Nie znam się na elektronice" nie oznacza, że jestem w tym zielony.
    Jestem informatykiem, mgr inż. po wydziale elektroniki PWr, jakieś niewielkie pojęcie o sprawie mimo wszystko mam (chociaż skończona przeze mnie specjalność nie ma z elektroniką praktycznie nic wspólnego).
    Pierwszym krokiem, jaki wykonałem, było rozebranie laptopa i sprawdzenie czy nie poluzował się przypadkowo kabelek od inwertera (mogło się zdarzyć w czasie upadku) lub czy nie widać ewidentnego uszkodzenia (np. zbicia świetlówki), itd.. Gdyby okazało się, że świetlówka jest zbita - poszukałbym odpowiedniej (chociażby na Allegro) i albo sam ją wymienił, albo zaniósł do serwisu (gdyby okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana).

    Tak więc - naprawą się nie zająłem - zająłem się tylko i wyłącznie diagnozą, która w ewentualną prostą naprawę mogła się przekształcić w razie pomyślnego obrotu sprawy.
    Kieruję się prostą zasadą - jeżeli nie znam się na czymś, nie potrafię czegoś wykonać lub nie mam odpowiednich narzędzi - nie dotykam nic i oddaję sprzęt do serwisu (i tak zrobiłem w tym przypadku).

    Laptopa na pewno nie uszkodziłem i mówię to ze stuprocentową pewnością - wszystko działało w momencie zaniesienia komputera do serwisu. Monitor zewnętrzny podłączałem wielokrotnie i komputer działał jak należy, również na moment przed oddaniem go 'naprawiaczom'.

    Ja zastanawiam się nad jednym - czy serwisanci mogli uszkodzić płytę głowną podłączając niewłaściwy inwerter?
    Szczerze mówiąc nie widzę wielu innych punktów, w których mogliby coś uszkodzić.
    Otrzymali ode mnie praktycznie sprawny (nie działało podświetlenie matrycy) komputer i zgodzili się z moim przypuszczeniem, że problemem będzie świetlówka (obstawiali spalony inwerter, ale gdy powtórzyłem, że laptop upadł - stwierdzili, że problem ze świetlówką jest bardziej prawdopodobny).
    Żeby sprawdzić ją - włożyli swój inwerter. Jeżeli matryca podświetli się - świetlówka ewidentnie nie jest winna, logiczna sprawa.
    Co potem się stało, że płyta została zabita - właśnie próbuję się dowiedzieć - stąd prośba o Wasze hipotezy, nie znam się na elektronice zbyt dobrze. Mogę tylko gdybać, ale przypuszczenia nie będą poparte wiedzą - więc nie będą miały sensu. Wiedzę macie Wy - stąd prośba o pomoc.
    Płytę serwisanci na pewno uszkodzili - wcześniej działała, teraz jest trupem. Czy to ich wina, czy sprawa naturalna - nie jestem pewien.
    Tłumaczą, że powstało jakieś spore napięcie po włożeniu sprawnego inwertera i to zniszczyło płytę (a niesprawny inwerter wcześniej nie przeszkadzał, dlatego płyta działała jak należy).
    Stąd moje pytanie - chciałem dowiedzieć się czy to rzeczywiście może być prawda?
    Druga rzecz, o której myślę (jeśli to rzeczywiście prawda): czy nawet oryginalny, dopasowany do tego modelu komputera inwerter również doprowadziłby do zniszczenia płyty głównej?

    Podejrzewam, że płyta wciąż działała po hipotetycznym spaleniu sprawnego inwertera - ale 'fachowcy' próbowali naprawić ją (aby inwerter nie palił się) przelutowując mostek południowy i doprowadzili przy tym do jeszcze większych (bo ostatecznych) zniszczeń.

    Pozdrawiam.
  • Pomocny post
    #6 6491106
    strdb940
    Poziom 14  
    Witam. Oba mostki to dosyć duże układy i ich wymiana nie jest na pewno prosta. Nie wiem jakiego sprzętu używają Ci "serwisanci" lecz jeśli jest to lutownica hot air i do tego bez odpowiednich dysz mogli po prostu przegrzać płytę lub odkleić jakiś element niechcący dmuchając na nią. Jak by nie bylo przed wymiana części (inwertera) powinni chociaż sprawdzić napięcia na wejściu czy się zgadzają ze specyfikacja. no i ostatnia sprawa to to ze ani mostek północny ani południowy raczej nie odpowiadaja za zasilanie inwertera. Pozdrawiam
  • #7 6491648
    h jaworski
    Specjalista AGD
    Jeżeli podłączałeś zewnętrzny monitor i sprawdzałeś po swoim diagnozowaniu to całkiem inna sprawa wcześniej o tym nie pisałeś (przynajmniej się nie doczytałem). Co do uszkodzenia płyty przy eksperymentach z inwertorem to moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe i w cale nie musiało to być podłączenie niewłaściwego inwertora wystarczy podłączenie nawet właściwego inwertora i nie zachowanie właściwej izolacji od płyty i następuje przeskok iskry do płyty i płyta jest uszkodzona. Sam wypaliłem sobie kilka dziur w dłoniach jak naprawiałem swojego laptopa.Moim zdaniem inaczej nie da się wytłumaczyć dlaczego padły niby mostki przecież one wcale nie sterują bezpośrednio inwertorem , inwertor to "zwykła "przetwornica napięcia i w większości przypadków dochodzą do niej zasilanie masa i 2 przewody sterujące 1 od włączenia inwertora i 2 informujący o pracy inwertora a z niego wychodzi kilkaset Volt napięcia zmiennego wyższej częstotliwości i właśnie to napięcie jest dość niebezpieczne napięcie może narobić niezłego spustoszenia w sprzęcie.
  • #8 6491726
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    h jaworski napisał:
    Jeżeli podłączałeś zewnętrzny monitor i sprawdzałeś po swoim diagnozowaniu to całkiem inna sprawa wcześniej o tym nie pisałeś (przynajmniej się nie doczytałem). Co do uszkodzenia płyty przy eksperymentach z inwertorem to moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe i w cale nie musiało to być podłączenie niewłaściwego inwertora wystarczy podłączenie nawet właściwego inwertora i nie zachowanie właściwej izolacji od płyty i następuje przeskok iskry do płyty i płyta jest uszkodzona. Sam wypaliłem sobie kilka dziur w dłoniach jak naprawiałem swojego laptopa.Moim zdaniem inaczej nie da się wytłumaczyć dlaczego padły niby mostki przecież one wcale nie sterują bezpośrednio inwertorem , inwertor to "zwykła "przetwornica napięcia i w większości przypadków dochodzą do niej zasilanie masa i 2 przewody sterujące 1 od włączenia inwertora i 2 informujący o pracy inwertora a z niego wychodzi kilkaset Volt napięcia zmiennego wyższej częstotliwości i właśnie to napięcie jest dość niebezpieczne napięcie może narobić niezłego spustoszenia w sprzęcie.

    Tak, rzeczywiście nie napisałem o podłączaniu monitora, a to dość ważna informacja.
    Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi - mam już nieco lepszy obraz sytuacji.
    Odszkodowania za zniszczenie płyty na pewno nie uzyskam - moim błędem było powierzenie sprzętu 'na słowo' bez podpisywania papierów.
    To dla mnie nauczka na przyszłość - nawet w razie prostych napraw należy podpisywać dokument opisujący stan urządzenia przed interwencją serwisantów, inaczej rzecz może zakończyć się tak, jak zakończyła się w tym przypadku :(
    Dobrze wiedzieć jaka jest przyczyna problemu - wymiana mostka południowego nie miała tu jak widzę żadnego sensu - nie ma szans, abym zaakceptował ewentualne żądania zapłaty za 'naprawę'.
    Pozdrawiam.
  • #10 6495389
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    gruby1 napisał:
    Mógłbyś napisać o który "serwis" chodzi?



    Byłem dzisiaj w serwisie, odebrałem komputer z 'naprawy'.
    Porozmawiałem z serwisantem, przedstawił sprawę tak:

    Płyta działała przed oddaniem do serwisu, ale tylko przez to, że inwerter nie przewodził napięcia.
    Po włożeniu sprawnego inwertera powstało spięcie, problemem głównym było jednak bliżej niezlokalizowane mikropęknięcie na płycie głównej.
    Mikropęknięcie to chyba słowo magiczne - w ten sposób tłumaczył sytuację, w której płyta działa jak należy i po interwencji serwisu siada. Wg niego wystarczyło tylko rozebrać komputer czy nawet nacisnąć na obudowę, aby powierzchnia płyty głównej odgięła się minimalnie. Odgięcie to sprawiło, że coś zaczęło lub przestało kontaktować i nastąpiło spięcie (palące chyba mostek południowy i północny) - takie jest tłumaczenie (bazuje tylko i wyłącznie na przypuszczeniach).

    Szans na uzyskanie odszkodowania za spalenie w serwisie płyty nie było - moglibyśmy co najwyżej sprzeczać się co do przyczyn uszkodzenia. Niestety nie wypisałem żadnego dokumentu 'zdawczego' oddając komputer do 'serwisu' i w ten sposób pogrzebałem swoje szanse na uczciwe załatwienie sprawy. Serwisant przekonywał mnie cały czas co do jego wersji uszkodzenia płyty głównej (przede wszystkim do magicznych mikropęknięć), nawet nie próbowałem żądać pieniędzy (przy takiej postawie nie miało to niestety sensu).

    Wydawałoby się, że sytuacja jest całkowicie zakończona, a tutaj ... niespodzianka.
    Ostateczną, pełną opinię o zbudowałem po powrocie do domu i skręceniu resztek laptopa (oddałem go bez części śrubek i bez plastikowej pokrywy ekranu). Co takiego zauważyłem składając komputer, że piszę o nowych przemyśleniach? O tym poniżej ...

    Podsumowanie:

    1)
    Komputer przed oddaniem - pomijając brak podświetlenia ekranu - funkcjonował bez zarzutu. Podłączenie monitora zewnętrznego (wielokrotne) umożliwiało całkowicie normalną pracę - wszystko działało jak należy, zero problemów.
    Komputer po oddaniu do serwisu jest martwy.
    W zasadzie 'prawie martwy' - po podłączeniu baterii, przy próbie uruchomienia go - włącza na moment lampki informacyjne (zasilania i wyczerpanej baterii). Bateria jest praktycznie pełna, wskazywane przez diody rozładowanie jej to fikcja. Nie uruchamia nic poza tym, wentylator nie włącza się nawet na chwilę.
    Bez baterii, przy podłączonym zasilaczu - zero reakcji, trup ...

    2)
    Z komputera została wyjęta karta sieci bezprzewodowej (Intel 4965AGN) i ktoś 'zapomniał' o jej włożeniu z powrotem :!:

    3)
    Z komputera została wyjęta jedna z dwóch kości pamięci i ktoś 'zapomniał' o jej włożeniu z powrotem :!:

    Nie muszę chyba pisać co myślę o pracy serwisu i czy polecę go komukolwiek. Cenzura moich myśli nie przepuści ;)
    Komputer już zapakowałem i wysyłam go jutro do Warszawy ( http://noteartbook.pl/ ) - jeżeli nie uda się naprawić starej płyty (serwis twierdzi, że być może istnieje taka opcja), to płyta głowna zostanie wymieniona na nową (koszt przekracza nieznacznie 500 zł).
    Dzwonię też jutro do serwisu i domagam się części, które w 'tajemniczy sposób' 'zniknęły' z mojego komputera!

    Dziękuję Wam bardzo za pomoc - dzięki Waszym wypowiedziom zorientowałem się lepiej w sytuacji.
    Pozdrawiam,

    Wojtek
  • #12 6495645
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    gruby1 napisał:
    Na widok nazwy tej firmy aż mnie ciarki przeszły. Życzę kolego powodzenia w odzyskiwaniu pieniążków i części.


    Dzięki ;)
    O pieniądze się nawet nie staram, a części spróbuję rano odzyskać ( coś czuję, że się uda ;) ).
    Firma ma w Częstochowie złą sławę (nie dziwi mnie to)?
    Ostatnie 8 lat mieszkałem poza Częstochową, nie słyszałem niestety nic o nich przed skorzystaniem z tak 'wysokiej jakości' 'usług' (znalazłem ich w panoramie firm).
  • #13 6496149
    miwi
    Poziom 28  
    KPINA !!!
    Według mnie umowa ustna jest tak samo wiążąca jak pisemna, a do takiej właśnie umowy doszło w momencie oddania sprzętu do serwisu. To że nie dostałeś potwierdzenia przyjęcia sprzętu do serwisu to kolejna farsa. Według mnie powinieneś oznajmić tym Panom że jeśli nie załatwią tej sprawy pozytywnie zwrócisz się o pomoc do rzecznika praw konsumenta i jeśli faktycznie nic z tym nie zrobią udał bym się do tej instytucji tam na pewno otrzymasz pomoc.
  • #14 6496748
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    miwi napisał:
    KPINA !!!
    Według mnie umowa ustna jest tak samo wiążąca jak pisemna, a do takiej właśnie umowy doszło w momencie oddania sprzętu do serwisu. To że nie dostałeś potwierdzenia przyjęcia sprzętu do serwisu to kolejna farsa. Według mnie powinieneś oznajmić tym Panom że jeśli nie załatwią tej sprawy pozytywnie zwrócisz się o pomoc do rzecznika praw konsumenta i jeśli faktycznie nic z tym nie zrobią udał bym się do tej instytucji tam na pewno otrzymasz pomoc.


    Tak, to prawda. Totalna żenada.
    Byłem u Miejskiego Rzecznika Konsumentów - Urząd Miasta jest akurat po drodze do serwisu. Niestety potwierdził moje przypuszczenia - szanse miałbym jedynie w przypadku podpisania papierów w chwili zdania komputera, ustne zapewnienia nic tu nie dadzą przy takim podejściu serwisu.
    No cóż, nie spodziewałem się - oddając komputer 'serwisowi' - że potencjalnie nietrudną naprawę można tak zesmerfić.
    Byłem też w xxxx po odbiór pamięci i karty bezprzewodowej. Na szczęście nie robili z tym problemów - części zostały w mieszkaniu jednego z serwisantów i mają je podrzucić dzisiaj wieczorem, po zamknięciu sklepu. Zobaczymy ;)

    Tak w ogóle - nawet mnie rozbawili trochę.
    Wczoraj miałem odebrać martwy komputer - po godzinie 17.
    Przyjechałem niedługo przed godziną 18 i nie zastałem nikogo. Sklep zamknięty. Rewelacja. Umówiłem się na odbiór, a tu nikogo nie ma.
    Zadzwoniłem do jednego z serwisantów na komórkę (3 razy w przeciągu 20 minut), rozłączał mnie. OK, super. W końcu oddzwonił. Stwierdził, że jest chory i od dwóch dni nie przychodzi przez to do pracy, a oddać komputer miał jego współpracownik - widocznie musiał gdzieś szybko wyjść i zamknął sklep. Zaproponował mi przyjazd po komputer następnego dnia. Odpowiedziałem, że nie ma szans - zależy mi na czasie, muszę jeszcze złożyć komputer i wysłać go do (prawdziwego tym razem) serwisu, a wyjeżdżam następnego dnia i dlatego muszę przyszykować go jeszcze wieczorem. 'Serwisant' zaproponował w takim razie, że to oni wyślą komputer do serwisu, podam im tylko adres.
    Ok, dobrze, tylko jak wyślecie komputer, skoro u was jest prawie cały sprzęt, ale u mnie w domu jest wciąż plastikowa pokrywa i rama ekranu? Prawdziwy serwis życzy sobie komputer w jednym kawałku, a nie w częściach. Odpowiedź 'serwisanta' (z wyraźną ulgą w głosie): aaaa, to pan ma tą obudowę ekranu, a my jej szukaliśmy i nie wiedzieliśmy gdzie jest, no to wszystko jasne.
    Taaaaak ;) Jasne. Pokazuje jak porządny i zorganizowany jest 'serwis' i wyjaśnia również kwestię 'naprawy' komputera ...

    Sprzęt wysyłam dzisiaj do http://noteartbook.pl/ . Mam nadzieję, że go reanimują - może znacie jakieś opinie o firmie :D ?

    Pozdrawiam!

    EDYCJA:
    W woreczku 'części zagubionych' odnalazł się jeszcze modem (nie zauważyłem jego braku). Zamiast kości 1 GB znalazły się początkowo dwie kości 512 MB (ciekawa kolekcja, nie? - ciekawe skąd pochodzi).
    Zaczynam się martwić o przyszłość tego komputera. Dobrze, że mam bardzo dokładne i ostre zdjęcia wszystkich jego elementów (robie takie zawsze rozbierając komputer) - w ten sposób mogę sprawdzić nawet zgodność numerów seryjnych komponentów.
  • #15 6499078
    lukib1
    Poziom 16  
    No cóż, mądry człowiek po szkodzie, droższe sprzęty należy jednak przy oddaniu do serwisu, opisać ich stan, wygląd, znane przyczyny usterki i podjęte działania, osobiście przez własciciela czy inny serwis.
    Serwis też mógłby w tym dokumencie zapisać jakieś dalsze ustalenia z właścicielem co do zakresu naprawy czy diagnozy.
    Szkoda tylko czasu i pieniędzy kolegi na tak kosztowne naprawy w tym serwisie.

    Pozdrawiam
  • #16 6499490
    Wojtek_J
    Poziom 10  
    lukib1 napisał:
    No cóż, mądry człowiek po szkodzie, droższe sprzęty należy jednak przy oddaniu do serwisu, opisać ich stan, wygląd, znane przyczyny usterki i podjęte działania, osobiście przez własciciela czy inny serwis.
    Serwis też mógłby w tym dokumencie zapisać jakieś dalsze ustalenia z właścicielem co do zakresu naprawy czy diagnozy.
    Szkoda tylko czasu i pieniędzy kolegi na tak kosztowne naprawy w tym serwisie.

    Pozdrawiam

    Niestety, popełniłem błąd nie wymagając potwierdzenia stanu komputera na piśmie - przyznaję się.
    Ciekaw jestem tylko jednego - jak mogę wybrnąć z sytuacji, w której serwis 'pożycza sobie bez mojej wiedzy' elementy mojego komputera?
    Tak naprawdę chyba niełatwo przed tak ewidentną nieuczciwością się zabezpieczyć. W dokumencie zdawczo-odbiorczym musiałbym wypisać wszystkie elementy komputera wraz z ich numerami seryjnymi. Da się to jeszcze w miarę łatwo zrobić gdy komputer jest sprawny (używając Everest-a, SiSoft Sandry, itp.), ale gdy komputer nie uruchamia się, zostaje chyba tylko wykręcenie co istotniejszych elementów, zapisanie ich numerów seryjnych na umowie i podpisanie przez obydwie strony informacji, że są sprawne.
    Wyjdzie na to, że każdy serwis będę od dzisiaj traktował jak potencjalnego złodzieja :)
    Pozdrawiam!
  • #18 6502772
    dzimi
    Moderator
    Dyskusja troszkę (a nawet bardziej niż troszkę) odbiegła od głównego wątku.
    Temat zamykam.
REKLAMA