Kilka dni temu podjechałem pod zespół hal w mojej miejscowości, przy próbie zamknięcia auta pojawiły się jakieś problemy no ale od czego kluczyk. Po powrocie do auta okazało się że nie mogłem go otworzyć a przede wszystkim zneutralizować immobilizera co za tym idzie zostałem uziemiony. Pierwsze co mi wpadło do głowy to może bateria, poszedłem do niedalekiej hurtowni elektrycznej z zamiarem zakupu nowej niestety nie mieli ale sprawdzili mi moją, okazała się w pełni naładowana za to dowiedziałem się że nie ja jedyny mam problem w tej okolicy z autkiem, już mieli kilku klientów głównie z nowszymi autkami którym nie udało się ich otworzyć lub zamknąć. Podobno czasem przestawienia auta w inne miejsce pomagało. Niestety w moim przypadku nie pomogło, żonka na szczęście dostarczyła mi 2 kluczyk i udało się otworzyć i odjechać. Dzisiaj będąc w tym samym miejscu pojawił się problem z 2 kluczykiem. Podobne objawy na szczęście po którejś z kolei próbie udało mi się odpalić i odjechać. Stąd moje pytanie czy to prawda że kable (podobno dużo i grube) prądowe idące pod ziemią mogą mieć wpływ na mojego pilota. Nie ukrywam że nigdy nie miałem podobnych przejść z autkiem, tak samo pilot wszędzie działa tylko w tamtych okolicach wariuje. Jeżeli faktycznie takie miejsca mają wpływ na alarmy to jak ustrzec się przed utratą ostatniego kluczyka albo jak odratować ten pierwszy. Względnie jak w freelanderze odblokować immobiliser za pomocą kluczyka bez pilota, podobno jakieś kody należy wprowadzić ale nie mam pojęcia gdzie i skąd taki kod wziąć. za wszelkie info będę serdecznie wdzięczny.
W salonie zaproponowali że mogą zaprogramować mi 2 nowe kluczyki oczywiście tylko zakupione u nich koszt 500 zł
Autko to
Land Rover Freelander TD
Rok 2000
Wersja 3 drzwiowa.
W salonie zaproponowali że mogą zaprogramować mi 2 nowe kluczyki oczywiście tylko zakupione u nich koszt 500 zł
Autko to
Land Rover Freelander TD
Rok 2000
Wersja 3 drzwiowa.