Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Computer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

sep- jak długo ważne uprawnienia?

05 Maj 2004 20:11 12125 34
  • Poziom 2  
    czy to prawda, że w ostatnich dniach ponownie weszło, że uprawnienia są ważne 5 lat? Chodzi dokładnie o eksploatacje.
  • Computer Controls
  • R.I.P. Zasłużony dla elektroda
    Na każdym Świadectwie Kwalifikacyjnym jest podana data do kiedy ono jest ważne i z reguły jest to 5 lat.
  • Computer Controls
  • Poziom 2  
    O ważnośc uprawnień pytam się dlatego, że właśnie robię "eksploatacje". Jak ro zpoczynałam kurs to był dożywotnio, teraz mi został egzamin (za 5 dni), ale się podobno zmieniły przepisy i będzie na 5 lat. chciałam to sprawdzić ponieważ w internecie nie znalazłam informacji o tej zmianie.
  • Poziom 18  
    ostatnie zmiany wprowadzają uprawnienia bezterminowe.
    Chyba że je nam odbiorą za jakieś błędy bo mają do tego prawo.
  • Poziom 42  
    hefid napisał:
    Na każdym Świadectwie Kwalifikacyjnym jest podana data do kiedy ono jest ważne i z reguły jest to 5 lat.
    Ja zdawałem egzamin 3 czerwca i dostałem świadectwo na niebieskim kartoniku bez podania daty ważności.
  • Poziom 28  
    Dokładnie jesienią zeszłego roku wprowadzono zmiany w tym temacie. Od tamtego czasu uprawnienia wydawane są "na całe życie"(bezterminowo), jednakże pozostawili sobie prawo odebrania wcześniejszego w wyniku popełnionych błedów.

    Pewnie na ofijalnej stronie SEP znalazłoby się wzmiankę na ten temat :D
  • Poziom 10  
    Odebrałem dzisiaj uprawnienia SEP i są bezterminowe :)))
  • Poziom 17  
    Zgadza się ostatnio wydawane uprawnienia SEP są bezterminowe.
  • Specjalista - spawarki
    Nieważny jest kolor książeczki (niebieski żółty pomarańczowy ) Liczy się tylko to do kiedy ważne są uprawnienia jeżeli nie ma podanej daty ważności (a w chwili obecnej nie ma ) to są bezterminowe (chyba że zostaną zabrane lub wstrzymane przez urząd regulacji energetyki)
  • Poziom 11  
    buu, ja mam robione 2 lata temu i mam biala ksiazeczke, a i wazne na 5 lat :(((
  • Poziom 14  
    UPRAWNIENIA SEP SĄ BEZTERMINOWO poniewaz w unii i krajach zachodnich nie mam czegoś takiego jak sep ( polacy są mądrzejsi i mają) a polska musi sie teraz dostosowac do wymogów unijnych:)
    8)
  • Poziom 12  
    W tym roku kończy się ważność moich uprawnień SEP, tak więc muszę iść na kurs a potem egzamin. Tylko dlaczego?
    Jak miałem prawo jazdy ważne na 5 lat, to po tym okresie wcale nie musiałem zdawać powtórnego egzaminu na prawko. Wystarczyła opłata i zaświadczenie lekarskie.
    Dlaczego więc w SEPie musi być zawsze inaczej?
    Czy nie można ważności uprawnień zwyczajnie przedłużyć?
    A co ciekawe, idąc na kurs SEP nikt nie pyta o badania lekarskie.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 12  
    Ja to wszystko rozumiem i nie mam do tego zaztrzerzeń, tylko dlaczego pawo działa wstecz?. Podczas zmiany moje uprawnienia były ważne. Więc automatycznie piowinny być przedłużone.
  • Poziom 21  
    Witam
    W wielu zawodach np.wszystkich odmianach zawodów prawniczych medycznych itd.pomimo zmieniających sie przepisów,ustaw czy leków i metod leczenia raz wydane uprawnienia są na całe życie.Pomimo wielkich
    błędów nikt tych uprawnień nie odbiera.Ale z powodu zbyt małego poszanowania zawodu elektryka narzucono ten system okresowych odpłatnych egzaminów.Coroczna danina życia ok.280 osób porażonych prądem to w iększości efekt złych ,przestarzałych rozwązań i przepisów i norm technicznych.Dopiero po przejęciu nowych rozwiązań i przepisów oraz norm technicznych z zachodu zaczęło się zmieniać na lepsze.Inżynierowie przez całe lata zamiast poszukiwać nowych rozwiązań ,egzaminowali bo myśleć nie potrzeba wg.zasady :nam myśleć nie kazano a 170 zł.za 15 minut egzaminu spada jak manna z nieba..Uprawnienia nie są dla elektryków
    a dla ochrony ich szefów przed odpowiedzialnością.Bo nieopowiedzialny szef zawsze wymusi na elektryku działanie niezgodne z przepisami.Co do znajomości przepisów to bzdura ponieważ przez 30lat nie zmieniały się przepisy o ochronie przeciwporażeniowej oraz przepisy budowy urządzeń elektrycznych przez 40 lat a egzaminowano co 2 apóźniej co 5 lat.I kto zaprzeczy że tak nie było bo to fakty oczywiste.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 12  
    Tu z janhenem się nie zgodzę. Większość ofiar to ofiary rutyny albo głupoty. Pracuję w branży gdzie Urzad Górniczy jest codziennością. Każdy kto pod nich podlega pilnuje się jak może.
  • Poziom 14  
    W przyszłym roku mija termin ważności mojej książeczki, aż bedzie przykro iść na egzamin, mając świadomość że to może być ostatni. A tak lubiłem te egzaminy, zawsze ktoś coś ciekawego opowiedział, a czasami i człowiek czegoś się douczył.
  • Poziom 21  
    Witam ponownie
    O przepisach o ochronie p.poraż.i PBUE pisałem w czasie przeszłym.Po nich pozostoały 2 i 4-przewodowe instalacje z żyłami aluminiowymi 1,5mm2-przekleństwo naszych czasów,skutkujące dzisiaj pożarami o licznymi porażeniami.A wymyślili ,projektowali i nadzorowali je przecież nie szewcy.Gdyby nie przemaiany ustrojowe dalej ta myś techniczno-naukowa naszych specjalistów z PRL-u królowała by dzisiaj.Nie znam ani
    jednego rozwiązania technicznego naszych specjalistów które zachwyciłoby świat.Jedynie co u nas się rozwija dynamicnie to durne przepisy,reformy itd.Co do górnictwa to ten temat znam i wcale nie jest tak wspaniale o czym świadczy liczba wypadów i ofiar.A dzieje suę to pod czujnym okiem odpowiednich instytucji.Min.to co stało się w kopalni Jas-Mos.
  • Poziom 14  
    Do Janhen
    Chyba jesteś frustratem. To co piszesz mija się z prawdą i rzeczywistościa.
    Polska jest jednym z krajów która bardzo szybko reaguje na światowe osiągnięcia energetyki. Wprowadzanie ich czasami trwa ale jednak.. Obecne rozwiazania zostały ujete w przepisach jeszcze z 1978 r. lecz ich wprowadzenie zostało na wiele lat zawieszone. Należę do tych co oficjalnie projektowali, pracowali, nadzorowali w zawodzie w kilkunastu krajach i żaden polski elektryk nie powinień mieć kompleksów. A mamy jakieś kompleksy zawodowe. Przygotowanie teoretyczne i praktyczne polskich elektryków jest bez zarzutu. Polscy elektrycy mają najwieksze problemy w odzwyczajeniu się wykonawczego niechlujstwa. Pracuja niewymiarowymi, przypadkowymi wkretakami, kombinerkami. Nie używają wazelin bezkwasowych gdy w świecie jest to obowiązkiem itp itd. Natomiast w znajomosci nowych technologii moi elektrycy załamywali nawet Niemców.
    Gdybyś zobaczył natomiast amerykańskie rozwiązania sieci nn to byś się załamał.

    Wracając do głownego tematu. Sam sie załamałem gdy przyjechałem do kilkutysięcznego niemieckiego biura projektu w celu szybkiego wykonania dużego odpowiedzialnego projektu o odbiorze kilkunastu MW i mnie, nieznajomego nikt nie zapytał o uprawnienia, wykształcenie. Wielokrotnie wykonywałem zasilania żyłami 240 mm2 CU do odbioru państwowego dla czynnej elektrowni i żaden z inspektorów nie sprawdzał moich uprawnien pomiarowych, nie kwestionował pomiarów. W Polsce to by było nie do pomyślenia. Gdy się o to pytałem, to odpowiadano mi w wielu krajach, że to ja biorę główną odpowiedzialność za wykonanie, a brak fachowości jest natychmiast widoczny i trwale eliminuje elektryka. Zauważyłem, że dodatkowe uprawnienia elektryków to specjalność dawnych krajów demoludów.

    Samodokształcanie elektryków jest koniecznością. Kursy na uprawnienia SEP-owskie tylko w tym pomagają. Natomiast nigdy nie zapomnę egzaminu na uprawnienia dozorowe na którym egzaminator (pracownik naukowy) uparł się byśmy rozrysowywali schemat starego miernika wskazówkowego, a nie umiał podjąć tematu o aktualnie produkowanych odpowiednikach mikroprocesorowych.
  • Poziom 21  
    Witam
    Kol.adje to nie frustracja a rzeczywistość.Jak widać mamy inne doświadczenia.Byłem w kilkunastu krajach ,więc mam pewną perspektywę.W pewnym kraju arabskim w połowie lat osiemdziesiątych były już powszechne napowietrzne linie izolowane nn oraz wyłaczniki óżnicowo-prądowe na widok których polscy inż.rozdziawiali gęby.Był też przewodniczący komisji egzaminacyjnej na uprawnienia który wysyłał ludzi i nadzorował przy pracach urągających wszelkim zasadom i przepisom.Na próbę odmowy pracy reagował groźbami.Inny egzaminator
    z tego samego miasta w kraju,stwierdził jako biegły że ofiara sama spowodowała śmiertelny wypadek bo trzymając w ręce odkurzacz dotknęła się ściany stojącej o 3 m od niej ściany.Z kolei inny egz.z uporem twierdził że agregat prądotwórczy to urządzenie napędowe.Ktoś
    już powiedział że egzaminowanie dorosłych ludzi to paranoja.Kursy i szkolenia.uzupełnianie wiedzy tak ale paranoja nie.Co w tym kontekście można powiedzieć że są powszechnie znane sytuację kiedy narażone jest życie ludzi a żadna z instytucji które mają dbać o ochronę i bezpieczeństwo nie wie o tym lub udaje.Słyszałem taką opinię że uprawnienia to bat na elektryków.I na tym kończę .
  • Poziom 14  
    Też witam
    Nie chcę nudzić ale pragnę przypomnieć, że właśnie w latach 78-8x polskie bardzo duże budowy w Basrze, Bagdadzie, Mosulu były realizowane również wg polskich przepisów (generalne wykonawstwo z udziałem francuzów i amerykanów) i tam była już stosowana ochrona FI o której piszesz wprowadzona w Polsce przepisami z roku 1978 (o których wspomniałem) oraz sieci 3 i 5 przewodowe. Zdumienie moje więc budzi fakt nieznajomości ich wśród kadry technicznej. Chce jeszcze przypomnieć, że chyba jeszcze w 1079 roku, Celma - jako pierwsza w Polsce - wprowadziła wyłączniki różnicowo-prądowe do swych szlifierek ręcznych do lastriko, zresztą obok modeli z trafo separacyjnym na 110 V.
    W 1987 roku do usuniecia awarii polscy elektrycy zastosowali koszulki obkurczowe i zalew silikonowy do szybkiej naprawy głownego zasilania dla grupy Siemensa (rzecz działa się k. Dortmundu), to wzbudziło to wtedy podziw, bo nawet tam traktowano wtedy taką technologię jako dostępną dla grupy wtajemniczonych a nasi elektrycy naprawiali tak kable już od kilku lat dzięki opracowaniom WAT-u i Szarzyny.

    Mogłbym takich konkretnych przykładów przytaczać dziesiatki - dla poparcia mojej tezy - że akurat w tym zawodzie postęp był zawsze wdrażany bardzo szybko, a mieliśmy sporo osiągnięc we wprowadzaniu najnowocześniejszych rozwiązań i technologii. Gdy ktoś chciał mieć bieżacą wiedzę w zakresie światowej elektrotechniki, energetyki to nigdy nie było problemów. Problem był tylko z nowoczesnymi narzędziami.

    Mało, właśnie teraz w tym zawodzie następuje zastój. Ograniczamy własne nowe technologie i opracowania, a wprowadzamy tandetę i przeciętność - chałturę.

    Nie piszę tego gołosłownie lecz w oparciu o konkrety i spory zasób doświadczeń porównawczych z róznych krajów.
  • Poziom 43  
    :arrow: janhen
    Nie do końca to prawda z tymi uprawnieniami na całe życie np. w zawodach medycznych. Moja żona - pielęgniarka z 20-letnim stażem miała kilkuletnią przerwę w pracy zawodowej i musiała iść ponownie na egzamin uprawniający ją do wykonywania zawodu. A co do elektryków to niestety znam i takich, którym przydałby się solidny egzamin przynajmniej raz na tydzień. :(
  • Poziom 21  
    Znam temat obiektów w Basrze i Mosulu wybudowanych za pieniądze polskiego społeceństwa.Stalownia i zakłady zbrojeniowe wybudowane rękami naszych specjalistów wykorzystane zostały później do napadu na sąsiednie kraje.Byłem w pewnej placówce tam na miejscu ,gdy pewien gwiazdor państwowy przyjechał po pieniądze za obiekty i zwrot kredytów.Odjechał z kwitkiem do wroga.A dzisiaj ten dług to chyba 800mln.baksów a u nas kasa pusta.Co to wyłaczników FI do były prod.RFN i francuskiej.A po pewnym czasie już nie przeciwporażeniowe a sponiewierane.Te wrażliwe i delkatne aparaty montowane na przewodzie zasilającym szlifierki,unurzane w pyle i mazi szybko ulegały uszkodzeniu.
    Tam nad Tygrysem raczył się pojawić docent z pewnej znanej Politechniki.
    Chciał zabłysnąć a był to czas wielkich oszczędności(o głupocie nie wspominając)wymyślił zamiennik oleju do wielkich amerykańskich maszyn .Maszyny po kapitalnym remoncie silniłów ,po 20 km.jazdy miały zatarte silniki.Kierowcy-operatorzy w trybie karnym,pod zarzutem sabotażu wracali do kraju.Tu zajmowały się nimi wiadome służby.Ok.2 lata
    temu widziałem w TV projekt naukowców z tej uczelni wykorzystania linii kolejowych na terenie tego miasta jako linii komunikacyjnej miejskiej.Dwa Żuki sprzężone tyłami na torach kolejowych.Ten projekt mnie poraził chociaż w życiu widziałaem już bardzo wiele.Co do egzaminów proponuję eksperyment:przy składaniu wniosku zaproponować
    bezpłatny egzamin.Opłatę tylko za druk wniosku i tusz do pieczątek.Nietrudno przewidzieć reakcję.Mogą wolontariusze nieodpładnie
    pracować przy umierających to dlaczego inż.nie mogliby sobie posiedzieć za stołem.Jak napisał adje te koszulki to jak jaskółki ale one nie czynią wiosny.Przed laty sensacja w Lublinie.Energooszczędne grzałki półprzewodnikowe ,czy teraz ktoś o nich słyszał?W jednym z nr.EP młody oficer pisał jak był traktrowany w ślużbie,dopioero gdy z niej odszedł ,mógł wykorzystać swoje umiejętności.Znam wielu którzy mają wszelkie uprawnienia w tej branży ale zero wiedzy,za to doskonałe możliwości lawirowania.Wymachiwali uprawnieniami a gdy przszło do konkretów,stopowali.Posiadanie uprawnień i tytułów lub stanowiska o niczym nie świadczy a ostatni przypadek pewnengo profesora że tytuł naukowy to nie wszystko.Pisałem o lekarzach nie pielęgniarkach.Tym razem definitywnie
    kończę swój udział w tym temacie bo i tak niczego to nie zmieni.
  • Poziom 14  
    Uważam, że świetnym pomyśłem jest, by za egzamin pobierać symboliczne opłaty zwracające koszty ponoszone na obsługę (to nie tylko druki lecz obsługa, pomieszczenia, ewidencja i archiwizacja).
    Popieram pomysł, by egzaminatorzy pracowali bezpłatnie. Traktując swoje zadanie nie jako zarobek lecz pewną misję dopuszczania do wykonywania zawodu nowych adeptów. Egzamin stałby sie rozmową - w pewnym sencie późniejszych partnerów - a nie źródłem dodatkowego zorobkowania egzaminatorów.

    Na temat naszych naukowców nie będę się wypowiadał, bo w wiekszości przypadków mam o nich podobne zdanie. Należy jednak pamiętać, że obecni prof. na uczelniach, to często najgorsze spady lat 60 i 70-tych, bo najzdolniejsi w większości poszli wtedy do przemysłu (czasami otrzymując mieszkania) i zarabiając już na stażu 2-3 razy więcej. Staż na uczelni trwał wtedy 2-5 lat za 900 zł, a w przemysle 0,5 -2 lat za 1400 - 1800 zł. Później przemysł płacił ok 3 x więcej niż na uczelni. Stąd wzięły się te słynne "korepetycje" dawane przez asystentów.

    Dam jeden konkretny przykład (trochę nie związany z tematem ale jakze wymowny) mozliwości intelektualnych, moralnych i zawodowych naszuch "naukowców". Przypomnę tym z Krakowa słynny most powłokowy przez Wisłę na końcu ulicy Starowiślnej z 1975 r. Ten bardzo tani most ale piekielnie trudny w wykonawstwie zaprojektował dr Szulc. Jeden z wybitnych polskich konstruktorów i jeden z najwybitniejszych od konstrukcji powłokowych (mnóstwo światowych patentów). W trakcie jego wykładów zagranicą, polscy naukowcy, którzy Go nie cierpieli, natychmiast przystąpili do ataku i most zamknęli dla ruchu tramwajowego, bo podobno miał ulec katastrofie. Niektórzy Krakowianie ten horror może nawet pamiętają. Gdy po kilkunastu miesiacach twórca wrócił, natychmiast określił powód problemu i po usunieciu ewidentnych usterek wykonawczych ten most służy do dzisiaj. "Naukowcy" nie potrafili tego wykryć mając do dyspozycji laboratoria, a pracownik "przemysłu" wykrył przyczynę natychmiast.
    Oczywiście są świetlane wyjątki wśród "naukowców", tylko szkoda, że mniejszościowe lub już zdązyły zostać wykupione przez obcych.
  • Specjalista - spawarki
    jestem ciekawy ile podejść będzie trzeba zaliczyć aby zdać bezpłatny egzamin albo ile trzeba będzie dać żeby go zaliczyć
  • Poziom 11  
    moze sie wtrace ;] konczylem w tym roku technikum elektroniczne i zdawalem egzamin na sep ( pozatym ze egzamin to wielka sciema ;] ) i dostalem je bezterminowo wazne ;]
  • Poziom 12  
    Na dzień dzisiejszy uprawnienia wydawane są bezterminowo, choć chodzą słuchy że się to zmieni (będą na 5 lat)
  • Poziom 39  
    Ja też mam z tego roku E i D z pomiarami tym razem bez daty ważności. Moim zdaniem bezterminowe uprawnienia i czekanie na wypadek czy inną wpadkę to błąd i horror. Podobnie jest z uprawnieniami projektowymi i budwlanymi dla elektryków. Jak widzę na dokumentacji uprawnienia z lat 60-tych to ciarki mnie przechodzą. Ktoś z uprawnieniami z czasów gdy aluminium wiązało się na guziołki,rowy kopało motyką a do bezpieczników pobierało sie z magazynu "kalibrowany" drut naprawczy zatwierdza ( a może tylko podbija) projekty współczesnych instalacji i mamy po dziesięć komputerów na jednym zabezp. b16A. brrrrr Pozdr.J.
  • Poziom 21  
    Witam
    Kol.Adamjur1 z gorącymi jeszcze uprawnieniami ,z dobrze przetestowaną na egzaminie wiedzą techniczną,znajomością przepisów i norm.Może zechce się kol.podzielić znajomością skutecznej metody wykrywania przerw w uziomie otokowym podczas badania i pomiarów urządzenia odgromowego.Pozdrawiam