Układ główny na jednym procku i układ dołączany "w locie" (fizycznie) na drugim. Każdy ma docelowo własne oddzielne zasilanie (nie wnikam jakie) i to musi być na tyle idiotoodporne że tylko wtyka się wtyczkę, bez przełączania, zmieniania zasilań itp.
Komunikacja najprawdopodobniej po i2c (ale jeszcze nie jest pewne). Oczywiście wymuszana oddzielnie, nie wnikamy w program i nie chcemy tu automatycznej transmisji, chodzi tylko o warstwę sprzętową: separować to jakoś galwanicznie? Czym konkretnie? Czy zostawić na "słowo honoru"?
Komunikacja najprawdopodobniej po i2c (ale jeszcze nie jest pewne). Oczywiście wymuszana oddzielnie, nie wnikamy w program i nie chcemy tu automatycznej transmisji, chodzi tylko o warstwę sprzętową: separować to jakoś galwanicznie? Czym konkretnie? Czy zostawić na "słowo honoru"?
