Akumulator ma ok. dwóch lat. Po naładowaniu trzyma napięcie ok. 12.6V. Samochód odpala i jedzie, ale po uruchomieniu silnika napięcie ma tendencje spadkowe do ok. 11,6-11,8V. Wczoraj wymieniłam alternator na nowy (ze sklepu), w którym jest wbudowany regulator napięcia( typ mando do matiza). Przy starym alternatorze paliła się kontrolka akumulatora podczas jazdy, nie było ładowania i po wyczerpaniu akumulatora auto zatrzymywało się. Teraz po zamontowaniu nowego nie zapala się kontrolka akumulatora przy włączonym zapłonie (w ogóle), napięcie po uruchomieniu silnika dalej ma tendencje spadkowe. Samochód normalnie odpala i jedzie, ale boję się ruszyć nim gdzieś dalej, żeby nie stanąć na 'środku drogi'. Sprawdziłam i wymieniłam bezpiecznik ef4 (od alternatora) więc tu nie ma żadnych usterek. Czy może to być uszkodzony np. wyłącznik zapłonu; czy daje takie objawy? Jak to sprawdzić? Dwa razy zdarzyło mi się, że po uruchomieniu zapłonu nie świeciły się żadne kontrolki? Jeśli ktoś ma jakieś sugestie to bardzo proszę o radę. Dziękuję.
Dodano po 30 [minuty]:
Może źle się wyraziłam: "dwa razy zdarzyło się,że po przekręceniu kluczyka w stacyjce, gdzie zwykle zapalają się kontrolki m.in oleju, akumulatora, check, nie zapaliło się nic. Tak jakby w ogóle nie było zasilania.