Witam wszystkich,
Tytulem wstepu: odziedziczylem po siostrze staruskiego Forda Escorta. W dowodzie ma 1997, ale to skladak i ten typ skonczyli produkowac chyba w '89 (bodajze Mk3). Wiem, ze auto tej daty bedzie sie sypac regularnie, ale jako ze jestem swiezym kierowca, mialem nadzieje pojezdzic nim chociaz 6 m-cy.
Do rzeczy - podczas jazdy po wyboistej drodze przestaly mi dzialac kierunkowskazy. Jak dokulalem sie do domu i posprawdzalem bezpieczniki dokonala sie samonaprawa
. Niestety bardzo krotkotrwala, gdyz wczoraj podczas normalnej jazdy nagle padlo wszystko: kierunki, nawiew i dziwna kwestia swiatel - dzialaja tylko postojowe, bez wzgledu na ustawienie manetki. Oprocz postojowych dzialaja jeszcze awaryjne. Zaplon i radio w normie. Posprawdzalem juz z 3 razy bezpieczniki, powymienialem przekazniki, bylem na szrocie i dziad mial 3 manetki identyczne - podlaczylem i dalej to samo, wiec manetka odpada. Mial ktos moze podobny problem, albo wie co moze byc nie tak? Podejrzewam, ze sprawa jest blaha, a elektryk skroi mnie jak zly...
Tytulem wstepu: odziedziczylem po siostrze staruskiego Forda Escorta. W dowodzie ma 1997, ale to skladak i ten typ skonczyli produkowac chyba w '89 (bodajze Mk3). Wiem, ze auto tej daty bedzie sie sypac regularnie, ale jako ze jestem swiezym kierowca, mialem nadzieje pojezdzic nim chociaz 6 m-cy.
Do rzeczy - podczas jazdy po wyboistej drodze przestaly mi dzialac kierunkowskazy. Jak dokulalem sie do domu i posprawdzalem bezpieczniki dokonala sie samonaprawa