Witam, wczoraj dopadła mnie mała awaria, a więc fiat brava 1.6 16v 97r. wracam sobie do domku z pracy, dojechałem do skrzyżowania i zapaliła sie kontrolka od ładowania(miałem 5km do domu to się nie zatrzymywałem) ruszam ze skrzyżowania i patrze że powyżej 3000rpm kontrolka gaśnie, po dojechaniu do domu wziełem miernik i badam ładowanie, na jałowym biegu brak po dodaniu gazu napięcie rośnie była godzina 22 to dałem sobie spokój, dziś się za to wziąłem, pale dziś auto rano a tu coś świszczy i kontrolka nie gaśnie powyżej 3000rpm, więc od razu wziąłem się za wymontowaniu altka, jeszcze zrobiłem jedną próbę odpiąłem kabel + od alternatora, i świszczenie ustało, ale kontrolka ładowania nie zgasła, po ponownym podpięciu B+ nadal świszczy(czyli pod obciążeniem) wymontowałem alternator, odkręciłem plastikową osłonę i ujrzałem upalone jedno uzwojenie co dochodzi do mostka prostowniczego(bo są 3 uzwojenie) a więc wziąłem za lutownicę i przylutowałem drucik do mostka sprawdziłem także diody w mostku i wszystkie były ok, wmontowałem alternator i to samo, a wiec znów wymontowałem, podmieniłem regulator od punta(mocowania te same) , nadal to samo świszczy, a więc rozebrałem cały alternator, i stojan nie jest przypalony wirnik też ok, czy ktoś miał taki przypadek??, obudowa jest cała nie popękana, czy czeka mnie wymiana altka