Naczytałem się na różnych forach, że warto od czasu do czasu wymyć wtryskiwacze benzyny, postanowiłem więc to zrobić i tutaj opiszę jak to wyglądało.
Na wstępnie straszono mnie, że w MPI konieczny będzie demontaż korpusu przepustnicy - to nie prawda, jest dość miejsca by wyjąć listwę wtryskową bez jego zdejmowania.
Robiłem to pierwszy i trochę się bałem, że w listwie będzie paliwo pod dużym ciśnieniem i podczas zdejmowania może mi prysnąć w oczy lub "odstrzelić" wtryskiwacz po wyjęciu zawleczki - bez obaw po wyłączeniu zapłonu wystarczy odczekać kilkanaście minut i już ciśnienia nie będzie (owszem - wyleje się trochę paliwa ale dość łagodnie).
Najpierw zdjąłem zawleczki z wtryskiwaczy, a następnie odkręciłem listwę wtryskową - jest mocowana na 2 śruby TORX T30. Z braku odpowiedniego narzędzia skonstruowałem przedłużkę z 3 końcówek na bity do wkrętarki i odpowiedniego bita, do kręcenia tym użyłem klucza nastawnego (bo klucz płaski 6,5 "w przyrodzie" raczej nie występuje):
Po zdjęciu zawleczek, odłączeniu przewodów od wtryskiwaczy, odsunięciu listwy z tymi przewodami i odkręceniu śrub trzymających listwę w pierwszej kolejności zdjąłem listwę z wtryskiwaczy (te pozostały w kolektorze). Aby je wyjąć tak z jednej i z drugiej strony konieczne było siknięcie preparatem penetrującym w ich gniazda:
Po zdemontowaniu okazało się, że końcówki wtrysków są całkiem czyste, jedynie osłony były nieco zabrudzone nagarem:
Mimo wszystko zafundowałem im 500sek kąpiel w wanience ultradźwiękowej (50W) w benzynie ekstrakcyjnej w pozycji poziomej, po tym myciu odkryłem, że od strony wlotu są sitka, więc ponowiłem mycie jeszcze 100sek na stojąco, wlotem na dół (żeby dokładniej oczyścić filtry na wlotach i żeby to co tam było wypłynęło na zewnątrz, a nie zostało we wtryskiwaczu). Następnie osuszyłem je papierowym ręcznikiem, uszczelki nasmarowałem olejem silikonowym i złożyłem wszystko w odwrotnej kolejności (uprzednio jeszcze wycierając gniazda w kolektorze).
Jak widać na zdjęciach, podczas demontażu, oznaczyłem kolejność wtryskiwaczy, aby założyć je w ten sam sposób.
Odpowietrzenie układu wtryskowego ogranicza się do kilkukrotnego (5-6x) włączenia zapłonu, odczekania ~10sek, wyłączenia i ponownego włączenia zapłonu. Jest tu klasyczny układ z regulatorem ciśnienia w listwie i przelewem, więc nie ma problemu. Jest to też dobry moment na skontrolowanie ew. wycieków między listwą, a wtryskiwaczami.
Jeszcze nie jeździłem samochodem po tym zabiegu ale mimo wszystko odnoszę wrażenie, że równiej i ciszej pracuje na biegu jałowym.
Na wstępnie straszono mnie, że w MPI konieczny będzie demontaż korpusu przepustnicy - to nie prawda, jest dość miejsca by wyjąć listwę wtryskową bez jego zdejmowania.
Robiłem to pierwszy i trochę się bałem, że w listwie będzie paliwo pod dużym ciśnieniem i podczas zdejmowania może mi prysnąć w oczy lub "odstrzelić" wtryskiwacz po wyjęciu zawleczki - bez obaw po wyłączeniu zapłonu wystarczy odczekać kilkanaście minut i już ciśnienia nie będzie (owszem - wyleje się trochę paliwa ale dość łagodnie).
Najpierw zdjąłem zawleczki z wtryskiwaczy, a następnie odkręciłem listwę wtryskową - jest mocowana na 2 śruby TORX T30. Z braku odpowiedniego narzędzia skonstruowałem przedłużkę z 3 końcówek na bity do wkrętarki i odpowiedniego bita, do kręcenia tym użyłem klucza nastawnego (bo klucz płaski 6,5 "w przyrodzie" raczej nie występuje):
Po zdjęciu zawleczek, odłączeniu przewodów od wtryskiwaczy, odsunięciu listwy z tymi przewodami i odkręceniu śrub trzymających listwę w pierwszej kolejności zdjąłem listwę z wtryskiwaczy (te pozostały w kolektorze). Aby je wyjąć tak z jednej i z drugiej strony konieczne było siknięcie preparatem penetrującym w ich gniazda:
Po zdemontowaniu okazało się, że końcówki wtrysków są całkiem czyste, jedynie osłony były nieco zabrudzone nagarem:
Mimo wszystko zafundowałem im 500sek kąpiel w wanience ultradźwiękowej (50W) w benzynie ekstrakcyjnej w pozycji poziomej, po tym myciu odkryłem, że od strony wlotu są sitka, więc ponowiłem mycie jeszcze 100sek na stojąco, wlotem na dół (żeby dokładniej oczyścić filtry na wlotach i żeby to co tam było wypłynęło na zewnątrz, a nie zostało we wtryskiwaczu). Następnie osuszyłem je papierowym ręcznikiem, uszczelki nasmarowałem olejem silikonowym i złożyłem wszystko w odwrotnej kolejności (uprzednio jeszcze wycierając gniazda w kolektorze).
Jak widać na zdjęciach, podczas demontażu, oznaczyłem kolejność wtryskiwaczy, aby założyć je w ten sam sposób.
Odpowietrzenie układu wtryskowego ogranicza się do kilkukrotnego (5-6x) włączenia zapłonu, odczekania ~10sek, wyłączenia i ponownego włączenia zapłonu. Jest tu klasyczny układ z regulatorem ciśnienia w listwie i przelewem, więc nie ma problemu. Jest to też dobry moment na skontrolowanie ew. wycieków między listwą, a wtryskiwaczami.
Jeszcze nie jeździłem samochodem po tym zabiegu ale mimo wszystko odnoszę wrażenie, że równiej i ciszej pracuje na biegu jałowym.
