Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
PCBwayPCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi

Krasul 09 Gru 2008 18:18 166357 385
  • #211
    nosterr
    Poziom 2  
    No pomożcie człowiekowi. Czy nie po to jest to forum?
  • PCBwayPCBway
  • #212
    kunio19
    Poziom 11  
    już ten szpulowiec jest naprawiony byla źle ustawiona głowica i kabelek ta wtyczka na 3 bolce się odłączyła od płyty głównej
  • #214
    Krzysztof L.
    Poziom 34  
    Doc Brown napisał:
    w mojej Arii prawy kanał nagrywa się o około 2dB słabiej niż lewy, bias mam ustawiony prawidłowo, docisk taśmy do głowicy dobry, głowica wyczyszczona i nie zjechana


    Może warto sprawdzić "czymś" ;) poziom sygnału audio dochodzącego do głowicy w trakcie zapisu..?

    To pan jest doktorem, doktorze Brown.
  • #215
    DomanReal
    Poziom 12  
    Najlepszy magnetofon jaki ja miałem i mam to Aria MDS2412 - po nasmarowaniu, ustawieniu naciągu oraz przeczyszczeniu toru przesuwu taśmy magnetofon nadaje się do użytku. Nagrywa oraz odtwarza perfekcyjnie! Stan wizualny bdb, byłby idealny gdyby nie lekko pęknięta brązowa pokrywa szpul przy zawiasie.
    Szpulowce widziałem od początków mojego życia. Najpierw ZK246 rodziców podłączona pod Radmora 5102 TE, później ZK246 się spaliła, a jakiś czas później miałem Radmora i kolumny u siebie i podłączyłem pod niego ZK120 znalezioną na śmietniku. Dużo ZeteK miałem w rękach, mam także Uwerturę M1417S - wg mnie najlepszy magnetofon stereofoniczny klasy B. Mam także ZK146 ale nie ma on już takich funkcji jak Uwertura. Na "dnie" strychu odpoczywa starusieńki Tonette z 62 roku. Ogólnie to szpulowce mają w sobie "to coś" czego nie mają kaseciaki.
    Aktualnie posiadam:
    Tonette; 2 sztuki ZK120; ZK140; ZK140TM; ZK146; ZK147; Uwertura; Aria MDS2412 oraz jako ciekawostkę Grundig TK145 - to właśnie magnetofon na który kupił licencję Kasprzak pod koniec lat 60tych.
  • PCBwayPCBway
  • #216
    KJ
    Poziom 31  
    U mnie w domu za moich młodych lat niestety nie było szpulowca - rodzice mieli tylko kaseciaka. Za to ja w wieku chyba sześciu lat zobaczyłem taki magnetofon w jakimś filmie (był to revox B77 - wtedy jeszcze tego nie wiedziałem ;) ) i postanowiłem że będę kiedyś taki miał, od tego w zasadzie się zaczęła moja przygoda z taśmą 1/4cala. Po jakimś czasie pojawił się w domu M1417s Uwertura Stereo którego mama zorganizowała od koleżanki, sprawny mechanicznie (i jak się potem okazało elektronicznie) ale niestety bez głośników. Co było robić podłączyłem głośnik od starego bambino. Następnie był sprawny i w dobrym stanie ZK120 także zorganizowany od znajomych później jeszcze dwie uwertury niestety niesprawne, złożyłem z trzech jeden w pełni funkcjonalny. Jako młody i głupi resztę części wywaliłem na złom czego później wielokrotnie żałowałem. W międzyczasie przewinął się jeszcze M2404 trafił do mnie w dobrym stanie jedyny mankament pasek przewijania, w związku z dobrym stanem i faktem że był to pierwszy magnetofon z dwoma prędkościami przesuwu w moich rękach zacząłem go więc używać i niestety tak się zdarzyło że został zalany :( co dość mocno odbiło się zarówno na mechanizmie jak i na brzmieniu. Następny był MS2411 Aria pozyskany od kolegi z gimnazjum stan był i jest dobry - głowice nie zjechane nawet paski się trzymają. Niedługo po pozyskaniu tego magnetofonu na jakiś czas dałem sobie spokój ze szpulowcami. Sprzęt powędrował na strych szpule do szuflady po jakimś czasie zapomniałem o tym ... aż pewnego dnia jakiś czas temu znalazłem na youtubie filmik...

    Link

    Tak znowu revox B77 ;) Przypomniało mi się że na strychu stoi wyniesiony tam parę lat temu MS2411 postanowiłem po niego pójść :D Okazało się że jeszcze działa okazało się też że ma rozregulowaną głowicę - nie pamiętam czy przeze mnie czy tak do mnie trafił Po ustawieniu zacząłem przesłuchiwać stare taśmy i znalazłem masę zapomnianych nagrań sięgających w zasadzie mojego pierwszego szpulowca. Następnie zakupiłem na aukcji nową taśmę orwo na szpuli 18cm i postanowiłem coś nagrać jakość mnie zaskoczyła i jeszcze kilka innych osób także. Niedługo potem postanowiłem że zakupię "duży" magnetofon szpulowy na szpule 26cm - zawsze o takim marzyłem :D Pierwszym pomysłem był oczywiście B77 ale niestety ceny tego sprzętu wykraczają daleko poza moje możliwości finansowe :( Ostatecznie wybór padł na TEAC-a A-3300SX w wersji 4scieżkowej także nie był tani ale nie żałuję. Sprzęt jest w perfekcyjnym stanie technicznym wymagał jedynie drobnych regulacji i wyczyszczenia toru taśmy ;) Ogólnie widok sprzętu budzi ogólne zdziwienie (czasem rozbawienie) osób które po raz pierwszy mnie odwiedzają ale i tak najlepsza jest ich mina kiedy kończy się taśma i sprzęt się zatrzymuje - zwykle dopiero w tej chwili orientują się że nie leciało cd audio tylko "stara" taśma. Moim marzeniem pozostaje revox B77 oprócz tego akai GX747 albo 646 i TEAC X2000R. Miałem w rękach koncert-a M3401SD - pożyczony od kolegi który zaraził się ode mnie "taśmowym hobby". Stwierdzam że jak na polski sprzęt to jest on dalece zaawansowany niestety w wielu aspektach zrobiony "po polsku" czyli np gniazda din które nie wiedzieć czemu były w Polsce standardem i do których trudno obecnie zakupić dobrą wtyczkę. Zadziwiającym jest dla mnie także zastosowanie polskiej głowicy kasującej obok zapisu/odczytu revox-a. Mimo wszystko uważam że dorównuje sprzętom zachodniej produkcji. Wystarczy tych wspomnień i marudzenia ;)

    Moim zdaniem zdecydowanie najlepszym polskim magnetofonem szpulowym jest koncert a ze sprzętów "dla ludu" zdecydowanie M2404 egzekwo z arią MS2411.
  • #217
    DomanReal
    Poziom 12  
    MS2411 zdecydowanie lepsza! Ulepszona mechanika, wbudowany wzmacniacz i wizualnie ładniejszy. Dla mnie jednak jest najlepszy z wszystkich szpulaków które miałem MDS2412 - brak wbudowanego wzmacniacza pozbawia tor audio niepotrzebnych zakłóceń. A ogólnie to wiadomo - Koncert w wersji czterościeżkowej z systemem sygnalizacji usterek.
  • #218
    Krzysztof L.
    Poziom 34  
    Tak poza plebiscytem, to bardzo mi się podobała wersja stereo magnetofonu ZK-140T ;)

    Opis przerobienia był przedstawiony w "Młodym Techniku" z września 1978 roku.

    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi


    Wskaźnik poziomu sygnału stereo zastosowany z innych modeli polskich magnetofonów, dodana bliźniacza płyta z elektroniką audio (drugi kanał), itp.
  • #219
    DomanReal
    Poziom 12  
    Ciekawe! Nawet bardzo. Czy kolega może zeskanować artykuł o tej przeróbce i go opublikować, lub przynajmniej podesłać go mnie na PW ? Byłbym bardzo wdzięczny.






    Hmmm... dlaczego nikt tutaj nie pisze jaki magnetofon jest dla niego najlepszy ?

    Niedawno dostałem magnetofon szpulowy M1417S Stereo. Sprzet w zadziwiająco dobrym stanie, mechanika nie wymaga żadnego remontu, jedynie musiałem naciągnąć sprężyny od talerzyków i obrócić filc i gumę na hamulcach oraz rozebrać, wyczyścić i wycentrować silnik bo sie grzał tak mocno że aż pasek strzelił Very Happy No ale po tych pracach remontowych magnetofonik gra tak samo jak moja Aria na 9,5 oczywiście przy zewnętrznym wzmacniaczu (w moim przypadku to Unitra AT9100). Jedyną wadą jest uszkodzony potencjometr - czyściłem go chyba ze 3 razy płynem do potencjometrów i na początku dalej trzeszczy i zdarza mu sie nie łączyć, ale to detal.
  • #220
    arigato
    Poziom 26  
    1417? O w mordę! Toż to przecież Uwertura!!!
    No, to odświeżamy wątek!
    Jeżeli koś ma ochotę poszperać w elektrodzie.pl to z pewnością znajdzie moje gorące i podszyte subiektywizmem wypowiedzi dotyczące polskiego sprzętu.
    Dla mnie Koncert to świętość - ponieważ nigdy go nie miałem.
    Zakup np. na Allegro.pl nie stanowiłby obecnie żadnego problemu, tylko po co?
    Taśm szpulowych już od dawna nie posiadam. Natomiast dla własnego sentymentu, który jednak pozostał, jakoś tak mi się nie chce w całą tę sprawę angażować.
    Nie dziwi mnie, że większość użytkowników/posiadaczy owego sprzętu używa nieznormalizowanych oznaczeń.
    Jeżeli dobrze pamiętam to w kombinacji oznaczeń - litera/cyfra/cyfra/cyfra/cyfra/litera/(litera) dla magnetofonów szpulowych oznaczało to –
    M –magnetofon
    1 – popularny, 2 - standardowy, 3 – Top Hi-Fi
    2,4 – ilość ścieżek zapisu
    01, 02, 03. 0... – numer rozwiązania technicznego (cokolwiek miałoby to znaczyć!).
    Dlatego jeżeli mówimy o ARII to tylko - M2407S, M2408SD. Inne oznaczenia to były tzw. wersje eksportowe, jak to się wówczas popularnie określało.
    Idąc dalej – M3201SD lub 3401SD oznaczało M - magnetofon (szpulowy) klasy Top Hi-Fi dwu, lub cztero ścieżkowy o numerze rozwiązania technicznego – zero jeden ale SD to stereofoniczny deck (bez wzmacniacza).
    M2405S oznacza M – magnetofon (szpulowy), standardowy (2), oczywiście czterościeżkowy o rozwiązaniu technicznym – zero pięć.
    Na razie nie napiszę, który z magnetofonów mógł być najlepszy bo mam nadzieję, że DomanRea się zagotuje i odpali coś w odpowiedzi.
    Mam jedno gorące pytanie, które męczy mnie od dwudziestu kilku lat, ale zadam je w „kolejnej kolejności” :D
    Dysponuję również w swojej biednej pamięci nomenklaturą oznaczeń magnetofonów kasetowych. Chociaż już nie tak szczegółową!
  • #221
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Coś mi się wydaje że pierwsza cyfra oznaczała ilość prędkości Panie arigato
  • #222
    arigato
    Poziom 26  
    Nigdy w życiu!
    Klnę się na własną klawiaturę, że było tak jak napisałem. Jedyne, co przekręciłem to opis dla litery 3. Nie Top Hi-Fi tylko wysokiej klasy. Top Hi-Fi to był taki ówczesny Hi End i Koncert właśnie się do tej klasy zaliczał.
    Gdyby tak było jak sugeruje kolega to jak należałoby interpretować oznaczenia w magnetofonach kasetowych? Taki Marcin miał oznaczenie M601SD a prędkość przesuwu tylko jedną.
  • #223
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Mylisz się...A co do kasetowców to już inna bajka. Tam oznaczenia były inne bo wszystkie były tylko z jedną prędkością i bez przełącznika ścieżek.
  • #224
    arigato
    Poziom 26  
    Aleś się kolego uwziął :D
    Skąd wiem to co wiem? W wieku lat piętnastu/szesnastu (rok 1980) wpadła w moje ręce taka broszura (prospekt reklamowy?) z Zakładów Kasprzaka. Przedstawione były tam właściwie wszystkie na tamten czas produkowane magnetofony. Za wyjątkiem Marcina i konstrukcji lampowych. Ja kiedyś posiadałem ZK-125 na lampach właśnie.
    W tej książeczce, którą wtedy bardzo często oglądałem (nie stać mnie było jeszcze na zakup wymarzonej Arii) znajdowały się również objaśnienia dotyczące oznaczeń.
    Nie pamiętam, czy znajdował się w tej książeczce Koncert, ale z pewnością był już tam umieszczony ten eksperyment kwadrofoniczny, który sygnał kwadro zapisywał na całej szerokości taśmy. Mógłbym się mylić gdybym tej reklamówki nie oglądał i nie czytał opisów, być może i kilkanaście razy. Bardzo chętnie do niej wracałem. Człowiek biedny był to sobie chociaż mógł pooglądać. Kiedy już kupiłem magnetofon to mi przeszło.
    Miałem też książkę pt. "Magnetofon dla wszystkich" i w tej na pewno był Koncert oraz identyczny opis rozszyfrowujący oznaczenia magnetofonów.
    Dla kaseciaków wyglądało to mniej więcej tak:
    Od 1 do 2 – popularny
    3,4 – standardowy i 5,6 wysokiej klasy.
  • #225
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Jeśli chodzi o kasetowe to napisałem że to inna bajka i kod oznaczeń był inny a jaki to niestety nie wiem. Co do szpulowców to wiem.
    Pierwsza cyfra-ilość prędkości
    Druga cyfra -liczba ścieżek
    Trzecia i czwarta cyfra to wersja wykonania elektroniki (nie wiem na czym to dokładnie polegało).
    M-Magnetofon
    S-stereo
    D-deck
  • #226
    arigato
    Poziom 26  
    Wypadałoby wskazać źródło, z którego kolega zaczerpnął tę wiedzę.
    Mam nadzieję, że nie traktuje mnie kolega jak nieprzejednanego nieprzyjaciela.
    Postaram się, co obiecuję solennie, poszperać w zasobach archiwalnych mojego brata, jak i kolegi z tamtych lat i jeżeli znajdę ten folder reklamowy (informację handlową) to zaprezentuję skan na forum. Szanse są raczej mizerne, ale chociażby dla potomnych - spróbować warto :!:
    Liczba prędkości, która rzeczywiście pokrywa się z liczbą umieszczaną na sprzęcie to zupełnie zupełny przypadek.
    Przyznaję, że po tylu latach od tamtych czasów spojrzenie kolegi mnie zaskoczyło. Rzeczywiście, można dostrzec analogię. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to czysty zbieg okoliczności.
    Natomiast = owa tajemnicza trzecio/czwarta cyfra to jednak zdecydowanie, nie wersja elektroniki. Wystarczyłoby spojrzeć na sposób wykonania układów mechanicznych poszczególnych modeli, chociażby magnetofonów ARIA. W zależności od czasu tzw. wypustu posiadały one np. inny rodzaj kontroli naciągu taśmy szpul nawojowych i odwijanych. Pierwsze wersje miały tylko kontrolę naciągu taśmy przed głowicą. Były też Inne rodzaje zabieraków – pierwsze wersje posiadały tylko takie gumowe nakładki z ozdobnym talerzykiem aluminiowym. Przeznaczone były one do dociskania szpul z taśmami do zabieraków. I takie właśnie gumowe nasadki widniały na ARII w wymienionym przeze mnie folderze reklamowym.
    Bardzo szybko (będąc szczęśliwym posiadaczem) doszedłem do wniosku, że takie rozwiązanie to BELE CO (kiepski docisk powodował w trakcie przewijania uderzenia o listki zabieraka, a to z kolei powodowało ich wyłamywanie) i postanowiłem sporządzić własną wersję. Niedługo potem pojawiło się coś przypominającego mój pomysł, ale w wersji plastikowej.
    Poza tym, czasami dawały się słyszeć takie, miłe dla ucha brzęczenia. Był to skutek niewłaściwego (bEle jakiego) sklejenia szpul taśm. W tamtych czasach silikon, który jak twierdzi moja żona uratował mi życie, jeszcze nie był powszechny a w zasadzie w ogóle go nie było w świecie komunistycznym, dlatego niestety nie mógł być pomocny. Posiłkowałem się tzw. uszczelkami gumowymi. Oczywiście wiązało się to z odpowiednią ingerencją w cały tor przesuwu taśmy.
    Doprawdy nie wiem, czy koledzy mający obecnie do czynienia z tym sprzętem chcieliby wysłuchać/wyczytać fanatyka taśmy, który poległ już dawno temu...
    Jeżeli okaże się, że jednak są tacy, którym przeszkadza to, że – ARIA/OPUS np. nie chce przewijać; brzęczy coś w trakcie odtwarzania; nagle wcina wysokie (tony) i stereofonia się rozjeżdża; kończy się utwór a my słyszymy, że coś gra od tyłu; przy niskich poziomach wysterowania słyszymy muzykę odtwarzaną od tyłu; na szpulach z taśmą zwoje są luźne; zapisany na obydwu ścieżkach stereo sygnał monofoniczny to nie to samo i po włączeniu tegoż na słuchawki słyszymy wszędzie, tylko nie po środku... itd., itp. to będzie mi doprawdy baaardzo miło pogawędzić z takimi ludźmi.
    Starałem się pisać bez żadnych uprzedzeń, ale z uwzględnieniem własnych doświadczeń.
    Z czystej sympatii mogę tylko dodać, że ze wszystkich tych wersji magnetofonów ARIA nie trafił się żaden, który byłby w stanie prawidłowo wysterować taśmę.
    Pewnego razu, jak głosi piękna bajka stałem się posiadaczem studyjnej taśmy firmy BASF (niech młodsi szukają). Kiedy tę taśmę zacząłem odtwarzać na swoim pierwszym ARIONIE, szczęka mi opadła. WSKAŹNIKI WYSTEROWANIA mojej ARII tak waliły do przesteru, że aż stukało. Jak to możliwe, że się nie po wyginały?
    Oto recepta na sukces made in Kasprzak - wystarczy zmniejszyć poziom wysterowania/nasycenia taśmy o ok. 50% i otrzymamy produkt prawie idealny!


    A teraz skromne zapytanie do znawcy, tylko i wyłącznie tego tematu – czyli magnetofonu M3201SD Koncert.
    Czy znajdzie się ktoś kto szczegółowo objaśni na czym polega różnica pomiędzy M3201SD Koncert a M3401SD?
    O tym, że jeden zapisuje cztery ślady to wiem, ale jak to wygląda technicznie w przypadku M3201SD?
    Bardzo mi będzie miło jeżeli odpowiedzi udzieli ktoś kto właśnie M3201SD Koncert osobiście eksploatował/eksploatuje :!:
    Dla zobrazowania swoich wątpliwości, których nigdy nie miałem okazji rozstrzygnąć dodam, że chodzi mi po głowie ideologia zapisu dwuścieżkowego w sposób analogiczny do modelu kwadrofonicznego (M2406QSD).
    Czy w tym modelu (3201) zapis stereo jest realizowany za pomocą dwóch ścieżek, z których każda zajmuje pół taśmy?
    Z taką możliwością wiąże się rzecz jasna odsłuch tylko stereofoniczny jednego materiału muzycznego i tylko w jedną stronę :!:
    Będę wdzięczny za kompetentną odpowiedź, nie pozostawiającą wątpliwości.
    A może idzie tylko o to, że zapis stereo realizowany jest normalnie (1-3, 2-4) i jedynie nie ma możliwości zapisu mono na każdej z dwóch ścieżek, dla jednego kierunku przesuwu taśmy?
    Może jakiś mały rysuneczek... :D
  • #227
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    No, no znajdź ten folder to się przekonasz że nie masz racji.
    A skąd ja mam te informacje? A co powiesz na to jak napiszę że kiedyś rozmawiałem z gościem z ZRK? Zresztą w necie też można to odszukać. Nie jest to żaden przypadek! Co do oznaczeń "ARII" to cyfry dwie ostatnie oznaczały rozwiązanie modułów wzmacniaczy (był na tranzystorach, scalakach, bez itp.) oraz przełącznikiem ścieżek itp. Co do naciągu to np. w "damie-pik" był taki jak w ZK240 i pochodnych oraz i taki jak w "ariach" a symbol był cały czas jednakowy czyli M2403SD. Pamiętasz że to były czasy kiedy robiło się różne zmiany w zależności od materiału dostępnego na rynku w danym okresie produkcji.
  • #228
    arigato
    Poziom 26  
    Raczej będzie ciężko odnaleźć ten folderek. Nie ma co ukrywać, że to już dwadzieścia osiem lat!
    Właśnie dzisiaj rozmawiałem z bratem i bez naprowadzania go na cokolwiek spytałem o rzeczony system oznaczeń. Bez wahania powiedział – pierwsza cyfra to klasa sprzętu. Jego informacje pochodzą również z tego samego folderu.
    Co do Internetu to należy jednak wykazywać wstrzemięźliwość odnośnie prawdziwości przynajmniej niektórych informacji.
    Gdybym zobaczył czarno na białym na dokumencie z tamtych lat to wtedy inna sprawa.
    I jeszcze coś mi się przypomniało. Było tam zdjęcie odpowiednika damy pik, ale w kolorze białym!
    Ciekawe, czy ktoś taką posiada.
  • #229
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    W necie znalazłem Twoją wersję i moją. Przydało by się coś czarno na białym rzeczywiście. Szkoda że nie mam już kontaktu z tym gościem z ZRK.
  • #230
    arigato
    Poziom 26  
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja mając lat piętnaście rzeczywiście widziałem „czarno na białym”. I możesz mi wierzyć, że nie mam żadnego powodu, dla którego miałbym ssać np. z palca. Chyba trochę za stary jestem na takie historie. Aż trudno uwierzyć, że to już tyyyle lat!
    Tak z ciekawości spytam, gdzie znalazłeś odpowiednik mojej wersji?
    Nawiasem mówiąc byłbym przysiągł, że w twoim loginie było 1980 (nie 1981). Dowodzi to tylko tego, że w pojedynkę człowiek rzeczywiście może być omylny na przynajmniej 50%. Ale dwie osoby i ten ślad w Necie...
    Na swoją obronę dodam jeszcze, że w tamtych czasach rzeczywiście byłem cholernie w to zaangażowany. Zbudzony w nocy śpiewającą byłbym w stanie wyrecytować np. wszystkie dane normy Hi-Fi. Nie chce mi się teraz szperać w necie, ale było to chyba DIN-95500.
    Jeżeli się mylę to proszę o korektę.
  • #231
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Twoją wersję widziałem na elektrodzie a swoją na stronie "audiostereo".
    Jeśli tak pamiętasz te czasy to mam pytanko które mnie nurtuje od pewnego czasu. W którym roku powstał pierwszy model M1417 S "UWERTURA" ten z tymi dwoma wskaźnikami? Bo na oldradio pisze że 1971r. Jest to możliwe?
  • #232
    mymar
    Poziom 11  
    Witam!
    Sławna norma o której wspomniano, określająca parametry sprzętu klasy HiFi to, niemiecka norma DIN 45500. Norma ta określała parametry dla poszczególnych segmentów zestawu elektroakustycznego klasy HiFi
    (tunery, wzmacniacze, gramofony, magnetofony itp). Dla poszczególnych elementów zestawu muzycznego norma DIN 45500 określała ten sam parametr nieco inaczej. I tak np. separacja kanałów dla:
    - gramofonu - to ok. 26dB
    - magnetofonu szpulowego - ok. 45dB
    - tunera - to ok. 30dB.
    Podobnie było z pasmem przenoszenia, dynamiką, zniekształceniami itd. Dzisiaj norma DIN 45500 już się bardzo zdezaktualizowała, ponieważ w czasach kiedy powstała, elektronika była na dużo niższym poziomie. Obecnie separacja kanałów dla odtwarzacza CD, to wartość powyżej - 90dB, pasmo przenoszenia - od 2 do 22000Hz itd.
    Parametry które przytoczyłem może nie są bardzo dokładne, ale przytoczyłem je z pamięci i są zbliżone do tych z normy. Za przykład wziąłem parametr „separacja kanałów”, ponieważ na nim widać istotę zagadnienia.
    Jeżeli zaś chodzi o magnetofony szpulowe, to w moim przypadku już całkiem inna historia. Zawsze mnie fascynowały magnetofony szpulowe. Zaczęło się to gdzieś ok 1968 - 1970r.
    Przez długie lata miałem z nimi do czynienia. Pierwszym magnetofonem była ZK 120 - lampowy, zakupiony w 1970r. Podarowałem go młodszemu bratu, który go sprzedał i kupił ZK M2405. W latach mojej młodości, z braku dostępu do płyt zagranicznych wykonawców, jedynym źródłem nagrań dla mnie było radio. Godzinami słuchałem i nagrywałem audycje muzyczne panów: D. Michalskiego, M.Gaszyńskiego, P.Kaczkowskiego, K. Pacudy. Później Wieczory Płytowe M. Szachowskiego. Szkoda, że dzisiaj nie ma już takich audycji i w taki sposób prowadzonych. Dzisiaj pozostały już tylko taśmy z nagraniami całych audycji tych Panów. Sprzęt z którego korzystałem przez te lata był różny ( Amator-stereo, wieża mini serii 8000, AT9100, mag ZK M2005, ZK M2403 Dama Pik, M2408SD Aria ). Mam je do dzisiaj - żałuję, że nie udało mi się zdobyć M3401 Koncerta. Było z tym sprzętem trochę zabawy, ale przy odrobinie cierpliwości grał świetnie. Dzisiaj mam w swojej kolekcji kilka magnetofonów szpulowych polskiej produkcji. Są one przeze mnie doprowadzone do stanu niemalże fabrycznego. Takie było moje założenie. Wszystkie są w 100% sprawne. Mechanika w każdym z nich została rozebrana, oczyszczona, złożona ponownie i przesmarowana. Zostały w nich wymienione paski i głowice na nowe. Elektronika została wyregulowana zgodnie z instrukcjami serwisowymi (prądy podkładu, napięcia.) Dzisiaj stoją i ,,cieszą oko". Wspominam to bardzo mile.
    Pozdrawiam wszystkich miłośników szpulowców – mymar Płock
    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi
    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fiMagnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi
  • #233
    arigato
    Poziom 26  
    Potwierdzam - te legendarne normy Hi-Fi to DIN 45500. Rano sobie przypomniałem, ale niezręcznie byłoby poprawiać to co się już napisało.
    Poza tym miło jest powitać bezżartownisia - mymar
    Kolega mymar do mojej duszy zajrzał i jakoby przeszłość moją z fusów odczytał :D
    Pamiętam te czasy i ten sam klubowy klimat!
    Z cenionych przeze mnie nazwisk dorzuciłbym jeszcze, nieżyjącego już - Tomasza Beksińskiego, który z Tomaszem Szachowskim często prowadzał Wieczory płytowe po łąkach zielonych i wypasali obydwaj trzodę na pastwiskach swoich.
    Naprawdę szkoda chłopa, ale on w sobie miał coś takiego, że...

    Pierwszą Uwerturę zobaczyłem na oczy w roku 1977. Uważam raczej za mało prawdopodobne aby już w roku 1971 mogła pojawić się ta właśnie konstrukcja. Ja wtedy miałem zaledwie siedem lat. Zdecydowanie za wcześnie :!:
    W tamtych czasach wdrażanie nowatorskich myśli w naszym regionie po-tylicznym wiązało się z oczywistym opóźnieniem.
    Nie powiedziałbym, że byłem wówczas nie w temacie. Potrafiłem np. jechać do Warszawy po najnowsze płyty (LP), których ceny zawierały się wówczas w granicach od 1300 do 1900 złotych, a przeciętny Polak zarabiał ok. 8000 zeta. I człowiek kupował! Dkaczego? Jakość ponad wszystko, szanowni panstwo. Tulko nie pukajcie się w głowę. Podobno zboczenia na elektrodzie są mile widziane... :D
    Jak łatwo można przeliczyć, w dzisiejszych czasach płyta CeDe Audio za 40 złotych to zaj...sta taniocha jest!
    Niby się zgadza tylko, że teraz chcemy mieć nie dwie a dwadzieścia płyt za jednym razem. W takiej sytuacji czterdzieści zeta za płytę to rzeczywiście lekka przesada :D

    Dalej, czyli po Uwerturze pojawiały się następne modele. U jednego z kolegów miałem okazję pogłaskać Forte w roku 1978. Po nocach mi się śnił i myślałem wtedy, że nie ma prawa być lepszego magnetofonu.
    Niedługo później dorwałem ten w/w folder. Ani ja, ani mój brat nie pamiętamy skąd ten folder wziąłem. Być może z Targów Poznańskich, albo z jakiegoś lokalnego sklepu? Pamiętam, jak wytrzeszczałem gały na zdjęcie tego kwadratowca! Akurat to jedno, jedyne zdjęcie było TAKIE nieczytelne (tajemnicze!). Wreszcie zobaczyłem go NA WŁASNE OCZY w sklepie w Legnicy. Było to zaraz po tej wielkiej powodzi ok. roku 1978. Jego cena wynosiła wówczas jakieś 29000zł. Koncert podobno kosztował wtedy 49 tysięcy. Kiedyś w przypływie desperacji pojechałem nawet do Wałbrzycha, bo podobno tam były do kupienia w tej cenie. Nie było.
    A jeszcze innym razem dorwałem jeden z numerów Młodego Technika, gdzie zaserwowano taki sążnisty artykuł o magnetofonach. I dowiedziałem się dzięki temu, co to jest REVOX A700.
    Dotarło do mnie, że jest jeszcze wiele do odkrycia.
    Pisano tam o Marcinie (makabryczne zdjęcie) i o głowicach firmy AKAI, które były w stanie przepracować 90000 godzin, czyli dwanaście lat nieprzerwanej pracy magnetofonu (GX). Prawie cytuję te fragmenty tekstu...
    Wspomnienia znowu odżyły.
    Co ja bym bez was zrobił? Dzięki takim wątkom człowiek przynajmniej czasami może poczuć, że żyje :D
    Ileż to można pisać o komputerach? Ten temat jest obecnie bardzo gorący, bo właściwie każdy elektrodowicz komputer dzisiaj ma, ale jak wielu z nas męczyło szpulowca?
    Dlaczego wyrzekłem się szpulowców?
    Jeszcze będąc w wojsku wyczytałem o takim jednym kaseciaku (Technics RSM253X), którego dynamika, bez redukcji szumów wynosiła tyle, co dawała Aria. A jaka wygoda się z tym wiązała! I nie chodziło tutaj o jakąkolwiek modę.
    Po kilku latach eksploatacji sprzętu standardowego (M24..SD) byłem już w pełni świadomy jego wad. We wcześniejszych postach je wymieniałem kilkakrotnie i wiem, że gdybym usiadł do jakiegokolwiek, dowolnie wybranego (nie mam na myśli Koncerta, bo go nie miałem) to byłbym w stanie owe wady bez problemu zidentyfikować.
    Prawdę mówiąc – od zawsze poszukiwałem jakości i komfortu. Chodziło mi o to żeby znaleźć takie medium, które będzie w stanie mnie na tyle dobrze oszukać, żebym nie miał jakichkolwiek hortensji do odbieranego dźwięku. Uważam, że naprawdę nie jestem kosmicznie wymagającym audiofilem. Wystarczy, że gra jednakowo na obydwu kanałach, nie słyszę działania zaprzęgniętych systemów oszukujących ucho i kopia brzmi, tak jak oryginał, czyli CeDe.
    Nawet magnetowid Hi-Fi zapuściłem do tej roboty (1989). Pomimo niesamowitej jakości i tak wynalazłem wady. Spokój przyniósł dopiero MD, o którym czytałem gdzieś w magazynie Audio-Video ok. roku 1991. Wówczas urządzenie to było tak horrendalnie drogie, że nawet do tej pory się rumienię, na samo wspomnienie.
    Najpierw jednak do roboty zaprzągłem DAT-a, (1990), którego posiadam do dnia dzisiejszego. Dopiero Mini Dysk (MDS-JB920) uwolnił mnie (1998) od wad jakie posiadają - taśma i magnetofon. To jeszcze nie był czas na komputerowe eMPe Trzy. Nie ukrywam, że SONY przespało i było zbyt chciwe. Dlatego właśnie mają dzisiaj „kłopoty finansowe”. Jak tylko się pojawił minidysk twierdziliśmy wspólnie z bratem, że to jest to. Dodawaliśmy jednak od razu, że taka polityka (cenowa) to nie jest to.
    Zastanawia mnie kiedy w końcu trafię na elektrodzie.pl na śmiałka, który tak jak ja zacznie walić otwartym tekstem o tym, co jest do d...y w polskim sprzęcie. Mogą to być np. magnetofony, tak na dzień dobry.
    Wprost nie mogę uwierzyć, że nikt nie słyszy tych niejednakowo działających kanałów w magnetofonach. Jedynie, co do Uwertury nie jestem w stanie się wypowiedzieć, że również posiadała takie negi, bo dotykałem jej tylko u kolegi, a wiadomo, jak człowiek działa na gościnnych występach. Zwłaszcza młody łan.
    Możemy również podyskutować na temat cudownych słuchawek mejd in poland. Właśnie dzięki tym słuchawkom tak dokumentnie spieprzyłem sobie TYYYLE nagrań!
    Dawajcie chłopaki. Bardzo liczę na obiektywne teksty.

    Poprawiłem kilka dat w tekście
  • #234
    historyk
    Poziom 1  
    Witam posiadaczy magnetofonów. Piszę książkę (doktorat) o pewnych wydarzeniach z 1981 r. Jednym ze źródeł jest kilka taśm magnetofonowych z nagranym przebiegiem ważnego historycznie wydarzenia. Szukam kogoś, kto mógłby te taśmy odtworzyć - nagrane były najprawdopodobniej na magnetofonie dwubiegowym i czterościeżkowym (Mak?) Kontakt: wj.mikusinski(malpa)wp.pl
  • #235
    szejker89
    Poziom 14  
    Właśnie wyremontowałem swój magnetofon szpulowy i wygląda on tak:
    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi
    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi
    I mam jeszcze pytanie, czy ktoś może mi powiedzieć do czego służy w nim gniazdo z numerem 3 (takie dwie fale) i gdzie powinien być podłączony od tego gniazda kabel bo idzie gdzieś w stronę głowicy i jest ucięty a drugiego uciętego końca nigdzie nie ma :(
  • #236
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Gniazdo din. nr. 3 służy do podłączenia specjalnego wzmacniacza wykorzystywanego przy nagraniach synchronicznych.
  • #237
    Trabi
    Poziom 36  
    szejker89, fajny, tylko - na Boga - zedrzyj te naklejki bo brakuje tam jeszcze tylko naklejek CHIQUITTA z bananów :!:
  • #238
    szejker89
    Poziom 14  
    Moj ojciec je tam nakleił jak był w moim wieku ;p Wiec nie chce mu na zlosc robic ;) marian1981.02 a wiesz moze gdzie ten kabel z tego gniazda ma byc przylutowany?? Jeden idzie do trafa a reszta jest ucięta :(
  • #239
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Masz na schemacie zaznaczone.
    Magnetofony szpulowe, stereofoniczny klasy hi - fi
  • #240
    Daniel1300
    Poziom 14  
    Niedługo mam okazję dostać opusa.Wie ktoś może jaka jest różnica brzmieniowa w stosunku do arii 2411?Bo porónując z 2408(deck) zauważyłem większe szumy w 2411 i lekko gorsze brzmienie.Chciałbym opusem zastąpić kaseciaka kenwooda którego używam do nagrań zespołu,ponieważ ma słabsze pasmo od arii ale za to mniejsze szumy.