Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego serwisy są z góry posądzane o wyłudzanie pieniedzy

oda 31 Lip 2009 17:11 13642 82
  • #31
    xuzi
    Poziom 13  
    aqep
    tzok

    i dla tego właśnie istnieje przekonanie, że serwisy oszukują.

    aqep koszt naprawy powinien wynieś tak jak napisał Hucul, tylko ja bym powiedział tą niższą cenę 100 zł. A tak naprawdę pomyśl jakie wrażenie zrobił byś na kliencie jak powiedział byś mu prawdę. Polecał by Cie wszystkim znajomym bo wiedział by, że jesteś uczciwy.
  • #32
    Hucul
    Poziom 39  
    xuzi napisał:
    ... A tak naprawdę pomyśl jakie wrażenie zrobił byś na kliencie jak powiedział byś mu prawdę. Polecał by Cie wszystkim znajomym bo wiedział by, że jesteś uczciwy.

    W podobny sposób "przywiązałem" do siebie kilku klientów na wiele lat . Niektórzy z nich "sprawdzali" moje ceny korzystając również z innych serwisów . Rozsądny klient , mający do Ciebie zaufanie będzie wracał i przynosił dochód , a jeszcze ściągnie kilku nowych :D
  • #33
    aqep
    Poziom 11  
    A ja zadzownilem do klienta i powiedzialem ze laptop ma od odbioru. Przy odbiorze osobistym poinformowalem go o przyczynie usterki i zostawionej blaszce i oczywiscie o kosztach = 260zl. Klient zapytal czy to netto czy brutto i nie mial o nic pretensji. Uwazam, ze lepiej jest tak postapic niz naklamac, ze wymieniona zostala polowa elementow. Postepujac w mysl niektorych (czyli naprawa przy okazji diagnostyki) troszke to dziwne podejscie by bylo. Bo naprawiajac wiele laptopow hp serri nx6xxx ze zwarciem wiemy, ze czesto wymiana C57( lub 56,nie pamietam )powoduje usuniecie usterki, a mimo to klient zaplaci za "potwierdzenie" tej usterki i naprawe... kiedys serwis gwarancyjny odmowil naprawy naszego monitora crt ze wzgeldu na slady cieczy na obudowie i zaproponowal odplatna naprawe w kwocie 120zl netto. Wymienilismy uszkodzony jeden element w cenie ok 3zl. Serwis poniosl koszty wysylek w ramach gwarancji, czas pracy serwisanta na zdiagnozowanie "usterki" i wycene naprawy a przeciez mogl go naprawic "przy okazji" diagnozowania....

    Dodano po 15 [minuty]:

    Co do wrazenia...tak postepujemy czesto w stosunku do osob indywidualnych ale nie do podmiotow gospodarczych. Firmy sa po to by zarabiac na sobie wzajemnie i nie uwazam by na nich robic wrazenie bo biznes nie lubi sentymentow choc polityke lojalnosciową stosuję. Co innego klient indywidualny...tu mozna sobie pozwolic na uszczesliwienie. A propo napraw "przy okazji" klient: przylutuje mi pan 2 kabelki, ja:oczywiscie, K: a czym wyczyscic te styki?, Ja: chemią, K: a moze mi pan to od razu wyczyscic, Ja: mogę, K: a moze mi pan przy okazji sprawdzic przyrzadem ten tranzystor, Ja: moge , to jest opornik....jest sprawny, K:aaaa i jeszcze ten element, Ja: tez jest sprawny. K: a wie pan co, pod ta oslonka sa jeszcze takie elementy czy je tez moze pan mi sprawdzic. I w ten sposob "przy okazji" przylutowania 2 kabelkow klient chcial zalatwic diagnostyke licznikia samochodowego...za 20zl (lutowanie) chcial upewni sie czy zegary ma sprawne...niestety nie uszczesliwilem go...
  • #34
    tzok
    Moderator Samochody
    Ja bym Ci oczywiście zapłacił bez gadania, ale na pewno nigdy bym do Ciebie nie wrócił i ostrzegłbym przed Tobą swoich znajomych.

    Wziąłeś 80zł za otwarcie i złożenie laptopa + 180zł za nic, bo spodziewam się, że po zdjęciu obudowy blaszka sama wypadła, więc usterka sama się zdiagnozowała i zarazem usunęła, nie musiałeś wykonywać żadnych testów, pomiarów, niczego lutować, wygrzewać ani wymieniać. Zrobiłeś coś czego najbardziej nie "trawię" - skasowałeś klienta za diagnostykę, mimo że naprawiał u Ciebie sprzęt.

    To samo denerwuje mnie w ASO samochodowych - przyjeżdżam z konkretną usterką, mają wymienić jedną część, a mimo to podpinają auto do komputera i kasują mnie za diagnostykę. Przecież to ich nic nie kosztuje, a jedynie pozwala na zweryfikowanie poprawności wykonania naprawy. Co innego jeśli chcę tylko zdiagnozowania usterki, wtedy zrozumiałe że diagnostyka jest usługą samą w sobie i za nią płacę, ale jeśli jest wykonana na wewnętrzne potrzeby serwisanta...

    Co byś zrobił gdyby klient nie zgodził się na naprawę i poprosił tylko o diagnozę? Włożyłbyś tę blaszkę z powrotem i mu o niej powiedział?
  • #35
    zuhjk
    Poziom 21  
    arekb81 napisał:
    Właśnie przez m.in. takie rzeczy, mam na myśli sytuacje opisaną przez Aqep serwisy są z góry posądzane o wyłudzanie pieniędzy. Jeśli serwis jest uczciwy, to w takiej sytuacji policzy za naprawę niewiele więcej niż za samą diagnozę.

    Natomiast nieuczciwy wykorzysta sytuację do łatwego złupienia klienta i skasowanie 200-300 zł.

    Obowiązuje nas tzw. "uczciwość kupiecka". Klient na naprawie się nie zna i można go byłoby podkręcić. Ale postępujemy inaczej i tylko takie serwisy przetrwają w czasie. To stara zasada i ci co o niej zapominają z czasem przepadają. To coś jak "oliwa sprawiedliwa".
  • #36
    aqep
    Poziom 11  
    Tzok. Nauczyly mnie tego serwisy producenta (dlatego takie podejscie jest w stosunku do firm, co podkreslilem). Pojechalem autem na odplatny przeglad i na koniec zostalem wyslany do kasy by doplacic do...bezpiecznika. Tzok a powiedz ile bys powiedzial klientowi za naprawe kabla od zasilacza do laptopa (czeste uszkodzenie przy samym wyjsciu zasilacza ) w przypadku gdy klient przychodzi z zamiarem kupna nowego zasilacza "bo ten nie ładuje" ?
  • #37
    tzok
    Moderator Samochody
    W granicach rozsądku jakieś 25%-35% wartości nowego zasilacza (zamiennika), czyli pewnie koło 30zł, w końcu to 2min roboty. Dla znajomych takie "naprawy" (wymiana wtyczki, przelutowanie/wymiana gniazda) zdarza mi się wykonywać gratis (no, za cenę nowej wtyczki/gniazda jeśli trzeba wymienić). Ale nie pracuję w serwisie więc to nie mój problem ;)

    Jeśli to firma to pół biedy, bo i tak "wrzuci to w koszty" i odliczy od podatku.
  • #38
    ygbd
    Poziom 10  
    aqep napisał:
    ... laptop rozebrany po sprawdzeniu modulu zasilania (w tym lapku oddzielna plytka) okazuje sie ze "lezy" sobie na niej kawalek blaszki (nie wiadomo skad, laptop z drugiej reki), efekt taki ze zwierala (losowo) zasilanie i czasem klientowi sie nie uruchamial lub "wygasal"...

    Ostatnio miałem lapka, który co prawda nie "wygasał", ale albo się uruchamiał, albo nie. Trochę bardziej szczegółowo, po uruchomieniu można było na nim pracować do bólu, ale jak wyłączyliśmy, to zaczynały się kwiatki. Czasami wystartował przy kolejnym uruchomieniu, a czasami przes kilka dni można było go włączać i nic. Hmm, czy myślisz, że to też mogła być blaszka :D

    A żeby nie robić OT, to kiedyś miałem klienta, komputer dziwnie się zachowuje: gaśnie monitor, resetuje się i różne takie inne, oczywiście od razu chce wymieniać grafikę, bo już kiedyś tak miał i pomogło (przypuszczam, że trafił na "fachowców") . Przychodzę, patrzę, faktycznie coś mu odwala, w zasadzie to nawet bym się z nim zgodził, tylko nie pasowały mi te resety, więc tłumaczę, że może zasilacz nie wyrabiać, napuchnięte kondzie na płycie głównej, lub pamięć, procesor itd. Chyba tak się skupił na tym co mówię, że nic z tego nie zrozumiał, więc tłumaczę znowu, efektu brak, starałem się jeszcze przez kilkanaście minut, po czym po prostu zabrałem komputer na gruntowną diagnozę.
    Płyta w porządku - kondzie idealne, napięć mi się nie chciało testować od razu, sprawdzam pamięci - ekran czerwony. Były dwie, ustaliłem która skasztaniona, wywaliłem, uruchamiam kompa, zapuściłem kilka godzin testów, działa bez problemu - dzwonię powiedzieć co i jak. Oczywiście znów słuchał mnie uważnie, więc pamiętny maksymy, żeby nigdy nie kłócić się z idiotą, bo najpierw sprowadzi nas do swojego poziomu, a później pokona, kazałem mu zamówić nową pamięć i grafikę.
    Wszystko mu wymieniłem, jak łatwo się domyślić, grafika działa po dziś dzień (był to chyba ze 2,5 roku temu), zastanawia mnie jedno, który z nas był bardziej szczęśliwy, mam bardzo duże podejrzenia, że jednak on, bo przecież wiedział lepiej :D
  • #39
    Amador
    Poziom 14  
    Z serwisów na ogół nie korzystam, bo tak się składa, że praktycznie wszystko potrafię sobie sam naprawić, ale ostatnio byłem zmuszony do skorzystania z serwisu GSM. Mam Samsunga, U800 który odmówił współpracy, a stało się w dość dziwny sposób. W nocy telefon działał bez zarzutu natomiast rano już nie wyświetlał nic na LCD. Telefon nie zawilgł, nie spadł a mimo to wysiadł. Jako że nie mam na niego gwarancji pomyślałem, że może wypięła się tasiemka od LCD wiec śrubokręt w dłoń i do roboty. Niestety, ale okazało się, że z taśmą jest wszystko w porządku i siedzi mocno na swoim miejscu. Poskładałem, więc telefon i zaniosłem go do jednego z autoryzowanych trzech serwisów Samsunga w swoim mieście. Pani, która go przyjmowała aczkolwiek bardzo miła nie miała nawet pojęcia jak się ściąga i zakłada tylną klapkę. Niemniej jednak telefon został przyjęty na serwis a ja otrzymałem takie pokwitowanie i informację, że serwis skontaktuje się zemną po zdiagnozowaniu usterki czy wyrażam zgodę na naprawę i określi koszt tej naprawy.

    Dlaczego serwisy są z góry posądzane o wyłudzanie pieniedzy

    Po 14 dniach, gdy już miałem zadzwonić i zapytać, co z moim telefonem w tym samym dniu zadzwonił telefon i pan poinformował mnie, że wymieniony został wyświetlacz i mogę sobie już odebrać telefon, a kosz tej naprawy to 210zł. Nawet nie zdążyłem go o nic zapytać, bo się rozłączył. Telefon odbiorę i za naprawę też zapłacę, bo raczej innego wyjścia nie mam. Z drugiej strony jak jestem osobą bezkonfliktową to teraz będę bardzo upierdliwy dla serwisu. Niech tylko spróbują nie oddać mi wymienionego wyświetlacza albo niech ten LCD ma inny numer niż miał ten w telefonie to sprawę kieruje do sądu o wyłudzenie. Być może nie warto, ale zrobię to dla zasady.
  • #40
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 39  
    Panowie. Na opinie ( ta prawdziwą) pracuje sie długie lata, a nie po kilku efektownych sukcesach uważamy się za fachowca.
    Im więcej mam doświadczenia tym bardziej absurdalne przypadki mogą sie przydarzyć i podciąć nam skrzydełka, bo ten się nie myli co nic nie robi. A chodzi o to żeby w ludzki sposób postępować z innymi ludźmi i nie traktowac ich anonimowo jak to sie dzieje w serwisach.
    Tam pan w krawacie przyjmuje nasze auto, później majster na nie nawet nie spojrzy, tylko każe "młodemu" przed wojskiem ( bo tylko na takich ludzi stać zatrudnić serwis) brać się za auto.
    Młody myśli : gówno mi płacą to gówno robię, a do tego 1200 zł co mi płacą muszę jakoś dorobic. I wtedy zaczyna się wymiana nie wymienionych podzaspołów.
    Wyjmą ci koło zapasowe, zamienią nowy akumulator na jakiś szmelc, a ty się zorientujesz po dwóch tygodniach. Odpowiedź serwisu : to nie mozliwe ( bo jakiej innej odpowiedzi można się spodziewać), a przeciez nic od tamtego czasu nie robiłeś przy aucie- szczególnie dotyczy to kierowców ze strony płci pięknej, którzy to słabo znaja sie na autach i technice.

    Znam przypadek zdemontowania haka z auta i później rżnięcie głupa w serwisie- "przecież to nie możliwe" Gośc sie zorientował po kilku dniach jak chciał podpiąc przyczepkę...

    A małe jedno-dwu osobowe warsztaty inaczej podchodza do klienta- rozmowa z tym samym człowiekiem co naprawia i opinie , że nikt inny w mieście tego nie zrobi jak tylko on.
    Wszyscy znaja sie na typowych autach , problemach ,ale jak trzeba pogłówkować i nie bedzie za to kokosów to podejmie sie tego tylko fachowiec, albo fachowiec który jeszcze to lubi, bo to jego pasja , a tacy co sa dobrze przygotowani, to kasa im sie należy bez dwóch zdań...
  • #41
    mariusz83x83
    Poziom 20  
    Ja staram się unikać serwisy miałem już kilka nieprzyjemnych sytuacji pierwszy zaczoł się z laptopem sam go przypadkiem zepsułem zaniosłem do komputerowego to wymyślali co tydzien nowa usterka a powiedziałem im co zepsute po miesiącu oddali mi laptopa oczywiście nie naprawionego bo niby wszystko zepsute a chcąc nie chcąc kupiłem na allegro część która padła i laptop działa do dziś drugi przypadek z autem ford scorpio silnik mulił no to padło na serwis forda kopali i doszli do tego że trzeba wymienić komp,czujniki ,przepustnice a wszystko zmieniałem wcześniej z auta od kolegi moje muliło a jego na moich częściach chodziło po 2 miesiącach odebrałem auto i sam doszedłem że aparat zapłonowy padł teraz znowu z bmw wszędzie mówili że silnik musze wymienić a okazało się że jest dobry bo tylko turbo padło i rozrząd był zle ustawiony a wszędzie kase ciągną a zrobić nie potrafią kasa się należy wtedy gdy poprawnie zdiagnozują usterke i ją udowodnią i oczywiście o ile naprawią mówić można wiele w szczeg. osobie która nie ma pojęcia o tym .
  • #42
    pasc
    Poziom 19  
    Witam...

    Hmm...przeczytałem temat i posty tak trochę "po łebkach", a niektóre dokładnie dwa razy hehe (nie jestem opóźniony jeno czasem szukam "drugiego dna")

    Myślę że z serwisami jest jak z ludźmi (żadna to odkrywcza myśl - przecie pracują tam ludzie no nie) ale zdażają się różni ludzie i różne sytuacje...

    Ja sam jestem pracownikiem serwisu i przyznam szczerze (zrobiłem to juz w innym poście hehe...na co mi przyszło :D ), staram się uczciwie podchodzić do każdego człowieka...mam ten komfort że nie przyjmuję sprzętu do napraw więc nie patrzę ludziom na buty i by po tym ocenić ile mogą zapłacić (uwierzcie ze zdaża się...zgodnie z zasadą "jak Cię widzą, tak z Ciebie ciągną").

    Czasem ta sama w nazwie naprawa np. naprawa zasilacza może wyglądać zgoła różnie (wymienione elementy, czas) - ale uśrednia się stawki aby wyszło po równo dla różnych klientów (taki socjalizm trochę ale i ja jestem zadowolony i klient tysz). W dobie zmniejszających się ilości napraw trzeba być elastycznym i nic na to nie poradzimy.

    Jak ktoś wyżej wspomniał za trudności w serwisie możemy winić generalnie...nas samych i czas w jakim przyszło nam pracować a zwłaszcza:

    - cenę urządzeń (chińszczyzna)
    - cena części zamiennych (producenci wiedzą że warto produkować i sprzedawać gotowe a nie...)
    - koszty pracy (niestety ale są wysokie)...materiały, dojazd, prąd, wynajem itd.
    - konkurencja (często ta niezdrowa u Józka w podwórku...facet samouk lub na rencie co to "wyrobi" wszystkie proste naprawy, a nam zostają "zagwozdki")
    - no i ogólnie cierpiętnictwo niektórych ludzi (jak to ja mam źle, jaki to Pan drogi, za co tyle pieniędzy...no ale na takie przypadki w miarę się udoporniłem...choć klientkę z potłuczonym dzbankiem od miksera na gwarancji pamiętam do dzisiaj)

    - iiii....nie śmiejcie się tylko...programy w stylu "Usterka" na TiVieNie :cry: - czasem rzeczywiście pokazywano tam głupotę serwisanta i nieuctwo...a czasem naigrywano się z Bogu ducha winnych ludzi (ja też potrafię odkęcić śrubeczkę jakąś i powiedzieć serwisantowi....pardon....szukaj Burek...szukaj...tfu...wybaczcie)


    Mimo że jestem od serwisowania elektroniki, to sam ostatnio miałem wątpliwą przyjemność skorzystać z ASO, gdzie w moim aucie jedno naprawiono (dokładnie powiedziałem co...) a inne zepsuto (pourywane zaczepy, pęknięte pokrywy...i o zgrozo...skradziono zaślepkę?) no ale....tak to juz bywa niestety.

    Ja jednak wyznaję zasadę (może to głupota hmm :?: ) że ludzie są z natury dobrzy jeno czasem życie zmusza ich do trudnych wyborów...polecam książkę "Nędznicy" :D


    Pozdrawiam tych uczciwych i tych co się poprawić chcą hehe...

    pasc
  • #43
    wdogli
    Poziom 18  
    Hej.
    Pragnę kilkoma słowami odpowiedzieć na pytanie które zostało zadane w temacie tego wątku. A mianowicie 1,5 roku temu kupiłem sobie laptopa HP po 8 miesiącach padł dysk twardy super sprawę załatwiłem od ręki bo laptop był jeszcze na gwarancji ( gwarancja 1 rok bo komputer był kupiony na firmę ) po następnych około 10 miesiącach padła płyta główna.
    Objawy: wciskam knefelek od uruchamiania komputera zapala się dioda i po kilku sekundach gaśnie.
    Sprawa jest jasna padła płyta główna bo przecież nawet bios nie wstaje.
    Więc dzwonię do serwisu HP w Gliwicach "WASKO" Tak proszę przynieść komputer zrobimy ekspertyzę.
    Po tygodniu idę odebrać komputer z ekspertyzy. Dostaję trzy świstki do podpisania.
    Patrzę patrzę i oczom nie wierzę ekspertyza brzmi "USZKODZONA PŁYTA GŁÓWNA" do zapłacenia 122 PLN.
    I kto mi powie że serwisy nie wyłudzają pieniędzy ???? !!!!!!
    Komputera nie odebrałem ponieważ miałem dostać EKSPERTYZĘ a nie stwierdzenie co jest zepsute.
    W moim mniemaniu ekspertyza powinna zawierać poza stwierdzeniem jaka część komputera jest zepsuta jeszcze kilka informacji na podstawie czego zostało wysnute takie stwierdzenie. Co zostało zrobione, co zostało pomierzone i jeśli nie można określić dokładnej przyczyny uszkodzenia to chociaż powinny być przedstawione jakieś wnioski z prac przeprowadzonych. W końcu za to im płacę !!
    W związku z powyższym w momencie gdy już miałem odebrać komputer z "ekspertyzy" w mojej głowie narodziła się myśl Facet oni cię normalnie chcą zrobić na kasę !! Zaniosłeś im kompa oni wcisnęli guzik start komputer nie wystartował. A wiec OK płyta główna jest uszkodzona 122 PLN się należy :)) ABSURD !!
    Serdecznie Pozdrawiam
  • #44
    romoo
    Użytkownik obserwowany
    Kolego powyżej NIE MASZ racji bo ja tak robię:
    Wypinam peryferia wkłądam pewny procesor i pewną pamięć skoro komputer nie wstaje to płyta główna uszkodzona.
    I gdzie tu wyłudzanie?
    I dobrze wziął 100zł netto.
  • #45
    wdogli
    Poziom 18  
    No dobra i co tak trudno napisać dwa zdania.
    "Do płyty głównej zostały zamontowane pewny procesor pewne pamięci płyta główna nie startuje. Ponad to zostały pomierzone takie i takie napięcia i stwierdzono że ....... w związku z powyższym stwierdza się ze ............"
    i na przykład stwierdzenie końcowe
    "płyta nadaje się lub nie nadaje się do naprawy"
    Niczego więcej nie wymagam.
    A tu koleś mi napisał.
    Płyta główna uszkodzona Do widzenia
  • #46
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #47
    wdogli
    Poziom 18  
    Ok.
    Przykład:
    Idziesz do lekarz. Płacisz za wizytę. Lekarz cię bada i mówi. Ma pan zepsute serce. Do widzenia.
    Wychodzisz od lekarza i nie wiesz czy masz zażywać jakieś leki czy może od razu wybrać się do chirurga i zrobić sobie przeszczep.

    NO I CO ??

    Tak właśnie jest z tą diagnozą w serwisie komputerowym. Dowiadujesz się Ma pan zepsutą płytę główną. NO I CO ?? Co mam z tym zrobić. Może się da ją naprawić?? No tak ale do tego potrzebuję wiedzieć co jej tak naprawdę jest. No ale nadal wiem że nic nie wiem bo po wykonaniu "EKSPERTYZY" dowiedziałem się że mam zepsutą płytę główną. To co mam zainwestować 1200 w nową płytę czy zapłacić kolejnej firmie 122 za ekspertyzę czy da się w ogóle tę płytę naprawić.
  • #48
    romoo
    Użytkownik obserwowany
    Jeśli dajesz do dobrej firmy- to w koszt naprawy wliczona jest expertyza.
  • #49
    wdogli
    Poziom 18  
    Nie zmienia to faktu że idąc do pierwszego serwisu nie uzyskałem pełnych danych za które chcą otrzymać ode mnie zapłatę.
    A więc mam prawo czuć się oszukany i uważać że wyłudzono ode mnie pieniądze.
    Tak czy nie ??
  • #50
    romoo
    Użytkownik obserwowany
    Powinieneś zapytać się czy naprawiają czy nie.
    Jeśli tak to niech robią swoje .
    Jeśli nie to kogo to obchodzi jak kom idzie w kosz.
  • #51
    wdogli
    Poziom 18  
    Dobra drążymy temat głębiej.
    A więc oddałem komputer do serwisu.
    Serwis napisał mi jako efekt "EKSPERTYZY" => "Płyta główna uszkodzona"
    Poza wynikiem ekspertyzy dostałem ofertę która była następująca:
    Nowa płyta główna => 1200 PLN
    Naprawiona płyta główna => 800 PLN
    To były ich ceny.
    Teraz ceny z wolnego rynku:
    Nowa płyta główna => 500-600 PLN z 3 miesięczną gwarancją
    Używana płyta główna => 300-400 PLN 1 miesiąc gwarancji
    Naprawa płyty głównej przelutowanie (re coś tam coś tam) mostka 300-400 PLN

    A więc wniosek jest prosty. Serwis zataja przede mną pełną informację abym w tym właśnie serwisie naprawiał mojego kompa za znacznie większe pieniądze niż u konkurencji. Mimo tego ze pobiera ode mnie opłatę za tak zwaną EKSPERTYZĘ
  • #52
    romoo
    Użytkownik obserwowany
    wdogli napisał:


    A więc wniosek jest prosty. Serwis zataja przede mną pełną informację abym w tym właśnie serwisie naprawiał mojego kompa za znacznie większe pieniądze niż u konkurencji. Mimo tego ze pobiera ode mnie opłatę za tak zwaną EKSPERTYZĘ


    Autoryzowany serwis nie naprawia podzespołów taka jest ich polityka jak w każdej branży zresztą nie tylko w komputerach.

    Ale dlaczego poszedłeś do autoryzowanego serwisu -- jest tyle dobrych firm.
  • #53
    wdogli
    Poziom 18  
    No właśnie dlatego że jest autoryzowany.
    ehhhh.....
    Co do tego czy nie naprawia to wcale nie jestem tego taki pewien może inaczej naprawia tylko nie własnoręcznie ponieważ znalazłem firmę w której robią te naprawy.
    Poza tym zaproponowali mi naprawianą płytę nie wiem czy moją za 800 PLN
  • #54
    Hucul
    Poziom 39  
    Pracuję w firmie prowadzącej serwis dla kilku dużych producentów elektroniki i wiem jak wygląda to od środka. Ceny napraw pogwarancyjnych zależą od cen dostawców części oraz cen robocizny narzucanych przez producenta. Ceny brane z Allegro czy Ebaya nie mają nic wspólnego z cenami od producentów komponentów. Serwis nie sprawdza co zepsuło się na płycie głównej, tylko wymienia tę płytę. Jeśli chcesz wykonać tanio naprawę pogwarancyjną to znajdź mały serwis wykonujący samodzielnie naprawy płyt głównych, zaopatrujący się w części na rynku wtórnym.
  • #55
    ygbd
    Poziom 10  
    To ja też o hp, bo ostatnio bardzo się popisali.
    Padła urządzenie wielofunkcyjne, uruchamiało się, pokazywał się ekran startowy i nic więcej się nie działo. Kontakt z ich firmowym helpdeskiem, przekazałem objawy, mam czekać - na podstawie tego co powiedziałem przygotują kosztorys naprawy.
    Przychodzi na kwotę ~3000zł, dzwonię i się pytam na jakiej podstawie to oszacowali, skoro nikt nawet się nie ruszył, żeby zobaczyć co i jak, przecież może wystarczy zrobić tylko twardy reset, może coś się odpięło, albo zepsuł się moduł za 300zł - w dużym uproszczeniu otrzymuję odpowiedź, że oni wiedzą lepiej co się zepsuło.
    No cóż, skutek jest taki, że znajdujemy serwis manual, inicjalizujemy od nowa vram, czyścimy i inicjujemy dysk, wgrywamy nowy firmware - drukarka odżywa (całość zajmuje około 2 godzin).
    Mogli zarobić kilka stów, ale jako, że chytry traci dwa razy, to nie dość, że nie zarobili, to już raczej nigdy nie zarobią, bo przestaniemy kupować ich sprzęt.
  • #56
    Urgon
    Poziom 36  
    AVE...

    Dwie historie:

    Komóreczka Motoroli E365. Padła mi w trakcie rozmowy na środku drogi. Nie dała się potem odpalić Poszedłem do serwisu. Koleś wziął ją na zaplecze, wrócił po pięciu minutach i mówi, że procesor spalony, trza wymienić. Koszt naprawy 80 złotych. Diagnostyka gratis. Wróciłem do domu. Rzuciłem tym telefonem o podłogę, bo straciłem wszystkie kontakty(trza zawsze trzymać je na karcie SIM). Telefon się włączył, skopiowałem je i znów padł. Z serwisu jestem zadowolony, bo mnie to nic nie kosztowało...

    Odtwarzacz MPIO HD300. Z winy mojej głupoty pękł na mrozie wyświetlacz. Do sklepu, przez który kupiłem zawiozłem, by mi oszacowali koszt naprawy. Wysłali na koszt serwisu dystrybutora do ich siedziby. Po miesiącu dowiedziałem się, że naprawa 1000 złotych(nówka kosztowała wtedy 1400) i czy chcę, by naprawiać, się zapytali. Powiedziałem, że się nie opłaca i żeby mi odesłali. Odtwarzacz wrócił do mnie, teraz uwaga: całkowicie wybebeszony! Nie zapłaciłem nic(diagnostyka w ramach gwarancji). Ale do jasnej cholery mogli go do kupy złożyć. Sprzęt działał przecież, tylko nic nie było na ekranie widać... Zamierzam sprowadzić sobie wyświetlacz z Tajwanu, oryginał. W sklepie, z którego korzystam kierownik powiedział mi, że mi to złożą do kupy za 50 złotych - mają speca od takich rzeczy. Jeśli się okaże, że będzie odtwarzacz nadal martwy, to się solidnie wpienię, bo to będzie znaczyć, że autoryzowany serwis rozszabrował mój sprzęt i odesłał mi części uszkodzone...
  • #57
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #58
    pudzianowski
    Poziom 28  
    tzok napisał:
    aqep napisał:
    Koszt naprawy powinien wyniesc 80 czy 260zl?
    W tym przypadku naprawa została dokonana przy okazji wykonania diagnozy usterki, bez żadnego dodatkowego nakładu pracy, nie widzę więc powodu by koszt miałby być znacząco większy od kosztu diagnozy. Liczyłeś się, że na tą diagnozę poświęcisz 1h i zarobisz za to 80zł, a "przy okazji" w tym czasie usunąłeś usterkę - nic Cię to nie kosztowało, ani nie poświęciłeś na to dodatkowego czasu, ani żadnych środków.

    Na każdą wykonaną naprawę udzielasz np. miesiąc gwarancji.I choćby dlatego rozumiem wzięcie dodatkowej opłaty za naprawę typu dokręcenie śrubki.
  • #59
    LuckyDj
    Specjalista - oświetlenie sceniczne
    Już gdzieś na elektrodzie (chyba w temacie o regulaminie i cenniku warsztatu) pisałem o regulaminie jaki spotkałem w jednym z serwisów RTV.

    1 Rozkręcenie urządzenia - xx zł
    2 Lokalizacja usterki - xx zł
    ...

    W razie nie wykonania naprawy i tak trzeba zapłacić i to słono.

    Chociaż...
    Nie raz sam przynoszę tam jakiś sprzęt jeśli nie mam pewności, albo nie czuję się na siłach samodzielnie wykonać naprawę.

    Jeden zobaczy taki regulamin i powie od razu - złodziej.
    Drugi (jak np ja) świadomie godzi się na naprawę i tyle.
    Przynajmniej wiem, że muszę zapłacić tyle i tyle na dzień dobry, plus wiem że zadzwoni do mnie pan i powie jaka jest usterka i ile będzie kosztować naprawa. Ja godzę się na to, albo nie. Jeśli nie to ponoszę koszta rozkręcenia, diagnozy, skręcenia i tyle. W końcu to też jego czas.

    Teraz drugi przykład:
    Kupiłem gramofon DJski, który kosztował mnie ponad 1200zł.
    Okazało się, że za cholerę nie trzyma obrotów. Został odesłany przez sklep w którym go kupiłem w ramach gwarancji do autoryzowanego serwisu.
    Wrócił rzekomo* naprawiony po tygodniu, a ja zostałem obciążony kosztami naprawy w wysokości 250zł !! za wymianę potencjometru PITCH (wartości 20zł + wymiana), który uszkodzony był od samego początku.

    To są złodzieje !

    * - usunięcie przez serwis usterki spowodowało powstanie drugiej, zupełnie innej, którą naprawił mi już inny serwis w ramach odżałowania utraconej gwarancji (której i tak nigdy nie miałem)
  • #60
    Kociak1984
    Poziom 14  
    Miałem sytuację z moim pierwszym laptopem. Otóż po mojej działalności padł w nim kontroler dysku i bezpiecznij (zwarły mi się piny... ups) Myślę sobie pójdę do serwisu. Zaproponowali mi że za darmo zdiagnozują problem, miałem im tylko opowiedzieć co zrobiłem że nie działa. Tydzień później dzwonią do mnie żebym przyjechał. Przyjeżdżam i okazuje się że naprawa miałaby kosztować około 1000zł, w tym ściągnięcie całej płyty głównej z USA. Podziękowałem i wyszedłem (mój ojciec kupił tego laptopa z rok wcześniej , z drugiej ręki, za około 800zł).
    Laptopa naprawiłem sobie sam, kupując na giełdzie płytę za 8zł (targowałem się z 10 :P ). Działa do dziś.

    [dopisek]
    Apropos GSM - kumplowi cztery lata temu zepsuł się telefon, Siemens C35 bodajże. Oddał do serwisu, niedługo potem odebrał z rachunkiem. Pokazał mi na dowód jak serwis może być uczciwy - było tam wyszczególnione - koszt elementów 35zł, wymiana procesora 25zł, jakieś przeczyszczenia, odkurzenia - 0zł.