Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego serwisy są z góry posądzane o wyłudzanie pieniedzy

oda 08 Lip 2009 00:23 12607 82
  • #1 08 Lip 2009 00:23
    oda
    Poziom 13  

    Od paru lat prowadzę serwis komputerów przenośnych ( laptopów). Mam już pewne obeznanie na rynku, doświadczenie, stałych klientów itp. Od pewnego czasu zauważyłem zjawisko klientów , którzy z góry traktują serwisy wszelakie jako bandę oszustów, wyłudzaczy i co im tam jeszcze przyjdzie do głowy. Przynosi taki sprzęt , dzwonimy z diagnozą i wstępną wyceną - o, drogo, jak to, to pewnie trzeba bezpiecznik wymienić albo jakiś kabelek się odłączył a wy tyle pieniędzy ?? Taki delikwent oczywiście jest oburzony, on wie przecież lepiej i jak ma jeszcze zły humor to nie omieszka zaznaczyć , że on sobie części posprawdza bo na pewno zamieniliśmy pół komputera.
    Są jeszcze lepsi - przez telefon mówią - to ja się zastanowię i oddzwonię. Cisza. Za trzy dni przychodzi - ja odebrać laptopa chciałem... Wiadomo, że uszkodzenia sprzętowe diagnozuje się na "wnętrznościach" a nie po nalepkach na obudowie, więc komputer jest w częściach :) To jeszcze źle ,że nie złożony ! Kilku pacjentów odebrało już od moich znajomych z branży laptopy w worku na śmieci, ja jeszcze się nie posunąłem, ale może powianiem...
    I tu pytanie - skoro ktoś wie lepiej - to dlaczego sam sobie nie naprawi tylko głowę ludziom pracującym zawraca i jeszcze od złodziei wyzywa? Skąd się takie organizmy wzięły? No i na dodatek jakieś posądzenia , że jak nie naprawili za 50 zł to na pewno części pokradli.
    Fakt, obecnie roi się od "serwisów" , w szczególności laptopowych, w których przeróżne rzeczy się zdarzają. Podobne przypadki dotyczą także innych branż , aczkolwiek zaczęło mnie i innych zajmujących się tym zaczęło to zjawisko drażnić - szkoda nerwów i czasu. Będę wdzięczny za spostrzeżenia i sposoby radzenia sobie z takimi przypadkami

  • Megger
  • #2 08 Lip 2009 01:33
    Enleth
    Poziom 10  

    Cóż, z perspektywy klienta mogę powiedzieć, że poziom usług serwisów komputerowych potrafi być naprawdę bardzo różny, od doskonałych i tanich (mam jeden sprawdzony, do którego chodzę głównie z portami do przelutowania - sprzęt przynoszę już odpowiednio rozkręcony, odbieram 10 minut później), aż po tragiczne - i to niezależnie od rzekomej opinii dobrego serwisu. Niedawno, na przykład, miałem nieprzyjemność kupić (a właściwie, prawie kupić) używanego ThinkPada X61s od pewnej znanej wrocławskiej firmy (nazwę z litości przemilczę, choć znający temat raczej się domyślą) prowadzącej serwis i komis laptopów, uważanej za najlepszych profesjonalistów w okolicy i za taką się podającej - co więcej, używającej w swojej siedzibie niemal wyłącznie ThinkPadów. Nie będę wymieniać wszystkiego, co z maszyną było nie tak, a nie zostało podczas sprzedaży zaznaczone (twierdzili oczywiście, że zrobili pełny przegląd i wszystko z pewnością jest jak nowe) - powiem tylko, że zamiast specjalnych prowadnic absorbujących drgania i uderzenia, jednego z najważniejszych elementów konstrukcji ThinkPada, na którym szczególnie mi zależało ze względu na zastosowanie jakie miałem dla tego komputera, do zamocowania dysku użyli papierowej taśmy klejącej. Oczywiście, odpowiednie prowadnice mieli w sprzedaży, za jakieś śmieszne (w porównaniu z ceną samego laptopa, mimo, że używanego) 30zł. I doskonale o tej taśmie, jak i o innych problemach wiedzieli - ot, mieli nadzieję, że trafią na frajera. Facet w biurze nawet słowa nie odważył się pisnąć oddając pieniądze, a inny, który mi dzień wcześniej tego laptopa sprzedał, uciekł na zaplecze widząc co się dzieje...

  • #3 08 Lip 2009 09:16
    Romulus7874
    Poziom 26  

    Enleth napisał:
    Cóż, z perspektywy klienta mogę powiedzieć, że poziom usług serwisów komputerowych potrafi być naprawdę bardzo różny

    mieli nadzieję, że trafią na frajera.

    Znam przypadki wymiany płyty głównej,procesora i zasilacza.Gdzie ewidentnie zasilacz nie wyrabiał.Na częściach najlepszy zarobek.
    Inna beczka.
    W niemczech.Mój gospodarz oddał 10-letni ciągnik do serwisu (MF).Po powrocie z naprawy (uszczelka pod głowicą) za jakiś czas przychodzi pocztą faktura.Czytają wszyscy.No to i ja spojrzę.A tam obok robót okołogłowicowych -wymiana pompy wody.Dodam.że tam nikt się nie bawi w wymiany łożysk itp.Wszyscy dopiero ujrzeli ową pompę(!?!#*!)Telefon do serwisu.Miły pan wyjaśnił,że owszem wymienili ją bo nie była dobra.Za jakiś czas na pewno by się zepsuła.W ten sposób oszczędził nam kolejnej wizyty w serwisie.Co było robić,kobyłka już u płota.
    I wiele innych przypadków,gdzie znajomy niemiec odbierając samochód dowiedział się ,że ma uzupełniony płyn do spryskiwaczy w ilości 2 litrów,gdzie było pełno przed oddaniem samochodu do warsztatu.Oczywiście dowiedział się o tym z faktury.
    Twierdzę,że generalnie serwisy/firmy naprawcze,dzielą klientów na swoich i frajerów.Obcych nie będzie żalu pociągnąć za kieszeń.A niech płaci jak się nie zna.Trzeba było szkoły kończyć!
    Oczywiście nie wszyscy i nie wszędzie.Czasem j.w podejrzliwość klienta (potencjalnego frajera) dotyka normalnej,dobrej firmy.
    Skąd to się bierze? Ano, zanim się odda sprzęt/samochód do naprawy poszukuje się rozwiązania problemu (i ewentualnie ile to będzie kosztowało)w internecie.Wtedy wszystko co ponad "porady" jest podejrzane. Większość wie jak jest.
    Pozdrawiam.

  • #4 08 Lip 2009 09:34
    Hucul
    Poziom 39  

    Klienci są coraz bardziej świadomi swych praw , co prawda czasem przesadzają .
    Mając złe doświadczenia własne lub zasłyszane wolą dmuchać na zimne i nie wierzą nikomu .
    Przy niskich cenach nowego i używanego sprzętu klient nie może pojąć , że serwis jest nadal drogi .
    Nawet markowe serwisy zatrudniają pracowników o rożnych kwalifikacjach , można trafić naprawdę źle :cry:

  • Megger
  • #5 08 Lip 2009 09:36
    Jarosx9
    Poziom 35  

    Z punktu widzenia właściciela serwisu blacharsko-lakierniczego mogę powiedzieć że dużo zależy też od charakteru klienta.
    Są ludzie którym za żadne skarby się nie dogodzi, im jest zawsze za drogo/za długo i za mało zrobione, oni zawsze wiedzą lepiej. Staram się takie charaktery wyłapywać (i innym też radzę) już przy oddaniu samochodu (sprzętu) do naprawy (krótka rozmowa), bo później przy odbiorze jest już znacznie gorzej i biadolenie że jeszcze to/jeszcze tamto/urywanie umówionej kwoty itd.
    I to wszystko się tyczy też serwisu komputerowego. Proponuję sobie zrobić druk zamówienia na którym wyszczególniamy co jest do zrobienia np. diagnostyka, wymiana, naprawa, cena, przybliżony termin itp. i dajemy klientowi do zapoznania się i podpisu.

  • #6 08 Lip 2009 10:39
    xuzi
    Poziom 13  

    Na szczęście jak na razie serwisy komputerowe udało mi się omijać szerokim łukiem. Wypowiem się na za to na temat serwisów mechanicznych i mechaników. Nie wierze w to co mówią mechanicy i z góry zakładam, że naciągają swych klientów. Nie mówię tego z zawiści ale z doświadczenia. Już nie raz i co gorsza nie dwa miałem nikłą przyjemność przekonywać się o tym, że deklarowana naprawa za którą zapłaciłem okazywała się ściemą. A w rzeczywistości zostało coś tylko podreperowane, podrobione lub wcale nie było naprawiane. Zastanawiam się tylko czy dobrze zrobiłem, że za każdym razem odpuściłem twierdząc, że szkoda nerwów i czasu bo pieniędzy i tak nie odzyskam. Choć nie ukrywam wciąż mam nadzieję, że w tej branży są jeszcze uczciwi.

  • #7 08 Lip 2009 10:56
    tzok
    Moderator Samochody

    Najgorsze co serwis może zrobić to umówić się na konkretną kwotę a potem wystawić większy rachunek. Popieram wstępną wycenę, ale jeśli w czasie naprawy "coś wyjdzie" to należałoby się skontaktować z klientem i poinformować go o tym.
    Podobnie jeśli serwisant uszkodzi sprzęt podczas naprawy, np. coś urwie, złamie etc. to nie może za naprawę tej części kasować klienta, nie może też pokleić i udawać że nic się nie stało, to jest jego strata - ma wymienić uszkodzoną część na nową za własne pieniądze (może się od takich wypadków ubezpieczyć).

    Z samochodów akurat (bo z serwisów komp. to raczej nie korzystam) mnie np. "rozbroił" mechanik który wymieniał mi nagrzewnicę (prosta naprawa, dostał nową nagrzewnicę i nawet nowe opaski do upinania kabli (bo stare przy demontażu deski trzeba przeciąć) - umówiony koszt naprawy 300zł. Nie dość, że nie zrobił w umówionym terminie to jeszcze skasował 350zł bo "musiał uzupełnić płyn" (no co za zaskoczenie, że po wymianie nagrzewnicy trzeba uzupełnić płyn, nie mógł tego przewidzieć)... swoją drogą płyn był poniżej znacznika "min" :/

  • #8 08 Lip 2009 14:03
    DrHause
    Poziom 15  

    Takich problemów nie mają np. lekarze, czy adwokaci.
    Wniosek jest prosty, tam w przeciwieństwie do naszych serwisów nie ma sprzedawania swojej wiedzy za "psie grosze".

  • #9 08 Lip 2009 14:16
    tzok
    Moderator Samochody

    Prawda jest taka, że kompetencje pracowników wielu serwisów są nikłe, a dobre serwisy nie robią nic by zwalczać nieuczciwą konkurencję. Normą się stało, że serwis daje gwarancje na wymienione części ale nie na naprawę, kasują za wymianę części które wymienili w poszukiwaniu usterki, mimo że części te były dobre lub zostały uszkodzone podczas szukania usterki.
    Z drugiej strony to niestety wygląda tak, że częściej trafi się na nieuczciwy niż na uczciwy serwis, więc jak klienta nacięli w 5 poprzednich serwisach, to nie ma się co dziwić, że jest podejrzliwy i wybrzydza. Poza tym jeśli serwis w ciemno wymienia po kolei wszystkie części to co tu mówić, że płaci się za wiedzę... nawet małpa z odpowiednim zapleczem sprzętowym wykona w ten sposób naprawę.
    Z drugiej strony niektórzy może i mają wiedzę ale wyraźnie ją przeceniają, np. naprawa TV - w serwisie min. 150zł (to mniej więcej tyle ile cały TV był wart), może by i serwisant wiedział, którą część trzeba wymienić, ale ja "w ciemno" (pytałem na forum, ale precyzyjnie i tak nikt skory do odpowiedzi nie był, albo były "sprzeczne zeznania", ale dla formalności - ostatecznie dostałem prawidłową poradę, tylko już po tym jak kupiłem wszystkie części) za 30zł wymieniłem cały blok synchronizacji i TV do dziś działa. Więc do wiedzy mam szacunek, ale bez przesady, co za dużo to nie zdrowo, wiedza opłaca się, bo można szybciej usunąć usterkę i tym samym zrobić więcej napraw w ciągu dniówki, ale jeśli serwisant bierze za 5 minut roboty i wymianę jednej części za 50gr 200zł to coś tu jest nie tak. Wygląda po prostu na to, że serwisów jest za dużo i nie mają co robić, więc muszą zarobić dniówkę na 3-4 naprawach, mimo że mogli by tych napraw wykonać np. 15 na dzień.

    Dla klienta taką psychologiczną barierą jest stawka 50zł za każdą rozpoczętą godzinę naprawy, no powiedzmy 80zł jeśli to jest naprawa u klienta (z dojazdem), ale na pewno będzie zachwycony jak serwisant, uczciwie powie, że się nie narobił i może policzyć troszkę taniej (choćby 5zł) - w ten sposób ma pewne, że klient będzie zadowolony będzie nadal korzystał z jego usług oraz że poleci go swoim znajomym jako uczciwego i rzetelnego fachowca, za to jak zacznie wyjeżdżać z tekstem, że za wiedzę to trzeba płacić tylko rozdrażni tym klienta. Zawsze też lepiej wstępnie podać większą sumę, a potem skasować mniej niż na odwrót.

  • Megger
  • #11 08 Lip 2009 14:42
    tzok
    Moderator Samochody

    Do w/w no nie wiem, ale jak dla mnie to 900zł za wymianę UPG + szlif to "ciut" dużo, no i nie ma co tu mówić o płaceniu za wiedzę, bo to prosta czynność, tylko trzeba mieć sprzęt odpowiedni (podpowiedź - sprzęt nie musi się zamortyzować po roku od zakupu), no ale to w końcu Warszawa... za te 2000zł to normalnie zrobiłby całą "górę" silnika. Ceny nowej maglownicy nie znam, regeneracja jak sprawdziłem to ok 500zł, robota pewnie 300-400zł, potem jeszcze zbieżność.

    Pomijając już zasadność tego rachunku - tylko potwierdza to to co napisałem - lepiej umówić się na więcej, a policzyć mniej, niż na odwrót.

  • #12 08 Lip 2009 15:00
    carrot
    Moderator Samochody

    To ja napiszę, jak to wygląda z "drugiej strony barykady"
    Przyjeżdża klient na wymianę przepływomierza w passacie B5, z wkładem w łapie, otwieram maskę a tam dziura w przewodzie dolotowym, taka, że palec wchodzi, widoczna od razu, bo na samej górze przy kolektorze, w dodatku wszystko wokół ochlapane olejem, reszta czysta, tak, że nie da się tego nie zauważyć. Pytam się go po co chce wymieniać przepływkę, skoro jest najprawdopodobniej dobra, on na to, że był w warsztacie i kazali wymienić, ale nie mieli tamperproof torxa, żeby to zrobić, mało z tym, nie mieli nawet vag-a, żeby sprawdzić czy faktycznie nie działa. Wymieniłem kawałek węża, podłączyłem komputer, sprawdziłem przepływomierz (oczywiście dobry) i klient odjechał zadowolony (no może, nie całkiem, bo został mu zbędny wkład przepływomierza za jakieś 250zł).
    Inny przypadek: przyjeżdża gość mondeo i od progu krzyczy, żeby mu wymienić silniczek krokowy, bo obroty falują. Pół godziny tłumaczenia, że coś takiego w tym aucie nie występuje, i problem leży gdzie indziej. Nic z tego, on wie lepiej, bo wyczytał gdzieś na forum, że to jego wina, a ja się nie znam.
    Przypadków z klientami, którzy wiedzą lepiej, co w ich aucie jest zepsute mam tyle, że mógłbym napisać książkę.
    Dlatego nie traktujcie każdego mechanika/serwisanta jako potencjalnego złodzieja, wiadomo, trafiają się nieuczciwe firmy, ale większość ludzi z branży ciężko pracuje na chleb

  • #13 08 Lip 2009 15:06
    tzok
    Moderator Samochody

    W ogólności się z Tobą zgadzam, mam jedynie zastrzeżenie do słowa "większość" w ostatnim zdaniu, bo z własnego doświadczenia odnoszę zgoła inne wrażenie.

  • #14 08 Lip 2009 15:53
    Jack14
    Poziom 37  

    To ja z własnego niemiłego doświadczenia na temat serwisu pewnej marki samochodu.
    Miałem do wymiany uszczelniacze zaworów pomyślałem gdzie mogą to zrobić najlepiej oczywiście tylko w serwisie (to był mój błąd).
    Po dostarczeniu samochodu do serwisu od razu poprosiłem o wykonanie badania kompresji (wynik bardzo dobry, zero wody, oleju kompresja dobra równa).
    Samochód został w warsztacie i pierwsze co mnie "ucieszyło" przy odbiorze samochodu to oczywiście kwota do zapłaty zawyżona ponad 3 krotnie od ustalonej dlaczego?
    Panowie w serwisie pozwolili sobie bez mojej wiedzy i zgody wykonać planowanie głowicy (ponoć była to konieczność) czego już nie byłem w stanie udowodnić, a powoływanie się na wynik wcześniej wykonanego badania wzruszali tylko ramionami i mówili, że czasem tak jest.
    Powiedziałem sobie trudno i myślałem, że to już wszystko, a tutaj na fakturze jeszcze kilka setek zestaw naprawczy do gaźnika bo ponoć nie trzymał norm CO2 :cry:
    Zapłaciłem i wyjechałem.
    Ujechałem chyba z 20 km a tu ssanie jak było włączone tak jest włączone wolne obroty to jakieś 1300, a paliwo w zbiorniku niemal znika.
    Wróciłem do warsztatu i poprosiłem o "zepsucie" mojego autka czyli powrót do stanu z przed naprawy gaźnika.
    Wracałem tam jeszcze przez tydzień i nic otrzymałem za to propozycję kupna nowego gaźnika (wymiana gratis).
    Po kilkunastu wycieczkach do serwisu postanowiłem zażądać zwrotu pieniędzy (za "naprawę" gaźnika), a sam poszedłem po rozum do głowy i pojechałem do prawdziwego fachowca od gaźników.
    "Gościu" po wysłuchaniu pracy silnika :idea: stwierdził, że gaźnik jest kompletnie rozregulowany i na dodatek źle ustawiony rozrząd (co okazało się zresztą prawdą i dlatego brawo dla autoryzowanego serwisu).
    Po trzech godzinach samochód śmigał jak trzeba i ja teraz też tylko śmigam "dodaję gazu" jak mijam nieszczęsny autoryzowany serwis.
    Moja noga tam więcej nie postanie jeśli nawet był by to ostatni warsztat w moim mieście to nigdy więcej.

    Ku przestrodze.

  • #15 08 Lip 2009 17:27
    serwal
    Poziom 20  

    Serwis autoryzowany Fiata kilka lat temu.
    Trzeba wymienić filtry, sprawdzić komputer sterownik i same pierdoły. Na hale serwisową nie mogę wejść, podglądu nie ma, auto muszę zostawić na parkingu i kluczyki oddać serwisantowi. Przychodzi za pięć minut i pyta jak uruchomić auto nie wie, i dobrze myślę sobie bo nie po to zakładałem nietypowe ocięcie zapłony by wszyscy je znali. Po wymianie zadań wjechałem na hale serwisową i już żadna siła mnie stamtąd nie ruszyła. Po zgaszeniu silnika i wymianie zdań z serwisantem przychodzi do mnie młody mechanik (uczeń?), wyciąga bagnet od oleju, sprawdza poziom i mówi mało. Łapie butelkę z olejem i..... pogoniłem go. Więcej tam nie pojechałem i wszystkim odradzałem.
    Powód: jeśli ktoś chce mi uzupełniać olej w aucie minute po zgaszeniu ślinika to:
    a jest dyletantem
    b naciągaczem
    c dywersantem
    Zapewniam że olej sprawdzałem dzień wcześniej i poziom był w normie.

    Inna historia.
    Warsztat, jakieś auto z grzebaniem w skrzyni biegów.
    Przy składaniu skrzyni zostały części, które zauważono jak klient wyjechał. A ten wyjechał, ujechał 500m i poprosił o holowanie.
    Oczywiście nikt mu nie powiedział że to wina składającego skrzynie, za to musiał dopłacić jakieś 300 zł i wciśnięto mu części wygrzebane ze złomu. O czym tez nie wiedział.

  • #16 08 Lip 2009 17:57
    Jack14
    Poziom 37  

    To jeszcze jedna moja przygoda z autoryzowanym ale już nie tej samej marki kilka ładnych lat temu.
    Pytanie w serwisie: "ile mnie będzie kosztowała wymiana "gum" na wahaczach przednich" po skrupulatnym sprawdzeniu numeru nadwozia daty produkcji itp. oferta 50zł x4 plus wymiana 350 zł.
    Podziękowałem i w innym serwisie nie autoryzowanym ale specjalizującym się w naprawach tego typu marek samochodów 250zł za wszystko :idea:.

    ps

    Jednak warto korzystać nie koniecznie z autoryzowanych pod warunkiem, że nie będzie to Pan Kowalski prowadzący serwis w garażu mający do dyspozycji tylko młotek i przecinak.

    Jeszcze raz przestrzegam przed złymi (tylko z nazwy autoryzowanymi) i oczywiście nie wszystkimi bo wierzę, że w Polsce jakieś serwisy zasługują na miano super serwisu (nie koniecznie związanego z motoryzacją) ja na taki nie trafiłem.

    Pozdrawiam.

  • #17 08 Lip 2009 20:31
    oda
    Poziom 13  

    Większość postów dotyczy klientów których ktoś chciał naciągnąć.
    Brakuje opisów "zza drugiej strony barykady" czyli przykładów klientów którym nikt nie dogodzi, wiedzą lepiej lub z założenia kombinują jak tu mieć taniej / za darmo, nie szczędząc środków. To dopiero może być ciekawe :). Tak jak zauważył Kolega Carrot , większość ludzi zarabia uczciwie na życie. Większość klientów też nie ma manii prześladowczej, podpowiadającej mu Serwis=Złodzieje.
    Prosty przykład - dołożenie pamięci RAM .Dysk wyjęty bo waaażne dane . Pamięci dedykowane, sprawdzone , działają. Po paru tygodniach - reklamacja bo gra (jedna ) nie działa i trzech nadwornych specjalistów IT z firmy powiedziało,że to napewno pamięć. Gra wywalała komunikat "Not enought Virtual Memory". Więc co, dokładali pamięci więc pewnie coś zrobili że nie działa. Po co zadzwonić do supportu gry, przeczytać FAQ... Tym razem dysk był więc się zlitowałem. Zrobiłem to co pierwsze mi przyszło do głowy - ustawiłem wielkość pliku swap, który ww. specjaliści dostosowali do 512 MB ręcznie po instalacji syst. ( domyślnie jest automatycznie ). A powiniem wystawić fakturę na 50 % wartości pamięci " konfiguracja pliku wymiany" za zawracanie ...., przecież serwis jest zły i wyłudza . Jegomość wyszedł czerwony ze wstydu za swoich doradców, z zupełnie inną miną niż kiedy deklamował - ja z reklamacją...
    Następny rodzaj klientów działa na zasadzie - tu chcą drogo to ja zaniosę gdzie indziej . I tak do śmierci całkowitej, sprzętu.
    Następni wiedzą lepiej , posiłkując się forami wszelkiej maści. Brak podświetlenia matrycy - to inwerter - bo najtańszy na allegro :). Jak się okazuje, że np świetlówka albo brak jakiegoś sygnału ster. z płyty - niemożliwe, przecież na forum napisali ....
    Brak obrazu na matrycy - diagnoza - grafika - ale jak to, na monitorze zewn. jest obraz, taki w dziwne szlaczki co prawda....
    Że za wymianę elementów których koszt łączny pewnie nie przekracza kilkudziesięciu zł ktoś wiziął 150zł - oburzenie. Więc dlaczego nie weźmie narzędzia do ręki i sam nie naprawi ? Rozumując w ten sposób można by było nazywać wszelkich producentów czegokolwiek mafią wyłudzająca haracze. 95% elementów ( tranzystory, diody itp ) na płycie głównej każdego urządzenia elektronicznego kosztuje średnio kilkanaście centów ( przy olbrzymich ilościach , jakie zamawiają fabryki ). Obudowa - wtryskarka , granulat i do dzieła . No to dlaczego komputer kosztuje 1000 zł ? Silnik w samochodzie to tylko kilkadziesiąt kg metali , trochę uszczelek ... A remont silnika 2000 zł - jak to ! Karoseria - blacha. No to dlaczego samochód kosztuje kilkadziesiąt tys. zł ? Przecież to rozbój w biały dzień. Jakoś pod fabrykami nie koczują tłumy oszukanych klientów, którzy po zakupie stwierdzili , że oni sobie to mogli sami wyklepać na kowadle , złożyć do kupy i będzie jeździło albo pisało maile.
    Najbardziej wymądrzają się ci, którzy nie wiedzą jak się do czegoś zabrać. A majster musi mi zrobić i kropka, za tyle ile ja mogę zapłacić. Skoro są tacy mądrzy dlaczego nie naprawią sami, nie kupią sobie części z aukcji itp. Jeszcze jedno - jak taki już coś sobie kupi , nieważne czy to mp3 za 30zł , laptop za 1500 czy samochód za 50 tys, to jego jest najlepsze i jak się nawet zepsuje to napewno da się naprawić za grosze i to od ręki. Taka mentalność się zdarza.
    Do serwisów nieuczciwych to tez coś dorzucę, w ramach zwalczania nieuczciwej konkurencji. Czasem w dziale laptopy hardware zdarzają się posty w stylu: Mam laptop taki i taki od klienta, które mostki mam grzać hot-airem i jaką temperaturą? Proszę o poradę. . Powinien być dopisek - Jak mi już powiecie jak mam naprawić klientowi komputer to czy 600zł za taką naprawę nie będzie za mało i ile dać gwarancji ?

  • #18 08 Lip 2009 22:10
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    A ja tam sie nie wstydzę że za wiedzę sie płaci .
    Przeprogramowanie pamięci + prace około xxxxzł.
    Nie masz sprzętu ani wiedzy więc płać albo jezdzij autobusem/ tramwajem.
    Ale fuszeki u mnie nie zaznasz.
    I ludzie sie nie boją zostawiac furki.A jak sie boją i ida do innych to maja tanio spaprana robotę.
    NIE DA SIĘ TANIO I DOBRZE.

  • #19 09 Lip 2009 07:35
    Chris_W
    Poziom 36  

    Sporo roszczeń jest również w branży GSM. Jednak u mnie rozwiązuje problem szczegółowo rozwiązany 'dowód oddania sprzętu do naprawy'. Są tam ważne paragrafy z punktu widzenia serwisu i klienta - brak odpowiedzialności za utrate danych - o co najczęściej klienci się czepiają (ileż to sie nasłuchałem o sprawach w sądzie...), info o ryzykownej naprawie że telefon może być w gorszym stanie niż wcześniej (jesli klient wyrazi zgodę na taka naprawę) - ma to znaczenie szczególne w tej branzy bo nawet minimalne ślady wilgoci mogą powodować trudne do ustalenia uzkodzenia telefonu zmieniające sie z godziny na godzinę, więc każdy potencjalny zalaniec - ma status 'ryzykownej naprawy'. Inne rzeczy to podmiany baterii - też sie trafiają tacy co się upierają że podmieniono, dotyczy to również innych części po nieudanej naprawie (lcd, głośniki itp.) - ale na to nie ma rady. Jeszcze inna grupa 'pieścików' co pieszczą swój ukochany telefonik jakby był skarbem wielkim - najmniejszą ryskę zauważają - a czasem się zdarza że panel sobie leży rozebrany na biurku i rysy rzeczywiście mogą powstać w serwisie.
    Na 'potwierdzeniu' zatem szczegółowo opisywany jest stan techniczny (te nieszczęsne rysy itp.), numery baterii - tłumaczone jest przy okazjii o utracie danych o mozliwych diagnozach dla danej usterki, o zalaniu i ryzykownej naprawie. Bardzo często wystepuje zdziwienie jeśli naprawa nie powiodła się - bo z reguły wydaje się że nie ma nienaprawialnych urządzeń - akurat tak drobna elektronika ma to do siebie że statystycznie 'centrów usterkowych' jest tysiące razy więcej niż w klasycznej elektronice konsumenckiej - a po zawilgoceniu to nawet miliony razy więcej - odległości ścierzek, również ich szerokości rzędu ułamków mm powoduja że łatwo one się przerywają na przegięciach i łatwo ulegają zwarciom po zawilgoceniu. A zwykle kropla wody kapnięta na PCB - ładnie rozlewa się między elementami i za godzinę mamy juz pokryte elementy osadem z elektrokorozji. Więc tu cudów nie ma - pozostaje wymiana płyty.
    Pozdrawiam.

  • #20 09 Lip 2009 09:28
    ghost666
    Tłumacz Redaktor

    Tylko że z drugiej strony, serwisy GSM (oczywiście nie wszystkie) też ostro rżną klientów, zazwyczaj podając najdroższą diagnozę. Przykład: upuszczony telefon - diagnoza - roztrzaskana płyta główna, na 100%. Koszty wymiany - co najmniej 400zł. Pan z serwisu nie zwrócił uwagi na to że po odpowiednim dociśnięciu telefon działał... Faktycznie to po prostu taśma od LCD wyczepiła się z złącza na płycie głównej. Naprawione w domu w godzinkę...

    Przykłady można by mnożyć, np. branża komputerowa. Przychodzi drukarka z jakimś problemem. W sumie nie wiadomo co. Po umyciu całej faktura na 200zł. Popsuty monitor? Zimny lut - przelutowany + umycie, 300zł.

  • #21 09 Lip 2009 10:18
    xuzi
    Poziom 13  

    carrot pochwal się gdzie mieści się Twój zakład, może zyskasz kilku klientów z krk :D

  • #22 09 Lip 2009 11:03
    Chris_W
    Poziom 36  

    ghost666 napisał:
    Tylko że z drugiej strony, serwisy GSM (oczywiście nie wszystkie) też ostro rżną klientów, zazwyczaj podając najdroższą diagnozę.

    Zgadza się. Ale praktyka dobrego serwisu GSM jest taka - klient zawsze wie o kosztach - nic nie jest naprawiane bez jego zgody, czasem jest minimalny próg udanej naprawy (np. 30pl wzyż), aby wyeliminować proceder darmowych ekspertyz, u mnie w serwisie istniał jednak obyczaj darmowej ekspertyzy - klient zawsze mógł sie nie zgodzić jeśli ekspertyza wykazała że do wymiany jest układ ładowania, często wtedy jak wiedział co jest popsute próbował samemu lub gdzie indziej, ceny były wysokie ale to bardziej dla selekcji 'prawdziwych' klientów - tak aby małolaty nie przylatywały z telefonem 'totalnie rzeźbionym' i nie liczyli na naprawę za 10-20pln, za nienaprawione nic sie nie płaci oczywiście.
    Czy to jest rżnięcie klientów - częściowo - bo ten co chce szybko i profesjonalnie naprawić zapłaci 200pln za LCD - gdzie częśc ta kosztuje 60pln. Ale z drugiej strony klient o wszystkim wie - i w każdej chwili może sobie przekalkulować czy mu się opłaca i czy warto. Nie wyobrażam sobie jak można wymienić coś więcej niż się ugadało i naliczyć dodatkowe koszty - no w głowie mi się nie mieści taka kultura...

  • #23 12 Lip 2009 02:09
    habrozaurus
    Warunkowo odblokowany

    Sam działam w branży gsm, podobnie jak Chros_W. Zgadzam sie także z jego słowami. Naprawdę nie wyobrażam sobie jak można naprawiać/wymieniać dodatkowo cos, o czym wczoesniej nie było mowy, ja zawsze informuję klienta o ew. dopłacie ponieważ to i tamto. Wtedy sprawa jasna.
    Obawiam się, że na tych wszytskich "mondrych" klientów ma wpływ internet. Nie mają pojęcie o temacie, franek im napiszę na forum, że uszkodzone będzie na pewno to, a ty później tłumaczysz godzinę, że klient sie myli.
    @tzok, Ty w ogóle widzę musisz być samowystarczalny. Widzę podliczasz, remont auta, a to serisant od tv za dużo chciał, zacznij może robić własne mleko i chleb, bo przecież w sklepie też mają powiedzmy 50 gr zarobku na chlebie, a mogliby mieć przecież 10 gr :D Zastanów się trochę nad tym. No i moja standardowa rada na taką sytuację, otwórz obok swój kramik, rób to samo, lepiej i taniej i w ten sposób będą wszyscy zadowoleni.

    A tak bardziej ogólnie wielu ludzi postrzega tez sewisy jako złodziei, ponieważ czasem zdarza się tak, że za chwile pracy chcą "dużo" pieniędzy. Tylko żaden z nich nie pomyśli ile ten serwisant wpakował siana w sprzęt, i ile czasu/nerwów/pieniędzy kosztowało go pozyskanie wiedzy. I to w tym wszystkim jest najsmutniejsze.
    Jeżeli chodzi o złe i dobre serwisy, to tak jest ze wszystkim w życiu i raczej trzeba przyjąc to do wiadomości.

    Na koniec chyba nie mniej ważna kwestia. Jesteśmy narodem smutasów, marud i chyba zawsze coś nam nie będzie pasować ;)

  • #24 12 Lip 2009 12:08
    tzok
    Moderator Samochody

    habrozaurus napisał:
    Na koniec chyba nie mniej ważna kwestia. Jesteśmy narodem smutasów, marud i chyba zawsze coś nam nie będzie pasować ;)
    No i bardzo dobrze, bo jakby nam wszystko pasowało to nigdy nie byłoby żadnego postępu, bo przecież wszystko jest dobrze i nic zmieniać nie trzeba...
    Co do mojej samowystarczalności - tak się składa, że mam niejakie pojęcie o pracy serwisu i o elektronice, więc zdaje sobie sprawę z kosztów i stopnia skomplikowania napraw, po prostu wyrażam swoją opinię - narobiło się masę różnej maści serwisów, które nie mogą na siebie zapracować, kiedyś był u mnie w mieście jeden serwis TV, na naprawę się czekało dłużej ale było tanio i solidnie, a serwis miał robotę "na okrągło". Teraz jest serwis RTV prawie na każdym osiedlu... jasne, że więcej jest sprzętu RTV, ale jest też tańszy i nie opłaca się go naprawiać, zwłaszcza po cenach jakie proponują serwisy. Kiedyś sprzęt był drogi, a serwis tani, teraz jest odwrotnie, kiedyś też jeden TV czy samochód wystarczał na 20-25 lat, a teraz... co gorsza wraz z powiększeniem się ilości serwisów spadł ich poziom. Kiedyś w serwisie pracowali fachowcy, a dzisiaj często ludzie po zawodówkach, nie potrafiący przeczytać dokumentacji technicznej.

  • #25 12 Lip 2009 12:14
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Dlatego trzeba wybrać 1 i trzymać sie go a nie skakać w poszukiwaniu taniego i solidnego bo takie nie istnieją.
    A jak istnieja to niechybnie zbankrutują.

  • #26 12 Lip 2009 13:15
    tzok
    Moderator Samochody

    ...ale zanim się znajdzie ten jeden trzeba trochę poszukać, bo te tanie i solidne z dawnych czasów już poupadały, więc trzeba szukać czegoś nowego. Tylko jak? Czym się kierować? Dopóki nie skorzystasz z ich usług to się nie dowiesz, no i jak tak "skaczesz i szukasz" to często zanim znajdziesz ten właściwy kilka(naście) razy się natniesz, stąd taka a nie inna opinia.

  • #27 30 Lip 2009 22:55
    aqep
    Poziom 10  

    Przynosi mi klient laptopa. Wstepna diagnoza martwy,(po rozmowie z nim) zwarcie na wejsciu zasilacza. Laptop zostaje do sprawdzenia umowiona kwota diagnozy 80zl , naprawa jesli usterka zostanie zdiagnozowana od 180zl. Godzina laptop rozebrany po sprawdzeniu modulu zasilania (w tym lapku oddzielna plytka) okazuje sie ze "lezy" sobie na niej kawalek blaszki (nie wiadomo skad, laptop z drugiej reki), efekt taki ze zwierala (losowo) zasilanie i czasem klientowi sie nie uruchamial lub "wygasal". Po zabraniu jej problem rozwiazany sprzet dziala poprawnie. Koszt naprawy powinien wyniesc 80 czy 260zl?

  • #28 30 Lip 2009 23:00
    Hucul
    Poziom 39  

    aqep napisał:
    Koszt naprawy powinien wyniesc 80 czy 260zl?

    Ja policzyłbym 100-120 ...

  • #29 30 Lip 2009 23:48
    tzok
    Moderator Samochody

    aqep napisał:
    Koszt naprawy powinien wyniesc 80 czy 260zl?
    W tym przypadku naprawa została dokonana przy okazji wykonania diagnozy usterki, bez żadnego dodatkowego nakładu pracy, nie widzę więc powodu by koszt miałby być znacząco większy od kosztu diagnozy. Liczyłeś się, że na tą diagnozę poświęcisz 1h i zarobisz za to 80zł, a "przy okazji" w tym czasie usunąłeś usterkę - nic Cię to nie kosztowało, ani nie poświęciłeś na to dodatkowego czasu, ani żadnych środków.

    Niby umówiłeś się, że naprawa od 180zł... no ok, ale jeśli już klient naprawia to nie płaci osobno za diagnozę, za nią płaci tylko jeśli zrezygnuje z naprawy, dlatego nie rozumiem skąd Ci się wzięło 260zł. Jeśli w tej sytuacji skasujesz go te 180zł to mimo wszystko powinien jeszcze odejść w miarę zadowolony, zwłaszcza jak ładnie "fachowo" nazwiesz tę usterkę (np. "usunięcie zwarcia w module zasilania").

  • #30 31 Lip 2009 17:07
    arekb81
    Poziom 24  

    Właśnie przez m.in. takie rzeczy, mam na myśli sytuacje opisaną przez Aqep serwisy są z góry posądzane o wyłudzanie pieniędzy. Jeśli serwis jest uczciwy, to w takiej sytuacji policzy za naprawę niewiele więcej niż za samą diagnozę.

    Natomiast nieuczciwy wykorzysta sytuację do łatwego złupienia klienta i skasowanie 200-300 zł.

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME