Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Napad.pl
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Żarówki odejdą w przeszłość

KazekTP 03 Wrz 2009 21:47 16702 161
  • Napad.pl
  • Napad.pl
  • #123 03 Wrz 2009 22:23
    KGS
    Poziom 23  

    Jestem ZA ,tym bardziej,że Piła to moja okolica.Dobrze,że chłopaki z Philipsa myślą!

  • #124 04 Wrz 2009 01:01
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Żarówki odejdą w przeszłość
    W pilskim POLAMie dokonują wynalazków na miarę Edisona. Nie sztuka wynaleźć żarówkę, ale sztuka wynaleźć taką, która świeci (zgodnie z wymaganiami komisarzy ludowych). :!::idea::!:

  • #126 06 Wrz 2009 07:19
    leszek1piast
    Poziom 11  

    Żarówka 99W to żart,wycofano żarówki o mocy powyżej 80W .http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090903/REG00/823389033

  • #127 06 Wrz 2009 07:38
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD

    Tragedia. Kilka marketów obskoczyłem i sklepów elektrycznych i ani sztuki żarówek 75 i 100W.
    Za to wciskali mi kompakty...

    UE wmawia nam o oszczędności energii (mniej dwutlenku węgla). Zachwalają kompakty bo mają tylko np. 21W, która zastępuje tradycyjną żarówkę 100W. Tylko dlaczego pobierają one około 40VA? Właściciel zapłaci za te 21W, bo tyle licznik naliczy, ale elektrownia musi dać te 40VA.

    Jakoś tych 80% oszczędności nie widać.

  • #128 06 Wrz 2009 07:58
    leszek1piast
    Poziom 11  

    Powstaje pytanie,kto badał wpływ światła świetlówek na oczy i promieniowanie na cały organizm ?.Ile młodych będzie musiało dodatkowo założyć okulary?.Gdzie rzetelne ekspertyzy z renomowanych uczelni technicznych i medycznych? oczywiście nie zmanipulowanych przez pożytecznych idiotów z liberalnych mediów.A opary rtęci z rozbitych kompaktów ? będą truły nasze mieszkania ? A może tak musi być, bo starsi i mądrzejsi taki wydali rozkaz -na razie...

  • #129 06 Wrz 2009 08:32
    Artur k.
    Admin grupy audio

    40VA? Skąd Kolega ma takie informacje? Poza tym VA to jednostka mocy pozornej, a W - Wat, to jednostka mocy czynnej. O różnicy pomiędzy tymi mocami pisał nie będę (nie to miejsce i nie ten czas) w każdym razie za moc bierną płaci elektrownia, a nasze liczniki jej nie naliczają.
    Każda świetlówka kompaktowa powinna mieć układ kompensacji mocy biernej.

    Kolejna sprawa - jakie opary rtęci z rozbitych świetlówek w domu? Przecież obecnie każde zużyte urządzenie elektryczne/elektroniczne należy oddać do utylizacji (płacimy za to w momencie zakupu). Nie nasza w tym głowa by rtęć nie trafiała do środowiska.

    Proszę nie snuć teorii spiskowych.

  • #130 06 Wrz 2009 08:53
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD

    40VA stąd, że 21W świetlówka pobiera 168mA przy napięciu 234V. Co prawda za 21W mocy czynnej jaką naliczy licznik ja płacę.
    Nie wspomnę o świetlówkach 7W z wtykiem G32, która w układzie lampki biurkowej pobiera prawie 45VA (0,19A). Pomijając, że trafo w tej lampie nawijał pewnie przedszkolak z Chin.


    Polak jeszcze nie wiem co to jest rtęć i jakie niesie zagrożenie.
    "Świetlówka kompaktowa nie świeci, to do kosza... Tradycyjna świetlówka do kosza. Nie mieści się to rozbić i po problemie".

    Zero ekologii. Tak jak w życiu zwykłego mieszkańca, jak i w firmach gdzie świetlówek i innych lamp zawierających rtęć. Co więcej, sa specjalne pojemniki na zużyte świetlówki, lampy rtęciowe. większość porozbijana, składowana dosłownie metry od stanowisk pracy, około 20-40m od stanowisk z pożywieniem.

    Tragedia i tyle.

  • #131 06 Wrz 2009 09:48
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Artur k. napisał:
    40VA? Skąd Kolega ma takie informacje? Poza tym VA to jednostka mocy pozornej, a W - Wat, to jednostka mocy czynnej. O różnicy pomiędzy tymi mocami pisał nie będę (nie to miejsce i nie ten czas) w każdym razie za moc bierną płaci elektrownia, a nasze liczniki jej nie naliczają.
    Każda świetlówka kompaktowa powinna mieć układ kompensacji mocy biernej.

    Kolejna sprawa - jakie opary rtęci z rozbitych świetlówek w domu? Przecież obecnie każde zużyte urządzenie elektryczne/elektroniczne należy oddać do utylizacji (płacimy za to w momencie zakupu). Nie nasza w tym głowa by rtęć nie trafiała do środowiska.

    Proszę nie snuć teorii spiskowych.
    hehehe Dobre ;) już widzę tego delikwenta, który wyłapuje z powietrza pary rtęci z potłuczonej lampy (odkurzaczem, albo odsysaczem) i zanosi je do recyklingu w słoiku, albo niepotłuczoną lampę energooszczędną z obłędem w oczach (bo cały dzień segregował odpadki) wrzuca do specjalnego pojemnika przeznaczonego tylko i wyłącznie na takie lampki, stojącego obok podobnych pojemników na bateryjki niklowe, drugiego na bateryjki litowe, oddzielnych na radyjka, metal, papier, tworzywa, szkło kolorowe, szkło białe, detergenty, odpadki organiczne itd, itd. Widzę, że ta gangrena (eurobiurokracja) dociera znacznie głębiej do świadomości społecznej, niż się wydaje.
    To, co nam oferuje tzw. UE to jakiś obłęd. System, jaki zorganizowali nie potrafi sobie poradzić z tak prostą sprawą jak ochrona środowiska i segregacja śmieci komunalnych, i próbuje zwalić te problemy na głowy bogu ducha winnych obywateli, którzy mają się nauczyć jakie i gdzie zagrożenia występują, posegregować i zutylizować śmieci, a następnie zapłacić stosowne wysokie podatki, z których spora część jest przeznaczana na tzw. ochronę środowiska.


    ps. problem z elektroniką jest taki, że psuje jakość napięcia w sieci i tu nie chodzi o moc bierną, ale o mocno nieliniowy pobór prądu, czego skutkiem jest wystąpienie wyższych harmonicznych i skutkuje np większymi stratami w sieci.

    Podstawowe pytanie jest inne: dlaczego urzędnik utrzymywany za moje pieniądze ma decydować o tym, co ja mam robić w moim mieszkaniu, energią za którą płacę moimi pieniędzmi.

    Jeśli chcemy wprowadzać kartki na energię (tak, tak, angielski parlament już o tym dyskutuje) i inne dziwne mechanizmy zdalnie regulujące zachowania społeczne, to może zlikwidujmy pieniądz jako element zbędny. Taki system nosi nazwę komunizmu (albo wspólnoty pierwotnej) i jest zdecydowanym regresem w stosunku do stosunkowo prostego systemu wymiany towarów i usług, jaki mamy dziś.

  • #132 06 Wrz 2009 14:18
    leszek1piast
    Poziom 11  

    Artur k. napisał:
    40VA? Skąd Kolega ma takie informacje? Poza tym VA to jednostka mocy pozornej, a W - Wat, to jednostka mocy czynnej. O różnicy pomiędzy tymi mocami pisał nie będę (nie to miejsce i nie ten czas) w każdym razie za moc bierną płaci elektrownia, a nasze liczniki jej nie naliczają.
    Każda świetlówka kompaktowa powinna mieć układ kompensacji mocy biernej.

    Kolejna sprawa - jakie opary rtęci z rozbitych świetlówek w domu? Przecież obecnie każde zużyte urządzenie elektryczne/elektroniczne należy oddać do utylizacji (płacimy za to w momencie zakupu). Nie nasza w tym głowa by rtęć nie trafiała do środowiska.

    Proszę nie snuć teorii spiskowych.


    Piszę o przypadkowo rozbitych kompaktach tak jak rozbiją się się żarówki np. przy lampce biurowej dziecka ,mam wtedy wezwać służby chemiczne?

    Nie wiem ,jakie kolega kończył szkoły ale mnie profesorowie wykładali ,że nic w polityce ,ekonomii,historii i gospodarce nie dzieje się samo i przypadkowo.Zawsze istnieje związek przyczynowo skutkowy.Chyba nie dajemy się nabrać na takie slogany "wolny rynek","kryzys finansowy w USA","światowe giełdy","rynki finansowe","pomoc dla Afryki i Polski".Za tymi słowami stoją konkretni ludzie znani i nie znani mający określone cele i podejmujący decyzje.Nazywanie tego spiskiem świadczy o braku wiedzy nad globalnymi procesami jak też o skutecznym wmawianiu pewnych idei i kłamstw przez ponadnarodowe media.Człowiek tak myśli i powtarza jak mu podsuną media i nawet o tym nie wie.Trzeba jeszcze czytać książki . Kto wymyślił ; krzywiznę banana,12m/s wiatru w stajni dla koni,6 cm za grzejnikiem od ściany,kura ma stać dziobem do koryta ? Urzędnicy unijni a ich rada Europy, która wybiera się sama jak i przewodniczący.Posłowie i Buzek są tylko "ciałem' doradczym czyli figurantami.W Warszawie jest reklama, że "Domestos" zabija 40% zarazków grypy... więc na zdrowie !

  • #133 06 Wrz 2009 15:11
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Panowie: marek_Łódź, leszek1piast

    Obydwaj macie rację, ale od początku.
    W kwestii utylizacji - problem nie leży tylko w mentalności Polaków, ale również w dużej mierze w sposobie realizacji tegoż przedsięwzięcia. Gdyby przy każdym śmietniku stały odpowiednie pojemniki, to mógłbym się założyć że w końcu ludzie zaczęli by segregować odpady. Nie wiem jak w innych miastach/dzielnicach, ale u mnie wygląda to tak, że zużyty sprzęt elektroniczny musiałbym zanieść do specjalnego punktu - nie bardzo mam czas żeby jeszcze się w to bawić, dlatego też najczęściej trafia to do normalnego kosza.
    Często zużyty sprzęt RTV/AGD można oddać w supermarketach (np. Media Markt, Saturn itp.), problem w tym że nie wezmę np. lodówki pod pachę i nie dostarczę do punktu. Samochodu nie mam, a nawet jeśli bym miał to i tak nie zapakuję do osobowego sprzętu o takich gabarytach.
    Tak samo nie będę chodził ze świetlówką kompaktową w kieszeni i szukał punktu gdzie mogę ją oddać. A może to my (jako państwo) nie jesteśmy tak naprawdę gotowi na unię?
    Moim zdaniem przy każdym śmietniku powinny stać kontenery przeznaczone na takie rzeczy - ja z pewnością bym przeszedł te 2m dalej z uszkodzoną lodówką i wrzucił ją tam gdzie trzeba. W wielu blokach przy wyjściu stoi specjalne pudełko na baterie, ludzie jak widzę regularnie je zapełniają, szkoda tylko że akurat u mnie stoi jedynie pudełko na... nakrętki (nie wiem po co). Nie będę szedł dwa osiedla dalej i dzwonił domofonem do przypadkowej osoby, by wrzucić baterię do pudełka.
    Cały ten mechanizm utylizacji i segregacji odpadów pracuje tylko w teorii, niestety. Inna sprawa, że wycofano z użycia termometry rtęciowe, a świetlówki wręcz każą nam używać :)

    Wiele jest takich głupawych przepisów unijnych, które niczemu nie służą lub w praktyce nie są respektowane (albo naprawdę w skrajnych przypadkach). Unia ma wiele swoich zalet (np. podróżowanie bez ograniczeń) ale ma również mnóstwo wad (irracjonalne przepisy).

  • #134 07 Wrz 2009 13:43
    jamtex
    Poziom 23  

    Artur k. napisał:
    Panowie: marek_Łódź, leszek1piast

    ....Tak samo nie będę chodził ze świetlówką kompaktową w kieszeni i szukał punktu gdzie mogę ją oddać. A może to my (jako państwo) nie jesteśmy tak naprawdę gotowi na unię?
    [....ciach...]
    Wiele jest takich głupawych przepisów unijnych, które niczemu nie służą lub w praktyce nie są respektowane (albo naprawdę w skrajnych przypadkach). Unia ma wiele swoich zalet (np. podróżowanie bez ograniczeń) ale ma również mnóstwo wad (irracjonalne przepisy).


    A Unia jest gotowa na własne kretynizmy ?

    Oglądałem kilka lat temu (4-5) w Niemieckiej TV, program na temat "resjajlingu". Reporterzy z ukrytą kamerą prześledzili droge sortowanych odpadków. Okazało się, że wszystkie trafiały na wysypisko i były tam składowane w wielkie zmieszane z sobą hałdy :).


    Artur k. napisał:
    Panowie: marek_Łódź, leszek1piast

    Moim zdaniem przy każdym śmietniku powinny stać kontenery przeznaczone na takie rzeczy - ja z pewnością bym przeszedł te 2m dalej z uszkodzoną lodówką i wrzucił ją tam gdzie trzeba. .


    Właśnie - wrzucił - czyli taki pojemnik z czasem będzie stanowił "eko bombę". W postaci wielu rozbitych świetlówek, z rtęcią która będzie liczona już w gramach.

    Tak jak pisałem wcześniej, zmierzamy do tego, że bez zaświadczenia o oddaniu starej świetlówki, nie będzie można kupić nowej....
    A UE jest jak hamburger w McDonaldzie - pięknie wygląda, ale tylko na zdjęciu.

  • #135 07 Wrz 2009 18:15
    cirrostrato
    Poziom 36  

    Żarówki 100W trzymają się mocno ,wczoraj na Wolumenie 3zł/szt i ludziska kupowali...

  • #137 07 Wrz 2009 21:12
    darkus12
    Poziom 18  

    Najleprze jest to ze mój dziadek przyszedł dzis do domu z 2 torbami, myślałem ze to jakieś produkty żywnościowe a tu.... same żarówki 100 W :)

  • #138 08 Wrz 2009 09:36
    jamtex
    Poziom 23  

    Żarówki 100 i więcej Watt będą zapewne dostępne na alledrogo w postaci "produktów kolekcjonerskich" :)

  • #140 08 Wrz 2009 16:27
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    KamBys napisał:
    a w sklepach jako urzadzenie grzejne
    No właśnie. Kto zabroni sprzedawać 100W grzejniki, które przy okazji świecą :?: :idea: No chyba, że łUni wprowadzą zakaz ogrzewania mieszkań. Co jo godom, co jo godom. Jak usłyszą, to mamy pozamiatane.

  • #141 08 Wrz 2009 16:36
    jamtex
    Poziom 23  

    marek_Łódź napisał:
    KamBys napisał:
    a w sklepach jako urzadzenie grzejne
    No właśnie. Kto zabroni sprzedawać 100W grzejniki, które przy okazji świecą :?: :idea: No chyba, że łUni wprowadzą zakaz ogrzewania mieszkań. Co jo godom, co jo godom. Jak usłyszą, to mamy pozamiatane.



    Musiałeś podpowiedzieć, musiałeś ???

    A może jakiś ranking na najgłupszy pomysł Łunijnych Biurw ?

  • #142 09 Wrz 2009 10:52
    leonow32

    Poziom 30  

    Już nie raz były takie konkursy

    Cytat:
    Pierwszą Ex Aequo za zgłoszenie:
    * Regulacji Komisji Europejskiej zakazującej gotowania dotowanego mleka.
    oraz
    * Rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie zaostrzenia przepisów dotyczących powiększania biustu.

    Trzy wyróżnienia za zgłoszenie:
    * Dyrektywy uznającej ślimaka za rybę śródlądową.
    * Kilkunastu różnych propozycji w tym m.in. dyrektywy nakazującej zwiększenia odległości kaloryfera od ściany z 4 na 6 cm
    * Przepisów dotyczących minimalnych wymagań komunikatów werbalnych

    Cytat:
    Pierwsze miejsce przyznano:
    Adamowi Białkowi z Ostrowa Wielkopolskiego
    Za zgłoszenie dotyczące wymogów dla bacówek,
    „ … bacówki w glazurze – górale, którzy je wytwarzają powinni zadbać o higienę. Ich placówki muszą mieć umywalnie z ciepłą i zimną wodą, WC, ściany pokryte glazurą i siatki przeciw owadom oknach. (czekamy z niecierpliwością by na własne oczy ujrzeć glazurę w bacówce w dolinie Kościeliskiej)..."

    Drugą nagrodę dostał:
    Tomasz Pęksa z Lublina
    Za zgłoszenie regulacji unijnych z 1982 r zgodnie z którymi marmoladę można wytwarzać tylko z owoców cytrusowych


    Trzecie miejsce otrzymała:
    Marta Skotnicka z Zielonej Góry
    Zgłoszenie dotyczące konieczność posiadanie zaświadczenia o posiadaniu umiejętności wspinania się na drzewa.
    „…Inżynier elektronik, Chris Baker, dostał zlecenie zamontowania na drzewie kamery telewizyjne , która miała obserwować parę orłów. Przyglądali się tej czynności urzędnicy, jeden z nich zapytał Chrisa czy posiada zaświadczenie o posiadaniu umiejętności wspinania się na drzewa. Gdy Chris zaprzeczył, został od razu ściągnięty z drzewa i ściągnięto z daleko wykwalifikowanego wspinacza po drzewach ,który posiadał takie zaświadczenie. Wg takiego zaświadczenia należy ćwiczyć na "drzewie wg standardów unijnych…" ( Sunday Telegraph)

  • #143 10 Wrz 2009 16:11
    leszek1piast
    Poziom 11  

    Polska w "uni europejskiej" idzie w dokładnie w takim kierunku ,jak narodowa reprezentacja piłki nożnej pod dyrekcją Lwa Beenhakkera....

  • #144 10 Wrz 2009 16:56
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    leonow32 napisał:
    Wg takiego zaświadczenia należy ćwiczyć na "drzewie wg standardów unijnych…" ( Sunday Telegraph)
    Pewien pastor anglikański, który przez całe życie wymieniał w kościele żarówki wchodząc na drabinę, został zmuszony przepisami do wynajęcia specjalistów do "pracy na wysokości" ze specjalistycznym sprzętem, "dzięki" czemu operacja, którą wykonywał gratis w ciągu pół godziny trwała kilka godzin i kosztowała kilkaset, czy ponad tysiąc funtów.

  • #146 11 Wrz 2009 05:29
    leszek1piast
    Poziom 11  

    Red.Jan Maria Jackowski "Żarówkowy ekototalitaryzm" 11-09-2009

    Umierający Johann Wolfgang von Goethe miał powiedzieć: "Mehr Licht!" (więcej światła). To powiedzenie wielkiego niemieckiego poety przypomina się nieodparcie, gdy dowiadujemy się, że Bruksela wprowadza zakaz używania tradycyjnych żarówek. Chciałoby się rzec - "więcej światła" dla unijnej biurokracji, która najwyraźniej zatapia się w ciemności i wydaje coraz więcej absurdalnych dyrektyw oraz nakazów i zakazów świadczących o totalistycznej mentalności.

    Gdy w 1853 r. Ignacy Łukasiewicz wynalazł lampę naftową, która zastąpiła świece, nikomu nie wpadło do głowy, że można zakazać ich stosowania. Podobnie Thomas Alva Edison, patentując w 1879 roku żarówkę, która z czasem zastąpiła lampę naftową i lampę gazową, nie przypuszczał, że po 130 latach ktoś może zakazać stosowania jego wynalazku.
    Krąży już nawet dowcip, który nawiązuje do słynnego humoru z czasów PRL: Ilu milicjantów jest potrzebnych do wymiany żarówki? - Pięciu. Jeden trzyma żarówkę, czterech kręci stołem. A ilu unijnych komisarzy potrzeba do wkręcenia żarówki? - Żadnego, bo dzięki działaniom lobbystów sprzętu oświetleniowego Unia właśnie zakazała ich produkcji.

    Humbug globalnego ocieplenia
    Na razie od 1 września obowiązuje zakaz produkcji żarówek 100-watowych. W kolejnych latach powinny zostać wycofane żarówki o mniejszej mocy, aż do całkowitego ich wycofania z rynku w 2012 roku. W zamian mamy obowiązkowo stosować energooszczędne źródła światła - świetlówki. Charakterystyczna jest ekototalitarna ideologia tego zakazu. Według Brukseli, próżniowa szklana bańka z wolframowym drucikiem w środku, umocowana w gwintowanej oprawie pochłania zbyt wiele energii i emituje zbyt wiele gazów cieplarnianych, które rzekomo są przyczyną globalnego ocieplenia.
    Do grona największych entuzjastów "ekologicznego" oświetlenia zaliczają się przedstawiciele władz niemieckich. To Sigmar Gabriel, minister środowiska w rządzie Angeli Merkel, jest tak gorliwym zwolennikiem rtęciowych świetlówek, że chciałby już obecnie całkowicie zakazać używania tradycyjnych źródeł światła.
    Minister wystosował w tej sprawie pismo do Stavrosa Dimasa, unijnego komisarza odpowiedzialnego za ekologię. Nadgorliwość niemieckiego decydenta została w Brukseli przyjęta z wielkim uznaniem, bo jak wiadomo, Unia zaciekle walczy z dwutlenkiem węgla, który rzekomo jest przyczyną globalnego ocieplenia. Bruksela w interesie gigantycznych korporacji, zbijających na tym procederze miliardowe zyski, narzuciła krajom członkowskim bardzo restrykcyjne plany redukcji emisji tego gazu o 20 proc. do 2020 roku. "Decyzja rezygnacji z tradycyjnych żarówek jest kluczowa, bo bez niej nie osiągniemy zakładanego celu" - oświadczył Andris Piebalgs, unijny komisarz ds. energii, w grudniu ubiegłego roku.
    Ważna jest socjotechnika narzucania rozwiązań korzystnych dla wielkich korporacji, a kosztownych dla zwykłych ludzi. Odbywa się to pod nośnymi i chwytliwymi społecznie hasłami ochrony naturalnego środowiska. Te odwołania same w sobie są pozytywne, ale ekologiczna motywacja jest wywodzona z fałszywych przesłanek oraz traktowana instrumentalnie do osiągania korzyści ekonomicznych. Nie ma bowiem niezbitych dowodów naukowych potwierdzających, że zmiany klimatyczne czy ocieplenie, czy - jak ostatnio przekonują inni naukowcy - oziębienie klimatu, jest spowodowane przez emisję CO2. Wypowiedzi specjalistów, którzy wyjaśniają, że klimat na Ziemi zmienia się niezależnie od działalności człowieka, giną w medialnym szumie. Na przykład w Polsce w czasach Mieszka I przeciętna roczna temperatura była o 2 stopnie Celsjusza wyższa niż obecnie.




    Europejczycy czują, że z tym globalnym ociepleniem jest coś nie tak. Choć władze niemieckie w interesie niemieckich koncernów chcą być awangardą walki z emisją gazów cieplarnianych, to, jak donoszą media, zwykli Niemcy do sprawy podeszli zupełnie odwrotnie. Już na wiele miesięcy przed 1 września zaczęli masowo wykupywać ze sklepów zwykłe żarówki. Ich sprzedaż wzrosła w Niemczech o 48 procent w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Jednocześnie w maju i czerwcu udział energooszczędnych żarówek w ogólnym zbycie zmniejszył się z około 34 procent do 25 procent. Według dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Niemcom trudno przychodzi pożegnanie ze 100-watówką, bo energooszczędne żarówki są droższe, emitują słabsze światło oraz nie można ich po prostu wyrzucić do śmietnika, gdyż zawierają m.in. rtęć.

    Zawłaszczanie przestrzeni prywatnej
    Wzmożony popyt na tradycyjne żarówki został odnotowany w innych krajach, w tym w Austrii i na Węgrzech, a także w Polsce. Zwykła żarówka kosztuje od 90 groszy do 1,70, a markowa świetlówka kompaktowa od 20 do 40 złotych. W przeciętnym polskim domu jest ok. 15 lamp. Łatwo więc obliczyć, ile kosztowałaby wymiana domowych źródeł światła. Problem polega jeszcze na tym, że wymiana żarówek to tylko część kosztów, bo przecież energooszczędne oświetlenie ma inny kształt i nie zawsze pasuje do używanych przez nas lamp, więc znaczną ich część też należałoby wymienić. Łącznie daje to już duże kwoty. Producenci oświetlenia zacierają ręce, bo liczą na krociowe zyski, a zaniepokojonych konsumentów próbują przekonywać, że świetlówki energooszczędne jednostkowo są drogie, ale za to dają oszczędności i w perspektywie długookresowej odczujemy to, płacąc mniejsze rachunki za zużycie energii elektrycznej.
    Jednak te argumenty nie przemawiają do wielu ludzi. Europejską i polską opinię publiczną najbardziej bulwersuje nie tylko ekonomiczny aspekt całej tej operacji, lecz przede wszystkim fakt, że arbitralne decyzje eurokratów pozbawiły ludzi możliwości wyboru pomiędzy żarówką klasyczną a energooszczędną. Świetlówka męczy wzrok i daje nienaturalne, zimne, trupioblade światło. Podobnie - choć wówczas nie było to obowiązkowe - było już w czasach PRL. W tamtych latach ze względów oszczędnościowych ponure i szkodliwe dla organizmu świetlówki były znakiem charakterystycznym potocznej szarej codzienności: szkół, szpitali, urzędów, dworców kolejowych i autobusowych, hal fabrycznych, sklepów, jednostek milicji i wojska oraz innych obiektów publicznych. Ale w mieszkaniach były zwykłe żarówki. Obecnie została zawłaszczona przestrzeń prywatna.
    Działanie świetlówki może u niektórych osób wywoływać cykliczne bóle głowy, migreny, wysypkę bądź obrzęki. To, co oszczędzimy po kilkunastu latach na rachunkach za prąd, wydamy na okulistę i okulary. Stałe stosowanie w codziennym użytku i pracy takiego oświetlenia, które charakteryzuje pulsacyjność i zmienność natężenia światła oraz emisja szkodliwego promieniowania ultrafioletowego, jest szkodliwe dla wzroku. Bo nawet najwyższej klasy (i najdroższe!) oświetlenie energooszczędne nie jest tak zdrowe jak klasyczne żarówki ze względu na specyfikę emitowanego światła.
    Krytycy zakazu kwestionują także "ekologiczność" i zwracają uwagę na niebezpieczeństwo stosowania rtęci w oświetleniu energooszczędnym. Rtęć jest bowiem wyjątkowo szkodliwa dla ludzkiego organizmu i jej masowe stosowanie jakoś nie martwi ekologów. Opary rtęci atakują głównie układ nerwowy, charakterystycznym objawem zatrucia jest drżenie kończyn, powiek i warg, zdarzają się też zaburzenia trawienia i ślinotok. Często stwierdza się zmiany zachowania - pobudzenie, depresję lub halucynacje. Procedury utylizacyjne przy pęknięciu "ekologicznej" żarówki są skomplikowane, łącznie z koniecznością wezwania Straży Pożarnej. Oświetlenie energooszczędne wcale nie przynosi też oszczędności. Żarówki tego typu rozpalają się powoli, nie można w nich zastosować ściemniacza, pobierają dużo energii przy krótkotrwałym włączaniu, co powoduje, że w miejscach, gdzie włączamy oświetlenie na krótko, na przykład w garażu, korytarzu, piwnicy, na klatce schodowej, stosowanie tego typu oświetlenia jest niewygodne i nieefektywne.

    Struktura przymusu
    O co więc chodzi? Jak zwykle o pieniądze. Nie trzeba być mędrcem, by zorientować się, że wprowadzenie świetlówek oznacza kokosy dla koncernów produkujących nowe oświetlenie. Według cytowanego na łamach "Polityki" austriackiego tygodnika "Profil", dwie wielkie firmy zrozumiały, że świat kupi oświetlenie energooszczędne, wcześniej przez lata wydawały miliardy na rozwijanie technologii świetlówkowych. Próbując ograniczać straty, przeforsowały w Brukseli prawo, które wymusi zmianę żarówek na świetlówki. Te dwie firmy to holenderski Philips oraz powiązany z niemieckim Siemensem Osram. Łącznie kontrolują one ponad 60 procent unijnego rynku. Europejczycy rocznie kupują 3,5 miliarda żarówek oraz odpowiednie do tego lampy. Można więc obliczyć, jakie pieniądze z naszej kieszeni zarobią koncerny oświetleniowe. Po raz kolejny okazuje się, że hasła o prawach konsumenta, wolności, demokracji, wolnym rynku to slogany - do ubezwłasnowolniania Europejczyków wystarczy nacisk lobbystów.
    Specjaliści, powołując się na nieoficjalne dane, twierdzą, że przy instytucjach unijnych działa 15 tysięcy lobbystów, z czego 70 procent reprezentuje interesy przemysłu, 20 procent - interesy regionalne, a 10 procent to przedstawiciele organizacji pozarządowych (NGO's). 3500 jest akredytowanych przy Parlamencie Europejskim. Szacunkowo na jednego urzędnika unijnego przypada mniej więcej jeden lobbysta. I co ciekawe - o czym mówił podczas seminarium pt. "Lobbing jako sektor działalności gospodarczej w Polsce i w Europie" w Krajowej Szkole Administracji Publicznej Gilles Teisseyre - Komisja Europejska jest bardzo zainteresowana działalnością lobbystów, bo dzięki "nim łatwiej może wyrobić sobie obiektywne zdanie na temat danej kwestii. Państwa członkowskie nie zawsze bowiem przekazują Komisji konkretne i prawdziwe informacje". Innymi słowy, lobbysta jest traktowany jako ktoś bardziej wiarygodny od przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej.
    Przy takim "klimacie" w Brukseli jest pogoda dla świetnie opłacanych lobbystów wielkich korporacji międzynarodowych, którzy wnikliwie śledzą prace legislacyjne nad każdym aktem prawnym. W ten sposób już w fazie wstępnej uzyskują nieformalny wpływ na regulacje, które w jakikolwiek sposób będą miały znaczenie dla funkcjonowania produktów i usług ich mocodawców. Ma to istotne znaczenie, bo prawie 80 procent prawa gospodarczego obowiązującego w Unii Europejskiej to prawo wspólnotowe, zaś przeciętnie co druga ustawa uchwalana przez parlamenty narodowe bierze swój początek w Brukseli, która decyduje o przepisach, normach, koncesjach, procedurach, regulacjach, ograniczeniach. Wewnątrz UE obowiązuje ponad 100 tysięcy różnego rodzaju przepisów, uregulowań, norm i standardów, w tym licząca ponad 90 artykułów ustawa o wielkości oczek w sieciach do połowu ryb. Nie dziwi zatem, że dla coraz większej rzeszy Europejczyków Unia Europejska jest synonimem antydemokratycznej struktury. Jej działanie w praktyce polega na dyktaturze Komisji Europejskiej składającej się z urzędników mianowanych przez władze wykonawcze bez kontroli parlamentów narodowych oraz poddanych wpływom lobbystów wszelkiej maści, wśród których rej wodzą lobbyści największych koncernów.
    Niektóre koncerny w protekcjonalistyczno-socjalistycznej rzeczywistości Unii Europejskiej, regulowanej totalnymi i drobiazgowymi przepisami, znalazły znakomity sposób na funkcjonowanie. Po co ryzykować wprowadzanie na rynek nowych i nieakceptowanych społecznie produktów, skoro można przy pomocy instrumentów prawnych zmuszać ludzi do kupowania czegoś, czego oni nie chcą? Wystarczy wpłynąć na odpowiednie instancje, by czegoś zakazały, i osiągnąć korzyści. Poprzez przymus tworzony jest w sposób sztuczny rynek na nowy rodzaj oświetlenia.
    Dyktat żarówkowy jest wierzchołkiem góry lodowej i pokazuje w sposób modelowy, jak Unia Europejska zmierza w stronę quasi-totalitarnej struktury przymusu.

  • #147 11 Wrz 2009 20:33
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD

    Tak sobie myślę, jaki jest odpowiednik świetlówki kompaktowej 18W co ma 385 lumenów. Skoro najzwyklejsza tradycyjna żarówka 40W ma 440 lumenów...

  • #148 11 Wrz 2009 21:43
    Gibol
    Poziom 17  

    Ta bzdura mnie irytuje i nęka niemiłosiernie... Gdybym tylko miał odpowiednie atrybuty żeby zmieść ekologów z powierzchni ziemi...
    Te niedouczone darmozjady, pseudonaukowcy od 7 boleści, zakały społeczne, pozjadały wszystkie rozumy... to w połączeniu z niedouczonymi nierobami politykami, którym można wcisnąć każdy kit jak im się to będzie choć w najmniejszym stopniu opłacać powoduje że świat popada w jakiś chory obłęd. Nazwałbym to wręcz POWAŻNĄ chorobą psychiczną. Zastanawiam się tylko jak można być tak głupim i ślepym, że robią nas w balona... Ale nieee po co nie róbmy nic siedźmy cicho co ma być to będzie... Ktoś kiedyś będzie musiał powiedzieć nie tym kretynom... inaczej cienko widzę naszą przyszłość... przyszłość wypełnioną absurdem i do niczego nie zmierzającymi działaniami które będą tylko napychać kieszenie bardzo wąskiej grupy osób...

  • #149 12 Wrz 2009 19:22
    KazekTP
    Poziom 15  

    Trzeba myśleć o następnych pokoleniach ... widziałem ostatnio żarówkę LED która dawała niby to światła jak 100 W, ale bardzo dużo kosztowała coś w stylu 100-200 zł.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Może i diabeł tkwi w szczegółach ... ja w domu (piwnica, parter, piętro, strych) mam tylko 2 żarówki o mocy 100 W w piwnicy w dużym pomieszczeniu, myślę, że UE nie zabierze mi mojego wzmacniacza Technics SU-V90D, który pobiera 800 W ...

  • #150 12 Wrz 2009 19:55
    Stary1952
    Poziom 33  

    Napisano tu już wiele postów na ten temat . ( 150 )
    Żarówki nie odejdą w przeszłość - dalej pozostaną , dawno temu też pisano lampy elektronowe odejdą w przeszłość - stają się znowu coraz modniejsze . :idea: