Zdarza się co najmniej dwa/trzy razy w miesiącu, że załącza mi się syrena alarmu bez żadnej przyczyny. Na przykład podczas jazdy samochodem, podczas zamykania/otwierania auta. Nie pomaga wtedy wyłączanie/włączanie alarmu z pilota. Muszę dostać się do syreny i wyłączyć/włączyć ją kluczykiem. Po tej operacji wszystko wraca do normy. Nie sądzę, żeby to centralka wyzwalała syrenę na skutek jakiegoś sygnału z czujnika - nie migają bowiem kierunkowskazy, centralka nie sygnalizuje alarmu(migająca dioda) no i nie pomaga pilot, żeby wyłączyć alarm.
Uwierzcie mi, ale głupio się jedzie z włączoną syreną przez centrum miasta
Skupiłem się na samej syrenie. Jest ona z własnym zasilaniem. Mam wrażenie, że syrena załącza się w momencie, gdy nie dostaje napięcia z akumulatora samochodowego -coś nie łączy... Nie znajdę przyczyny w tej gęstwinie kabli i pomyślałem sobie, żeby wylutować malutki akumulator z samej syreny. Wówczas nie załączy mi się ona ot tak sobie.
Co o tym myślicie?
Uwierzcie mi, ale głupio się jedzie z włączoną syreną przez centrum miasta
Skupiłem się na samej syrenie. Jest ona z własnym zasilaniem. Mam wrażenie, że syrena załącza się w momencie, gdy nie dostaje napięcia z akumulatora samochodowego -coś nie łączy... Nie znajdę przyczyny w tej gęstwinie kabli i pomyślałem sobie, żeby wylutować malutki akumulator z samej syreny. Wówczas nie załączy mi się ona ot tak sobie.
Co o tym myślicie?