Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Konstrukcje DIY a prawo polskie itp

marus22 06 Sie 2009 17:19 2093 8
  • #1 06 Sie 2009 17:19
    marus22
    Poziom 10  

    Witam. Na pewno niejeden z nas zrobił już coś lampowego na sprzedaż (ewentualnie sprzedaż wpadła do głowy później). I teraz nurtuje mnie pytanie:
    - Konstrukcje lampowe potrzebują wysokiego napięcia, co wiąże się z zagrożeniem zdrowia lub życia. Sprzedajemy taki wzmacniacz komuś kto pojęcie o elektronice ma iluzoryczne i zawsze istnieje niebezpieczeństwo , że wyżej wymieniony wsadzi gdzieś palce i go "popieści". Ewentualnie tzw uziom w gniazdku będzie uziomem tylko z nazwy a na chassis będzie pojawiało się napięcie. W jaki sposób możemy zgodnie z prawem zabezpieczyć się przed pozwami o odszkodowania od takich osób? ( przecież nie On jest głupi czy lekkomyślny tylko oczywiście wzmacniacz zły i kopie)...

    Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam marus22

    0 8
  • #2 06 Sie 2009 17:24
    Marcin_zam
    Poziom 18  

    Jedyne skuteczne zabezpieczenie to uzyskanie certyfikatu CE na wyrób, bo wtedy nikt nie może powiedzieć, że to urządzenie było winne (certyfikat potwierdza, że było bezpieczne). Tylko że takie przebadanie kosztuje co najmniej 10 tys. złotych. Jeśli nie masz certyfikatu a Twoje urządzenie kogoś zabije, to masz duże szanse, że pójdziesz siedzieć.

    Pozdr, Marvel

    0
  • #3 06 Sie 2009 17:33
    marus22
    Poziom 10  

    Czyli niestety Polska z bliska. Niebotyczne ceny za godzinę pracy fachowca z zakładu certyfikującego i problem manufaktury lampowych składaków ( przecież każdy jest inny skoro korzystamy z używanych części )mamy z głowy :/

    0
  • #4 06 Sie 2009 17:43
    arturavs
    Poziom 39  

    Z tego co słyszałem ( i wyczytałem) , to znak CE może postawić wytwórca urządzenia bez jakichkolwiek badań , jeżeli tylko udowodni że zostało skonstruowane z zastosowaniem elementów posiadających takież badania i zgodnie z zasadami projektowania. Co innego znak B . Na to trzeba zgodnie z Polskimi normami mieć badania. Po drugie np. na każdym telewizorze , DVD /CD i sprzęcie AGD, jest jasno napisane Uwaga wysokie napięcie/ nie otwierać. Więc jak taki wzmacniacz jest odpowiednio zbudowany i oznakowany, to jedynym problemem może być analfabetyzm lub chęć poznania tego co w środku. A za to konstruktor nie może ponosić odpowiedzialności. Dalszy przykład ; suszarka do włosów ;Jak wół pisze na każdej żeby nie używać w pobliżu wody. A ile wypadków było że laska siedząc w wannie suszy włoski i suszarka jej to tejże wanny wpada? I co ? Producent nie zapewnił bezpieczeństwa urządzenia?

    0
  • #5 06 Sie 2009 17:43
    oxygen0
    Poziom 14  

    Kol. Marvel jak czegoś nie wiemy to tego nie piszemy.

    Certyfikat CE nie istnieje, istnieje znak CE nadawany przez producenta towaru (czytaj jest to deklaracja zgodności z przepisami). Badanie wyrobu nie jest obowiązkowe [czasami może być wymagane badanie przez jednostkę notyfikowaną] (jak ktoś jest pewny zgodności, ew. ma pieniądze - za wprowadzenie do obrotu towaru nie spełniającego przyjętych standardów grozi kara finansowa).
    Badania mogą być przeprowadzane w zewnętrznej instytucji, ale nie muszą.

    Jeśli urządzenie kogoś zabije to kluczowa jest zgodność z przepisami, a nie posiadanie znaku CE.

    Istnieje możliwość wytwarzania urządzeń bez znaku CE, ale nie można ich wprowadzać do obrotu.

    0
  • #6 06 Sie 2009 17:46
    arturavs
    Poziom 39  

    Dokładnie.
    CE znaczy że coś zostało zkonstruowane , zbudowane zgodnie z przepisami.

    0
  • #7 06 Sie 2009 17:51
    Marcin_zam
    Poziom 18  

    oxygen0 napisał:
    Kol. Marvel jak czegoś nie wiemy to tego nie piszemy.

    OK. Zastosowałem pewne skróty myślowe, ale sens mojej wypowiedzi był dokładnie taki sam, jak Twojej. Mała manufaktura, produkująca wzmacniacze z używanych części nie zapewni zgodności z normą. Czyli w przypadku śmierci użytkownika producent się przed prokuratorem nie obroni. Natomiast niewprowadzanie do obrotu nas nie interesuje, bo pytanie było postawione wyraźnie: czy można to sprzedać.

    Pozdr, Marvel

    Dodano po 3 [minuty]:

    arturavs napisał:
    Dokładnie.
    CE znaczy że coś zostało zkonstruowane , zbudowane zgodnie z przepisami.

    Zgadza się. Mogę sobie sam CE nakleić. Ale w przypadku rozprawy sądowej wolałbym jednak pokazać protokół z badania przez firmę zewnętrzną.

    Pozdr, Marvel

    0
  • #8 06 Sie 2009 20:37
    sabringer
    Poziom 25  

    Na chassis nawet bez uziemienia nie powinno się pojawiać niebezpieczne napięcie - przecież gdyby tak było to po "uziemieniu chassis" zadziałałoby zabezpieczenie różnicowe w instalacji, a tak być nie może.


    Kurde, gdzie te "normalne" czasy... Cały urok Marshalla polegał na tym że wzmacniacz zarzynany na 120% mógł w każdej chwili dostać przebicia, zapalić łuk elektryczny, spalić płytkę z elementami i ulec widowiskowej dezintegracji na scenie ku uciesze fanów :).


    A co jeżeli sprzedaję komuś wzmacniacz "z drugiej ręki", prawdopodobnie DIY, albo jakiś staroć sprzed czasów "Europejskiej Normy Absolutnego Bezpieczeństwa"? Czy odpowiadam w jakiś sposób za ew. błędy producenta+głupotę nowego właściciela?

    0
  • #9 06 Sie 2009 22:02
    oxygen0
    Poziom 14  

    sabringer napisał:
    Na chassis nawet bez uziemienia nie powinno się pojawiać niebezpieczne napięcie - przecież gdyby tak było to po "uziemieniu chassis" zadziałałoby zabezpieczenie różnicowe w instalacji, a tak być nie może.

    Spójrzmy na zasilacz ATX jeśli podepniemy tylko L i N na obudowie zobaczymy napięcie wyprostowane przekraczające ±100V (2 zasilacze sprawne) i jest to dopuszczalne przez przepisy. (urządzenia mają znak CE)
    Prawdopodobnie warunkiem jest dop. prąd płynący przez żyłę uziemienia oraz obudowę. (przynajmniej tak ma sprzęt medyczny).

    Natomiast niedopuszczalnie jest podłączenie dwoma żyłami urządzeń z wtykiem z uziemieniem.

    0