xanio napisał: Problem polega na tym, że przekaźnik, oprócz maksymalnego prądu, jaki może przez niego płynąć, może ulec uszkodzeniu na skutek skakania iskry w momencie przełączenia. Jeżeli już decydujemy się na sam przekaźnik, warto żeby miał parametry 'na wyrost'.
Proponuję lekturę:
http://www.elportal.pl/pdf/k07/19_12g.pdf
Dzięki za linka !
Biorąc pod uwagę fakt, że zdecydowana większość grzejników zachowuje się jak obciążenie rezystancyjne, nie wyolbrzymiałbym zbytnio tego problemu. Na codzień mam do czynienia ze stycznikami załączającymi silniki elektryczne różnej mocy (do 120kW), "klepiącymi" niekiedy kilkanaście razy na minutę (te mniejsze). Oczywiście należy je periodycznie wymieniać, ale w większości wypadków wytrzymują nie mniej niż 2 lata takiej pracy. Przypomnę tylko że cewki silnika to nie grzałka, i ze względu na sporą ich indukcję przy wyłączaniu mamy efektowne wyładowania elektryczne między stykami styczników. Wszystko oczywiście zależy od jakości styków, odległości w stanie wyłączenia, siły docisku, szybkości itp - jednym słowem od klasy przekaźnika.
Jeśli chciałbyś załączać elektronicznie, to zamiast tyrystora musisz zastosować triak - czyli tyrystor dwukierunkowy, ponieważ mamy do czynienia z prądem zmiennym. Odizolować od obwodu, załączać w zerze sieci i zabezpieczyć przed przebiciem.
Co gorąco polecam to zastosowanie bezpiecznika obliczonego na wartość prądu pobieranego przez grzejnik - w przypadku gdy dojdzie do zwarcia w odbiorniku, jest szansa że obwód wykonawczy nie spłonie razem z płytką.
Pozdrawiam !