Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Katalog Megger
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Mode Com Feel II 300 piszczy po długotrwałym zwarciu na +12V

GrandMasterT 26 Sie 2009 16:20 6143 6
  • #1 26 Sie 2009 16:20
    GrandMasterT
    Poziom 23  

    Mode Com Feel II 300 piszczy po długotrwałym zwarciu na +12V
    Zasilacz uszkodził się przez zgon wiatraka podłączonego na dość długim kablu - wiatrak zdechł i dostał zwarcie, zasilacz chwilę jeszcze pracował, kabel zasilający wiatrak zaczął dymić i dopiero w tym momencie zauważyłem, że coś jest nie tak - zanim zdążyłem zareagować, zasilacz sam się wyłączył no i to by było na tyle, teraz w ogóle się nie włącza.

    Napięcie +5V SB jest, reakcji na zwieranie PW-ON do masy nie ma, brak jakichkolwiek napięć na wyjściu (nie licząc +5V SB).

    Zasilacz piszczy od razu po włączeniu do sieci, przypomina to raczej bzyczenie dość wysokiej częstotliwości (kilka kHz) niż pisk.

    Sprawdziłem wszystkie podwójne diody i wszystkie tranzystory - łącznie z tymi małymi - nie ma żadnych uszkodzonych.

    Zdaję sobie sprawę, że ten zasilacz to gniot i jego naprawa zapewne jest nieopłacalna, ale mimo to chciałbym spróbować - chociażby dla satysfakcji jak i dlatego, że mógłby mi się jeszcze do czegoś przydać. Dlatego prosiłbym o jakieś porady, czego dalej szukać.

    Schematu nie mam, ale tak pi razy drzwi strona pierwotna jest mniej więcej typowa dla zasilaczy ATX, strona wtórna zaś przypomina standardową aplikację zastosowanego tam układu scalonego SG6105:
    Mode Com Feel II 300 piszczy po długotrwałym zwarciu na +12V

    2 6
  • Katalog Megger
  • #2 26 Sie 2009 18:19
    WojtasJD
    VIP Zasłużony dla elektroda

    GrandMasterT napisał:
    +5V SB jest, reakcji na zwieranie PW-ON do masy nie ma, brak jakichkolwiek napięć na wyjściu (nie licząc +5V SB). Zasilacz piszczy od razu po włączeniu do sieci, przypomina to raczej bzyczenie dość wysokiej częstotliwości (kilka kHz) niż pisk.

    Na PS_ON też żadnego napięcia?
    Sprawdź czy pisk zmieni się jak nieco obciążysz wyjście +5VSTB.
    Od razu warto obejrzeć kondensatory.

    0
  • Katalog Megger
  • #3 26 Sie 2009 18:38
    GrandMasterT
    Poziom 23  

    Kondensatory wszystkie wizualnie wyglądają normalnie, a zasilacz uszkodził się nagle i z widocznej przyczyny, więc na razie nie wylutowałem ich do sprawdzenia.

    Na PS-ON jest oczywiście +5V.

    Dodam jeszcze, że sprawdzałem rezystancję między wszystkimi przewodami do masy - znalazłem gdzieś tabelkę z podanymi typowymi wartościami których należy się spodziewać, u mnie one za bardzo od tego nie odbiegają, a już na pewno nie ma żadnego zwarcia.

    Obciążenie linii +5V SB sprawdzę jeszcze dziś, chwilowo mam zasilacz nieuruchamiającym stanie.

    EDIT:
    No więc tak...
    Poskładałem zasilacz w celu sprawdzenia pod obciążeniem, a w zasadzie połączyłem jego części na stole i powykręcałem co się dało z obudowy, żeby był lepszy dostęp.
    No i tu pojawił się problem...
    O ile wcześniej zasilacz piszczał jednostajnie, i napięcie +5V SB było, tak teraz przez pierwsze kilkanaście sekund po włączeniu niema w ogóle żadnych napięć, po czym napięcie stand-by zaczyna się pojawiać na krótki czas i znikać w stałych odstępach czasu.
    Dla lepszego przedstawienia sytuacji nagrałem to: Link (około 680kB)

    Jest to stan stabilny, nic się nie grzeje, nie dymi, i nie wyłącza.
    Jeśli podłączę PS-ON do masy, przy pierwszym bzyknięciu słychać jakąś próbę uruchomienia.
    To nawet lepiej niż wcześniej (nie było żadnej reakcji), ale po tym słychać jakieś cyknięcie z okolic transformatora i jest to ostatni dźwięk aż do wyłączenia napięcia sieci i ponownego uruchomienia zasilacza po jakimś czasie.

    0
  • #4 27 Sie 2009 02:31
    WojtasJD
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Przydałoby się co nieco pomierzyć napięcia na dwóch dużych kondensatorach po pierwotnej, a potem (czy pojawia się) napięcie na drugim wyjściu przetwornicy pomocniczej - na niewielkim kondensatorze elektrolit. (wg. Twojego rysunku będzie służyć do wytwarzania Vdd).
    Na razie PS_ON niema co ruszać, a PP musi działać stabilnie i bez tego reszta nie zadziała.
    No i żeby nie było wątpliwości napisz czy PP jest standardowo zbudowana czyli na nMOSfecie, małym NPN, transoptorze + TL431 siedzącym w SG6105.

    0
  • #5 27 Sie 2009 02:51
    GrandMasterT
    Poziom 23  

    To co wyżej napisałem wynikało niestety z mojego błędu, kilka razy przestawiałem zasilacz i nie zauważyłem, że jeden z kabli musiał być słabo przylutowany, obruszał się w otworze, obrócił lekko i zagiętym końcem powodował zwarcie do masy. Teoretycznie napięć na wyjściach nie ma, ale mimo to układ jakoś zwarcie wykrywał i wyłączał się całkowicie.

    Jestem w sytuacji jak wcześniej, tzn działające stand by, brak reakcji na PS-ON. Napięcie po stronie pierwotnej jest, po stronie wtórnej nie ma nic. Zasilacz piszczy, czasami od razu włączony do sieci, czasami zaczyna dopiero przy próbie uruchomienia.
    Piszczenie znika po obciążeniu +5V SB, według tabliczki znamionowej z 5V SB można pobierać max 2,5A- sprawdzałem i przy takim prądzie dalej napięcie stand-by jest w normie (5,04V; 5,20 bez obciążenia).

    Jeśli PP to skrót od przetwornica pomocnicza, to tak, działa prawidłowo - prześledziłem z grubsza ze schematem innego zasilacza który wydawał mi się podobny i zamieszczoną wyżej aplikacją, napięcie pomocnicze jest stabilne i dociera wszędzie tam gdzie powinno, przechodzi nawet dość długi test pod 100% obciążeniem.

    Zastanawia mnie natomiast ten fragment poniżej:
    Mode Com Feel II 300 piszczy po długotrwałym zwarciu na +12V
    Domyślam się, że to sterowanie parą tranzystorów po stronie pierwotnej głównej przetwornicy?
    Po stronie wtórnej tego transformatora nie pojawia się w ogóle napięcie zmienne.

    EDIT:
    Kontynuowałem dziś dłubanie, zasilacz udało się uruchomić.
    Jeden z dwóch tranzystorów z fragmentu schematu wyżej był uszkodzony, ale co ciekawe, testy na omomierzu przechodził, również przy pomiarze testerem (h21E) wykazywał normalne wzmocnienie.
    W układzie jednak nie pracuje.
    Dla pewności wymieniłem oba - oryginalnie są: 2SC945, nie miałem takich pod ręką, więc wstawiłem 2SC1815 - widywałem takie w innych zasilaczach; na dodatek parametrami są bardzo zbliżone, więc pomyślałem, że można tak zamienić. Mogą takie zostać, czy szukać C945?

    Po wymianie zasilacz się włącza, napięcia są stabilne, nic nie piszczy ani nadmiernie się nie grzeje. Wygląda na to, że pracuje stabilnie - zrobiłem 2-godzinny test obciążając zasilacz kilkoma starymi dyskami oraz dwoma żarówkami 12V/60W, nie zauważyłem żadnych nieprawidłowości.

    Przyglądając się jednak połączeniom w zasilaczu, odkryłem coś co wzbudziło moje wątpliwości. Czytałem w jakimś temacie tu na forum, że podwójnych diod nie powinno się łączyć równolegle dla uzyskania większego prądu, ponieważ prąd na diodach nierówno się rozkłada, co może powodować różnicę temperatur ich złącz i co za tym idzie jeszcze większą asymetrię prądu.




    Jednak w zasilaczu tym na linii +12V są dwie diody (według tabelki F12C20Cmaksymalny prąd 12A) połączone właśnie równolegle.
    Początkowo myślałem, że są to oddzielne diody dla 12V1 i 12V2, ale te dwie 'linie' 12V to zwykła ściema - różnią się tym, że jedna ma przewody żółte , a druga żółto-czarne.
    Natomiast w zasilaczu przewody schodzą się w jednym miejscu na polu lutowniczym +12V.
    Tabliczka znamionowa przy tym głosi, że 12V1 ma obciążalność 10A, a 12V2 aż 13A.
    Ciekawe skąd ma wynikać różnica - z grubości/długości zastosowanych przewodów ? :D

    Może dla większej trwałości zasilacza lepiej byłoby wymienić te dwie diody na jedną o większym maksymalnym prądzie?
    Z tego co widzę w konstrukcji innego zasilacza, na linii +12V siedzi SBL2040CT - po 10A na diodę, ale napięcie wsteczne dużo niższe - jedynie 40V, podczas gdy F12C20C ma 200V.
    Czy w takim układzie to w ogóle ma znaczenie ?

    EDIT2:
    Swoją drogą, układ regulacji obrotów wentylatora w tym zasilaczu to jakiś żart. Termistor przyklejony do radiatora diód i jakiś regulator na dwóch tranzystorach, ale działający w śmieszny sposób - na wiatraku napięcie wynosi około 3,5V przy temperaturze pokojowej i 3,9Vprzy podgrzewaniu termistora lutownicą.

    2
  • Pomocny post
    #6 27 Sie 2009 22:17
    WojtasJD
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Pisałem o drugim napięciu (mały kondensator elektrolityczny) z PP które służy do wytwarzania Vdd, jednak między tym napięciem, a Vdd powinien być jeszcze rezystor i uszkodzony jeden z pary NPN nie powinien wpływać na prace PP. Natomiast jak najbardziej przy pracy dużej przetwornicy skwierczenie jest normalne - tak przynajmniej było jak naprawiałem taki przypadek w ModeComie 400W.

    Można przypuszczać, że mały tranzystor NPN dostał szpilką z powodu dużego obciążenia wyjścia i dużego prądu, który popłynął przez mały transformatorek sterowany przez dwa małe tranzystory NPN, a sterujący dużymi tranzystorami NPN na radiatorze.
    Co do równoległego łączenia podwójnych diod to jest to standardowo stosowane i w lepszych zasilaczach :D

    0
  • #7 27 Sie 2009 23:23
    GrandMasterT
    Poziom 23  

    Możliwe, że oba tranzystory sterujące strzeliły - nie wnikałem w szczegóły, a po ich wymianie zasilacz ruszył, więc poszły do śmieci.
    Teraz zasilacz nie wytwarza żadnych dźwięków; testuję go od jakiegoś czasu pod obciążeniem bliskim maksymalnemu - kilka żarówek 6V/12V, stosik starych dysków HDD i parę dużych rezystorów.
    Przed złożeniem przerobiłem układ sterowania wiatrakiem - wywaliłem 2SD667, który prawdopodobnie z powodu długotrwałej pracy przy dużej temperaturze utracił częściowo wzmocnienie, akurat pasuje w to miejsce BD139.
    Tranzystor 2SD667 ma moc strat 0,9W, a z moich obliczeń wynika, że tranzystor pracuje albo na granicy swoich możliwości, albo nawet przeciążony.

    Przy zimnym termistorze na wiatraku było w przybliżeniu 3,5V; na tranzystorze zostaje więc w przybliżeniu 8,5V * prąd wiatraka ciepła. Wystarczy, że wiatrak nie ruszy od razu (przy tak niskim napięciu czasami nie ma chęci) i zapewne tranzystor zaczyna się smażyć.

    Po zmianie tranzystora wiatrak rozpędzał się wcześniej (gdzieś w okolicach 90°C), ale wolałem zejść jeszcze niżej - równolegle do termistora, który znajduje się w emiterze tranzystora sterującego przed 2SD667 podłączyłem rezystor regulowany i tak wyregulowałem, żeby na zimnym zasilaczu na wiatraku było około 5V.
    Potencjometr wyjąłem, zmierzyłem wartość - wyszło około 8K, wlutowałem na stałe rezystor 8K2.
    Dzięki temu wiatrak kręci się trochę szybciej już od chwili włączenia, a sam regulator dużo szybciej reaguje na wzrost temperatury - zarówno w zasilaczu, jak i w PC będzie chłodniej, a poziom hałasu za bardzo się nie zmienił.
    Zastosowany wiatrak jest w miarę bezgłośny aż do 8-9V.

    1