Witam dzisiaj od rana walczyłem z TICO mojej matuli (98r benzyna).
Otóż sprawa ma się tak że przy zimnym silniku samochód zwyczajnie wskakuje na automatyczne ssanie , gdy już się rozgrzeje i ssanie się wyłącza zaczyna się cały trząść , obroty spadają tak do 700 obr/min (jest cyfrowy obrotomierz).Jak już pisałem po wyłączeniu się ssania cały samochód trzęsie się na boki , a silnik pracuje jak w ciągniku.Próbowałem nim jechać , w sumie to nie idzie nim w ogóle przyśpieszyć , na dwójce to do 40km maxymalnie przy pełnym gazie.Dziwne bo gdy odpuszczam gaz lub trącam go energicznie nogą to jakby na jakiś czas się odmulał ale to tylko chwilowe.Na postoju gdy wciskam gaz do końca to na początku nie chce wkręcić się na obroty ale po przekroczeniu 2000 obr niby pracuje normalnie.Podobne objawy miał rok temu ale wtedy zostały wymienione przewody WN kopułka rozdzielacza oraz świece i w sumie było w miarę w porządku chociaż wedle mnie nadal nie pracował równo, ale można było bezproblemowo się nim poruszać.Teraz gdy objawy wróciły to już nie wiem o co biega.Teraz , co było robione :
Sprawdziłem kopułkę wygląda w porządku , prawie nówka , sprawdziłem wizualnie przewody gumowe przy gaźniku , sprawdziłem wtyczkę z trzema przewodami (2xczerwone i 1 niebieski) od czujnika podciśnienia wszystko raczej ok.Chciałem jeszcze sprawdzić "kable od dyszy wolnych obrotów" ale nie bardzo wiem które to , oraz podobno "zaworek PCV (ten odprowadzający opary oleju" ale również nie wiem gdzie go szukać.Może powinienem obciąć i na nowo zarobić te trzy przewody za filtrem powietrza bo wiele osób na nie narzekało chociaż styki w kostce trochę przetarłem.Chciałby sam trochę popróbować zanim oddam go do mechanika a ten zacznie sukcesywnie wszystko wymieniać i kasować za to niezłą kasę.Proszę wszystkich o pomoc.
Otóż sprawa ma się tak że przy zimnym silniku samochód zwyczajnie wskakuje na automatyczne ssanie , gdy już się rozgrzeje i ssanie się wyłącza zaczyna się cały trząść , obroty spadają tak do 700 obr/min (jest cyfrowy obrotomierz).Jak już pisałem po wyłączeniu się ssania cały samochód trzęsie się na boki , a silnik pracuje jak w ciągniku.Próbowałem nim jechać , w sumie to nie idzie nim w ogóle przyśpieszyć , na dwójce to do 40km maxymalnie przy pełnym gazie.Dziwne bo gdy odpuszczam gaz lub trącam go energicznie nogą to jakby na jakiś czas się odmulał ale to tylko chwilowe.Na postoju gdy wciskam gaz do końca to na początku nie chce wkręcić się na obroty ale po przekroczeniu 2000 obr niby pracuje normalnie.Podobne objawy miał rok temu ale wtedy zostały wymienione przewody WN kopułka rozdzielacza oraz świece i w sumie było w miarę w porządku chociaż wedle mnie nadal nie pracował równo, ale można było bezproblemowo się nim poruszać.Teraz gdy objawy wróciły to już nie wiem o co biega.Teraz , co było robione :
Sprawdziłem kopułkę wygląda w porządku , prawie nówka , sprawdziłem wizualnie przewody gumowe przy gaźniku , sprawdziłem wtyczkę z trzema przewodami (2xczerwone i 1 niebieski) od czujnika podciśnienia wszystko raczej ok.Chciałem jeszcze sprawdzić "kable od dyszy wolnych obrotów" ale nie bardzo wiem które to , oraz podobno "zaworek PCV (ten odprowadzający opary oleju" ale również nie wiem gdzie go szukać.Może powinienem obciąć i na nowo zarobić te trzy przewody za filtrem powietrza bo wiele osób na nie narzekało chociaż styki w kostce trochę przetarłem.Chciałby sam trochę popróbować zanim oddam go do mechanika a ten zacznie sukcesywnie wszystko wymieniać i kasować za to niezłą kasę.Proszę wszystkich o pomoc.