kybernetes napisał: Jak sie domyslam chodzi o "naprawy" sterownikow zablokowanych po wystrzeleniu poduszek/napinaczy.
Na pewno nie jest to bezpieczne. O tym czy cos jest bezpieczne czy nie decyduje wylacznie producent ukladu. Jesli producent wprowadza taka funkcje jak programowa blokada sterownika po zadzialaniu, to znaczy, ze nie reczy on za to, ze taki sterownik po wystrzale bedzie poprawnie dzialac. W opisie serwisowym sterownikow wyraznie jest zaznaczone, ze po wystrzeleniu poduszek sterownik nalezy bezwzglednie wymienic.
Dodatkowo ingerencja w elektronike tego ukladu, moze skutkowac dalszym niezamierzonym pogorszeniem jego niezawodnosci.
Reasumujac - takie "naprawy" (w cudzyslowie, bo to nie sa naprawy tylko modyfikacje zmieniajace fabryczna funkcjonalnosc sterownika) wykonujemy wylacznie na wlasna odpowiedzialnosc i nalezy miec swiadomosc czym to grozi. Nie jest to sterownik silnika ktory nam w przypadku awarii co najwyzej unieruchomi pojazd, czy tablica wskaznikow, gdzie przestawienie kilometrazu spowoduje ubytek w kieszeni przy zakupie tak spreparowanego auta - sterownik airbag to urzadzenie ratujace zycie - nasze albo naszej zony czy dzieci. Kiedy bedzie niesprawny to tego zycia nie uratuje. Radze to dobrze rozwazyc..
Pozdrawiam
Witam,
Nareszcie ktos, kto pisze rozsadnie.
Chcialem tylko dodac kilka uwag technicznych.
"Naprawa", jaka proponuja niektorzy, dotyczy wylacznie czesci ukladu, zajmujacej sie obrobka informacji. To jest stosunkowo latwe i mozliwe do skontrolowania.
Zapominaja oni natomiast o dwoch kluczowych elementach systemu, ktorych nie sprawdzaja, i ktorych sprawdzenie jest praktycznie niemozliwe bez symulowania kolejnego wypadku (to tak, jak z kontrola dzialania zapalek), a mianowicie czujnika bezwladnosciowego i stopni wyjsciowych (wykonawczych) ukladu.
Czujnik bezwladnosciowy, mimo, ze dzisiaj jest polprzewodnikowy, podlegl dzialaniu silnego przyspieszenia, ktorego wartosci nikt nie jest w stanie okreslic, nawet w przyblizeniu. Jego prawidlowe dzialanie w kolejnym wypadku jest, w najlepszym przypadku, watpliwe. Nawet jesli jest 90% szans, ze zadziala poprawnie, osobiscie nie chcialbym trafic na jeden z tych pozostalych 10%.
Stopien wyjsciowy, to tranzystor wyzwalajacy lawinowe wyladowanie kondensatora o energii znacznie przewyzszajacej potrzeby odpalenia ladunkow. Jaka mamy pewnosc, ze przezyl on te operacje? Teoretycznie mozna to sprawdzic, ale czy "naprawiacze" to robia? Watpie. Dla nich celem jest zgaszenie lampki i poprawny test diagnostyczny. Podejrzewam, ze nie zastanawiaja sie nawet nad szansami przezycia ofiar ewentualnego przyszlego wypadku (fakt, ze szanse na "sprawdzenie" efektywnosci ich naprawy w praktyce sa raczej nikle).
Wszystkie inne argumenty komercjalne, typu checi zbicia majatku przez producenta na nieszczesciu uzytkownikow samochodow, sa smieszne w tym przypadku. Chociaz trzeba przyznac, ze konstruktorzy odbijaja sobie niskie ceny samochodow na stosunkowo wysokich cenach czesci.
Pozdrawiam, Georges