Mam mały problem z tubą. Niezależnie do jakiego radia była podłączona w momencie włączenia radia jeste coś takiego: "ŁUUUP
" no nie potrafię tego opisać ale z głośnika idzie niezłe pierd.....cie, że aż można się wystrzaszyć. Założyełm na kabel [radio - tuba] wyłącznik i uruchamiam ją dopiero gdy radio już gra. W tedy albo tego pierd....cia nie ma albo jest mniej zauważalne. Czemu tak się dzieje? Przyznam, że nie jest podłączona jak Bóg przykazał bo zasilanie biorę ze skrzynki z bezpiecznikami a nie bezpośrednio z akumultora. Radio pioneer deh 6xxx, tuba aktywna "noname". Radyjko ma funkcję wyłączania auxa na tubę ale mimo to efekt jest ten sam.
I jeszcze jedno. Gdy potencjometr głośności na tym wzmaku podciągnę do ołowy to gdy jest cisza lub przerwa na CD to słychać delikatne buczenie, ale cały czas, niezależnie czy fura jest na chodzie czy zgaszona. Gdy trochę zciszę już tego nie ma i znikają wszelkie buczenia ( no z wyjątkiem tego przay włączaniu radia)
pozdrawiam i napiszcie co o tym myślicie.
I jeszcze jedno. Gdy potencjometr głośności na tym wzmaku podciągnę do ołowy to gdy jest cisza lub przerwa na CD to słychać delikatne buczenie, ale cały czas, niezależnie czy fura jest na chodzie czy zgaszona. Gdy trochę zciszę już tego nie ma i znikają wszelkie buczenia ( no z wyjątkiem tego przay włączaniu radia)
pozdrawiam i napiszcie co o tym myślicie.
