Witam. O to mój problem:
Pewnego dnia rano punciak nie odpalił. Tj. wszystko działało, centralny zamek, zasilanie itd. aż tu przekręciłem stacyjkę i zamiast rozrusznika usłyszałem tylko "cyk" i wszystko zgasło. Potem zero napięcia, zero prądu w aucie.
Wziąłem więc aku i podładowałem prostownikiem, wskazywał 1,8-2 A podczas ładowania, ładował się jakieś 11 godzin.
Podpiąłem go pod auto. Najpierw sprawdziłem samo zasilanie auta - pięknie, światła, dmuchawy, wszystko na maksa chodzi. Przekręcam więc stacyjkę na rozruch i...
Dziwy się dzieją. Znowu tylko "cyk", wszystko gaśnie. Wyłączam więc zapłon, wyjmuje kluczyk, a tu słychać miarowe pstrykanie (chyba "cykacze" kierunków") obrotomierz podskakuje przez kilka sekund samoistnie (klucza nawet nie ma w stacyjce) a w radio-cd słychać jakieś chrząki mechanizmu wsuwania płyty.
Czy jest możliwe, że akumulator jest za słaby i po prostu nie ma siły na rozrusznik? Czy może po prostu zwarcie? Zaznaczam, że nie mam multimetru i nie mam możliwości jego zakupu obecnie.
Pewnego dnia rano punciak nie odpalił. Tj. wszystko działało, centralny zamek, zasilanie itd. aż tu przekręciłem stacyjkę i zamiast rozrusznika usłyszałem tylko "cyk" i wszystko zgasło. Potem zero napięcia, zero prądu w aucie.
Wziąłem więc aku i podładowałem prostownikiem, wskazywał 1,8-2 A podczas ładowania, ładował się jakieś 11 godzin.
Podpiąłem go pod auto. Najpierw sprawdziłem samo zasilanie auta - pięknie, światła, dmuchawy, wszystko na maksa chodzi. Przekręcam więc stacyjkę na rozruch i...
Dziwy się dzieją. Znowu tylko "cyk", wszystko gaśnie. Wyłączam więc zapłon, wyjmuje kluczyk, a tu słychać miarowe pstrykanie (chyba "cykacze" kierunków") obrotomierz podskakuje przez kilka sekund samoistnie (klucza nawet nie ma w stacyjce) a w radio-cd słychać jakieś chrząki mechanizmu wsuwania płyty.
Czy jest możliwe, że akumulator jest za słaby i po prostu nie ma siły na rozrusznik? Czy może po prostu zwarcie? Zaznaczam, że nie mam multimetru i nie mam możliwości jego zakupu obecnie.