Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Arrow Multisolution Day
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Tranzystory germanowe - dyskuje i wspomnienia

twazny 01 Wrz 2009 16:03 81413 254
  • #61 01 Wrz 2009 16:03
    JasiuB
    Poziom 20  

    marekzi napisał:
    Tak patrzę w "Typy i parametry" i brakuje mi tam .... BDY 23-25. Przecież to lata 70-te - zbyt "nowe" aby znaleźć się obok np. BUY52?

    Tak, zbyt nowe. To już epoka CEMI i tranzystorów epitaksjalno-planarnych.

    Jasiu

  • Arrow Multisolution Day
  • #62 01 Wrz 2009 16:28
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    JasiuB napisał:
    gdy nasz przemysł wyprodukował TG37 i TG40, to powstały radia z UKF: Izabella, Ewa, Laura - znowu potrzebne były lepsze tranzystory.
    Wygląda na to, że TEWA nie wyprodukowała germanowych tranzystorów przydatnych do głowicy UKF, a i z pośrednią miała kłopoty - stosowano importowane.

    W Izabelli i Laurze, a także nieco mniejszej "Marioli" owszem (stosowano jak pisałem wcześniej "syfy" f-my MISTRAL, tej od kultowych ACtek AC180K/181K w prostopadlościennych radiatorkach), ale dla Aliny zdążono już przygotować AF426. W dodatku nie widziałem w Alinie czy jakimkolwiek krajowym odbiorniku z zakresem UKF AFów w dużych obudowach TO-5, lecz jedynie nowsze ich wykonania w wydłużonych TO-72. Te większe (zwykle AF427 lub AF428) można było natomiast spotkać w torze fonii OTV (stosowano tam także TG37, w tym również w starych nocnikowych obudowach, niekompatybilnych z nowymi TG37 oraz AF-ami pod względem kolejności wyprowadzeń), a także w produkowanych wcześniej niż wyżej wymienione odbiornikach bez UKF, np. "Dominice" lub "Sylwii". W tym ostatnim trafiały się też gorsze częstotliwościowo AF429 (częsciej jednak stosowano tam bułgarskie "syfy" SF.T317 i SF.T319, a także SF.T353 i SF.T322 w stopniach m.cz), a sama "Sylwia" to po prostu "Koliber 2" w bardziej kolorowej obudowie, wdrożony do ponownej produkcji po wymuszeniu jak się domyślam po linii kremlowsko - partyjnej zaprzestania przez OMIG produkcji miniaturowych aparatów "Migo" i "Tramp" w których z braku tranzystorów w.cz. o dostatecznie małych rozmiarach obudowy (choćby AF426÷430 w obudowach TO-72 których wtedy jeszcze nie było) stosowano japońskie tranzystory 2SA102 w obudowach TO-1. Stosowanie "syfów" ( w dodatkku importowanych z Zachodu w siermiężnych czasach gumułkowszczyzny!) w krajowych odbiornikach UKF w sytuacji gdy były już dostępne krajowe tranzystory przydatne przynajmniej do stopni p.cz. AM/FM mogłoby wskazywać na to że płytki drukowane do nich zostały opracowane z wieloletnim wyprzedzeniem (przypominam że nie bylo wtedy komputerów z PROTELem czy PADSem ;) ): SF.T316 nie są zamienne z AF426 z racji innej kolejności wyprowadzeń (odpowiednio EBCM i BECM, bardziej racjonalnej w przypadku naszych tranzystorów). Projekty płytek przeleżały pewnie długo, zanim przyszło "razrieszenije" na rozpoczęcie produkcji odbiorników z zakresem UKF: trzeba wszak bylo nasycić pierwej rynek "Sonatami", "VEF-ami", "Sokołami", "Mieridianami" na których można było sobie conajwyżej Wolnej Europy posłuchać, ale "Trójki" to już nie.
    Cytat:
    Cały czas czekam na zmaterializowanie się TG41 - widział go ktoś?

    Akurat dziś wpadł na chwilę z wielomiesięcznego chorobowego ów znajomy o którym pisałem. Przypomniałem o "Kolibrze" w piwnicy, ale nie był pewien czy da radę go znaleźć. A może TG41 - to było robocze oznaczenie nowego tranzystora, który trafił na rynek już jako AF514? Widziałem też TG42... oczywiście też tylko pod postacią oznaczenia na kartkach książki - może to były lepsze egzemplarze tych pierwszych, w realu AF515?

    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski

    Dodano po 10 [minuty]:

    JasiuB napisał:
    marekzi napisał:
    Tak patrzę w "Typy i parametry" i brakuje mi tam .... BDY 23-25. Przecież to lata 70-te - zbyt "nowe" aby znaleźć się obok np. BUY52?

    Tak, zbyt nowe. To już epoka CEMI i tranzystorów epitaksjalno-planarnych.

    Ale chyba BDY23÷25 były wykonywane jeszcze technologią mesa-potrójnie dyfundowaną, identycznie jak nieco słabsze ale ogólnie bardzo podobne "BUty"? Aczkolwiek się zgodzę: są zbyt nowe. Bo za chwilę powiemy że obok BC527 powinny znależć się BC627 (wersja w plastikowej obudowie TO-92) no i wreszcie BCP107...

  • #63 01 Wrz 2009 16:32
    JasiuB
    Poziom 20  

    Tomek Janiszewski napisał:

    Stosowanie "syfów" ( w dodatkku importowanych z Zachodu w siermiężnych czasach gumułkowszczyzny!) w krajowych odbiornikach UKF w sytuacji gdy były już dostępne krajowe tranzystory przydatne przynajmniej do stopni p.cz. AM/FM mogłoby wskazywać na to że płytki drukowane do nich zostały opracowane z wieloletnim wyprzedzeniem

    Druga możliwość, wydaje mi się bardziej prawdopodobna, to po prostu brak dostatecznej produkcji tranzystorów.

    Tomek Janiszewski napisał:

    (przypominam że nie bylo wtedy komputerów z PROTELem czy PADSem ;)

    W połowie lat 80 miałem przyjemność zlecać robienie płytek w Toralu. Same płytki były bez porównania lepsze od robionych w różnych małych firmach, ale proces...
    1) Robiłem projekt na PC (Orcad do schematów i Smartwork do druku)
    2) Wypuszczałem ploterem na kalkę w skali 4:1 (jeżeli się nie dało to w kawałkach, albo 2:1)
    3) W Totalu brali to na stół z digitizerem i ręcznie wprowadzali...
    4) Przysyłali kliszę do sprawdzenia
    ... i dalej już było normalnie.
    Toral miał chyba jakiegoś klona PDP, kupionego "na szaro" bodajże w Finlandii. Oprogramowanie oczywiście piracone.

    Pozdrawiam,
    Jasiu

  • #64 02 Wrz 2009 19:27
    marekzi
    Poziom 38  

    Znalazłem ten AF515 w rupieciach. Nieco zatarty ale czytelny. Niestety aku w aparacie padły, a telefonem się raczej zrobić dobrego zdjęcia nie da, bo toto maleńkie i słabo czytelne. Ale będzie. Przy okazji znalazłem DZG7, BDP620, BD354, BDAP54. TG3F niestety zaginął (w pomroce dziejów)

  • Arrow Multisolution Day
  • #65 02 Wrz 2009 20:35
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    Tomek Janiszewski napisał:
    a sama "Sylwia" to po prostu "Koliber 2" w bardziej kolorowej obudowie, wdrożony do ponownej produkcji po wymuszeniu jak się domyślam po linii kremlowsko - partyjnej zaprzestania przez OMIG produkcji miniaturowych aparatów "Migo" i "Tramp" w których z braku tranzystorów w.cz. o dostatecznie małych rozmiarach obudowy (choćby AF426÷430 w obudowach TO-72 których wtedy jeszcze nie było) stosowano japońskie tranzystory 2SA102 w obudowach TO-1.


    Raczej fakt sprowadzania z Japonii uwalił tę produkcję. Pochwalono się, efekt propagandowy był... a i tak pewnie trudno było je kupić... Pewnie nabywcy olewali te miniaturyzację jeśli była droga. to co piszesz miałoby sens jakby ktoś inny produkował takie odbiorniki - tj przejął produkcję w ramach RWPG.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Stosowanie "syfów" ( w dodatkku importowanych z Zachodu w siermiężnych czasach gumułkowszczyzny!) w krajowych odbiornikach UKF w sytuacji gdy były już dostępne krajowe tranzystory przydatne przynajmniej do stopni p.cz. AM/FM mogłoby wskazywać na to że płytki drukowane do nich zostały opracowane z wieloletnim wyprzedzeniem (przypominam że nie bylo wtedy komputerów z PROTELem czy PADSem ;) ): SF.T316 nie są zamienne z AF426 z racji innej kolejności wyprowadzeń (odpowiednio EBCM i BECM, bardziej racjonalnej w przypadku naszych tranzystorów).

    I tak i nie... to nie SMD ani BF194 z krótkimi wyprowadzeniami. Wyprowadzeni były długie więc nie było problemu z dowolna kolejnością wyprowadzeń - tym bardziej że dość często te punktu lutownicze nie były rozmieszczone w kwadracie o boku 3 - 4mm (i było tak tez nawet w epoce stosowania krzemowych BFP214-215, BCP107-109). Zważ że na wyprowadzenia tranzystorów były nakładane koszulki igelitowe o różnych barwach ze wyprowadzeniami kodowano właśnie barwą koszulki. Tak wiec to wydumana teoria. Prawda była zapewne prozaiczna i prosta - nie byliśmy w stanie zaspokoić potrzeb fabryki Eltra w tranzystory. Do tego tez pewnie jakość tych tranzystoropodobnych wyrobów TEWY miała też znaczenie.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Projekty płytek przeleżały pewnie długo, zanim przyszło "razrieszenije" na rozpoczęcie produkcji odbiorników z zakresem UKF: trzeba wszak bylo nasycić pierwej rynek "Sonatami", "VEF-ami", "Sokołami", "Mieridianami" na których można było sobie conajwyżej Wolnej Europy posłuchać, ale "Trójki" to już nie.


    Trochę przesadzasz. Na UKF'ie wtedy nie było stacji nie nadającej na zakresach AM. Iel bło wtedy ośrodków FM w kraju? I jakie było pokrycie UKF'm w porównaniu z zakresami D, S I ew. K... Bo raczej nie używano ich do odbioru w domu... A i jakoś w wśród domowych odbiorników nadal produkowano odbiorniki tylko z zakresami AM.

    Warszawa III były też na falach średnich a i sama trójka przez wiele długich lat nadawała tez na falach krótkich - sam odbierałem ją na Pionierku U2 na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Więc i nawet popytu na UKF tak naprawdę nie było w latach 60-tych. Radio tranzystorowe było relatywnie drogie, baterie też. A i tak ruska Selga biła na głowę czułością nasze Sylwie, Minory, Kamile ....


    Tomek Janiszewski napisał:

    Ale chyba BDY23÷25 były wykonywane jeszcze technologią mesa-potrójnie dyfundowaną, identycznie jak nieco słabsze ale ogólnie bardzo podobne "BUty"? Aczkolwiek się zgodzę: są zbyt nowe. Bo za chwilę powiemy że obok BC527 powinny znależć się BC627 (wersja w plastikowej obudowie TO-92) no i wreszcie BCP107...


    Tzn. ja bym jedna przyjął za cezurę wprowadzenie typów będących odpowiednikami tranzystorów z Zachodu. BCP527-529 takim jeszcze nie był jak i BFP519-521. Wersja plastikowa - no tak trochę nowsza ale nadal to ten sam typ... Dopiero te 'licencje' z Sanyo , SGS-Ates itd to powinny być poza tym zestawieniem.

    Na marginesie kto wie jak wyglądały pierwsze zachodnie BC147-149, BF194-196?

  • #66 03 Wrz 2009 10:39
    serwis
    Poziom 37  

    studisat napisał:


    Na marginesie kto wie jak wyglądały pierwsze zachodnie BC147-149, BF194-196?


    Ja wiem :D
    Mam nawet kilkanaście szt. Obudowa plastikowa, duża, dwa lub trzy razy większa od naszych BC147 i BF194, ścięte narożniki ( jak trumna postawiona na boku).

    Jak ktoś mnie nie wyprzedzi, to załączę fotkę.

  • #67 03 Wrz 2009 10:44
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    studisat napisał:
    Raczej fakt sprowadzania z Japonii uwalił tę produkcję.

    Ale można było ją wznowić z chwilą zminiaturyzowania AF426÷430.
    Cytat:
    Pochwalono się, efekt propagandowy był... a i tak pewnie trudno było je kupić...

    Kupić pewnie było trudno - ponieważ OMIG to miala być fabryka rezystorów i kwarców a nie montownia urządzeń elektronicznych, chyba że w malych seriach dla wojska.
    Cytat:
    Pewnie nabywcy olewali te miniaturyzację jeśli była droga. to co piszesz miałoby sens jakby ktoś inny produkował takie odbiorniki - tj przejął produkcję w ramach RWPG.

    Przecież byly ruskie "Kosmosy", a i "Ałmazy" oraz "Planety" były wyraźnie mniejsze od cegłowkowatego "Kolibra". W PRL powrócono do naprawdę kieszonkowych odbiorników dopiero w epoce scalaków (na początek importowanych TAA611) i "normalnych" tranzystorów krzemowych, a pierwszym była "ELTRA 50". I chyba na brak nabywców nie narzekała.
    Cytat:
    I tak i nie... to nie SMD ani BF194 z krótkimi wyprowadzeniami. Wyprowadzeni były długie więc nie było problemu z dowolna kolejnością wyprowadzeń

    Ale przy "niewłaściwej" kolejności łatwiej było o sprżężnia pomiędzy "poplątanymi" wyprowadzeniami, zwłaszcza na 10,7MHz
    Cytat:
    Prawda była zapewne prozaiczna i prosta - nie byliśmy w stanie zaspokoić potrzeb fabryki Eltra w tranzystory. Do tego tez pewnie jakość tych tranzystoropodobnych wyrobów TEWY miała też znaczenie.

    O jakości tranzystorów TEWY pełnego pojęcia nie mam: zwykle stosowałem te gdzieś już wcześniej użyte, a więc sprawdzone. Również legendarne wręcz narzekanie na tragiczną jakość sławetnych BF504÷506 nie musi oznaczać że te egzemplarze co mam są równie beznadziejnej jakości.
    Cytat:
    Trochę przesadzasz. Na UKF'ie wtedy nie było stacji nie nadającej na zakresach AM. Iel bło wtedy ośrodków FM w kraju?

    To byłoby słuszne raczej w odniesieniu do braku stacji TV w zakresie UHF, bo nie było wtedy telewizorów z głowicami UHF (choć miały miejsce na jej wmontowanie oraz przełączniki UHF/VHF). Trójka istotnie nadawała na również krótkich a Dwójka zrazu wyłacznie na średnich (patrz skale odbiorników lampowych z tamtych czasów, nie tylko "Warszawa II ale też Kraków czy Katowice vel Stalinogród to był właśnie Program II PR zawierający bloki regionalne).
    Cytat:
    I jakie było pokrycie UKF'm w porównaniu z zakresami D, S I ew. K... Bo raczej nie używano ich do odbioru w domu... A i jakoś w wśród domowych odbiorników nadal produkowano odbiorniki tylko z zakresami AM.

    Teraz to już Ty przesadzasz znacznie mocniej Domowe odbiorniki z zakresem UKF wcale nie były nie tak rzadkie, oczywiście w epoce nowalowej. Nie licząc "Podhala" z prymitywną przystawką superreakcyjną w dodatku na lampie najmniej do tego celu odpowiedniej (już lepiej było zastosować ECF82 zamiast ECH81), pierwszym krajowym pełnowartościowym odbiornikiem UKF bylo "Bolero" powstałe chyba jeszcze w latach 50-tych. Od najmłodszych lat (dokładniej gdzieś tak od 1966 roku) pamiętam "Atuta" moich rodziców z zakresami DSU. A przecież były jeszcze "Calypso", "Menuet", "Światowid", ostatniej generacji odbiorników lampowych z "Kankanem" i innymi zawierajacymi lampę ECL86 już nie licząc. Były też odbiorniki z enerdupka a nawet kupowane w komisach odbiorniki z Zachodu, choć one byly użyteczne tylko przez krótki czas, póki nadawano w Polsce w zakresie CCIR.




    Cytat:
    A i tak ruska Selga biła na głowę czułością nasze Sylwie, Minory, Kamile ....

    Może to z powodu cienkiej jak ołówek anteny w "Kolibrze" i pokrewnych (długość ma mniejsze znaczenie z punktu widzenia czułości; zastosowano tak długą antenę aby zwarte cewki LW nie tłumiły cewek MW), oraz uproszczenia przedwzmacniacza m.cz. do jednego tylko stopnia (zob. historię Eltry, gdzie miały interweniować czynniki partyjne). W przypadku "Minora" było jeszcze gorzej: tam zastosowano przedwzmacniacz dwustopniowy, ale kosztem jednego stopnia p.cz. Ruskie radia AM miały przynajmniej 7 tranzystorów a nawet więcej (gdy stosowano dodatkowy oporowy stopień w.cz., mieszacz z osobną heterodyną a nawet tranzystorowy stabilizator prądu do zasilania tej ostatniej) polskie - prawie zawsze tylko 6. Miały też inne zalety w porownaniu z naszymi produktami epoki siermiężnego socjalizmu Gumułki: dwuobwodowe filtry pasmowe (u nas raczej rzadkość, np. w odbiornikach stacjonartnych "Rytm"; w pozostalych stosowano tylko 3 pojedyncze obwody p.cz. z wyjątkiem wspomnianego Minora gdzie z racji pominięcia jednego stopnia p.cz. zestawiono 2 pierwsze obwody w filtr pasmowy), a także pomysłowy układ polaryzacji wstępnej stopnia mocy z wykorzystaniem dwutranzystorowego, sprzężonego galwanicznie przedwzmacniacza w roli stabilizatora napięcia, uniezależniającego prad spoczynkowy stopnia mocy od napięcia zasilania. U W "Kolibrach" takie rozwiązanie byłoby niemożliwe z uwagi na zastosowanie szeregowego układu przeciwsobnego, ale i w "Minorach" gdzie zastosowanu klasyczny układ PP z dwoma transformatorami nie wpadli na pomysł zastosowania takiego praktycznego układu polaryzacji, podobnie jak i w większych i wyższej klasy "Alinach".
    Cytat:
    Tzn. ja bym jedna przyjął za cezurę wprowadzenie typów będących odpowiednikami tranzystorów z Zachodu. BCP527-529 takim jeszcze nie był

    A co to właściwie było? Obstawiałbym jakąś piracką podróbę BC107, metodą szlifowania chipa i oglądania przez mikroskop polaryzacyjny. Chyba że były to egzemplarze BF519÷521 selekcjonowane pod względem małych szumów i dużej "bety", na co mogłaby wskazywac ich wysoka cena.
    Cytat:
    jak i BFP519-521.

    Czym byly BF519÷521 powszechnie wiadomo: produkowanymi na licencji od ZSSR tranzystorami KT312. Szkoda że licencji na nocnik nie kupili, montujac je w prozaicznej obudowie TO-18; byłyby ładniejsze ;)
    Cytat:
    Wersja plastikowa - no tak trochę nowsza ale nadal to ten sam typ...

    Była też wersja plastikowa BF519÷521; oznaczona jako BF619÷621
    Cytat:
    Dopiero te 'licencje' z Sanyo , SGS-Ates itd to powinny być poza tym zestawieniem.

    Ale już wyżej wymienione plastiki IMHO zbyt gryzłyby się z kultowymi TG... :cry: Po prawdzie nie płakałbym gdyby ze strony znikły zarówno BC527÷528 jak i BF519÷521: w końcu to były już (w odróznieniu od BF504÷BF506) pełnowartościowe tranzystory krzemowe, przydatne do stosowania w poważnych konstrukcjach: pierwszymi można bylo zastępować BC107÷108, drugie - stosować w różnych układach wzmacniających i przełączających o niewyśrubowanych wymaganiach. Ale niech już zostaną, skoro są!
    Cytat:
    Na marginesie kto wie jak wyglądały pierwsze zachodnie BC147-149, BF194-196?

    Ja wiem! :) Miały ksztalt nieforemnego sześciokąta, ot takie "normalne" obudowy TM1, z dwukrotnie załamaną ścianką z jednej ze stron.

    Tomek Janiszewski

  • #68 03 Wrz 2009 12:20
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    serwis napisał:
    studisat napisał:


    Na marginesie kto wie jak wyglądały pierwsze zachodnie BC147-149, BF194-196?


    Ja wiem :D
    Mam nawet kilkanaście szt. Obudowa plastikowa, duża, dwa lub trzy razy większa od naszych BC147 i BF194, ścięte narożniki ( jak trumna postawiona na boku).

    Jak ktoś mnie nie wyprzedzi, to załączę fotkę.


    Tak ogromna stosunkowo obudowa. Co ciekawe tej obudowie długo pozostawali 'wierni' Czesi. Był taki radiomagnetofon robiony w kooperacji z Czechami - Daria. Pełno było w nim tranzystorów w tej archaicznej obudowie jaką miały pierwsze BF194-195, BC147-149, BC157-159....

    Dodano po 48 [minuty]:

    Tomek Janiszewski napisał:
    Raczej fakt sprowadzania z Japonii uwalił tę produkcję.
    Ale można było ją wznowić z chwilą zminiaturyzowania AF426÷430.

    Tylko po co? Próbowano nadal wciskać w Europie nawet tej zgniłej, kapitalistycznej superminiaturowe odbiorniki? Był to nadal margines... Ta idea odżyła wraz ze stereofonią po sukcesie Walkmana (i to tez nie od razu)....

    Tomek Janiszewski napisał:
    Pewnie nabywcy olewali te miniaturyzację jeśli była droga. to co piszesz miałoby sens jakby ktoś inny produkował takie odbiorniki - tj przejął produkcję w ramach RWPG.


    Ale ile tego było na rynku. Pewnie tak samo mało jak tych Migo i Tramp - jeśli nie mniej. Migo i Trampa widziałem w latach 70-tych, miałem w ręku miałem kiedyś płytki od niego. I nie były to rarytasy (większym od nich to była ptytka od radia Rytm). Za to żadnego śladu mikrominiaturowych ruskich odbiorników.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ale przy "niewłaściwej" kolejności łatwiej było o sprżężnia pomiędzy "poplątanymi" wyprowadzeniami, zwłaszcza na 10,7MHz

    To obejrzyj płytki drukowane i zobaczysz że były dość długie te wyprowadzenia a punkty lutownicze to nie były w kwadracie o wymiarach identycznych z odstępami drutów w obudowę tranzystora (w dobie krzemowych BF214-215 było tak samo....).
    I to nie tylko w p.cz ale i też w głowicach UKF. Było tak samo nawet z obudowami plastikowymi (TO-92???) jak w typach BC237-239.... Dopiero obudowy jak w BF194 (oraz scalaki w obudowach DIL) wymusiły punkty n apłytce idealnie zgodne z rozmieszczeniem wyprowadzeń. Trochę wydumana teoria..

    Tomek Janiszewski napisał:

    O jakości tranzystorów TEWY pełnego pojęcia nie mam: zwykle stosowałem te gdzieś już wcześniej użyte, a więc sprawdzone. Również legendarne wręcz narzekanie na tragiczną jakość sławetnych BF504÷506 nie musi oznaczać że te egzemplarze co mam są równie beznadziejnej jakości.

    A ich parametry? W sumie gorsze do germanowców. Owszem gdyby je 'wypuszczono' kilka lat wcześnie to co innego. Małe prądy, małą moc strat, absurdalnie niskie h22e, i ogromna obudowa... To już te mało nowoczesne BFP519-521 i BCP527-529 dopiero mogły być nadającymi się do użytku tranzystorami krzemowymi (choć ich parametry były kiepskie - w momencie wprowadzania ich do produkcji już były one przerstarzałe....).

    Pewnie i też z tego powodu (nieudanych i nie nadających się do użytku TK i BF504-504...) była planowana produkcja jakiegoś naszego ACP - oraz przejścia z oznaczeń TG na ACP - ale pewnie licencja na te BF519-521 i BF527-529 dobiła 'chęć' naszego przemysłu dalszego pozostawania w germanie. Był to jakiś krok ale nadal niewystarczający by móc 'tranzystorować' sprzęt powszechnego użytku.

    Tomek Janiszewski napisał:

    To byłoby słuszne raczej w odniesieniu do braku stacji TV w zakresie UHF, bo nie było wtedy telewizorów z głowicami UHF (choć miały miejsce na jej wmontowanie oraz przełączniki UHF/VHF). Trójka istotnie nadawała na również krótkich a Dwójka zrazu wyłacznie na średnich (patrz skale odbiorników lampowych z tamtych czasów, nie tylko "Warszawa II ale też Kraków czy Katowice vel Stalinogród to był właśnie Program II PR zawierający bloki regionalne).

    Jeszcze raz - koniec lat 60-tych - ile było ośrodków nadawczych UKF. W 1965 roku jeszcze nadano w paśmie 87,5-100MHz. I jeszcze jaki miały zasięg.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Teraz to już Ty przesadzasz znacznie mocniej Domowe odbiorniki z zakresem UKF wcale nie były nie tak rzadkie, oczywiście w epoce nowalowej. Nie licząc "Podhala" z prymitywną przystawką superreakcyjną w dodatku na lampie najmniej do tego celu odpowiedniej (już lepiej było zastosować ECF82 zamiast ECH81), pierwszym krajowym pełnowartościowym odbiornikiem UKF bylo "Bolero" powstałe chyba jeszcze w latach 50-tych. Od najmłodszych lat (dokładniej gdzieś tak od 1966 roku) pamiętam "Atuta" moich rodziców z zakresami DSU. A przecież były jeszcze "Calypso", "Menuet", "Światowid", ostatniej generacji odbiorników lampowych z "Kankanem" i innymi zawierajacymi lampę ECL86 już nie licząc. Były też odbiorniki z enerdupka a nawet kupowane w komisach odbiorniki z Zachodu, choć one byly użyteczne tylko przez krótki czas, póki nadawano w Polsce w zakresie CCIR.


    Nie przesadzam. Odbiornik stołowy miał być na lata. A był plan odgórny wprowadzenia UKF to i odbiorniki miały ten zakres.

    A na obronę swoje wersji czemu obok Atuta (DSU) jednak wprowadzono na rynek jego wersje bez zakresu UKF. To samo Sarabanda/Kankan.

    Czemu jeszcze w 1974 produkowano stołowy odbiornik bez zakresu UKF?

    Jak wytłumaczysz w dobie krzemu i układów scalonych odbiorniki tylko z zakresami AM - Dorota, Iza, Ela, Eltra 50 itd... Produkowane nawet w latach 80tych.

    Czemu nadal sprowadzano odbiornik ruskie tylko z zakresami AM.

    Dopiero w połowie lat 70-tych powstał program IV który nie był nadawane na zakresach AM.
    Pierwszy mały odbiornik z adresem UKF - Asia - opracowana w 1975 roku a w zasadzie dostępna powszechniej kilka lat później. Konkurencji w naszych klepach nie miała. Następny na naszym rynku to był R124 i to w drugiej połowie lat 80tych....

    Tomek Janiszewski napisał:

    A co to właściwie było? Obstawiałbym jakąś piracką podróbę BC107, metodą szlifowania chipa i oglądania przez mikroskop polaryzacyjny. Chyba że były to egzemplarze BF519÷521 selekcjonowane pod względem małych szumów i dużej "bety", na co mogłaby wskazywac ich wysoka cena.
    ....
    Czym byly BF519÷521 powszechnie wiadomo: produkowanymi na licencji od ZSSR tranzystorami KT312. Szkoda że licencji na nocnik nie kupili, montujac je w prozaicznej obudowie TO-18; byłyby ładniejsze ;)


    Powrót do archaicznej obudowy? Bez sensu. Zużycie materiałów czyli koszt rzutujący na cenę. Ponadto obudowa wymuszająca pracochłonny montaż tranzystora.

    BC527-529 - nie były odpowiednikami nawet naszych BCP107-109. Tym bardziej jak produkowano plastikowy ich wariant. Po co to robiliby jak były już BCP107-109 i BCP237-239? Pojawiły się wraz z BF519-521. Wiec uważam że to też licencja z ZSRR.... Drogie - bo pewnie potrzebniejsze były te BF519.... a fabryka nie miała 'mocy przerobowych' na 'masowo' produkowany BC....


    Tomek Janiszewski napisał:

    Ale już wyżej wymienione plastiki IMHO zbyt gryzłyby się z kultowymi TG... :cry: Po prawdzie nie płakałbym gdyby ze strony znikły zarówno BC527÷528 jak i BF519÷521: w końcu to były już (w odróznieniu od BF504÷BF506) pełnowartościowe tranzystory krzemowe,

    A co ma do tego obudowa? Istotnym jest to co w środku.
    Obudowy plastikowe były na zachodzie zanim TEWA zaczęła coś bełkotać o TK9, TK10 czy TK11.. Ba mam radio - lapowo tranzystorowe, stereo , rok 1968. 4 lampy (ECC85, ECH81, EAF801 i EM87), a reszta to tranzystory krzemowe BC147-149, BC107 i po trzy tranzystory germanowe na kanał - jeden AC180 i para komplementarna średniej mocy AD161/AD162. A u nas nadal TG..... Wymiary radia - mniejsze niż wielu naszych pełnotranzystorowych odbiorników stołowych produkowanych nawet w latach 80tych.

    BF504-506 - pełnowartościowe..... żart, prowokacja czy przekora?

    Tomek Janiszewski napisał:

    pierwszymi można bylo zastępować BC107÷108, drugie - stosować w różnych układach wzmacniających i przełączających o niewyśrubowanych wymaganiach. Ale niech już zostaną, skoro są!


    Noo zastępować. Tak owszem h22e BCP109C kontra BCP529 w ostatniej chyba VI grupie.... I co jak to działało? Jakby były takie dobre to czemu kupiono licencje na produkowane już wtedy od wielu lat BC107-109?

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ja wiem! :) Miały ksztalt nieforemnego sześciokąta, ot takie "normalne" obudowy TM1, z dwukrotnie załamaną ścianką z jednej ze stron.


    A objętość tak ze 3 razy większa zapomniałeś dodać. Nie przypominała obudowy TM1 - tylko blaszki wyprowadzeń były takie same.

  • #69 03 Wrz 2009 14:20
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    studisat napisał:
    Za to żadnego śladu mikrominiaturowych ruskich odbiorników.

    Kosmosów mogło być mało (tym bardziej że mialy one istotną wtedy wadę w postaci jednozakresowości: albo LW albo MW w zalożności od wersji, tymczasem Tramp mial MW+Warszawa I). Ale już Ałmazów czy Planet było więcej, a były one mniejsze od Selg czy Kolibrów.
    Cytat:
    A ich parametry? W sumie gorsze do germanowców. Owszem gdyby je 'wypuszczono' kilka lat wcześnie to co innego. Małe prądy, małą moc strat, absurdalnie niskie h22e, i ogromna obudowa...

    Zgoda, BF504÷BF506 były ogólnie kijowe, ale podobno trafiały się w sprzedaży jeszcze gorsze niż te które mam, być moze te co mam były specjalnie selekcjonowane w celu odzielenia od kompletnego już chłamu: do tych wad które wyszczególniłeś dochodziły jeszcze prądy zerowe na poziomie kilkudziesięciu µA! Więc nie dziwię się że szybko się z ich produkcji wycofano.
    Cytat:
    Pewnie i też z tego powodu (nieudanych i nie nadających się do użytku TK i BF504-504...) była planowana produkcja jakiegoś naszego ACP

    Chyba masz na myśli AC361, którego nawet na oczy nie widziałem (niskoszumny do stopnmi wstępnych, obudowa jak ASY34÷37 a może nawet selekcjonowany na szumy spośród egzemplarzy ASów, bo i fT znaczna na poziomie 8MHz).
    Cytat:
    - oraz przejścia z oznaczeń TG na ACP -

    Przeszli tylko z TG na ADP, bo te mialy być jeszcze jakiś czas produkowane, w odróznieniu od TG małej mocy.
    Cytat:
    Jeszcze raz - koniec lat 60-tych - ile było ośrodków nadawczych UKF. W 1965 roku jeszcze nadano w paśmie 87,5-100MHz. I jeszcze jaki miały zasięg.

    Tamten Atut miał zakres OIRT, i oprócz fonii I PR TV słychać było ZTCP coś jeszcze, chyba Trójkę. Podejrzewam że w zakresie CCIR nadawano na użytek tych co mieli radia zachodnie, aby dać im czas na przestrojenie. W RiK z 1971r zamieszczono opis budowy tranzystorowego stereofonicznego tunera UKF wyposażonego w głowice na oba zakresy, co wskazywałoby że przez pewien czas nadawano równocześnie w obu.
    Cytat:
    Nie przesadzam. Odbiornik stołowy miał być na lata. A był plan odgórny wprowadzenia UKF to i odbiorniki miały ten zakres.

    Ja tam sobie przypominam znacznie więcej odbiorników stołowych z UKF niż bez niego, oczywiście nie licząc tych z epoki loctalowej. Bez UKF to mogły być jakieś Tatry, a z nowszych - Ballada.
    Cytat:
    A na obronę swoje wersji czemu obok Atuta (DSU) jednak wprowadzono na rynek jego wersje bez zakresu UKF. To samo Sarabanda/Kankan.
    Czemu jeszcze w 1974 produkowano stołowy odbiornik bez zakresu UKF?

    To chyba oczywiste że na użytek babciów sluchających tylko "Pierwszij Warszawy". O kosztach zapomnialeś? Odbiornik UKF to głowica, w niej dodatkowa lampa pobierająca prąd żarzenia na wszystkich zakresach (nieco większy transformator by się wskutek tego przydał), bardziej skomplikowany napęd skali oraz przełącznik zakresów, dwa razy tyle filtrów p.cz. na glównej płytce drukowanej, a i głośnik o szerszym paśmie przenoszenia by się przydał. Więc po co zmuszać babciów do kupowania kuchennego radia lepszej klasy? Jesli chodzi o fale krótkie w "Atucie" bez UKF to dołożono je raczej nie po to aby sluchać na nich "Trójki" (już raczej "Wolnej Europy" by się na nich sluchało, lecz po to aby dać cokolwiek w zamian UKF, bo dwa zakresy kijowo by wyglądały.
    Cytat:
    Jak wytłumaczysz w dobie krzemu i układów scalonych odbiorniki tylko z zakresami AM - Dorota, Iza, Ela, Eltra 50 itd... Produkowane nawet w latach 80tych.

    Patrz wyżej - na odbiornikach przenośnych słuchało się głównie "Lata z Radiem" na działce lub niedzielnej wycieczce do lasu. Trzy ostatnie byly odbiornikami kieszonkowymi, gdzie wciśnięcie zakresu UKF bez użycia układów scalonych byloby w warunkach PRL niewykonalne. Takie rzeczy tylko w Japonii.
    Cytat:
    Czemu nadal sprowadzano odbiornik ruskie tylko z zakresami AM.

    Krótka piłka: wskaż jakiekolwiek pety przydatne do stosowania we wzmacniaczach p.cz. AM/FM. Żadne z powszechnie spotykanych stopowo - dyfuzyjnych: Π401÷403, Π416, Π422÷423, ΓT309 się do tego nie nadawały: co za pożytek ze znacznej fT, do 120MHz, skoro pojemność zwrotna Ccb była na poziomie 10pF - mniej więcej tyle co w naszych TG10 i TG20, kilkakrotnie więcej niż w TG37÷40, o AF426÷430 już nie mówiąc. Pewnie wzięła się ona stąd że obudowy petów i gietów były połączone z kolektorem zamiast pełnić rolę ekranu, jak w naszych. Do tego celu nadawałyby się tylko ΓT313, ale te "mieza-spławno-difuzionnyje" tranystory były stworzone do wyższych celów, np. stopni w.cz. i p.cz. telewizorów Junost i byly zbyt drogie aby stosować je w całym układzie radioodbiorczym AM/FM (conajwysze w liczbie 2 szt. w głowicach). Sowieckie odbiorniki z UKF pojawiły się dopiero wraz z tranzystorami ΓT322 przeznaczonymi do stopni p.cz. AM/FM, będącymi pewnie adaptacją jakichś zarekwirowanych w enerdupku GF-ów, jako że montowano je w obudowach TO-72 a nie jak dotąd w nocnikach.
    Cytat:
    Dopiero w połowie lat 70-tych powstał program IV który nie był nadawane na zakresach AM.

    Dla tych co nie pamiętają: był to zarazem pierwszy ogólnopolski program stereofoniczny, i stan taki utrzymał się aż do połowy lat 80-tych (wtedy był nadawany jako Program II, jako że "starą" dwójkę zamknęła junta Jaruzela, i reaktywowano go potem już jako "Czwórkę"). A drugim stereofonicznym programem PR stała się "Trójka" przy sprzeciwie radiowych betonów z Leszkiem Michniewiczem na czele. Ale skoro Program IV PR powstał dopiero w połowie lat 70-tych - wynikaoby z tego że pierwsze próby transmisji stereo prowadzono na "Trójce"? Pytam bo wtedy żadnego odbiornika stereofonicznego w domu nie było: pierwszym był ten który... zbudowałem sam na początku lat 80-tych, opierajac się na schemacie dekodera "Meluzyny".
    Cytat:
    Pierwszy mały odbiornik z adresem UKF - Asia - opracowana w 1975 roku a w zasadzie dostępna powszechniej kilka lat później. Konkurencji w naszych klepach nie miała.

    To już byla epoka ukladu UL1211. Za "mały" odbiornik z zakresem UKF można by jeszcze uznać wcześniejszą "Danę" kolibrowego formatu (w trzech wersjach różniących się kondensatorami zmiennymi) Tam stosowano już UL1490, ale cala reszta zawierala 5 tranzystorów (2×BF215 + 3×BF214).
    Cytat:
    Następny na naszym rynku to był R124 i to w drugiej połowie lat 80tych....

    Ale on zawieral chyba już UL1219?
    Cytat:
    Tomek Janiszewski napisał:
    Szkoda że licencji na nocnik nie kupili, montujac je w prozaicznej obudowie TO-18; byłyby ładniejsze ;)

    Powrót do archaicznej obudowy? Bez sensu. Zużycie materiałów czyli koszt rzutujący na cenę. Ponadto obudowa wymuszająca pracochłonny montaż tranzystora.

    A emotikona nie widzisz? :P
    Cytat:
    BC527-529 - nie były odpowiednikami nawet naszych BCP107-109.

    Praktycznie jedyną róznicą byl mniejszy ICmax (50mA zamiast 100mA), bez znaczenia w przytłaczającej większości zastosowań.
    Cytat:
    Tym bardziej jak produkowano plastikowy ich wariant.

    Ten z analogicznym zastrzeżeniem można by uznać za odpowiednik BC237÷238. Zresztą te ostatnie produkowane przez CEMI przynajmniej do czasu nie bardzo byly odpowiednikami zachodnich: podawano Ptot=220mW zamiast 300mW, co w wielu zastosowaniach też było bez znaczenia.
    Cytat:
    Po co to robiliby jak były już BCP107-109 i BCP237-239?

    Może chcieli wykorzystać maski zanim się zużyją?
    Cytat:

    Cytat:
    Pojawiły się wraz z BF519-521. Wiec uważam że to też licencja z ZSRR....

    Ale których? Ówczesny katalog CEMI wskazywał na KT312 jako odpowiednik BF519-521, ale BC527-528 (529 nie było!) miały odpowiadać BC107-108. Żadnych sowieckich odpowiedników nie wskazywano.
    Cytat:
    Drogie - bo pewnie potrzebniejsze były te BF519.... a fabryka nie miała 'mocy przerobowych' na 'masowo' produkowany BC....

    Albo też po prostu dlatego ze kiedyś były drogie skoro tyle trudów kosztowalo ich wdrożenie, potem przyszły tanie BC107-109, a przecenić BC527-528 Minister Handlu Wewnętrznego i Usług czy jak to się wtedy nazywało zapomniał...
    Cytat:
    A co ma do tego obudowa? Istotnym jest to co w środku.

    Bez względu na obudowę, w środku tak BC527-528/627-628 jak i BF519-521/619-621 była struktura epiplanarna, nie rózniąca się w istotnym stopniu od tej w tranzystorach produkowanych po dzień dzisiejszy, takze tych w obidowach SMD. Co innego struktura "Mesa" w BF504-506 a co dopiero stopowa i stopowo-dyfuzyjna w germanowych. Więc uważam że "retrowość" ostatnich tranzystorów TEWY jest już tylko umowna...
    Cytat:
    Obudowy plastikowe były na zachodzie zanim TEWA zaczęła coś bełkotać o TK9, TK10 czy TK11.. Ba mam radio - lapowo tranzystorowe, stereo , rok 1968. 4 lampy (ECC85, ECH81, EAF801 i EM87), a reszta to tranzystory krzemowe BC147-149, BC107 i po trzy tranzystory germanowe na kanał - jeden AC180 i para komplementarna średniej mocy AD161/AD162.

    Ciekawe po co jeszcze te lampy: wstawiliby 5 lub trochę więcej BF254-255 i orzymaliby przenośne radio stereo, przydatne tak w domu jak i poza nim. Część lampowa przypomina "Chopina", ale tam obecność lamp można wytłumaczyć posuchą dobrych tranzystorów krzemowych, skoro stosowano germanowe.
    Cytat:
    BF504-506 - pełnowartościowe..... żart, prowokacja czy przekora?

    Niestaranne czytanie. Napisałem że pelnowartościowymi tranzystorami były BF519÷521, w odróznieniu od BF504÷506.
    Cytat:
    Noo zastępować. Tak owszem h22e BCP109C kontra BCP529 w ostatniej chyba VI grupie....

    Mylisz dwa systemy walutowe. Poza tym że BC/BCP529 nie występował w ogóle (i dlatego w pierwszym stopniu ZK140T stosowano importowany BC109 podczas gdy w pozostałych - krajowe BC527÷528 lub BCP107÷108) to VI grupa występowała w serii BF519÷521 (najniższa była bodajże III). BC527÷528 występowały w grupach od I do III, w przypadku tych tranzystorów ściśle odpowiadających grupom A do C. I przynajmniej tu unawidacznia się przewaga naszych tranzystorów: BC107C (czy innych wysokonapięciowyc z najwyższym wzmocnieniem, dopiero BC546C uczynił wyłom) ze świecą było szukać, a BC527III były dostępne!
    Cytat:
    Jakby były takie dobre to czemu kupiono licencje na produkowane już wtedy od wielu lat BC107-109?

    A kto poza Polską kupiłby jakieś tam nikomu nieznane BC527? Może chcieli już w pelni legalnie sprzedawać (być moze i na export) "niepiracone" tranzystory, i majac pewność że przy kopiowaniu niczego nie sknocono?
    Cytat:
    A objętość tak ze 3 razy większa zapomniałeś dodać. Nie przypominała obudowy TM1 - tylko blaszki wyprowadzeń były takie same.

    Grubsze to były na pewno, ale czy dłuższe również? Może widziałem jeszcze inne.

  • #70 03 Wrz 2009 16:01
    -om-
    Poziom 9  

    Tomek Janiszewski napisał:
    -om- napisał:
    A tak ogolnie z punktu widzenia małolata, najbardziej 'kręcił' mnie ktorys z TG - czarny SS MAN :D tymbardziej że łatwo dało się zdjąć mu hełm ;-)

    A pewien jesteś narodowości tego SS-mana? Może był sowiecki? :D


    Tranzystory germanowe - dyskuje i wspomnienia

    racja, soviet... (zalaczony obrazek).. ogolnie nie mam na jego temat wiele do powiedzenia ale zaskakuje estetyka - po tylu latach nadal sie błyszcza, maja izolowane wyprowadzenia (tez czarną powłoką)... osobiscie nie podobaja mi sie 'terazniejsze' tranzystory małosygnałowe - szpecą wręcz płytkę.

    ps interesuje mnie to co na zdjeciu jest wskazane strzałką - ma 4 wyprowadzenia, jedno z 'masy', zaraz poszukam datasheetu ale moze ktos wie co to ?

    ps2 co myslicie o audiofilskim podejsciu german vs krzem ?
    diody GE nadal stosuje sie w przesterach gitarowych i to dobrych firm (jako obcinacze sygnału)...

    Dodano po 7 [minuty]:

    Tranzystory germanowe - dyskuje i wspomnienia

    ss man kaput, aczkolwiek nie do konca, bo nawet sobie radzi jako fototranzystor.

    po lewej tg5111 ale to pewnie nic nie wnosi do tematu,
    ogolnie tak sie właczyłem do dyskusji bo mi sie młodość przypomniała - nie miałem zabawek tylko jakies tranzystory itp hehe
    Proszę zaznajomić się z wewnętrznym regulaminem działu Elektronika Retro oraz regulaminem forum, po czym poprawić pisownię.
    [Futrzaczek]

  • #71 03 Wrz 2009 16:33
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    -om- napisał:
    racja, soviet... (zalaczony obrazek)..

    Przecież to są klasyczne pety, już te w nowszym wykonaniu (talerzyk nakryty nocnikiem), więc tym trudniejsze do pomylenia z TG50... Nie widzę tylko przy tej jakości zdjęcia czy są m.cz. czy też w.cz. - te pierwsze miały nogi ustawione zwkle "w trójkąt", drugie - w linii.
    Cytat:
    ogolnie nie mam na jego temat wiele do powiedzenia ale zaskakuje estetyka - po tylu latach nadal sie błyszcza, maja izolowane wyprowadzenia (tez czarną powłoką)...

    Pety w ogóle zacnymi tranzystorkami były, choć zwykle nienawidzono ich tak jak nacji która je wyprodukowała... Najładniejsze były takie galwanizowane na srebrny mat. Było wśród nich coś czego myśmy się nigdy nie dorobili: tranzystory germanowe npn, w tym także średniej mocy tworzące pary komplementarne (ΓT402/404). Ale raczej rzadko stosowano je w radioodbiornikach: prawie wszędzie stosowano transformatorowe stopnie końcowe. Wyjątkiem były telewizorki Junost... i dzieciinne radyjka "Zwiezdoćka".
    Cytat:
    osobiscie nie podobaja mi sie 'terazniejsze' tranzystory małosygnałowe - szpecą wręcz płytkę.

    A studisat chciałby jeszcze zaśmiecić stronkę Jasia plastikowymi BC627 i BF619-fuj!
    ps interesuje mnie to co na zdjeciu jest wskazane strzałką - ma 4 wyprowadzenia, jedno z 'masy', zaraz poszukam datasheetu ale moze ktos wie co to ?
    Z tej odległości wygląda mi to na leżący nogami do góry ΓT313, jak wspomniałem -tranzystor "swierchwysokociastotnyj" (do 1GHz) germanowy pnp konstrukcji mesa lub mesa - stopowej (w zależności od katalogu, w najstarszych określano go wręcz mianem "mesa-planarnego"). Stosowano go w głowicach UKF odbiorników radiowych oraz przełącznikach kanałów oraz torach p.cz. wizji i fonii OTV. Co ciekawsze, miał bliski odpowiednik npn, niemalże komplementarny: ΓT311, jak najbardziej w identycznej obudowie. Ale jak tak dalej pójdzie, przyjdzie poprosić moderatora o wydzielenie nowego wątku, a Jasia o zrobienie podstronki o petach. Aby więc wrocić do tematu - wśród Twoich "zabawek" widzę chyba Elwowskie elektrolity w przezroczystych igelitowych koszulkach z epoki "Kolibra". Szanuj je, bo nic tak nie pasuje jak one do ukladów wykorzystujących polskie tranzystory germanowe, jako że współczesne im plastikowe "czerwoniaki" nie tylko były brzydkie, ale okazały się pomyłką: pękały i wysychały, albo powodowaly zwarcia.

    Cytat:
    ps2 co myslicie o audiofilskim podejsciu german vs krzem ?
    diody GE nadal stosuje sie w przesterach gitarowych i to dobrych firm (jako obcinacze sygnału)...


    Wystarczy porównać charakterystyki w kierunku przewodzenia. Ta od diody germanowej wydaje się bardziej "zaokrąglona" niż "kanciasta" charakterystyka diody krzemowej. Ta ostatnia też wydawałaby się taka "zaokrąglona"... gdyby prądy mierzyć w nanoamperach zamiast w miliamperach. Więc puszczając na te charakterystyki prądy o podobnej, sensownej wartości otrzymujemy co innego: zbyt mocno przycięty sygnał w przypadku diody krzemowej a tym samym nadmiar harmonicznych wysokiego rzędu.

    Cytat:
    po lewej tg5111 ale to pewnie nic nie wnosi do tematu,

    Ja tam widzę (po lewej od peta ze zdjętym nocnikiem) 2 szt. jakichś TG5; nie było żadnych TG5111. Trafiały się natomiast jakieś dopiski przy oznaczeniu typu, np TG50 2C

    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski

  • #72 03 Wrz 2009 16:55
    JasiuB
    Poziom 20  

    Tomek Janiszewski napisał:

    Pety w ogóle zacnymi tranzystorkami były, choć zwykle nienawidzono ich tak jak nacji która je wyprodukowała... Najładniejsze były takie galwanizowane na srebrny mat.

    Kupiłem setkę takich ładnych P13 na allegro za jakieś grosze.

    Do "petów" mam uczucia ambiwalentne. Na 9 urodziny oprócz "Nowoczesnych Zabawek" dostałem też radziecki kit do składania. Nijak nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywał. Złożyłem. Nie działał. Ojciec (elektronik) przejrzał. Nie działał. Trzy tranzystory (w.cz i 2 stopnie m.cz) wymienił na polskie TG. Zostały dwa ruskie komplementarne. Zadziałał.

    Cytat:

    A studisat chciałby jeszcze zaśmiecić stronkę Jasia plastikowymi BC627 i BF619-fuj!

    Po moim trupie. :-)

    Jako cezurę wybrałem rok 1970 nie bez przypadku.
    1) Pojawiły się tranzystory epiplanarne, które niczym (no prawie...) się nie różniły od zachodnich.
    2) Powstało CEMI, którego wyroby są nieźle udokumentowane.
    3) Powstał pierwszy mikroprocesor.

    Pozdrawiam
    Jasiu

  • #73 03 Wrz 2009 17:29
    dood
    Poziom 17  

    Dlaczego starodawne tranzystory miały takie długaaaśne nóżki? Przecież i tak trzeba było je odcinać, toż to marnotrawstwo!

  • #74 03 Wrz 2009 17:55
    JasiuB
    Poziom 20  

    dood napisał:
    Dlaczego starodawne tranzystory miały takie długaaaśne nóżki? Przecież i tak trzeba było je odcinać, toż to marnotrawstwo!

    Niezupełnie. Germańce są czułe na przegrzanie nie tylko w czasie pracy, ale i przy lutowaniu. Raczej nie zależy przesadnie skracać wyprowadzeń.

    Ciekawostka: w załączeniu wykres wzmocnienia w funkcji czasu pracy. Po 1500 godzinach maleje o 20% :idea: :!:

    Pozdrawiam,
    Jasiu

    Tranzystory germanowe - dyskuje i wspomnienia

    Dodano po 12 [minuty]:

    Tego 2N144 już sprawdzałem - typ wprowadzony w 1956, żaden specjalny cymes.
    Nostalgia? No cóż, czas płynie.

    Jasiu

  • #75 03 Wrz 2009 17:55
    -om-
    Poziom 9  

    JasiuB napisał:
    dood napisał:
    Dlaczego starodawne tranzystory miały takie długaaaśne nóżki? Przecież i tak trzeba było je odcinać, toż to marnotrawstwo!

    Niezupełnie. Germańce są czułe na przegrzanie nie tylko w czasie pracy, ale i przy lutowaniu. Raczej nie zależy przesadnie skracać wyprowadzeń.


    A jak ze sposobem montażu ? Wtedy już PCB były powszechnie używane czy jednak zdarzało się coś robione 'na pająka' (point to point)... Bo w książce autor proponował różne ciekawe ;) sposoby montażu tranzystorów.

  • #76 03 Wrz 2009 18:01
    JasiuB
    Poziom 20  

    -om- napisał:

    A jak ze sposobem montażu ? Wtedy już PCB były powszechnie używane czy jednak zdarzało się coś robione 'na pająka' (point to point)... Bo w książce autor proponował różne ciekawe ;) sposoby montażu tranzystorów.

    Zdecydowanie pająk, płytki robiło się dosyć rzadko. Na początku lat 70 malowałem je lakierem spirytusowym (zwanym "bakielitowym") i "trawiłem" elektrolitycznie.

    Jasiu

  • #77 03 Wrz 2009 18:11
    -om-
    Poziom 9  

    No więc to chyba także łumaczy długość nóżek ;-)
    Elektrolitycznie znaczy się taka typowa elektroliza ;) ? słyszałem o różnych sposobach - np malowanie ścieżek świecą i trawienie w kwasie itp.
    Tak przy okazji ciekawiło mnie wcześniej, (przepraszam za offtopic),
    czytając na stronie głownej o pana 'ulubionych' lampach, czemu nie lubi Pan 6n1p-ew ? o wiele tańsza od E88CC no i lepiej by pasowała do Pańskiego triodowca (i co najwazniejsze zapasy sie nie kończą)

  • #78 03 Wrz 2009 18:15
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    Tomek Janiszewski napisał:
    Ale już Ałmazów czy Planet było więcej, a były one mniejsze od Selg czy Kolibrów.

    Bez problemu można było kupić kompletne płytki od Trampa czy Migo na naszym bazarze. Ale żadnego 'Ałmaza' itd. Prędzej 'Źwiezdoćkę'. Ruskie radia - OK - ale to były Sokoly Selgi. W ogromnych ilościach.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Tamten Atut miał zakres OIRT, i oprócz fonii I PR TV słychać było ZTCP coś jeszcze, chyba Trójkę.

    Na UKFie tuż przed wprowadzeniem IV PR były nadawane trzy programy I, II i III. IV zastąpiła na skali I. Trójka dostała stereo dopiero w latach 80tych. Stereo było sporadycznie na dwójce lub jedynce. Za to nieco później na lokalnym pasmie nadawano gdzieś w Polsce audycje testowe kwadrofoniczne - był produkowany odbiornik kwadro Cezar oraz magnetofon - M2406QD. Wyszliśmy przed szereg nieco a kwadro po prostu upadło.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Podejrzewam że w zakresie CCIR nadawano na użytek tych co mieli radia zachodnie, aby dać im czas na przestrojenie.

    To nie tak. Najpierw obowiązywał jak wszędzie w Europie zakres 87,5 - 100MHz.
    Uruchomiono budowę siec nadajników UKF - uruchomiono w trzech miastach. Wtedy zapadła decyzja o tym aby wyszarpać więcej kanałów TV (słusznie argumentowano ze TV będzie miała lepszy wpływ propagandowy niż radio) . Zmieniono podział kanałów i bło 12 kanałów i 7MHz zakres UKF w OIRT zamiast 10 kanałów TV i 12,5MHz zakresu UKF FM. Od tej pory następne ośrodki UKF budowano w zakresie OIRT, zaś istniejące 3 pozostawiono czynne do 1965 roku. Odbiorniki sprowadzane oficjalnie do Polski z NRD miały zakres OIRT. Odbiorniki radiowe UKF OIRT pozwalały na odbiór fonii 2 kanału TV. BEz problemu odbierało się fonię z tegoż kanału - nadajnik w Warszawie w Łodzi na odbiorniku z wepniętym półmetrowym drutem jako aateną


    Tomek Janiszewski napisał:

    W RiK z 1971r zamieszczono opis budowy tranzystorowego stereofonicznego tunera UKF wyposażonego w głowice na oba zakresy, co wskazywałoby że przez pewien czas nadawano równocześnie w obu.

    Po pierwsze nie był to cały zakres CCIR. Tylko okolice fonii któregoś kanału TV z II zakresu VHF. Po drogie wyraźnie o tym napisał autor. Ten drugi zakres był węższy od pasma OIRT. to raczej świadczy o tym jak mało stacji było na zakresie UKF na początku lat 70-tych a najłatwiej było o ew. fonię TV.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ja tam sobie przypominam znacznie więcej odbiorników stołowych z UKF niż bez niego, oczywiście nie licząc tych z epoki loctalowej. Bez UKF to mogły być jakieś Tatry, a z nowszych - Ballada.

    Meteor, Atut 2, wersje Kanakana i Sarabandy tylko z zakresami AM, Promyk Lux, D-401, Irys ......

    Tomek Janiszewski napisał:

    To chyba oczywiste że na użytek babciów sluchających tylko "Pierwszij Warszawy". O kosztach zapomnialeś?

    Nie tylko 'babciów' - radia do hoteli, ośrodków wczasowych nie miały zakresu UKF. Było tego całkiem sporo. Powód prosty - daleko od miast odbiór UKF był często problematyczny - tj kiepski. Na AM nie było tylu zakłóceń, a zważywszy na małe, kiepskie głośniki do tego słaba selektywność - różnica w jakości odbiorniku była nieznaczna.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Jesli chodzi o fale krótkie w "Atucie" bez UKF to dołożono je raczej nie po to aby sluchać na nich "Trójki" (już raczej "Wolnej Europy" by się na nich sluchało, lecz po to aby dać cokolwiek w zamian UKF, bo dwa zakresy kijowo by wyglądały.

    Założymy się że wersja z krótkimi falami miała większe wzięcie z racji RWE i Głosu Ameryki?

    Tomek Janiszewski napisał:

    Dla tych co nie pamiętają: był to zarazem pierwszy ogólnopolski program stereofoniczny, i stan taki utrzymał się aż do połowy lat 80-tych (wtedy był nadawany jako Program II, jako że "starą" dwójkę zamknęła junta Jaruzela, i reaktywowano go potem już jako "Czwórkę").

    Tylko dodam nie było całodobowej emisji stereo.

    Tomek Janiszewski napisał:

    A drugim stereofonicznym programem PR stała się "Trójka" przy sprzeciwie radiowych betonów z Leszkiem Michniewiczem na czele.

    A tu ich popieram. Odbiór stereo był koszmarem - ćwierkanie, zakłócenia itd... Jak wprowadzono plan częstotliwości nie brano pod uwagę emisji stereo. Mściło się to okrutnie.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ale skoro Program IV PR powstał dopiero w połowie lat 70-tych - wynikaoby z tego że pierwsze próby transmisji stereo prowadzono na "Trójce"?

    Na dwójce jeśli już. Zresztą pasmo lokalne powstało też na IV programie. Było ono stereofoniczne.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Pytam bo wtedy żadnego odbiornika stereofonicznego w domu nie było: pierwszym był ten który... zbudowałem sam na początku lat 80-tych, opierajac się na schemacie dekodera "Meluzyny".


    Pierwszy stero - hmmm rok 1976 i Wanda z przystawką PS742. Oraz przez pewien czas Amator Stereo.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Za "mały" odbiornik z zakresem UKF można by jeszcze uznać wcześniejszą "Danę" kolibrowego formatu (w trzech wersjach różniących się kondensatorami zmiennymi) Tam stosowano już UL1490, ale cala reszta zawierala 5 tranzystorów (2×BF215 + 3×BF214).

    Dana to była w sumie 'krową' - fakt dość cienką ale mimo wszystko pozostałe wymiary były wiesze od Kolibra.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Następny na naszym rynku to był R124 i to w drugiej połowie lat 80tych....

    Ale on zawierał chyba już UL1219? Tak, głwoica UKF na tranzystorach pnp, a zakres długich - superheterodyna anie jak w Asi odbiornik o bezpośrednim wzmocnieniu. Generalnie był to badziewny odbiornik - nie można było go zestroić na max czułość bo wtedy sie wzbudzał - wzbudzenia znikały dopiero przy odbiorze silnej stacji - przy obciążonej antenie długim drutem..

    Tomek Janiszewski napisał:

    Praktycznie jedyną róznicą byl mniejszy ICmax (50mA zamiast 100mA), bez znaczenia w przytłaczającej większości zastosowań.

    Zawsze znajdziesz jakieś podobne parametry.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Zresztą te ostatnie produkowane przez CEMI przynajmniej do czasu nie bardzo byly odpowiednikami zachodnich: podawano Ptot=220mW zamiast 300mW, co w wielu zastosowaniach też było bez znaczenia.

    Bo winny był sam plastik - tj jego przewodnictwo cieplne. Stąd to ograniczenie.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ale których? Ówczesny katalog CEMI wskazywał na KT312 jako odpowiednik BF519-521, ale BC527-528 (529 nie było!) miały odpowiadać BC107-108. Żadnych sowieckich odpowiedników nie wskazywano.

    Ktoś robiąc katalog mógł nie podać a potem przepisywano albo wykorzystywano do druku to co już było. Podawanie szczególnie zachodnich - no cóż tzw kompleks zacofania...

    Tomek Janiszewski napisał:

    Albo też po prostu dlatego ze kiedyś były drogie skoro tyle trudów kosztowalo ich wdrożenie, potem przyszły tanie BC107-109, a przecenić BC527-528 Minister Handlu Wewnętrznego i Usług czy jak to się wtedy nazywało zapomniał...

    Raczej stawiam na park maszynowy. Zakup licencji z zachodu oznaczał też i maszyny.
    Pamiętam że BF619, 627 były tańsze od BC237 czy BF194...

    Tomek Janiszewski napisał:

    Bez względu na obudowę, w środku tak BC527-528/627-628 jak i BF519-521/619-621 była struktura epiplanarna, nie rózniąca się w istotnym stopniu od tej w tranzystorach produkowanych po dzień dzisiejszy, takze tych w obidowach SMD.

    Ale jej sporo brakowało do tych BC107...

    Tomek Janiszewski napisał:

    Ba mam radio - lapowo tranzystorowe, stereo , rok 1968. 4 lampy (ECC85, ECH81, EAF801 i EM87), a reszta to tranzystory krzemowe BC147-149, BC107 i po trzy tranzystory germanowe na kanał - jeden AC180 i para komplementarna średniej mocy AD161/AD162.

    Ciekawe po co jeszcze te lampy: wstawiliby 5 lub trochę więcej BF254-255 i orzymaliby przenośne radio stereo, przydatne tak w domu jak i poza nim.
    [/quote]
    Radio było stacjonarne, lampy były tanie, ponadto jak zainwestowano w produkcję np. fitltrów, głowic to sensowne było z punktu widzenia ekonomii wyeksploatowanie linii produkcyjnej. To w co zainwestowano miało zapracować na siebie. O całe dwa lata wcześnie Telefunken produkował już pełnotranzystorowe amplitunery stereo.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Część lampowa przypomina "Chopina", ale tam obecność lamp można wytłumaczyć posuchą dobrych tranzystorów krzemowych, skoro stosowano germanowe.

    Podobieństwo tylko się kończy na zestawie lamp. Głowica UKF - - Chopin - wzmacniacz w.c.z o podstawie siatkowej, przestrajany archaicznie tj wariometrem. W tym radiu - wzmacniacz w.cz. o podstawie pośredniej. Przestrajanie kondesatorem zmiennym. Regulowane odtłumienie p.cz. w mieszaczu. ARCz - realizacja - dioda krzemowa.
    Cewki i filtry. Cewki małych wymiarów. mniejsze niz my stosowaliśmy do czasu gdy w pełni zadomowiła się seria 7x7.

    Tomek Janiszewski napisał:

    A kto poza Polską kupiłby jakieś tam nikomu nieznane BC527? Może chcieli już w pelni legalnie sprzedawać (być moze i na export) "niepiracone" tranzystory, i majac pewność że przy kopiowaniu niczego nie sknocono?

    Taaa szczególnie gdy chodziło o nasze scalaki. Czemu nie postąpiono jak np. Czesi którzy stosowali te same oznaczenia jedynie zmieniają jedną tylko literę w symbolu?
    A na poważnie kto by kupił nasze tranzystory? Nawet w demoludach. Może w Bułgarii bo tam był deficyt półprzewodników dla sprzętu powszechnego użytku (za kilka naszych UL1481 dostawało sie kilka ich wysokich pensji... a pamietam jak i się im oczy otwierały jak w 1988 roku zobaczyli na naszym bazarze MOSFET'y BF960 dostępne w sporych ilościach - kupowali ile się da...

    Tomek Janiszewski napisał:

    Grubsze to były na pewno, ale czy dłuższe również? Może widziałem jeszcze inne.

    Grubsze (i to sporo), szersze i wyższe.

  • #79 03 Wrz 2009 18:16
    michal5102
    Poziom 11  

    TG5 czy TG50 były z długimi nogami wlutowywane i miały jak już wcześniej powiedziano kolorowe koszulki . Z radzieckimi tranzystorami w obudowie podobnej do TG5 też tak chyba robiono .Coś o TG73 też by się przydało na tej super stronce .
    P.S. Świetny pomysł z taką bazą danych o TEWIE .

  • #80 03 Wrz 2009 19:01
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    -om- napisał:
    No więc to chyba także łumaczy długość nóżek ;-)
    Elektrolitycznie znaczy się taka typowa elektroliza ;) ? słyszałem o różnych sposobach - np malowanie ścierzek świecą i trawienie w kwasie itp.

    Elektrolitycznie jest kijowo, nie wytrawi do końca (prąd nie wszędzie zdąży dojść zanim przerwie się połączenie. Jeśli używa się soli kuchennej - płytka pokrywa się osadem nierozpuszczalnych zasadowych soli miedzi. Używam chlorku miedziowego (nie żelazowego!). Do pierwszego trawienia można użyć kwasu solnego (niezbyt stężonego, 10% wystarczy) z niewielkim dodatkiem wody utlenionej. Miedź się w tym trawi, a po wyczerpaniu wody utlenionej trawi powstały chlorek miedziowy. Powstający w tych warunkach chlorek miedziawy utlenia się w obecności kwasu tlenem powietrza z powrotem chlorku miedziowego, i cykl się zamyka, a chlorku miedziowego stale przybywa w roztworze. Gdy wyczerpie się kwas - wytrąca się osad zasadowego chlorku miedzi. Można go znów rozpuścić dodając kwasu solnego (i znów chlorku przybędzie), ale można też użyć siarkowego (też niekoniecznie stężonego): w takim wypadku część miedzi z osadu przejdzie w rozpuszczalny chlorek wracając do roztworu, a część wytrąci się w formie krystalicznego, trudniej rozpuszczalnego siarczanu, który można oddzielić. Gdy siarczanu zbierze się już dosyć - można poddać go elektrolizie wydzielając metaliczną miedź, a bogatego w kwas siarkowy roztworu poelektrolitycznego użyć z powrotem do regeneracji chlorkowego roztworu trawiącego. Mamy zatem obieg zamknięty, nie zużywamy kwasu ani nie wprowadzamy soli miedzi do środowiska.
    Przepraszam za OT ale komuś może się to przydać.

    Tomek Janiszewski

  • #81 03 Wrz 2009 22:00
    marekzi
    Poziom 38  

    studisat napisał:


    To nie tak. Najpierw obowiązywał jak wszędzie w Europie zakres 87,5 - 100MHz.
    Uruchomiono budowę siec nadajników UKF - uruchomiono w trzech miastach. Wtedy zapadła decyzja o tym aby wyszarpać więcej kanałów TV (słusznie argumentowano ze TV będzie miała lepszy wpływ propagandowy niż radio) . Zmieniono podział kanałów i bło 12 kanałów i 7MHz zakres UKF w OIRT zamiast 10 kanałów TV i 12,5MHz zakresu UKF FM. Od tej pory następne ośrodki UKF budowano w zakresie OIRT, zaś istniejące 3 pozostawiono czynne do 1965 roku. Odbiorniki sprowadzane oficjalnie do Polski z NRD miały zakres OIRT. Odbiorniki radiowe UKF OIRT pozwalały na odbiór fonii 2 kanału TV. BEz problemu odbierało się fonię z tegoż kanału - nadajnik w Warszawie w Łodzi na odbiorniku z wepniętym półmetrowym drutem jako aateną

    To chyba jednak nie tak.
    Podstawową przyczyną były względy propagandowe ale innego rodzaju - chodziło o uniemożliwienie słuchania "obcych ideologicznie" - czyli mówiąc po ludzku - blokadę informacji.
    W latach 30-tych przecież sowieci masowo indoktrynowali społeczeństwo przy pomocy wszechobecnych "kołchoźników", które próbowano zaszczepić i u nas - bez powodzenia. Świat się zmieniał i jedna szczekaczka na ścianie nie wystarczała - trzeba było dać wybór ludziom, w postaci kilku programów radiowych.
    Wiele demoludów pozostawało w zasięgu nadajników z państw ościennych (RFN, Dania, Szwecja, Austria, Turcja). Trzeba pamiętać, ile energii wkładano w zagłuszanie WE czy Głosu Waszyngtonu - i władza ludowa postanowiła chociaż na UKF ustanowić sobie wyłączność.
    To jest bezsprzeczna przyczyna zmiany z CCIR na OIRT.
    Względy techniczne? - a po cóż polskiej telewizji 12 kanałów, podczas gdy 10 kanałów po uwzględnieniu polaryzacji H i V oraz dużych odległości i kierunkowości umożliwiały nadawanie z kilkudziesięciu nadajników. Jakie to miało znaczenie jeśli ilość nadajników TV dużej mocy nigdy nie przekroczyła kilkunastu (małych przekaźników aż do 1980 tez można było na palcach policzyć - zazwyczaj z powodu małej mocy i trudnego terenu miały bardzo ograniczony zasięg) a po 1980 weszły głowice na kanały 21-40.

  • #82 03 Wrz 2009 23:16
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    marekzi napisał:

    To chyba jednak nie tak.
    Podstawową przyczyną były względy propagandowe ale innego rodzaju - chodziło o uniemożliwienie słuchania "obcych ideologicznie" - czyli mówiąc po ludzku - blokadę informacji.

    Powiedz mi jakie i ile stacji na UKF można byłoby w Polsce słuchać. Zagalopowałeś się nieco. Jedynie teoretycznie stacje z Belina Zachodniego i o tylko przy samej granicy. Pomijam chwilowe zwiększenia zasięgu...

    marekzi napisał:

    W latach 30-tych przecież sowieci masowo indoktrynowali społeczeństwo przy pomocy wszechobecnych "kołchoźników", które próbowano zaszczepić i u nas - bez powodzenia.

    Były.....

    marekzi napisał:

    Wiele demoludów pozostawało w zasięgu nadajników z państw ościennych (RFN, Dania, Szwecja, Austria, Turcja).

    Czechosłowacja, OK - Austria i ew. RFM ale problemtayczny odbiór - góry, NRD OK - RFN i Berlin Zachodni. Ale my?

    marekzi napisał:

    Trzeba pamiętać, ile energii wkładano w zagłuszanie WE czy Głosu Waszyngtonu - i władza ludowa postanowiła chociaż na UKF ustanowić sobie wyłączność.

    Na krótkich i średnich sygnał docierał do nas. Ale na UKF'ie? Sporadycznie na poziomie szumów. Toż to łatwiej było o dobrej jakości odbiór na pasmach 16, 19m. Zagłuszarek nie było w tym zakresie. Władza wiedziała i jakoś było sporo odbiorników z zakresem fal krótkich obejmującym te pasma. Wpływ zachodniej propagandy to martwił jedynie władż ew zakresie S i K. Bo tylko w tym przypadku był realny zasięg na cały nasz kraj i dalej wgłąb terenów ZSRR.

    UKF - wytłumacz mi jakie szanse były np. w Łodzi na stabilny i pewny odbiór stacji UKF z Autstrii czy nawet Berlina Zachodniego. A teraz skonfrontuj ten fakt z tym co napisałeś.

    marekzi napisał:

    To jest bezsprzeczna przyczyna zmiany z CCIR na OIRT.

    Nie ró z komuchów debili.... Oni wiedzieli że na UKF to nie było mowy o odbiorze zachodnich stacji..

    marekzi napisał:

    Względy techniczne? - a po cóż polskiej telewizji 12 kanałów, podczas gdy 10 kanałów po uwzględnieniu polaryzacji H i V oraz dużych odległości i kierunkowości umożliwiały nadawanie z kilkudziesięciu nadajników.

    Byliśmy zacofani. I zakres UHF był dla nas niedostępny z racji braku podzespołów. Jedynie mogliśmy wykorzystać pasma I, II i III VHF.Tam w latach 50-tych były już głowice UHF a u nas dopiero w połowie lat 70-tych pojawiła się możliwość odbioru na tym zakresie ale i tak nadal tylko przez mały odsetek ludzie w zasięgu takiegoż nadajnika - bo większość telewizorów to bł nadal stare odbiorniki wyprodukowane w latach 60-tych.

    A i te 12 kanałów nie wystarczyło na pokrycie kraju dwoma programami.
    Drugi program osiagnął jakiś przyzwoity wskaźnik pokrycie dopiero po tym jak była możliwość uruchomienia nadjaników na zakresie UHF. Pomijam przypadki trudnego terenu - w górach - ale to było łącznie może 5% powierzchni kraju.

    marekzi napisał:

    Jakie to miało znaczenie jeśli ilość nadajników TV dużej mocy nigdy nie przekroczyła kilkunastu (małych przekaźników aż do 1980 tez można było na palcach policzyć - zazwyczaj z powodu małej mocy i trudnego terenu miały bardzo ograniczony zasięg) a po 1980 weszły głowice na kanały 21-40.


    Ano właśnie zważ ze nie można było na sąsiednim kanale postawić nadajnika w sąsiednim regionie. Ot tyle. Tak jak na zakresie UKF obowiązywał odstęp minimum 600kHz pomiędzy pobliskimi nadajnikami. to samo dotyczyło nadajników TV.

    Na terenach przygranicznych nie było swobody w wykorzystaniu kanałów z racji sąsiednich sieci. Było ile ośrodków - 10? razy dwa programy. I do dyspozycji tylko 12 kanałów. A potrzebnych było 15 - 16 takich ośrodków...

    Dlatego bardzo potrzebowano tych dwóch kanałów dla TV.


    Takie samo gadanie jak Twój argument o niedostępności odbioru UKF było w przypadku upadku masztu w Gąbinie. Mówiono ze jego wysokość to tylko była megalomania władz komunistycznych. I tak wszyscy chrzanili by wbić ciemnocie tę brednię.

    A jeśli tak miało być jak piszesz to wytłumacz mi zakres 87,5-100 MHz w NRD. Ba stolica NRD mająca odbiór stacji z Berlina Zachodniego... O granicy z RFN ni ewspolnę Coś się to kłóci z Twoją tezą. Dodam, decyzje tego typu co zagłuszać a co pozwalać słuchać to były podejmowane w Moskwie nie przez rządy państw KDL......


    P.S. Sam zakres UKF OIRT bł poszerzany. Najpierw z 73 do 73,5 od góry i z 66 do 65,5. Potem poszerzono jeszcze z 73,5 do 74. Prosty powód nie było miejsca na tym zakresie na pokrycie Polski 3 programami w tym dwoma stereofonicznymi....

  • #83 04 Wrz 2009 02:36
    marekzi
    Poziom 38  

    studisat napisał:

    Powiedz mi jakie i ile stacji na UKF można byłoby w Polsce słuchać. Zagalopowałeś się nieco. Jedynie teoretycznie stacje z Belina Zachodniego i o tylko przy samej granicy. Pomijam chwilowe zwiększenia zasięgu...

    Ależ ja nie piszę tylko o PRL - piszę o Czechosłowacji, Wegrach, Bałkanach...
    studisat napisał:
    marekzi napisał:

    W latach 30-tych przecież sowieci masowo indoktrynowali społeczeństwo przy pomocy wszechobecnych "kołchoźników", które próbowano zaszczepić i u nas - bez powodzenia.

    Były.....

    W latach 50-tych i resztki w 60-tych. I niewiele. (w stosunku do sowietów)

    studisat napisał:
    marekzi napisał:

    Wiele demoludów pozostawało w zasięgu nadajników z państw ościennych (RFN, Dania, Szwecja, Austria, Turcja).

    Czechosłowacja, OK - Austria i ew. RFM ale problemtayczny odbiór - góry, NRD OK - RFN i Berlin Zachodni. Ale my?

    J.w. - piszę nie tylko o PRL.

    studisat napisał:
    Byliśmy zacofani. I zakres UHF był dla nas niedostępny z racji braku podzespołów. Jedynie mogliśmy wykorzystać pasma I, II i III VHF.Tam w latach 50-tych były już głowice UHF a u nas dopiero w połowie lat 70-tych pojawiła się możliwość odbioru na tym zakresie ale i tak nadal tylko przez mały odsetek ludzie w zasięgu takiegoż nadajnika - bo większość telewizorów to bł nadal stare odbiorniki wyprodukowane w latach 60-tych.
    A i te 12 kanałów nie wystarczyło na pokrycie kraju dwoma programami.
    Drugi program osiagnął jakiś przyzwoity wskaźnik pokrycie dopiero po tym jak była możliwość uruchomienia nadjaników na zakresie UHF. Pomijam przypadki trudnego terenu - w górach - ale to było łącznie może 5% powierzchni kraju.

    Zapominasz o polaryzacji - to daje podwojenie liczby kanałów.


    studisat napisał:
    Na terenach przygranicznych nie było swobody w wykorzystaniu kanałów z racji sąsiednich sieci. Było ile ośrodków - 10? razy dwa programy. I do dyspozycji tylko 12 kanałów. A potrzebnych było 15 - 16 takich ośrodków...
    Dlatego bardzo potrzebowano tych dwóch kanałów dla TV.

    J.w. - H i V.
    Przykład: czy widziałeś kiedykolwiek w PRL jakąkolwiek antenę Yagi na TV kanał 1-12 z polaryzacją V? - bo ja nie. Nadawanie z polaryzacja V NIGDY w PRL nie było stosowane. A dlaczego? - bo nie było takiej potrzeby. To dowód na to, że kanałów było pod dostatkiem.
    Inny dowód - jestem z Tarnowa. Odbierałem wtedy TV z Krakowa na k.10, Rzeszów był na granicy zasięgu - kanału nie pamiętam. Inne sąsiednie nadajniki to Kielce - k.3 i przy dobrej pogodzie tragicznej jakości TV Bratysława (? - w każdym razie Czechosłowacji). Widać po tym, jaki mieliśmy "gąszcz" nadajników na tych pasmach TV. I śmiem twierdzić, że wszędzie w PRL było tak samo.

    studisat napisał:
    Takie samo gadanie jak Twój argument o niedostępności odbioru UKF było w przypadku upadku masztu w Gąbinie. Mówiono ze jego wysokość to tylko była megalomania władz komunistycznych. I tak wszyscy chrzanili by wbić ciemnocie tę brednię.

    To jest już zupełnie niezrozumiałe i idę o zakład że nie tylko dla mnie...

    studisat napisał:
    A jeśli tak miało być jak piszesz to wytłumacz mi zakres 87,5-100 MHz w NRD. Ba stolica NRD mająca odbiór stacji z Berlina Zachodniego... O granicy z RFN ni ewspolnę Coś się to kłóci z Twoją tezą. Dodam, decyzje tego typu co zagłuszać a co pozwalać słuchać to były podejmowane w Moskwie nie przez rządy państw KDL......

    I tu przyznaję, nigdy nie doczekałem się sensownego wytłumaczenia. Można tylko się domyślać - uwarunkowań politycznych, konwencji, prawa międzynarodowego (ten sam język i naród), podpisanych porozumień czy wreszcie tym, że RFN "wykupił" w NRD pozostanie w CCIR. Tak, "kupił' bo RFN wiele razy płaciła spore kwoty NRD za jakieś ustępstwa - np. za zwalnianie ludzi z więzień, nawet za zwalnianie porwanych przez STASI obywateli RFN itp - to mało znane fakty, ale fakty; -tych "opłat" (haraczy) NRD wymuszało od RFN corocznie kilkadziesiąt a nawet kilkaset mln. marek zachodnich. Wreszcie dlatego, że NRD z powodów technicznych było bardzo trudno zagłuszać wrogie radiostacje na pasmach S i K, więc zablokowanie UKF niewiele im dawało.

  • #84 04 Wrz 2009 09:20
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    studisat napisał:
    Meteor, Atut 2, wersje Kanakana i Sarabandy tylko z zakresami AM, Promyk Lux, D-401, Irys ......

    Kankan i Sarabanda to prawie to te same radia w różnych skrzynkach (podobnie jak Promyk Lux i Ballada, a w przypadku odbiorników wyposażonych w UKF-Relax i Trubadur), a Irys, Kos, Figaro - to miniaturki, odbiorniki klasy zdecydowanie kuchennej a nie stołowej, gdzie tak napchano elementów że UKF już by się nie zmieścił.
    Cytat:
    Tylko dodam nie było całodobowej emisji stereo.

    Jeszcze gorzej stalo się po zamknięciu dawnej "Dwójki" w stanie wojennym. W ramówkę dotychczasowej "Czwórki" na "Dwójkę" przemianowanej włączono owe bloki regionalne, zwykle mono i mało muzyczne, a raczej "kultutalno-oświatowe". I tak pozostało nawet po ponownym uruchomieniu czwartego programu.
    Cytat:
    Odbiór stereo był koszmarem - ćwierkanie, zakłócenia itd... Jak wprowadzono plan częstotliwości nie brano pod uwagę emisji stereo. Mściło się to okrutnie.

    Mścił się pęd ku nowoczesności... i ślepy posłuch dawany owym pseudofachowcom produkującym się w audycji "Zakłócenia odbioru", być moze żywotnie zainteresowaym aby ich program po wsze czasy pozostał stereofonicznym monopolistą. Nigdy nie miałem w Warszawie problemu ze "świerszczem", nawet jak wszystkie programy stały się stereofoniczne. A używałem różnych głowic, zawsze budowanych samodzielnie, z tranzystorami bipolarnymi lub JFETami ale... nigdy strojonych diodowo. Właśnie na nieliniowych pojemnościach varicapów może następować intermodulacja dwóch sygnałów FM. Na "statycznych" nieliniowościach elementów wzmacniających intermodulacją zagrożone są tylko sygnały AM. Cierpieli tacy jak pewien mieszkaniec okolic Wrocławia, który za radą owych betonów wybudował na działce maszt o wysokości kilkunastu metrów i umieścił na nim pięcioelementową antenę YAGI skierowaną na odlegly o 20km nadajnik. I wtedy właśnie z chwilą rozpoczęcia emisji stereo przez "Trójkę" pojawiał się "świerszcz" na "Dwójce". A tamte betony zamiast poradzić mu aby włączył sobie tlumik antenowy o ile nie chce mu się psuć wzniesionej z takim trudem anteny... oznajmiły triumfalnie: "Mówiliścmy że dwa programy stereo w skali całego kraju to naprawdę za dużo". Ciekawe jak by się czuli gdyby wypomnieć im teraz tamte brednie: mamy obecnie pasmo jakieś 2,5 raza szersze - ale za to ile stacji (wszystkie stereo!) w takiej np. Warszawie? Jedynka, Trójka, Radio Dla Ciebie, Zetka, RMF, Radio Maryja, Józef, Plus, WaWa, Złote Przeboje, VOX, Roxi, Tok-FM, Eska, i jeszcze jakiś tam Classic i na pewno jeszcze parę. Nie inaczej jest w ościennych województwach. Tyle że nikt nie stawia teraz masztów na działce aby lokalnego radia słuchać.
    Cytat:
    Dana to była w sumie 'krową' - fakt dość cienką ale mimo wszystko pozostałe wymiary były wiesze od Kolibra.

    No fakt że większe, ale nie tak wiele. Nawet koszyczek na baterie ma identyczny. Może daloby się ją zaprojektować nieco mniejszą, gdyby od początku zamiast archaicznego kondensatora zmiennego Ducati rodem z "Izabelli" zastosować użyty w drugiej wersji japoński agregat TOKO/Mitsumi. Zresztą przewymiarowanie przydało się w wersji trzeciej, kiedy to (zapewne w następstwie ograniczeń importowych w stanie wojennym). wciśnięto krajowy agregat... powietrzny, większy od wszystkich stosowanych poprzednio, a przwidziany do odbiorników stołowych, w ostateczności dużych przenośnych. A gdyby jeszcze tak zerwać z przejętą jeszcze z odbiorników lampowych strukturą, gdzie mieszacz AM służyl także jako pierwszy stopień p.cz. FM, i zwolnić go z tego obowiązku dokładając w zamian trzeci stopień p.cz. FM, to kosztem jednego tranzystora więcej można byłoby zastosować mniejszy przełącznik zakresów i bardziej racjonalny a tym samym ciaśniejszy montaż bez ryzyka sprzężeń. Taka struktura trafiała się w odbiornikach zachodnich i japońskich, u nas przyjęła się dopiero wraz z układem UL1211.
    Cytat:
    UL1219? Tak, głwoica UKF na tranzystorach pnp, a zakres długich - superheterodyna anie jak w Asi odbiornik o bezpośrednim wzmocnieniu. Generalnie był to badziewny odbiornik - nie można było go zestroić na max czułość bo wtedy sie wzbudzał - wzbudzenia znikały dopiero przy odbiorze silnej stacji - przy obciążonej antenie długim drutem..

    Sprzęgalo się wejście z wyjściem scalonego wzmacniacza p.cz. czy też nadmiernie uproszczona (z racji zastosowania bardzo dobrych tranzystorów BF414 i BF441) lub źle rozplanowana gowica UKF?
    Cytat:
    Zawsze znajdziesz jakieś podobne parametry.

    A potrafisz znaleźć jakieś różne parametry w przypadku BC107, 147, 237 i 547? Śmiem twierdzić że to struktury z tych samych masek tylko w różnych obudowach i produkowane w różnych latach..
    Cytat:
    Pamiętam że BF619, 627 były tańsze od BC237 czy BF194...

    BF619 nie ma co porównywać z BF194. Te pierwsze produkowane były technologią właściwą dla tranzystorów m.cz., podczas gdy BF194 były już tranzystorami "overlay" gdzie metalizowane pole dla przyspawania wyprowadzeń bazy i emitera znajdowało się na warstwie SiO2, poza obszarem odpowiednich elektorod. Pozwoliło to na znaczne zmniejszenie "martwej" nie biorącej udziału w pracy tranzystora powierzchni złącza baza - kolektor, a tym samym znaczne zmniejszenie pojemności zwrotnej: z 8 do poniżej 1pF. Kolejnego ulepszenia dokonano w "tranzystorach z napinaną bazą" ;) BF167/196/198 i BF173/BF197/199, służących podobnie jak odpowiadające im lampy EF183 i EF184 do pracy we wzmacniaczach p.cz. wizji OTV bez neutralizacji: wprowadzono dodatkową, wewnętrzną warstwę metalizowaną pomiędzy obszarem kolektora a leżącą na nim metalizację doprowadzenia bazy, połączoną z emiterem i dodatkowo zmniejszającą pojemność zwrotną. Podobnie postąpiono w BF314 przeznaczonym do pracy w układzie wspólnej bazy, z tym że tam warstwa ekranująca znajdowała się pod metalizacją emitera, i była połączona z bazą.
    Cytat:
    Ale jej sporo brakowało do tych BC107...

    A pod jakim jeszcze względem brakowało BC527 do BC107? Niezawodności?
    Cytat:
    Taaa szczególnie gdy chodziło o nasze scalaki. Czemu nie postąpiono jak np. Czesi którzy stosowali te same oznaczenia jedynie zmieniają jedną tylko literę w symbolu?

    Co do oznaczeń BC527, bo o nich powinna być tu mowa - są one konsekwencją konwencji przyjętej swego czasu w TEWIE (wraz z wycofaniem oznaczeń TG, DK, DOG itd) aby pierwsza cyfra oznaczała technologię, i tak: 1 oznaczało technologię ostrzową (np. AAP161), 3 a następnie 6 oznaczało technologię stopową (AC361, AD365, ADP670, BZP620) 4 oznaczało technologię stopowo - dyfuzyjną (np. AF426), a 5 - dyfuzyjną (AF515, BF504, BA561). Do tej ostatniej zaliczono także stosowaną w przypadku BC527 i BF519 technologię epiplanarną. Kłócą się z tym oznaczenia BC627 i BF619 - najwyraźniej uznano że w sytuacji odchodzenia od technologii stopowej niejasności nie będzie, a wkrótce potem przyjęto oznaczenia europejskie.
    Cytat:
    Grubsze (i to sporo), szersze i wyższe
    .
    Fotki BC147 sprawę wyjaśniły: dokładnie to miałem na myśli, były wyraźnie grubsze, ale pozostałe wymiary jeśli nawet się różnią - to minimalnie.

  • #85 04 Wrz 2009 14:42
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    Tomek Janiszewski napisał:

    Kankan i Sarabanda to prawie to te same radia w różnych skrzynkach (podobnie jak Promyk Lux i Ballada, a w przypadku odbiorników wyposażonych w UKF-Relax i Trubadur)


    Tak ale pierwsze ich wersje miały zakresy AM/FM drugie już tylko AM. Trzecie miały inną skrzynkę.

    Meteor - na pierwszy rzut oka można pomylić z Relaksem II.

    Tomek Janiszewski napisał:

    , a Irys, Kos, Figaro - to miniaturki, odbiorniki klasy zdecydowanie kuchennej a nie stołowej, gdzie tak napchano elementów że UKF już by się nie zmieścił.


    Kos i Figaro to sporo starsze odbiorniki.
    D-401 - była praktycznie pusty w środku i prodkuwoany w latach 70-tych chyba już jako ostatni odbiornik lampowy - po rezygnacji z produkcji DML35x i Klawesyna). Był wersją Promyka-Lux z innym chassis.
    Co do tego że nie dałoby rady zmieścić UKF - znajdź sobie opisy, zdjęcia Grundiga 87a.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Nigdy nie miałem w Warszawie problemu ze "świerszczem", nawet jak wszystkie programy stały się stereofoniczne. A używałem różnych głowic, zawsze budowanych samodzielnie, z tranzystorami bipolarnymi lub JFETami ale... nigdy strojonych diodowo. Właśnie na nieliniowych pojemnościach varicapów może następować intermodulacja dwóch sygnałów FM. Na "statycznych" nieliniowościach elementów wzmacniających intermodulacją zagrożone są tylko sygnały AM. Cierpieli tacy jak pewien mieszkaniec okolic Wrocławia, który za radą owych betonów wybudował na działce maszt o wysokości kilkunastu metrów i umieścił na nim pięcioelementową antenę YAGI skierowaną na odlegly o 20km nadajnik. I wtedy właśnie z chwilą rozpoczęcia emisji stereo przez "Trójkę" pojawiał się "świerszcz" na "Dwójce".


    Proszę bardzo - dopóki była emisja na OIRT nie było mowy o pozbyciu się świerkotania. Zaś gdy sie pojawiły nadajniki pracujące na CCIR - problem sam zniknął Nawet pomimo stosowania gównianych jakościowo konweterów...

    Coś w tym jest jeśli w latach 80tych ktoś stwierdził że gdy częstotliwości nośne nadajników AM będą całkowitymi wielokrotnościami odstępu międzykanałowemu to praktycznie zniknie problem zakłóceń interferencyjnych. Zalecono i wdrożono - nakazano zmiany częstoliwości nadajników na zakresach fal długich i średnich
    227kHz nie dzieli się całkowicie przez 9, 225 już tak.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Sprzegało się wejście z wyjściem scalonego wzmacniacza p.cz. czy też nadmiernie uproszczona (z racji zastosowania bardzo dobrych tranzystorów BF414 i BF441) lub źle rozplanowana głowica UKF?

    Podejrzewam to drugie... Aby był stabiny musiał mieć kiepską czułość spowodowaną niewspółbieżnością strojenia. Do tego większa głośność powodowała piski, gwizdy i zgrzyty za zakresie fal długich.

    Tomek Janiszewski napisał:

    Fotki BC147 sprawę wyjaśniły: dokładnie to miałem na myśli, były wyraźnie grubsze, ale pozostałe wymiary jeśli nawet się różnią - to minimalnie.


    Ja mogłem je bezpośrednio ze soba porównać.

    Dodano po 18 [minuty]:

    marekzi napisał:

    Ależ ja nie piszę tylko o PRL - piszę o Czechosłowacji, Wegrach, Bałkanach...

    I te ościenne państwa nadawały na UKF'ie audycje dla sąsiedniego kraju w jego ojczystym języku? Ilu mieszkańców Bułgarii rozumiało audycje nadawane po grecku...
    Tym bardziej że stacje na UKFie nie były nastawione na 'doinformowanie' krajów bloku wschodniego...

    Po drogie problem dotyczył stosunkowo niewielkiego pasa przygranicznego. Nadajników UFK nie strawiano przy samej granicy.

    marekzi napisał:

    Zapominasz o polaryzacji - to daje podwojenie liczby kanałów.


    I niestety mogło tylko zagwarantować osłabienie zakłóceń przy sporej różnicy w poziomach sygnału. Nawet to niby podwojenie kanałów i tak nie zapewniło porycia kraju dwoma programami TV. To nie było takie cudowne rozmnożenie jednego na dwa...

    marekzi napisał:

    Przykład: czy widziałeś kiedykolwiek w PRL jakąkolwiek antenę Yagi na TV kanał 1-12 z polaryzacją V? - bo ja nie. Nadawanie z polaryzacja V NIGDY w PRL nie było stosowane. A dlaczego? - bo nie było takiej potrzeby. To dowód na to, że kanałów było pod dostatkiem.

    Tak, owszem w moim mieście.

    marekzi napisał:

    studisat napisał:
    Takie samo gadanie jak Twój argument o niedostępności odbioru UKF było w przypadku upadku masztu w Gąbinie. Mówiono ze jego wysokość to tylko była megalomania władz komunistycznych. I tak wszyscy chrzanili by wbić ciemnocie tę brednię.

    To jest już zupełnie niezrozumiałe i idę o zakład że nie tylko dla mnie...

    Maniera w okresie po PRL jest tłumaczenie wszystkiego pewna swoistą propaganda ze to PRLowska megalomania albo PRLowski zakaz...
    [/quote]

    marekzi napisał:

    I tu przyznaję, nigdy nie doczekałem się sensownego wytłumaczenia. Można tylko się domyślać, że RFN "wykupił" w NRD pozostanie w CCIR. Tak, "kupił' bo RFN wiele razy płaciła spore kwoty NRD za jakieś ustępstwa - np. za zwalnianie ludzi z więzień, nawet za zwalnianie porwanych przez STASI obywateli RFN.


    Masz przykład tego samego języka. Na dodatek w środku enklawa imperialistów. do odbioru przez obywateli DDR'owa. Gdyby było tak jak sugerujesz to właśnie w tym przypadku zrobiono by wszystko by mieć inne zakresy.

    A tak jest zapewnie inaczej niż zgodnie z modą obecną co do ceny tamtych lat. Postawiono na TV kosztem radia UKF. Z racji zacofania technologicznego nie pozwalającego wykorzystać zakres UHF.

    A te wykupienie.... eeeech przemilczę.... Kupy się to nie trzyma.
    Pomijam że przez wiele lat ZSRR miało swojego agenta w najbliższym i najbardziej zaufanym otoczeniu jednego z kanclerzy RFN.

  • #86 15 Lis 2009 22:50
    TELEWIZOREK52
    Poziom 26  

    A kto z kolegów pamięta sprzedawany w centralach harcerskich , w pierwszej połowie lat 60tych " radio składak " ? Kosztowało to cudo 270zł , było to proporcjonalnie do zarobków 3 razy drożej niż obecnie kosztuje odtwarzacz DVD .Pamiętam ówczesną cenę TG 1 i TG2 - 12 i 15zł . Ze sklepu do domu niosłem to w pudełku po zapałkach wypełnionym watą . Horyzonty Techniki dla dzieci drukowały schematy słynnych wtedy radio klocków . Pozdrawiam

  • #87 16 Lis 2009 11:32
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    TELEWIZOREK52 napisał:
    A kto z kolegów pamięta sprzedawany w centralach harcerskich , w pierwszej połowie lat 60tych " radio składak " ? Kosztowało to cudo 270zł , było to proporcjonalnie do zarobków 3 razy drożej niż obecnie kosztuje odtwarzacz DVD .

    Chodiz może o "Młodzieżowy radioodbiornik Jacek"? Nie widziałem tego wynalazku na oczy bo za późno się urodziłem, ale czytałem o nim w "Młodym Techniku". Prymityw aż wstyd, to na czym się wychowałem tj sowieckie dziecinne radyjka "Junost" i "Zwiezdoćka" wyposażone w rozbudowany wzmacniacz w.cz. i przeciwsobny stopień mocy miały się do niego jak Moskwicz do Syrenki choć w tym wypadku to raczej do Trabanta. W dziale "Na warsztacie" proponowano dobudowę zakresu fal długich, na co producent odpowiedział że będzie to skuteczne jedynie w bezpośredniej bliskości nadajnika, z powodu bardzo małej czułości. Następnie przedstawił kalkulację dlaczego to musi aż tak cholerycznie drogo kosztować. Koszty pośrednie, narzuty, narzuty od narzutów... :(
    Cytat:
    Pamiętam ówczesną cenę TG 1 i TG2 - 12 i 15zł . Ze sklepu do domu niosłem to w pudełku po zapałkach wypełnionym watą
    .
    I do tego jeszcze jakieś niestworzone historie, jak rzekomo łatwo zniszczyć jest je podczas lutowania, z kategorycznym zakazem skracania nóżek. Może dotyczyło to archaicznych TC lub innego wytworu peerelowskiej manufaktury, ale z pewnością nie TG2 czy TG50.
    Cytat:
    Horyzonty Techniki dla dzieci drukowały schematy słynnych wtedy radio klocków .

    Ot i cały ten Jacek niewiele odbiegał poziomem techniki od radyjka złożonego z takich radioklocków...

    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski

  • #88 16 Lis 2009 12:53
    TELEWIZOREK52
    Poziom 26  

    Pozwolę sobie rozwinąć trochę temat składaka .Było to radyjko bez nazwy , w obudowie formatu Sylwia , Koliber , z tworzywa podobnego do tego z którego wyrabiano grzebienie . Był to dwu zakresowy reakcyjniak o ile dobrze pamiętam na TG10 . TG5 i TG 50 . W w-wie i okolicach nawet to grało , natomiast będąc na obozie na Mazurach zabierałem ze sobą szpulkę drutu nawojowego (jako antenę )i dopiero można było posłuchać głównie gawarit Moskwa . Radzieckie radyjka o których pisze kolega Tomek to już późniejsza bajka ,było tego sporo i nie wiem czy o tych samych mówimy .Nazw nie pamiętam ale często było to robione na jedno kopyto (jak to u ruskich) a pod różnymi nazwami . Trzeba przyznać że były to O/R lepiej dopracowane niż w/w składak , a ja miałem urwanie głowy z chłopakami którym mamusia kupiła na gwiazdkę takie cudo , głupio było odmówić a czasu to zabierało co naprawa dwóch TV . Ciekawa była rodzina tych ich MP40 ...45 . często w Selgach , Sokołach , wstawiło się odwrotnie w podstawkę a radio i tak grało. W latach 60tych ukazywał się miesięcznik RADIO zawierający bardzo dużo ciekawych schematów różnych urządzeń , nie wiem czy nie ciekawszych niż w naszym Radioamatorze , tyle że po Rusku . Radio klocki natomiast były na lampach bateryjnych serii 1S....(SZAROTKA)Tranzystory TG1-2 pamiętam tak doskonale bo były to pierwsze kupione w moim życiu. Pamiętam kupione na ul Grójeckiej róg Niemcewicza , pomalowane na jasny zielony kolorek . Nóżki się urywały owszem , tylko nie wiem który współczesny tranzystor wytrzymałby tyle wylutów ? Kiedy jeden i ten sam tranzystor , wymęczony przekładało się do różnych urządzeń . Pozdrawiam

  • #89 16 Lis 2009 13:57
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    TELEWIZOREK52 napisał:
    Ciekawa była rodzina tych ich MP40 ...45 . często w Selgach , Sokołach , wstawiło się odwrotnie w podstawkę a radio i tak grało.


    Ba nie tylko na odwrót wstaiony tranzystor i grąło. wjednym przypakdu wstawiony tranzystor krzemowy npn BF257 w którymś stopniu gdzie był jakiś MP37 i o dziwo też grało...

  • #90 17 Lis 2009 09:14
    Tomek Janiszewski
    Poziom 31  

    studisat napisał:
    TELEWIZOREK52 napisał:
    Ciekawa była rodzina tych ich MP40 ...45 . często w Selgach , Sokołach , wstawiło się odwrotnie w podstawkę a radio i tak grało.

    Ba nie tylko na odwrót wstaiony tranzystor i grąło.

    To była cecha właściwa tranzystorom stopowym, do których zaliczało się sowieckie em-Pety. Złącza E-B oraz C-B różniły się praktycznie tylko wielkością (kolektor był większy) zatem i w połączeniu inwersyjnym tranzystor miał niewiele tylko gorsze parametry, zwłaszcza betę. Co więcej, w układach impulsowych spotykało się specjalne tranzystory symetryczne (jakieś zachodnie ASY) specjalnie przystosowane do pracy przy obu polaryzacjach, mające dokładnie jednakowe złącza a tym samym identyczne parametry dla obu połączeń.
    Cytat:
    w jednym przypakdu wstawiony tranzystor krzemowy npn BF257 w którymś stopniu gdzie był jakiś MP37 i o dziwo też grało...

    Ponieważ (przypomnę dla tych co petów nie znają) MΠ37 był również trnazystorem npn. Widocznie układ polaryzacji by rozwiązany tak, że pomimo znacznie większego napięcia progowego UBE w przypadku BF257 prąd kolektora był dostatecnzie duży aby układ nadal działał. Ale gdyby tak jeszcze wstawić BF257 inwersyjnie, to już by zapewne nie grał: tranzystory z niejednorodną bazą, np epiplanarne, mają betę dla kierunku inwersyjnego często znacznie mniejszą od jedności. Nie mówiąc już o tym że spolaryzowane w kierunku zaporowym złącze BE mogłoby łatwo ulec przebiciu, w odróznieniu od złącza BE tranzystora stopowego.

    Dodano po 32 [minuty]:

    TELEWIZOREK52 napisał:
    Pozwolę sobie rozwinąć trochę temat składaka .Było to radyjko bez nazwy , w obudowie formatu Sylwia , Koliber , z tworzywa podobnego do tego z którego wyrabiano grzebienie . Był to dwu zakresowy reakcyjniak o ile dobrze pamiętam na TG10 . TG5 i TG 50 .

    To mógl być "Jacek" (być może nazwę nadano później), choć na fotce w MT wielkością przypominal raczej cegłówkę niż Kolibra. :D Obsada tranzystorów mogłaby się zgadzać; układu przeciwsobnego, nawet takiego uproszczonego na maxa jak w Kolibrach nie zastosowano - stąd moja opinia że to prymityw.
    Cytat:
    Radzieckie radyjka o których pisze kolega Tomek to już późniejsza bajka ,było tego sporo i nie wiem czy o tych samych mówimy .Nazw nie pamiętam ale często było to robione na jedno kopyto (jak to u ruskich) a pod różnymi nazwami .

    Niezupełnie, i tak "Junost" był odbiornikie reflexowym z dwustopniowy wzmacniaczem w.cz i napięciowym m.cz. na Π403 z galwanicznym sprzężeniem między stopniami, transformatorowym sprzężeniem z detektorem diodowym, reakcją w pierwszym stopniu, i przeciwsobnym wzmacniaczem mocy na МП39Б i dwóch transformatorach - razem 4 pety. Miał dobrą czułość ale niesłychanie łatwo się wzbudzał, czemu trudno się dziwić przy dwustopniowym układzie reflexowym. Zdecydowanie innym układem cechowały się odbiorniki rodziny "Zwiezdoćki". Zawierały dwustopniowy oporowy wzmacniacz w.cz. na Π401, przy czym ciekawostką było galwaniczne sprzężenie między emiterem pierwszego stopnia i bazą drugiego, gdzie układ bootstrap sprawiał że pierwszy tranzystor mimo kolektora połączonego z zasilaniem pracował w układzie OE, diodowy detektor w układzie podwajacza napięcia - i znakomity, "profesjonalny" komplementarny wzmaczniacz m.cz na dwóch MΠ38 oraz MΠ41A (lub MΠ42Б), którego zalety jednak zostaly tu zniweczone przez zastosowanie głośnika o oporze zaledwie 10Ω, o wiele za małym przy mocy 0,1W oraz napięciu baterii 9V. Mogli przecież użyć głośnika od miniaturowego odbiornika "Rubin" o oporności 60Ω, w tym wypadku bez wykorzystania środkowego odczepu cewki drgającej (oryginalnie byl on przeznaczony do użycia w "typowym" układzie przeciwsobnym z transformatorem sterującym ale bez transformatora wyjściowego, co pod względem sprawności było mało korzystne). Zbliżony układowo był odbiornik "Elektron 2M" w którym zastosowano detektor z jedną tylko diodą ale za to sprzężony ze wzmacniaczem w.cz. za pomocą transformatorka toroidalnego. O jednego peta więcej miał odbiornik "Elektron" w którym zastosowano detektor na tranzystorze Π401. Odbiorniki z tej rodziny w odróżnieniu od Junosta pracowały czysto, bez sprzężeń i zniekształceń, natomiast czułość była raczej niezbyt duża, choś na falach średnich dawało się słuchać wieczorem wielu stacji zagranicznych, w tym opluwające kumunistyczny reżim PRL choć także reżimowe Radio Tirana :D Spotkałem się z jeszcze jednym odbiornikiem o nazwie "Malcisz", mającym stopień w.cz. na Π401, sprzężony tranformatorowo ze stopniem reflexowym również na Π401, dławikowo sprzężonego z diodowym detektorem oraz oporowo ze stopniem sterującym m.cz. i przeciwsobnym stopniem mocy z dwoma transformatorami, mającymi razem 3 tranzystory MΠ39÷41. Taki odbiornik miał więc tyle stopni co Junost, ale dzięki zastosowaniu dodatkowego tranzystora można było zredukować liczbę stopni reflexowych do jednego a tym samym zmniejszyć ryzyko wzbudzeń.
    No i były też zestawy o nazwie "Radiokonstruktor Kijew"; z najbogatszego Kijewa 3 można było złożyć radyjko z dwustopniowym wzmacniaczem w.cz. i przeciwsobnym quasi-komplementarnym wzmacniaczem mocy.