Sprawa ma się tak
Auto stało rozbite 4 miesiące - nie odpalane.
Przedtem akumulator kręcił rozrusznikiem nawet przy -10' bez większego trudu, teraz nawet jak było ciepło to widać było że nie odpala już tak swobodnie jak kiedyś.
Teraz kiedy robi się chłodniej często po prostu nie odpala, lub robi to z wielkim trudem.
Gdzieś wyczytałem że kiedy akumulator jest nieużywany powyżej 2mcy to może się zasiarczyć i utracić sprawność - to prawda?
I jeszcze jedno - przy rozruchu teraz przez kilka minut bardzo delikatnie jarzy się kontrolka ładowania (prawie nie widać), potem juz gasnie zupełnie. Czy może wskazywać to na uszkodzenie alternatora czy po prostu po dużym rozładowaniu (rozruch) napięcie jest przez kilka minut trochę niższe zanim aku się doładuje i stąd delikatne świecenie się kontrolki?
Po naładowaniu akumulatora prostownikiem było przez kilka dni ok i teraz znowu problem wrócił.
Dodam ze robię często krótkie odcinki - np 1 do 3km.
Auto stało rozbite 4 miesiące - nie odpalane.
Przedtem akumulator kręcił rozrusznikiem nawet przy -10' bez większego trudu, teraz nawet jak było ciepło to widać było że nie odpala już tak swobodnie jak kiedyś.
Teraz kiedy robi się chłodniej często po prostu nie odpala, lub robi to z wielkim trudem.
Gdzieś wyczytałem że kiedy akumulator jest nieużywany powyżej 2mcy to może się zasiarczyć i utracić sprawność - to prawda?
I jeszcze jedno - przy rozruchu teraz przez kilka minut bardzo delikatnie jarzy się kontrolka ładowania (prawie nie widać), potem juz gasnie zupełnie. Czy może wskazywać to na uszkodzenie alternatora czy po prostu po dużym rozładowaniu (rozruch) napięcie jest przez kilka minut trochę niższe zanim aku się doładuje i stąd delikatne świecenie się kontrolki?
Po naładowaniu akumulatora prostownikiem było przez kilka dni ok i teraz znowu problem wrócił.
Dodam ze robię często krótkie odcinki - np 1 do 3km.