logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Układ wspólnej katody z aktywnym obciążeniem

emaker 29 Lis 2009 12:13 4554 13
REKLAMA
  • Układ wspólnej katody z aktywnym obciążeniem
    W układzie wtórnika katodowego z aktywnym obciążeniem, dla napięcia anodowego lampy połączone są szeregowo. Lampa L1 pracuje jako wtórnik katodowy, którego obciążeniem jest lampa L2 o rezystancji regulowanej napięciem wyjściowym lampy L1. Układ ten posiada wysoką rezystancję wejściową, niską rezystancję wyjściową, dość duże wzmocnienie i szerokie pasmo przenoszenia. Jednak parametry takie jak szerokość pasma i zniekształcenia THD są mocno uzależnione od obciążenia. Umieszczając tranzystor bipolarny zamiast rezystora katodowego wyżej wymienione parametry ulegają poprawie. W przypadku tranzystorów bipolarnych jakakolwiek rezystancja w obwodzie emitera jest mnożona przez współczynnik β tranzystora. Podobnie w przypadku lamp, rezystancja w obwodzie katody mnożona jest przez parametr μ lampy. Dla tranzystorów małosygnałowych β wynosi w przybliżeniu 400, zatem rezystancja w obwodzie emitera o wartości 100 Ω po przemnożeniu wyniesie 40 kΩ. Ta rezystancja zostanie przemnożona przez μ lampy o wartości około 20, co pozwala uzyskać Rl na poziomie 0,8 MΩ. Tak zmodyfikowany układ posiada szerokie pasmo częstotliwości i niskie zniekształcenia THD niezależnie od obciążenia.

    Źródło: Ignacio Vila: The beta follower amplifier, Glass Audio vol. 10 No. 4 p. 1

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    emaker
    Poziom 12  
    Offline 
    Specjalizuje się w: elektroakustyka, akustyka
    emaker napisał 85 postów o ocenie 69. Mieszka w mieście "-". Jest z nami od 2009 roku.
  • REKLAMA
  • #2 7323090
    MinisterQ
    Poziom 18  
    Ciekawe czy ten układ posiada ciągle tzw. "lampowe brzmienie". ;)
  • #3 7323391
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    Raczej na pewno. Tzw. "lampowe brzmienie" bierze się ze specyfiki budowy lampy, a nie ze sposobu podłączenia jej. Różnice w budowie(kształt i rozmieszczenie elektrod, siatek i włókna żarzenia) różnych lamp sprawiają, że jedne brzmią bardziej, a inne mniej "lampowo". Lampy mają inną charakterystykę zachowania przy przesterowaniu i tworzą inny rodzaj zniekształceń harmonicznych...
  • REKLAMA
  • #5 7326268
    220w
    Poziom 15  
    Ale tu nie chodzi o lampy tylko o tranzystor jak już
  • #6 7326566
    pan_kotek
    Poziom 20  
    Im bardziej zmiejszymy THD tym bardziej zmiejszy się "lampowy dzwięk".

    Czerwone diody też świecą ciepłym lampowym światłem :)
  • #7 7330250
    220w
    Poziom 15  
    aby się nie poparzyć należy zamiast dwóch czerwonych użyć jednej niebieskiej :D
  • REKLAMA
  • #8 7330262
    fuutro
    Poziom 43  
    Poparzyć nie poparzy ale może popieścić. Z diodami można zawsze poeksperymentować ale może warto się kręcić koło określonej wartości spadku napięcia.
  • REKLAMA
  • #9 7333240
    Mariusz O
    Poziom 17  
    Dźwięk lampowy to chyba zniekształcenia harmoniczne nieparzyste a tranzystory generują parzyste. Mieszanie lamp z tranzystorami nic nie wnosi do odsłuchiwanego dźwięku gdyż wzmacniacz lampowy i tak podłączymy do odtwarzacza CD który zbudowany jest z tranzystorów. Wszystkie zniekształcenia się mieszają, sumują, wznoszą itd. powstaje gorszy dźwięk, mocno zniekształcony. Myslę że wzmacniacze lampowe to świetny i udany bajer potężnych korporacji które wyciągają z audiofilów masę pieniędzy, wmiawia się ludziom że ucho ludzkie uwielbia zniekształcenia nieparzyste - to jest powód dla którego produkuje się wzmacniacze lampowe które mają kiepskie parametry techniczne. Również wmawia się audiofilom że kable np z miedzi beztlenowej, lub ze złota zagrają czyściej i subtelniej. Sporo fachowców zaczyna wieżyc że tak faktycznie jest. Myśle że to jakaś paranoja.
  • #10 7333297
    fuutro
    Poziom 43  
    Zniekształcenia akurat na odwrót - lampy dają parzyste i lubiane przez ucho harmoniczne. A "korporacje" są tym dla audiofilów czym radyjko (co)maryja dla ciemnych mas - Jedni jak i drudzy właściwie pomijali się z z powołaniem i tym co na pewno jest istotne.
  • #11 7335008
    wladl
    Poziom 14  
    Mariusz O napisał:
    Dźwięk lampowy to chyba zniekształcenia harmoniczne nieparzyste a tranzystory generują parzyste. Mieszanie lamp z tranzystorami nic nie wnosi do odsłuchiwanego dźwięku gdyż wzmacniacz lampowy i tak podłączymy do odtwarzacza CD który zbudowany jest z tranzystorów. Wszystkie zniekształcenia się mieszają, sumują, wznoszą itd. powstaje gorszy dźwięk, mocno zniekształcony. Myslę że wzmacniacze lampowe to świetny i udany bajer potężnych korporacji które wyciągają z audiofilów masę pieniędzy, wmiawia się ludziom że ucho ludzkie uwielbia zniekształcenia nieparzyste - to jest powód dla którego produkuje się wzmacniacze lampowe które mają kiepskie parametry techniczne. Również wmawia się audiofilom że kable np z miedzi beztlenowej, lub ze złota zagrają czyściej i subtelniej. Sporo fachowców zaczyna wieżyc że tak faktycznie jest. Myśle że to jakaś paranoja.

    Byłbym ostrożny przy wydawaniu radykalnych opinii. Wprawdzie nie jestem zdeklarowanym audiofilem, tylko takim okazjonalnym :D. Popełniłem już parę konstrukcji wzmacniających na lampach i tranzystorach.Jakoś nie wydaje mi się aby te pierwsze mimo "kiepskich parametrów gorzej" grały od tranzystorowych. Przy tego typu urządzeniach końcowym efektem pracy jest słuchanie muzyki. Na końcu mam podłączone głośniki, a nie oscyloskop i miernik zniekształceń. Nie zawsze naukowe szkiełko i oko zwycięża z subiektywnym odbiorem wrażeń estetycznych. W temacie CD zbudowanych z tranzystorów, zrobiłem również kilka tzw. "lampizacji". Czyli wycięcie toru analogowego ze wzmacniaczami operacyjnymi za przetwornikiem, a zastąpienie go takim lub innym buforem lampowym. I świadomy jestem teoretycznie gorszych parametrów takiego układu.Zaraz podniosą się głosy że to tylko wzmacniacz sugestii :D. Tylko dlaczego osoby nie obeznane z zagadnieniem i nie mające żadnej wiedzy w temacie wybierały w odsłuchu jednoznacznie lampizowany odtwarzacz jako zdecydowanie lepiej grający.
    Lampy i tranzystory mają swoją specyfikę. Można, a nawet trzeba próbować łączyć te dwa światy.
    Jeśli efekt końcowy podoba się, zostawiamy. Jak nie, szukamy dalej. Kategoryczne szufladkowanie jak wydaje mi się jest trochę złym podejściem.
  • #12 7336936
    Arutim
    Poziom 20  
    wladl napisał:
    Mariusz O napisał:
    Dźwięk lampowy to chyba zniekształcenia harmoniczne nieparzyste a tranzystory generują parzyste. Mieszanie lamp z tranzystorami nic nie wnosi do odsłuchiwanego dźwięku gdyż wzmacniacz lampowy i tak podłączymy do odtwarzacza CD który zbudowany jest z tranzystorów. Wszystkie zniekształcenia się mieszają, sumują, wznoszą itd. powstaje gorszy dźwięk, mocno zniekształcony. Myslę że wzmacniacze lampowe to świetny i udany bajer potężnych korporacji które wyciągają z audiofilów masę pieniędzy, wmiawia się ludziom że ucho ludzkie uwielbia zniekształcenia nieparzyste - to jest powód dla którego produkuje się wzmacniacze lampowe które mają kiepskie parametry techniczne. Również wmawia się audiofilom że kable np z miedzi beztlenowej, lub ze złota zagrają czyściej i subtelniej. Sporo fachowców zaczyna wieżyc że tak faktycznie jest. Myśle że to jakaś paranoja.

    Byłbym ostrożny przy wydawaniu radykalnych opinii. Wprawdzie nie jestem zdeklarowanym audiofilem, tylko takim okazjonalnym :D. Popełniłem już parę konstrukcji wzmacniających na lampach i tranzystorach.Jakoś nie wydaje mi się aby te pierwsze mimo "kiepskich parametrów gorzej" grały od tranzystorowych. Przy tego typu urządzeniach końcowym efektem pracy jest słuchanie muzyki. Na końcu mam podłączone głośniki, a nie oscyloskop i miernik zniekształceń. Nie zawsze naukowe szkiełko i oko zwycięża z subiektywnym odbiorem wrażeń estetycznych. W temacie CD zbudowanych z tranzystorów, zrobiłem również kilka tzw. "lampizacji". Czyli wycięcie toru analogowego ze wzmacniaczami operacyjnymi za przetwornikiem, a zastąpienie go takim lub innym buforem lampowym. I świadomy jestem teoretycznie gorszych parametrów takiego układu.Zaraz podniosą się głosy że to tylko wzmacniacz sugestii :D. Tylko dlaczego osoby nie obeznane z zagadnieniem i nie mające żadnej wiedzy w temacie wybierały w odsłuchu jednoznacznie lampizowany odtwarzacz jako zdecydowanie lepiej grający.
    Lampy i tranzystory mają swoją specyfikę. Można, a nawet trzeba próbować łączyć te dwa światy.
    Jeśli efekt końcowy podoba się, zostawiamy. Jak nie, szukamy dalej. Kategoryczne szufladkowanie jak wydaje mi się jest trochę złym podejściem.


    Witam, tak różnica jest ogromna jak włożyłeś bufor lampowy ;) [bez komentarza]
    Na temat ślepych testów to może lepiej nie rozmawiajmy bo:
    podczas testu wieszakowego wyszło że wieszaki grają lepiej - choć audiofile wszczeli protest bo faza w gniazdku była przesunięta w fazie.
    podczas innych ślepych testów odsłuchowych zazwyczaj jest 50/50 bo nie słychać różnicy - tutaj jest protest że wzmacniacz musi być osłuchany etc.
    itd.

    Czy ten układ posiada lampowe brzmienie ? pewnie tak - choć nie do końca. Podobna aplikacja [ bez użycia półprzewodników] istnieje dla Pentod EL86 w datasheet'cie PHILIPS'a. Zbudowałem ten układ jako wzmacniacz słuchawkowy [impedancja wyjściowa nominalna 800-1k] (podłączone słuchawki 600R) - Dla nominalnych wartości obciążenia i zasilania, tj 800R-1k i 300V anodowego układ dostarcza 4,8W przy 10%THD. Czy brzmi lampowo ? przy mniejszych mocach raczej tak średnio. Tak naprawdę w układach lampowych najbardziej pociągające jest przysiadające napięcie i zniekształcenia wprowadzane przez transformator wyjściowy - czego w układach pracujących w klasie A i OTL nie mamy...


    Tak naprawdę to audiofilom dogodzić się nie da - bo firma X produkując CD na opampach - mimo że dany produkt miał świetne parametry, niskie THD, szerokie pasmo najlepsze op-ampy BB i takie tam przez grupkę 'audiofilów' tuningowców którzy zmieniają bufor na opampie na bufor lampowy - ki czort i róźnica jak jedno i drugie jest 'aktywnym tłumikiem'? Natomiast jak firma zrobi już CD z buforem lampowym - podniesiony jest protest i testy - jak kiepskie parametry pasma THD ma dany produkt.
    Zresztą audiofilizm to jest choroba i to kretyńska - są tacy zapaleńcy montujący trafa separujące - złote końcówki super kable z miedzi beztlenowej super gniazda złączki itp itd i jeszcze śmią twierdzić że gra inaczej - ale po wymianie takich detali zapominają o jednej ważnej rzeczy, że w większości wypadków mają alumioniowe kable w ścianach, na tej fazie jest 100innych urządzeń w bloku lub ulicy itp itd...

    Pozdrawiam
  • #13 7339676
    Pokrentz
    Poziom 22  
    No to machnąć gainclone'a, na obudowę z polerowanej nierdzewki postawić parę "świeczek" z włączonym żarzeniem i można już spokojnie epatować otoczenie. Nikt się nie "skapnie". Żeby jeszcze lepiej zrobić efekt, można na wyjście dać transformator separujący 1:1 - to da nam eleganckie lampowe zniekształcenia i już jest, co trzeba.
  • #14 7340151
    Urgon
    Poziom 38  
    AVE...

    A jak jakiś audiofil zajrzy do środka? No i czy gainclone nie będzie się grzał bardziej, niż jakikolwiek wzmacniacz na lampach?
    To już lepiej puszczać muzykę z MP3 196kbps i wmówić im, że to kodek bezstratny. Się nie kapną i za Chiny Ludowe...

    A co do lamp, to jeszcze trza pamiętać o tym, jak się zachowuje przy lekkim przesterowaniu. We wzmacniaczu półprzewodnikowym ścina czubki sygnału jak od linijki. Lampa zaś ma je tutaj zaokrąglone. To też ma znaczenie. Są nawet układy i efekty DSP, które robią to samo i tworzą w ten sposób "lampowe brzmienie"...
REKLAMA