Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

jaki mini van za 30-35 tys

wilkw 30 Nov 2009 18:53 14266 22
  • #1
    wilkw
    Level 15  
    Witam
    CHce kupić samochód, coś w stylu opel zafira, co sądzicie o zafirze B i może ktoś poleci jakieś marki z tego segmentu w przedziale 30-35 tyś
    z góry dziękuję za podpowiedzi
    [28-30.06.2022, targi] PowerUP EXPO 2022 - zasilanie w elektronice. Zarejestruj się za darmo
  • #2
    mr.papryk
    User under supervision
    Może jakiegoś forda transita ?
  • #3
    wilkw
    Level 15  
    nie chodzi mi o dostawczego, chcę kupić samochód osobowy ale wyższy, żeby nie siedzieć w podłodze
  • #4
    standartenfuhrer
    Level 13  
    Gdybym miał taki dylemat, to za te pieniądze bym kupił coś w stylu Grand Cherokee z serii W. Pewnie dlatego że minivany to takie śmieszne wytwory :D (taki samochód bez "jaj")
  • #5
    gabik001
    Level 37  
    Jak juz to odradzam amerykanskie wynalazki. Bardziej japon albo niemiec. Osobiscie polecam honde odyssey ale chyba sharan bylby tanszy.
  • #6
    szakkkalll
    Level 16  
    sharan, alhambra, galaxy - bardzo fajne autka
  • #7
    cyberda
    Level 12  
    Kolega gabik001 zapomina że ta Honda tak na prawdę jest produkowana na rynek amerykański bo tylko ten rynek w motoryzacji się liczy - europa jest o wieeele lat za techniką amerykańską, zresztą widać to po tym z jaką chęcią Fiata przejął Chryslera aby zaciągnąć technologię między innymi produkowania dobrych miniwanów.

    Miniwany z VW czy Seata to są jedynie namiastki i mizerne podróbki amerykańców i co śmieszne ich eksploatacja jest o wieeele droższa od wanów z USA jeśli chodzi o ceny części no i oczywiście jazda tymi samochodami to jazda jak na wozie drabiniastym, Miniwan powinien dawać pełny komfort podczas jazdy i taki komfort dają właśnie miniwany z USA.
    Ja od 2 lat ujeżdżam DODGE Grand Caravan 3.3 V6 - i mogę powiedzieć że tym autkiem to na prawdę chce się jeździć - oczywiście spalanie średnie to te jedyne 14l/100, ale z tego co wiem to VW z silnikiem 3 litrowym pali tyle samo z tym że jego awaryjność jest poza jakimikolwiek granicami.
    Oczywiście autko mam zagazowane bo te silniki się super gazują i ich przebiegi to grubo ponad pół miliona km.

    Pozdrowionka
  • #8
    jonas
    Level 19  
    cyberda wrote:
    Kolega gabik001 zapomina że ta Honda tak na prawdę jest produkowana na rynek amerykański bo tylko ten rynek w motoryzacji się liczy - europa jest o wieeele lat za techniką amerykańską, zresztą widać to po tym z jaką chęcią Fiata przejął Chryslera aby zaciągnąć technologię między innymi produkowania dobrych miniwanów.

    Interesujący punkt widzenia. Zawsze wydawało mi się, że na rynek amerykański pchane są technologie przestarzałe, a jakość wykończenia pojazdów zza oceanu jest zauważalnie gorsza od europejskich czy azjatyckich "odpowiedników" z tej samej marki czy modelu. Nie bez powodu są one zazwyczaj tańsze.
    Fiat, o ile mi wiadomo, przejął Chryslera po to, by mieć prawa do nazwy i sprzedawać w USA Lancię i Fiata jako Chryslera - włoskie marki (oprócz Ferrari) nie cieszą się tam, delikatnie mówiąc, szczególnym szacunkiem (dużo śmiechu wywołał mój samochodzik, Seicento 1.1, którego zdjęcia pokazałem w czasie szkolenia w Stanach - śmiech zgasł, kiedy powiedziałem ile pali). Czy faktycznie skorzysta na tym europejski rynek minivanów - nie wiem, ale to nawet ciekawe, Fiat nie ma od dłuższego czasu pomysłu ani na SUVy, ani na minivany.

    14 litrów na 100 km jestem w stanie zaakceptować w czymś, co prowadzi się i brzmi obłędnie, jak na przykład TwinSpark w Alfie Romeo albo Lancia Delta HF Turbo. W rodzinnej wygodnej kanapie taka wartość to jakaś abstrakcja, zresztą do tego celu Europa ma diesle. Jakież to dobre diesle mają amerykańskie koncerny? W ogóle jakieś mają?

    Właściwie nie ma co się spinać, General Motors opchnął markę Hummer jakimiś Pingpongom. Świat jaki znamy wali się w gruzy.
  • #9
    cyberda
    Level 12  
    Widać że kolega nigdy nie siedział w amerykańskim van'ie - jak się pojeździ amerykańcem, a potem wsiądzie do autka z europy to taj jakby się cofnąć do epoki kamienia łupanego, szczególnie jeśli chodzi o samochody rodem z Niemiec - mają wnętrze chyba projektowane przez pijanego wizjonera z siekierą w rękach ... :D

    W wanach z USA nie ma diesli bo nigdy w USA diesli do aut osobowych nie montowano - wszystkie Chrysler'y Voyager'y z silnikiem diesla CRD sa wyprodukowane w Europie w Graz'ie i są to tylko na chama wszczepione silniki produkcji VM /włoskie/. Ich awaryjność sięga zenitu, ale europejczyk zawsze patrzy za dieslem, a to że po kilku latach trzeba naprawić uszczelkę pod głowica co w tym samochodzie to koszt rzędu 4 - 6 tysięcy złotych - to o tym nie pamięta.

    Zresztą porównaj spalanie aut z Europy typu VAN - wszystkie mają spalania ponad 11 l/100 - nawet te na ropkę - bo inaczej nie może być gdy auto waży 2 tony.

    Mój DODGE pali średnio 14 l/100 LPG co daje 30 zł na każde 100 km - czyli tyle samo ile jazda na benzynie Seicento - stanowczo wolę moje DODGE z 3,3 V6 i automatyczną skrzynią biegów, pełna elektryką, 3 strefową klimą i siedmioma miejscami (!)

    Co do Alfy to z tego co mi wiadomo wszystkie nowe modele Alfy będą miały płyty podwoziowe z Chryslera, więc będą to amerykańskie auta z adłubkiem z Włoch.

    Tak na marginesie kiedyś też się śmiałem z aut z USA, z ich awaryjności itd. aż do czasu gdy z przyczyn praktycznych kupiłem DODGE GrandCaravan i wtedy całkowicie zmieniłem zdanie.

    Zaznaczyć należy że pierwszym produkowanym van'em w europie był oczywiście Renault Espace który przez 10 lat nie miał w Europie konkurenta bo nikt vanów nie chciał produkować, z tym że jak Renault zaczynał produkcję Espace to amerykanie vany produkowali już ponad 10 lat.
    Vany typu Sharan, czy Alhambra to nie są vany - podstawową i bardzo praktyczną cechą vana są odsuwane boczne drzwi, a te autka made in Niemcy :D to po prostu przerośnięte osobówki.

    Co do silników diesla to oczywiście są to fajne silniki ale do czasu do kiedy się nie zepsują, a już nie daj boże padną pompowtryski czy inne ustrojstwa. Znajomy za regenerowane wtryski do saojego seata 1,9 TDI dał 5 tysięcy, padły chć autko ma jedynie 3 lata, inny znajomy do Forda Mondeo dal z montażem 7 tysięcy za komplet wtrysków, więc co mi po oszczędnościach na ropce skoro wystarczy raz zatankować jakiś szmelc i idzie się w takie koszty.

    Pozdrowionka
  • #10
    b.zos
    Level 16  
    Zafira całkiem niegłupi pomysł tylko dlaczego od razu za 35k ,przemyślałbym zakup takiej w granicach 12-15k trafiaja się takie autka z pierwszych rąk z niedużym przebiegiem , kiedys widziałem taką ofertę na autoscout24 -polską z salonu za 15 k z 2000 roku .......bo za 30k to juz trzeba myśleć o roku 2006.......
  • #11
    prz3mO88
    Level 10  
    hmm jezeli chodzi o vana w tej kasie poleciłbym VW MULTIVAN oczywiscie w tych pieniadzach dostaniesz auto z serii T4 wiec troszeczke starsze niz np w tej samej kasie alhambre.
    polecam silnik 2.4 D ewentualnie 2.5TDI/
    inne opcje zafira,alhambra,sharan
  • #12
    jonas
    Level 19  
    Jeśli moderatorzy pozwolą, chętnie pociągnąłbym ten zacny offtopic jeszcze kawałeczek.
    cyberda wrote:
    Widać że kolega nigdy nie siedział w amerykańskim van'ie - jak się pojeździ amerykańcem, a potem wsiądzie do autka z europy to taj jakby się cofnąć do epoki kamienia łupanego, szczególnie jeśli chodzi o samochody rodem z Niemiec - mają wnętrze chyba projektowane przez pijanego wizjonera z siekierą w rękach ... :D

    Ha, zaskoczę kolegę - będąc przez tydzień w USA jeździliśmy dokładnie takim samochodem, jak twój - Dodge Grand Caravan, z tym samym 3.3 V6, rocznik 2007. Nie prowadziłem osobiście, odczuwałem pewne obawy przed tamtejszą policją, która najpierw spycha z drogi i strzela, a potem zadaje pytania.
    Design niemieckich samochodów ma tyle samo uroku, co ich kobiety, które różnią się od krów brakiem łat na ciele.
    cyberda wrote:
    Mój DODGE pali średnio 14 l/100 LPG co daje 30 zł na każde 100 km - czyli tyle samo ile jazda na benzynie Seicento - stanowczo wolę moje DODGE z 3,3 V6 i automatyczną skrzynią biegów, pełna elektryką, 3 strefową klimą i siedmioma miejscami (!)

    O ile jazda Seicento nie ma z komfortem nic wspólnego, o tyle sposób parkowania tego w mieście i wciskania się w miejsca dostępne raczej dla motocykli nie ma sobie równych. Jak widać, wszystko co jeździ ma jakieś swoje zalety :>
    cyberda wrote:
    Co do Alfy to z tego co mi wiadomo wszystkie nowe modele Alfy będą miały płyty podwoziowe z Chryslera, więc będą to amerykańskie auta z adłubkiem z Włoch.

    Krótko - nie podoba mi się kompletnie droga, którą podąża moja ulubiona marka. Jest niby MultiAir, ale ten wygląd ... Nieprędko doczekam następcy modelu 159 czy Brera.
    cyberda wrote:
    Tak na marginesie kiedyś też się śmiałem z aut z USA, z ich awaryjności itd. aż do czasu gdy z przyczyn praktycznych kupiłem DODGE GrandCaravan i wtedy całkowicie zmieniłem zdanie.

    Kiedyś wyznawałem pogląd, jaki zapewne wyznaje znakomita większość rodaków - jak auto, to tylko niemieckie, a jak telefon, to tylko Nokia. A potem pojeździłem osobiście wszystkim, co przypadkiem (koledzy, rodzina) wpadało w ręce, niemieckie, francuskie, włoskie - i już wiem, że mój następny po Seicento samochód też będzie włoski, jeśli finanse i bogowie pozwolą. Niemieckie pojazdy mają jak dla mnie jedną zaletę - można je dobrze sprzedać. Są brzydkie jak noc listopadowa, poza tym nie mam czasu pchać tego po serwisach i warsztatach, więc odpadają niejako z marszu.
    A Nokia, o ile nadal będzie robić gejowskie świecidełka, nie istnieje dla mnie jako marka.
  • #13
    cyberda
    Level 12  
    Też swego czasu jeździłem - co prawda cinquecento i jaaaaki byłem dumny że coś takiego mam (był to rok 1995) !!!
    Oczywiście co do parkowania to masz rację - w mieście muszę szukać miejsca na dwa auta ale to kwestia przyzwyczajenia - co maja powiedzieć właściciele Nissana Navara czy innych pick-up'ów.

    Jak pisałem kupiłem to auto z przyczyn praktycznych związanych z prowadzoną działalnością ale niespodziewanie przydało po urodzeniu dziecka - wózek wkładam do bagażnika tak jak jest bez jakiegokolwiek składania co wywołuje zawsze niezły uśmiech u przechodniów.
    Poza tym takim autem przewieziesz praktycznie wszystko nawet elementy 4-ro metrowe.

    Jeśli chodzi o Fiaty to miałem Punto 1 i też sobie chwaliłem zrobiłem nim w ciągu roku ponad 60 tuś. km bez jakichkolwiek problemów (rok 1996)

    Co do niemieckich wozów to właśnie zawsze śmieszyli mnie ludzie którzy kupowali auto niemieckie mówiąc że "łatwo je sprzedadzą" i właściwie tylko dlatego je kupują - śmiesznym jest myśleć o sprzedaży auta w dniu jego zakupu (!!!???).
    Co do awaryjności aut niemieckich to te bezawaryjne zakończyły się na VW Golf 2 i Mercedesie D124 wszystko co Niemcy wyprodukowali potem to składaki Niemiecko-Chińsko-Hiszpańsko-Tajlandzkie (doszedł jeszcze Meksyk gdzie produkuje się VW) posiadające już tylko mit bezawaryjności. Amerykańskie auta są w 100-u procentach produkcji amerykańskiej (podzespoły firmy MOPAR).Tak dla ciekawostki to w Voyager'ach zalecana (w Ameryce) jest wymiana oleju silnikowego co ... 5 tys. km słownie: pięć tysięcy :idea:

    Nie mam nic przeciwko Seicento ale pomyślałeś kiedyś co się dzieje z jego kierowcą w przypadku (odpukać - puk! puk! puk!) poważniejszej kolizji ...

    Pozdrowionka
  • #14
    jonas
    Level 19  
    cyberda wrote:
    Nie mam nic przeciwko Seicento ale pomyślałeś kiedyś co się dzieje z jego kierowcą w przypadku (odpukać - puk! puk! puk!) poważniejszej kolizji ...

    Doskonale wiem - kierowca znika. Mocniejsze blachy mają niektóre wiadra. Cóż, wiecznie żyć się nie da, a moje życie warte jest jakieś 150 tysięcy złotych - na mniej więcej tyle jestem ubezpieczony. Wystarczy żonie na spłatę mieszkania i jeszcze zostanie na otarcie łez.
  • #15
    b.zos
    Level 16  
    No i tu kolego mjonczyk byś się zdziwił i to okrutnie -mam jeszcze na stanie seja z 2005 roku (jak kiedyś to pstrykna mu fotkę ) skasowanego na cacy (musze mu zrobić przeszczep całej budy)z ktorej "kozy" wyszły i poszły do klubu na balangę a tatuś kazał pracownikowi zwinąć seja WÓZKIEM WIDŁOWYM na swój teren...
  • #16
    cyberda
    Level 12  
    Czy z wypadku wyjdziesz cało czy nie to 50-ciu procentach kwestia szczęścia reszta to sprawy techniczne. Ale oczywiście ogólnie rzecz biorąc im więcej blachy tym lepiej - przypomnijcie sobie jak kiedyś Anglicy zrobili testy zderzeniowe naszego poczciwego Poloneza i jak się okazało wyszły całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż niektóre o wiele nowsze i nowocześniejsze auta - masa blachy zrobiła swoje (ciekawe jak by wyszły testy zderzeniowe Wołgi ... ?).
  • #17
    marekzieba
    Level 11  
    wilkw wrote:
    Witam
    CHce kupić samochód, coś w stylu opel zafira, co sądzicie o zafirze B i może ktoś poleci jakieś marki z tego segmentu w przedziale 30-35 tyś
    z góry dziękuję za podpowiedzi

    Temat się nieco przeleżał, ale powiedź wilkw czy kupiłeś wybrałeś ?
    Ja mam podobny dylemacik. Obecnie jeżdżę 5 rok Espace 2,1 TD i przyszedł czas na zmiany. Na dziś wziąłbym Toyota Previę II (model po roku 2000), ale rozważam też coś pomiędzy vanem, a osobówką, jak Avensis, albo Corolla w wersji Verso.
  • #18
    rafal149135
    Level 17  
    Pieprzycie glupoty, gadaja tu najwiecej osoby ktore nigdy nie siedzialy ani nie jechaly amerykancem. Za 35k kupisz grand Voyagera ladnego, jesli chodzi o wygode to czekam na propozycje ktory europejski wozek mu dorowna, jak ktos mi napisze sharan, T5 czy inny badziew to chyba sie zesikam na miejscu :]
    Jesli chodzi o technologie to ktos napisal ze sa pchane stare technologie... to ja zastanawiam sie ile samochodow z lat 90 mialo tyle elektroniki w standardzie co amerykance...
    To forum to jedno wielkie dno pisza tu ludzie o czyms o czym nie maja pojecia

    Ktos jak kupi amerykanca raz nie zmieni tego auta juz na inne, chyba ze kupi szrota od pana zenka z pod granicy niemieckiej gdzie przebieg wbity jest 150k a auto ma 20lat:]
  • #19
    gabik001
    Level 37  
    Ale przecież Grand Voyager nie jest europejski...
    Czyli te amerykańce w Europie są inne niż te tutaj , w USA? Bo mam na codzień z nimi do czynienia , nie jednym już jechałem i jakoś mi sie nie leżą. Szczególnie wykończenie i te plastiki... Wolę już jakąś Siene czy Odysseja... Może być Quest. Bo jeżeli juz sięgasz po auta amerykańskie to te ostatnie co wymienilem też należy do nich zaliczyć , pomimo ze to japońskie marki.
    Pozdrawiam
  • #20
    rafal149135
    Level 17  
    gabik001 wrote:
    Ale przecież Grand Voyager nie jest europejski...
    Czyli te amerykańce w Europie są inne niż te tutaj , w USA? Bo mam na codzień z nimi do czynienia , nie jednym już jechałem i jakoś mi sie nie leżą. Szczególnie wykończenie i te plastiki... Wolę już jakąś Siene czy Odysseja... Może być Quest. Bo jeżeli juz sięgasz po auta amerykańskie to te ostatnie co wymienilem też należy do nich zaliczyć , pomimo ze to japońskie marki.
    Pozdrawiam

    no to jak wolisz blache w sienie niz plastik w chryslerze to prosze bardzo kolego :] nic dodac nic ujac... :]
    Yyyyy i tak pozatym to jest pare szczegolow ktorymi sie rozni grand voyager od town&country, zreszta wiele aut idacych do amerykanow jest przerobionych w tym subaru :]
  • #21
    Cezken
    Level 2  
    Polecam Honde Odyssey z okolicy 2000 roku. Wszystkie są z 3,5l silnikiem benzynowym i w automacie. Super wyposażone i bez wad. Mało palą a nowe modele (tylko cena super wysoka) jak nie potrzeba to silnik działa tylko na trzech cylindrach i pali jeszcze mniej.
    Pozdrawiam cezken


    Zdjęcie auta
    jaki mini van za 30-35 tys
  • #22
    gabik001
    Level 37  
    rafal149135 wrote:

    no to jak wolisz blache w sienie niz plastik w chryslerze to prosze bardzo kolego :] nic dodac nic ujac... :]
    Yyyyy i tak pozatym to jest pare szczegolow ktorymi sie rozni grand voyager od town&country, zreszta wiele aut idacych do amerykanow jest przerobionych w tym subaru :]

    Ale przerobionych na co? Ale w ktorej sienie jest blacha ,bo nie zauwazylem? Nawet jak juz gdzies tam jest to i tak mniej pali. Amerykanie NIE ROBIA NIC zeby wyprodukowac samochod oszczedny. Nauczyli sie tak jak im sie przelewalo , duze 6 litrowe Hemi co zra ile widza , a jak nastal kryzys to placza i szukaja blokujacego sie pedalu gazu w toyocie... A japonce? Maja VVTi czy V-tech i umia tym zainteresowac swiat... I wole jedna siene niz piec grand voyagerow. Bo za piec lat blacha zacznie rdzewiec a silnik plakac olejem... Co z tego ze napchaja gadzetow typu schowki czy uchwyty na kubki jak nie umia porzadnie zrobic dzielonej klimy.
    Pozdrawiam
  • #23
    User removed account
    User removed account