Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

jaki mini van za 30-35 tys

wilkw 30 Lis 2009 18:53 13531 22
  • #1 30 Lis 2009 18:53
    wilkw
    Poziom 15  

    Witam
    CHce kupić samochód, coś w stylu opel zafira, co sądzicie o zafirze B i może ktoś poleci jakieś marki z tego segmentu w przedziale 30-35 tyś
    z góry dziękuję za podpowiedzi

    0 22
  • #2 30 Lis 2009 19:21
    mr.papryk
    Użytkownik obserwowany

    Może jakiegoś forda transita ?

    0
  • #3 30 Lis 2009 22:30
    wilkw
    Poziom 15  

    nie chodzi mi o dostawczego, chcę kupić samochód osobowy ale wyższy, żeby nie siedzieć w podłodze

    0
  • #4 01 Gru 2009 01:50
    standartenfuhrer
    Poziom 13  

    Gdybym miał taki dylemat, to za te pieniądze bym kupił coś w stylu Grand Cherokee z serii W. Pewnie dlatego że minivany to takie śmieszne wytwory :D (taki samochód bez "jaj")

    0
  • #5 21 Gru 2009 01:37
    gabik001
    Poziom 36  

    Jak juz to odradzam amerykanskie wynalazki. Bardziej japon albo niemiec. Osobiscie polecam honde odyssey ale chyba sharan bylby tanszy.

    0
  • #6 21 Gru 2009 17:40
    szakkkalll
    Poziom 15  

    sharan, alhambra, galaxy - bardzo fajne autka

    0
  • #7 28 Gru 2009 20:25
    cyberda
    Poziom 12  

    Kolega gabik001 zapomina że ta Honda tak na prawdę jest produkowana na rynek amerykański bo tylko ten rynek w motoryzacji się liczy - europa jest o wieeele lat za techniką amerykańską, zresztą widać to po tym z jaką chęcią Fiata przejął Chryslera aby zaciągnąć technologię między innymi produkowania dobrych miniwanów.

    Miniwany z VW czy Seata to są jedynie namiastki i mizerne podróbki amerykańców i co śmieszne ich eksploatacja jest o wieeele droższa od wanów z USA jeśli chodzi o ceny części no i oczywiście jazda tymi samochodami to jazda jak na wozie drabiniastym, Miniwan powinien dawać pełny komfort podczas jazdy i taki komfort dają właśnie miniwany z USA.
    Ja od 2 lat ujeżdżam DODGE Grand Caravan 3.3 V6 - i mogę powiedzieć że tym autkiem to na prawdę chce się jeździć - oczywiście spalanie średnie to te jedyne 14l/100, ale z tego co wiem to VW z silnikiem 3 litrowym pali tyle samo z tym że jego awaryjność jest poza jakimikolwiek granicami.
    Oczywiście autko mam zagazowane bo te silniki się super gazują i ich przebiegi to grubo ponad pół miliona km.

    Pozdrowionka

    0
  • #8 29 Gru 2009 00:22
    jonas
    Poziom 19  

    cyberda napisał:
    Kolega gabik001 zapomina że ta Honda tak na prawdę jest produkowana na rynek amerykański bo tylko ten rynek w motoryzacji się liczy - europa jest o wieeele lat za techniką amerykańską, zresztą widać to po tym z jaką chęcią Fiata przejął Chryslera aby zaciągnąć technologię między innymi produkowania dobrych miniwanów.

    Interesujący punkt widzenia. Zawsze wydawało mi się, że na rynek amerykański pchane są technologie przestarzałe, a jakość wykończenia pojazdów zza oceanu jest zauważalnie gorsza od europejskich czy azjatyckich "odpowiedników" z tej samej marki czy modelu. Nie bez powodu są one zazwyczaj tańsze.
    Fiat, o ile mi wiadomo, przejął Chryslera po to, by mieć prawa do nazwy i sprzedawać w USA Lancię i Fiata jako Chryslera - włoskie marki (oprócz Ferrari) nie cieszą się tam, delikatnie mówiąc, szczególnym szacunkiem (dużo śmiechu wywołał mój samochodzik, Seicento 1.1, którego zdjęcia pokazałem w czasie szkolenia w Stanach - śmiech zgasł, kiedy powiedziałem ile pali). Czy faktycznie skorzysta na tym europejski rynek minivanów - nie wiem, ale to nawet ciekawe, Fiat nie ma od dłuższego czasu pomysłu ani na SUVy, ani na minivany.

    14 litrów na 100 km jestem w stanie zaakceptować w czymś, co prowadzi się i brzmi obłędnie, jak na przykład TwinSpark w Alfie Romeo albo Lancia Delta HF Turbo. W rodzinnej wygodnej kanapie taka wartość to jakaś abstrakcja, zresztą do tego celu Europa ma diesle. Jakież to dobre diesle mają amerykańskie koncerny? W ogóle jakieś mają?

    Właściwie nie ma co się spinać, General Motors opchnął markę Hummer jakimiś Pingpongom. Świat jaki znamy wali się w gruzy.

    0
  • #9 30 Gru 2009 16:40
    cyberda
    Poziom 12  

    Widać że kolega nigdy nie siedział w amerykańskim van'ie - jak się pojeździ amerykańcem, a potem wsiądzie do autka z europy to taj jakby się cofnąć do epoki kamienia łupanego, szczególnie jeśli chodzi o samochody rodem z Niemiec - mają wnętrze chyba projektowane przez pijanego wizjonera z siekierą w rękach ... :D

    W wanach z USA nie ma diesli bo nigdy w USA diesli do aut osobowych nie montowano - wszystkie Chrysler'y Voyager'y z silnikiem diesla CRD sa wyprodukowane w Europie w Graz'ie i są to tylko na chama wszczepione silniki produkcji VM /włoskie/. Ich awaryjność sięga zenitu, ale europejczyk zawsze patrzy za dieslem, a to że po kilku latach trzeba naprawić uszczelkę pod głowica co w tym samochodzie to koszt rzędu 4 - 6 tysięcy złotych - to o tym nie pamięta.

    Zresztą porównaj spalanie aut z Europy typu VAN - wszystkie mają spalania ponad 11 l/100 - nawet te na ropkę - bo inaczej nie może być gdy auto waży 2 tony.

    Mój DODGE pali średnio 14 l/100 LPG co daje 30 zł na każde 100 km - czyli tyle samo ile jazda na benzynie Seicento - stanowczo wolę moje DODGE z 3,3 V6 i automatyczną skrzynią biegów, pełna elektryką, 3 strefową klimą i siedmioma miejscami (!)

    Co do Alfy to z tego co mi wiadomo wszystkie nowe modele Alfy będą miały płyty podwoziowe z Chryslera, więc będą to amerykańskie auta z adłubkiem z Włoch.

    Tak na marginesie kiedyś też się śmiałem z aut z USA, z ich awaryjności itd. aż do czasu gdy z przyczyn praktycznych kupiłem DODGE GrandCaravan i wtedy całkowicie zmieniłem zdanie.

    Zaznaczyć należy że pierwszym produkowanym van'em w europie był oczywiście Renault Espace który przez 10 lat nie miał w Europie konkurenta bo nikt vanów nie chciał produkować, z tym że jak Renault zaczynał produkcję Espace to amerykanie vany produkowali już ponad 10 lat.
    Vany typu Sharan, czy Alhambra to nie są vany - podstawową i bardzo praktyczną cechą vana są odsuwane boczne drzwi, a te autka made in Niemcy :D to po prostu przerośnięte osobówki.

    Co do silników diesla to oczywiście są to fajne silniki ale do czasu do kiedy się nie zepsują, a już nie daj boże padną pompowtryski czy inne ustrojstwa. Znajomy za regenerowane wtryski do saojego seata 1,9 TDI dał 5 tysięcy, padły chć autko ma jedynie 3 lata, inny znajomy do Forda Mondeo dal z montażem 7 tysięcy za komplet wtrysków, więc co mi po oszczędnościach na ropce skoro wystarczy raz zatankować jakiś szmelc i idzie się w takie koszty.

    Pozdrowionka

    0
  • #10 30 Gru 2009 17:06
    b.zos
    Poziom 15  

    Zafira całkiem niegłupi pomysł tylko dlaczego od razu za 35k ,przemyślałbym zakup takiej w granicach 12-15k trafiaja się takie autka z pierwszych rąk z niedużym przebiegiem , kiedys widziałem taką ofertę na autoscout24 -polską z salonu za 15 k z 2000 roku .......bo za 30k to juz trzeba myśleć o roku 2006.......

    0
  • #11 30 Gru 2009 17:12
    prz3mO88
    Poziom 9  

    hmm jezeli chodzi o vana w tej kasie poleciłbym VW MULTIVAN oczywiscie w tych pieniadzach dostaniesz auto z serii T4 wiec troszeczke starsze niz np w tej samej kasie alhambre.
    polecam silnik 2.4 D ewentualnie 2.5TDI/
    inne opcje zafira,alhambra,sharan

    0
  • #12 30 Gru 2009 22:01
    jonas
    Poziom 19  

    Jeśli moderatorzy pozwolą, chętnie pociągnąłbym ten zacny offtopic jeszcze kawałeczek.

    cyberda napisał:
    Widać że kolega nigdy nie siedział w amerykańskim van'ie - jak się pojeździ amerykańcem, a potem wsiądzie do autka z europy to taj jakby się cofnąć do epoki kamienia łupanego, szczególnie jeśli chodzi o samochody rodem z Niemiec - mają wnętrze chyba projektowane przez pijanego wizjonera z siekierą w rękach ... :D

    Ha, zaskoczę kolegę - będąc przez tydzień w USA jeździliśmy dokładnie takim samochodem, jak twój - Dodge Grand Caravan, z tym samym 3.3 V6, rocznik 2007. Nie prowadziłem osobiście, odczuwałem pewne obawy przed tamtejszą policją, która najpierw spycha z drogi i strzela, a potem zadaje pytania.
    Design niemieckich samochodów ma tyle samo uroku, co ich kobiety, które różnią się od krów brakiem łat na ciele.
    cyberda napisał:
    Mój DODGE pali średnio 14 l/100 LPG co daje 30 zł na każde 100 km - czyli tyle samo ile jazda na benzynie Seicento - stanowczo wolę moje DODGE z 3,3 V6 i automatyczną skrzynią biegów, pełna elektryką, 3 strefową klimą i siedmioma miejscami (!)

    O ile jazda Seicento nie ma z komfortem nic wspólnego, o tyle sposób parkowania tego w mieście i wciskania się w miejsca dostępne raczej dla motocykli nie ma sobie równych. Jak widać, wszystko co jeździ ma jakieś swoje zalety :>
    cyberda napisał:
    Co do Alfy to z tego co mi wiadomo wszystkie nowe modele Alfy będą miały płyty podwoziowe z Chryslera, więc będą to amerykańskie auta z adłubkiem z Włoch.

    Krótko - nie podoba mi się kompletnie droga, którą podąża moja ulubiona marka. Jest niby MultiAir, ale ten wygląd ... Nieprędko doczekam następcy modelu 159 czy Brera.
    cyberda napisał:
    Tak na marginesie kiedyś też się śmiałem z aut z USA, z ich awaryjności itd. aż do czasu gdy z przyczyn praktycznych kupiłem DODGE GrandCaravan i wtedy całkowicie zmieniłem zdanie.

    Kiedyś wyznawałem pogląd, jaki zapewne wyznaje znakomita większość rodaków - jak auto, to tylko niemieckie, a jak telefon, to tylko Nokia. A potem pojeździłem osobiście wszystkim, co przypadkiem (koledzy, rodzina) wpadało w ręce, niemieckie, francuskie, włoskie - i już wiem, że mój następny po Seicento samochód też będzie włoski, jeśli finanse i bogowie pozwolą. Niemieckie pojazdy mają jak dla mnie jedną zaletę - można je dobrze sprzedać. Są brzydkie jak noc listopadowa, poza tym nie mam czasu pchać tego po serwisach i warsztatach, więc odpadają niejako z marszu.
    A Nokia, o ile nadal będzie robić gejowskie świecidełka, nie istnieje dla mnie jako marka.

    0
  • #13 30 Gru 2009 22:47
    cyberda
    Poziom 12  

    Też swego czasu jeździłem - co prawda cinquecento i jaaaaki byłem dumny że coś takiego mam (był to rok 1995) !!!
    Oczywiście co do parkowania to masz rację - w mieście muszę szukać miejsca na dwa auta ale to kwestia przyzwyczajenia - co maja powiedzieć właściciele Nissana Navara czy innych pick-up'ów.

    Jak pisałem kupiłem to auto z przyczyn praktycznych związanych z prowadzoną działalnością ale niespodziewanie przydało po urodzeniu dziecka - wózek wkładam do bagażnika tak jak jest bez jakiegokolwiek składania co wywołuje zawsze niezły uśmiech u przechodniów.
    Poza tym takim autem przewieziesz praktycznie wszystko nawet elementy 4-ro metrowe.

    Jeśli chodzi o Fiaty to miałem Punto 1 i też sobie chwaliłem zrobiłem nim w ciągu roku ponad 60 tuś. km bez jakichkolwiek problemów (rok 1996)

    Co do niemieckich wozów to właśnie zawsze śmieszyli mnie ludzie którzy kupowali auto niemieckie mówiąc że "łatwo je sprzedadzą" i właściwie tylko dlatego je kupują - śmiesznym jest myśleć o sprzedaży auta w dniu jego zakupu (!!!???).
    Co do awaryjności aut niemieckich to te bezawaryjne zakończyły się na VW Golf 2 i Mercedesie D124 wszystko co Niemcy wyprodukowali potem to składaki Niemiecko-Chińsko-Hiszpańsko-Tajlandzkie (doszedł jeszcze Meksyk gdzie produkuje się VW) posiadające już tylko mit bezawaryjności. Amerykańskie auta są w 100-u procentach produkcji amerykańskiej (podzespoły firmy MOPAR).Tak dla ciekawostki to w Voyager'ach zalecana (w Ameryce) jest wymiana oleju silnikowego co ... 5 tys. km słownie: pięć tysięcy :idea:

    Nie mam nic przeciwko Seicento ale pomyślałeś kiedyś co się dzieje z jego kierowcą w przypadku (odpukać - puk! puk! puk!) poważniejszej kolizji ...

    Pozdrowionka

    0
  • #14 30 Gru 2009 22:59
    jonas
    Poziom 19  

    cyberda napisał:
    Nie mam nic przeciwko Seicento ale pomyślałeś kiedyś co się dzieje z jego kierowcą w przypadku (odpukać - puk! puk! puk!) poważniejszej kolizji ...

    Doskonale wiem - kierowca znika. Mocniejsze blachy mają niektóre wiadra. Cóż, wiecznie żyć się nie da, a moje życie warte jest jakieś 150 tysięcy złotych - na mniej więcej tyle jestem ubezpieczony. Wystarczy żonie na spłatę mieszkania i jeszcze zostanie na otarcie łez.

    0
  • #15 30 Gru 2009 23:50
    b.zos
    Poziom 15  

    No i tu kolego mjonczyk byś się zdziwił i to okrutnie -mam jeszcze na stanie seja z 2005 roku (jak kiedyś to pstrykna mu fotkę ) skasowanego na cacy (musze mu zrobić przeszczep całej budy)z ktorej "kozy" wyszły i poszły do klubu na balangę a tatuś kazał pracownikowi zwinąć seja WÓZKIEM WIDŁOWYM na swój teren...

    0
  • #16 31 Gru 2009 11:21
    cyberda
    Poziom 12  

    Czy z wypadku wyjdziesz cało czy nie to 50-ciu procentach kwestia szczęścia reszta to sprawy techniczne. Ale oczywiście ogólnie rzecz biorąc im więcej blachy tym lepiej - przypomnijcie sobie jak kiedyś Anglicy zrobili testy zderzeniowe naszego poczciwego Poloneza i jak się okazało wyszły całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż niektóre o wiele nowsze i nowocześniejsze auta - masa blachy zrobiła swoje (ciekawe jak by wyszły testy zderzeniowe Wołgi ... ?).

    0
  • #17 12 Mar 2010 12:20
    marekzieba
    Poziom 10  

    wilkw napisał:
    Witam
    CHce kupić samochód, coś w stylu opel zafira, co sądzicie o zafirze B i może ktoś poleci jakieś marki z tego segmentu w przedziale 30-35 tyś
    z góry dziękuję za podpowiedzi

    Temat się nieco przeleżał, ale powiedź wilkw czy kupiłeś wybrałeś ?
    Ja mam podobny dylemacik. Obecnie jeżdżę 5 rok Espace 2,1 TD i przyszedł czas na zmiany. Na dziś wziąłbym Toyota Previę II (model po roku 2000), ale rozważam też coś pomiędzy vanem, a osobówką, jak Avensis, albo Corolla w wersji Verso.

    0
  • #18 12 Mar 2010 22:04
    rafal149135
    Poziom 17  

    Pieprzycie glupoty, gadaja tu najwiecej osoby ktore nigdy nie siedzialy ani nie jechaly amerykancem. Za 35k kupisz grand Voyagera ladnego, jesli chodzi o wygode to czekam na propozycje ktory europejski wozek mu dorowna, jak ktos mi napisze sharan, T5 czy inny badziew to chyba sie zesikam na miejscu :]
    Jesli chodzi o technologie to ktos napisal ze sa pchane stare technologie... to ja zastanawiam sie ile samochodow z lat 90 mialo tyle elektroniki w standardzie co amerykance...
    To forum to jedno wielkie dno pisza tu ludzie o czyms o czym nie maja pojecia

    Ktos jak kupi amerykanca raz nie zmieni tego auta juz na inne, chyba ze kupi szrota od pana zenka z pod granicy niemieckiej gdzie przebieg wbity jest 150k a auto ma 20lat:]

    0
  • #19 13 Mar 2010 02:27
    gabik001
    Poziom 36  

    Ale przecież Grand Voyager nie jest europejski...
    Czyli te amerykańce w Europie są inne niż te tutaj , w USA? Bo mam na codzień z nimi do czynienia , nie jednym już jechałem i jakoś mi sie nie leżą. Szczególnie wykończenie i te plastiki... Wolę już jakąś Siene czy Odysseja... Może być Quest. Bo jeżeli juz sięgasz po auta amerykańskie to te ostatnie co wymienilem też należy do nich zaliczyć , pomimo ze to japońskie marki.
    Pozdrawiam

    0
  • #20 13 Mar 2010 21:54
    rafal149135
    Poziom 17  

    gabik001 napisał:
    Ale przecież Grand Voyager nie jest europejski...
    Czyli te amerykańce w Europie są inne niż te tutaj , w USA? Bo mam na codzień z nimi do czynienia , nie jednym już jechałem i jakoś mi sie nie leżą. Szczególnie wykończenie i te plastiki... Wolę już jakąś Siene czy Odysseja... Może być Quest. Bo jeżeli juz sięgasz po auta amerykańskie to te ostatnie co wymienilem też należy do nich zaliczyć , pomimo ze to japońskie marki.
    Pozdrawiam

    no to jak wolisz blache w sienie niz plastik w chryslerze to prosze bardzo kolego :] nic dodac nic ujac... :]
    Yyyyy i tak pozatym to jest pare szczegolow ktorymi sie rozni grand voyager od town&country, zreszta wiele aut idacych do amerykanow jest przerobionych w tym subaru :]

    0
  • #21 13 Mar 2010 22:50
    Cezken
    Poziom 2  

    Polecam Honde Odyssey z okolicy 2000 roku. Wszystkie są z 3,5l silnikiem benzynowym i w automacie. Super wyposażone i bez wad. Mało palą a nowe modele (tylko cena super wysoka) jak nie potrzeba to silnik działa tylko na trzech cylindrach i pali jeszcze mniej.
    Pozdrawiam cezken


    Zdjęcie auta
    jaki mini van za 30-35 tys

    0
  • #22 14 Mar 2010 05:33
    gabik001
    Poziom 36  

    rafal149135 napisał:

    no to jak wolisz blache w sienie niz plastik w chryslerze to prosze bardzo kolego :] nic dodac nic ujac... :]
    Yyyyy i tak pozatym to jest pare szczegolow ktorymi sie rozni grand voyager od town&country, zreszta wiele aut idacych do amerykanow jest przerobionych w tym subaru :]

    Ale przerobionych na co? Ale w ktorej sienie jest blacha ,bo nie zauwazylem? Nawet jak juz gdzies tam jest to i tak mniej pali. Amerykanie NIE ROBIA NIC zeby wyprodukowac samochod oszczedny. Nauczyli sie tak jak im sie przelewalo , duze 6 litrowe Hemi co zra ile widza , a jak nastal kryzys to placza i szukaja blokujacego sie pedalu gazu w toyocie... A japonce? Maja VVTi czy V-tech i umia tym zainteresowac swiat... I wole jedna siene niz piec grand voyagerow. Bo za piec lat blacha zacznie rdzewiec a silnik plakac olejem... Co z tego ze napchaja gadzetow typu schowki czy uchwyty na kubki jak nie umia porzadnie zrobic dzielonej klimy.
    Pozdrawiam

    0
  • #23 14 Mar 2010 08:34
    39006
    Użytkownik usunął konto