Jeśli moderatorzy pozwolą, chętnie pociągnąłbym ten zacny offtopic jeszcze kawałeczek.
cyberda napisał: Widać że kolega nigdy nie siedział w amerykańskim van'ie - jak się pojeździ amerykańcem, a potem wsiądzie do autka z europy to taj jakby się cofnąć do epoki kamienia łupanego, szczególnie jeśli chodzi o samochody rodem z Niemiec - mają wnętrze chyba projektowane przez pijanego wizjonera z siekierą w rękach ...

Ha, zaskoczę kolegę - będąc przez tydzień w USA jeździliśmy dokładnie takim samochodem, jak twój - Dodge Grand Caravan, z tym samym 3.3 V6, rocznik 2007. Nie prowadziłem osobiście, odczuwałem pewne obawy przed tamtejszą policją, która najpierw spycha z drogi i strzela, a potem zadaje pytania.
Design niemieckich samochodów ma tyle samo uroku, co ich kobiety, które różnią się od krów brakiem łat na ciele.
cyberda napisał: Mój DODGE pali średnio 14 l/100 LPG co daje 30 zł na każde 100 km - czyli tyle samo ile jazda na benzynie Seicento - stanowczo wolę moje DODGE z 3,3 V6 i automatyczną skrzynią biegów, pełna elektryką, 3 strefową klimą i siedmioma miejscami (!)
O ile jazda Seicento nie ma z komfortem nic wspólnego, o tyle sposób parkowania tego w mieście i wciskania się w miejsca dostępne raczej dla motocykli nie ma sobie równych. Jak widać, wszystko co jeździ ma jakieś swoje zalety :>
cyberda napisał: Co do Alfy to z tego co mi wiadomo wszystkie nowe modele Alfy będą miały płyty podwoziowe z Chryslera, więc będą to amerykańskie auta z adłubkiem z Włoch.
Krótko - nie podoba mi się kompletnie droga, którą podąża moja ulubiona marka. Jest niby MultiAir, ale ten wygląd ... Nieprędko doczekam następcy modelu 159 czy Brera.
cyberda napisał: Tak na marginesie kiedyś też się śmiałem z aut z USA, z ich awaryjności itd. aż do czasu gdy z przyczyn praktycznych kupiłem DODGE GrandCaravan i wtedy całkowicie zmieniłem zdanie.
Kiedyś wyznawałem pogląd, jaki zapewne wyznaje znakomita większość rodaków - jak auto, to tylko niemieckie, a jak telefon, to tylko Nokia. A potem pojeździłem osobiście wszystkim, co przypadkiem (koledzy, rodzina) wpadało w ręce, niemieckie, francuskie, włoskie - i już wiem, że mój następny po Seicento samochód też będzie włoski, jeśli finanse i bogowie pozwolą. Niemieckie pojazdy mają jak dla mnie jedną zaletę - można je dobrze sprzedać. Są brzydkie jak noc listopadowa, poza tym nie mam czasu pchać tego po serwisach i warsztatach, więc odpadają niejako z marszu.
A Nokia, o ile nadal będzie robić gejowskie świecidełka, nie istnieje dla mnie jako marka.