Udało mi się w nocy zreanimować nawilżacz, więc opiszę przypadek - może się komuś przyda.
Spalony był ten sam rezystor, a przyczyną najprawdopodobniej zablokowany kamieniem czujnik poziomu wody. W efekcie woda wyparowała do końca i piezoelektryk pracował na sucho. Nie wiem jak długo to trwało zanim spalił się rezystor, brak wody zaważyłem jak poczułem smród spalenizny.
Coś mnie tknęło i zanim zacząłem wymieniać rezystor rozkręciłem obudowę piezoelektryka i okazało się, że pod wpływem drgań na sucho, odpadł od niego jeden z kabelków. Wystarczyło go zwyczajnie przylutować.
Potem wymieniłem rezystor. Zgodnie z info Arkpota wstawiłem 47Ω. Widać było, że piezo pracuje, bo na wodzie pojawiło się wybrzuszenie, ale nie tworzyła się mgiełka. Zacząłem testować inne wartości i najlepsze efekty były przy 470Ω.
Trochę mnie niepokoiło, że rezystor silnie się grzeje, więc wstawiłem mocniejszy niż był oryginalnie. Obecnie nawilżacz pracuje bez przerwy od 4 godzin, wiec jak by rezystor miał się spalić, to chyba by już to zrobił.
BARDZO WAŻNE!!! Wszelkie próby przeprowadzać koniecznie z wodą i to co najmniej do takiego poziomu, żeby podniósł się do góry biały pierścień czujnika poziomu wody (to taki pręcik pośrodku nawilżacza, z białym pierścieniem wokół i niebieska nasadką z góry).
Powodzenia.