Witam.
Mam półroczny akumulator 74Ah, 680A: napięcie na klemach zawsze wynosi 12,7V, czyli świadczy, ze akumulator jest naładowany w 100%- zgodnie z tym co wyczytałem na forum.
Jednak, gdy robilem pomiary aparaturą u kolegi w sklepie z akku, sprzęt pomiarowy pokazuje, że akku jest naładowany w 80% (wszelakie testery), a sprawność rozruchowa liczona jest na 550A - nie rozumiem dlaczego tak mało?
Czy może być tak, że nalepka wskazuje 680A, ale konstrukcja akku pozwala osiągnąć powiedzmy 100A mniej?
Dziś rano długo kręciłem rozrusznikiem (czyli pobrałem dużo prądu). Pojeździłem trochę i po paru godzinach postoju napięcie w nim wynosi 12,7V.
Czy to oznacza, że jest full naładowany i rano będzie kręcił jak wariat?
Czy przy braniu pod uwagę stopnia naładowania akku wystarczy brać pod uwagę jego stan napięcia?
Pytam, gdyż są mrozy i nie chciałbym zastać z rana niedoładowanego akku.
Mam półroczny akumulator 74Ah, 680A: napięcie na klemach zawsze wynosi 12,7V, czyli świadczy, ze akumulator jest naładowany w 100%- zgodnie z tym co wyczytałem na forum.
Jednak, gdy robilem pomiary aparaturą u kolegi w sklepie z akku, sprzęt pomiarowy pokazuje, że akku jest naładowany w 80% (wszelakie testery), a sprawność rozruchowa liczona jest na 550A - nie rozumiem dlaczego tak mało?
Czy może być tak, że nalepka wskazuje 680A, ale konstrukcja akku pozwala osiągnąć powiedzmy 100A mniej?
Dziś rano długo kręciłem rozrusznikiem (czyli pobrałem dużo prądu). Pojeździłem trochę i po paru godzinach postoju napięcie w nim wynosi 12,7V.
Czy to oznacza, że jest full naładowany i rano będzie kręcił jak wariat?
Czy przy braniu pod uwagę stopnia naładowania akku wystarczy brać pod uwagę jego stan napięcia?
Pytam, gdyż są mrozy i nie chciałbym zastać z rana niedoładowanego akku.