Witam
Temat znany ale chce opisać moja sytuacje osobno. Wszystko bylo ok z odpalaniem. Pomimo mrozów samochód palił bardzo ładnie pomijając fakt ze przez początkowe etapy pracy silnika czuć było coś w stylu "tur kocenia" ale po chwili to ustąpywalo. Samochód przestał mi odpalać. Na gazie a przede wszystkim na benzynie także. Niby coś tam łapie no ale nie chwyta. Kable WN zostały wymienione pól roku temu a świece możne 3 mis temu. Co sadzicie o kopułce i palcu rozdzielacza? Astra nie trzyma tz równych obrotów w trakcie jazdy. Jak jest rozgrzana to skaczą no ale da się to jakoś przeżyć choć tez muszę coś z tym zrobić. Nie znam się na mechanice i raczej jestem laikiem w tej dziedzinie no ale troszkę już przeczytałem i oglądałem silnik:) co do tego to przy zmianie na gaz, tylko jak jest zapłon włączony zauważam syczenie prawdopodobnie z parownika i czuć nutkę gazu. Tez nie wiem co to jest.
Proszę was o pomoc bądź rady
Pozdrawiam Marcin
Temat znany ale chce opisać moja sytuacje osobno. Wszystko bylo ok z odpalaniem. Pomimo mrozów samochód palił bardzo ładnie pomijając fakt ze przez początkowe etapy pracy silnika czuć było coś w stylu "tur kocenia" ale po chwili to ustąpywalo. Samochód przestał mi odpalać. Na gazie a przede wszystkim na benzynie także. Niby coś tam łapie no ale nie chwyta. Kable WN zostały wymienione pól roku temu a świece możne 3 mis temu. Co sadzicie o kopułce i palcu rozdzielacza? Astra nie trzyma tz równych obrotów w trakcie jazdy. Jak jest rozgrzana to skaczą no ale da się to jakoś przeżyć choć tez muszę coś z tym zrobić. Nie znam się na mechanice i raczej jestem laikiem w tej dziedzinie no ale troszkę już przeczytałem i oglądałem silnik:) co do tego to przy zmianie na gaz, tylko jak jest zapłon włączony zauważam syczenie prawdopodobnie z parownika i czuć nutkę gazu. Tez nie wiem co to jest.
Proszę was o pomoc bądź rady
Pozdrawiam Marcin