Witam. Zima już u nas zawitała i problem zaparowanych szyb nasilił się. Problem wygląda tak: wystarczy, że wejdą do (zimnego) auta 2 osoby i już po minucie szyby zaczynają parować. Autko stoi zawsze pod gołym niebem. Dziś około godziny 15:40 wyjeżdżam do kościoła. Odgarniam autko ze śniegu itd... szyby nie były zaparowane (-15 st.celcjusza). Wyjeżdżam z dziewczyną do kościoła i już po minucie siedzenia w aucie przy włączonym nadmuchu w skali 3/4 (ustawione na ciepłe i powietrze z zewnątrz) parują szyby no i oczywiście marznie. Dojechałem do kościoła(około 3-4km) i po mszy wchodzę do auta i widzę 1mm lodu na szybie (w kabinie). Normalnie ręce opadają. Co drapałem to za 15 sekund już nie było nic widać... Dzieje się już tak dosyć dawno. Odkąd na dworze jest już zimniej. Próbowałem preparatów co zapobiegają parowaniu szyb ale nie wiele to daje. Wiadomo że na wycieraczkach w samochodzie jest trochę śniegu. Co może być nie tak?? Pomóżcie... Pozdrawiam