PROSZĘ O PILNĄ POMOC
Zakupiłem nowy, używany wzmacniacz (JL Audio 300/2), podłączyłem wszystko teoretycznie poprawnie i mam świst przy zwiększonych obrotach. Sytuacja wygląda tak:
Plus z aku, prawym progiem.
Minus z karoserii, wypiaskowany gwint.
RCA - najtańsze z możliwych (wiem...), puszczone wzdłuż instalacji fabrycznej auta, w konsoli środkowej.
Objawy:
Przy podłączonych kablach RCA do wzmaka słychać świst, po wyjęciu chinchów świst ustaje. Pojawia się znowu po dotknięciu palcem gniazd RCA we wzmaku. Po podłączeniu innego kabla, ale nie do radia tylko żeby tak sobie leżał - świstu nie ma.
DODATKOWO jak podłączałem masę do karoserii to iskierki poszły - nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. Może we wzmaku przebija gdzieś plus na masę ?
Świst nie jest WIELKI, ale irytujący, bo wiem że jest
Chciałbym przede wszystkim jak najszybciej wykluczyć wadliwość wzmaka - wciąż zastanawiam się czy go nie oddać. Nie mogę niestety innego na szybko podłączyć... Są na to jakieś sposoby ? Wydaję mi się, że skoro przy odłączonych RCA nie świszczy tzn. że wzmak jest ok, prawda ? Ale czy wówczas świszczałby przy dotknięciu palcami ?
Czytałem wątki na elektrodzie i wiem, że minus z aku pomaga. Co wy byście poradzili, żeby szybko sprawdzić gdzie leży problem ? W poprzednim wzmacniaczu nie widziałem tego problemu, ale miałem go tylko tydzień więc nie dam głowy, że go nie było.
DZIĘKI WIELKIE !
P
Dodano po 1 [minuty]: Dodam, że wyjęcie radia wymaga połowy dnia, więc to będzie ostateczność.
Czy takie filtry przeciwzakłóceniowe na RCA mają wpływ na jakość dzwięku ? Wycinają coś, czy tylko pomagają z niewłaściwą masą ?
pzdr
p