Witam chciałbym zapytać o pewną rzecz choć nie wiem czy mi się uda dokładnie ją wytłumaczyć ponieważ tłumaczyła mi ją kobieta nie znająca się w ogóle na mechanice elektryce samochodowej a ja do orłów też nie należę. A więc tak jest samochód cienias który miał zamontowany jakiś tam alarm w sobie tyle ze ani się go nie włączało ani nie wyłączało podobno był i już. Obecnie przez te mrozy samochód stał na dworze przez kilka dni- stał bo jakoś pedał od gazu opadł czy coś w tym stylu (też prosiłbym o kilka słów wyjaśnienia w tej kwestii-linka jest podobno nie zerwana) Acha jeszcze znalazło się w silniku troszkę wody która zamarzła i były problemy z odpalaniem-czy wlanie dynksu do baku pomoże coś w kwestii tej wody? No ale głownie to chodzi o ten alarm Samochód trochę odmarzł i gdy panna zaczęła go odpalać nie zakręcił a zaczął jedynie wyć alarm. Ktoś z rodziny powiedział jej że to przez to że przez te mrozy akumulator się rozładował i dlatego alarm zaczął wyć Czy jest to możliwe by tak się stało... Czy to poważna operacja odłączenie na zawsze tego alarmu