Witam. mam taki zgryz mianowicie ok 6 miesięcy temu robiłem rozrząd w puncie 1 z silnikiem 1.2 16v wszystko było pieknie ładnie do mementu gdy ok 3 tygodnie temu zadzwonił do mnie chlopaczek i powiedzial ze jest problem bo auto kręci a niechce mu zapalic. Zaproponowal czy nie zaglądnął bym do tego co się stalo. przyciągneli autko do mnie i odrazy na dziendobry była gadka ze jakis jego zaprzyjaźniony mechanik powiedział mu ze rozrząd przeskoczył i zawory się spotkały dlatego rak lekko kręci i niezapala i powiedzial ze to jest moja wina ze źle złożyłem rozrząd i przez to przeskoczył tylko jest taki problem ze rolka napinacza była napięta prawidłowo i samochód chodził przez ponad 5 miesięcy i nic mu się nie działo. po zdjęciu głowicy fakt okazało sie ze 8 wydechowych spotkało się z tłokami. zaproponował ze On zrobi głowice bo ma tam jakiegos wujka znajomego który robi w krakowie z tym. zgodzilem sie i po 2 dniach mialem gotową głowice na garazu. po poskładaniu wszystkiego i przy okazji wymianie pierścieni na tłokach i ustawieniu rozrządu za pomocą specjalistycznych przyrządów autko zapaliło tylko... własnie chodziło jak diesel :/ sprawdziłem jeszcze raz czy dobrze ustawiłem rozrząd wszystko było ok. klijen przyjechał przejechał się i stwierdził ze autko moc ma taką jaką miało nie kopci tylko głosno chodzi. odebrał autko i pojechal do domu. po 2 dniach dzwoni ze auto zgasło mu podczas jazdy i niechce odpalic a objawy sa takie jak poprzednio kręci jak by niemial kompresji i faktycznie tak jest. przejechał ok 80km i teraz znów twierdzi ze to moja wina ze znów zawory sie spotkały z tłokami czy jest to mozliwe przy normalnej jeździe zeby takie "jaja" sie stały??? bo mi juz poprostu ręce opadaja
pomocy bo juz niewiem co mam robic a teraz chce przyjechac z jakims mechanikiem i zeby przy nim rozbierac silnik co się stało. pomóżcie bo juz normalnie jestem bezradny czy auto bylo na popych palone czy co przeciez jest niemozliwością zeby cos takiego sie stało :/