Chińczyk Chińczykowi nie równy. Zdecydowanie dość solidnie wykonują konstrukcje bazujące na technologii z lat 70,80 i 90 XX wieku. Alternatory z nadwyżką mocy /np. niemcy zawsze montowali mocniejsze generatory, niż potrzeby prądowe samochodu/ nawet kilkuprocentową mogą być z powodzeniem zastąpione chińczykami, bo choć de facto maja słabsze parametry obciążeniowe, to i tak wystarczają.
W rozrusznikach jest już gorzej, przede wszystkim szwankuje materiałówka (słyszałem, że chinczycy robią z kila miedzi trzy?, a do stali nie przywiera magnes?) i niestety znacznie obniża to czas eksploatacji poszczególnych części. Na dodatek większość naszych "bezwypadkowych" i udoskonalanych w garażach autek nie zawsze rozumie, że trzeba zaskoczyć po kilku obrotach silnika, a nie lenić się i rozpalać biedny rozrusznik do czerwoności. A więc polak potrafi; da radę nawet "nowemu" rozrusznikowi ze szrotu, a co dopiero chińczykowi.
I mała dygresja odnośnie alternatorów; w niektórych markach chińskie nie chcą i nie będą pracować poprawnie; czasem lepiej kupić używany lub naprawić ten co mamy, nawet chińskimi częściami, bo przynajmniej po części to nadal będzie OE a nie podróba.
Na koniec. W alternatorach najnowszej generacji lepiej nie dłubać nie mając dostatecznej wiedzy i umiejętności plus odrobina sprzętu, bo szkody mogą być nieodwracalne i znacznie droższe niż byśmy sobie tego życzyli.